Cud uważności -Thich Nhat Hanh.pdf
(
475 KB
)
Pobierz
THICH NHAT HANH
THICH NHAT HANH
Cud ważności
ZEN W SZTUCE CODZIENNEGO ŻYCIA
prosty podręcznik medytacji
1
SPIS TREŚCI
Do czytelnika 3
Podstawowy trening 3
Zmywanie dla zmywania 4
Filiżanka w twoich rękach 4
Jedzenie mandarynki 5
Podstawowy trening 5
Chodzenie po ziemi jest cudem 6
Siedzenie 6
Jednoczenie się z oddechem 7
Odmierzanie i obserwowanie oddechu 8
Spokojne oddychanie 9
Liczenie oddechów 10
Każda czynność jest rytuałem 10
Dzień Uwagi 10
Kamyk 12
Świadomość umysłu 13
Strażnik czy małpi cień 14
Jedno jest wszystkim, wszystko jest jednym: pięć składników 15
Wyzwolenie od cierpienia 16
Podróż na falach narodzin i śmierci 17
Drzewko migdałowe przed twoim domem 17
Głos wzbierającej fali 19
Medytacja ujawnia i leczy 19
Woda przejrzystsza i trawy zieleńsze 20
Trzy cudowne odpowiedzi 20
Służba 24
Ćwiczenia medytacyjne
24, Półuśmiech, gdy budzisz się rano 24, Półuśmiech w wolnych
chwilach 24, Półuśmiech, gdy słuchasz muzyki 24, Półuśmiech, gdy jesteś zdenerwowany 24,
Pełne rozluźnienie w pozycji leżącej 25, Pełne rozluźnienie w pozycji siedzącej 25, Głębokie
oddychanie 25, Mierzenie oddechu krokami 25, Liczenie oddechów 25, Podążanie za oddechem
podczas słuchania muzyki 25, Podążanie za oddechem podczas rozmowy 26, Podążanie za
oddechem 26, Otwieranie się na uczucie radości 26, Świadomość pozycji ciała 26, Parzenie
herbaty 26, Zmywanie naczyń 26, Pranie ubrań 27, Sprzątanie domu 27, Kąpiel - bez pośpiechu
27, Kamyk 27, Dzień pełnej świadomości 27, Medytacja o współzależności 28, Ty sam 28, Twój
szkielet 28, Twoja prawdziwa twarz zanim się urodziłeś 29, Ukochana osoba, która umarła 29,
Pustka 29, Współczucie dla osoby, której najbardziej nienawidzisz lub którą gardzisz 29,
Cierpienie spowodowane brakiem mądrości 30, Działanie w duchu nieprzywiązywania się 30,
Nieprzywiązywanie się 31, Kontemplacja nierezygnacji 31,
James Forest
Nhat Hanh: Patrzeć oczami współczucia
31
2
Do Czytelnika
Serdeczneprzyjęcie przez polskiego Czytelnika wydanej przez naszą Agencję książki Thich
Nhat Hanha KAŻDY KROK NIESIE POKÓJ umocniło nas w przeświadczeniu, że powinniśmy
wydać jeszcze jedną książkę tego autora. Wybraliśmy CUD UWAŻNOŚCI.
Podczas gdy KAŻDY KROK NIESIE POKÓJ wprowadza w niepowtarzalny klimat prostoty
pojmowania codziennego życia z perspektywy buddyzmu zen, o tyle CUD UWAŻNOŚCI
stanowi opis ćwiczeń wprowadzających w praktykę medytacji w życiu codziennym, dzięki
której stan umysłu zen może stać się udziałem każdego Czytelnika.
Mindfulness
to właśnie ten
stan a zarazem proces dochodzenia do niego.
Długo zastanawialiśmy się nad tym, jak oddać to pojęcie w języku polskim. Zbliżając się do
jego sanskryckiego źródła - sattipathana - należałoby mówić o „pełnej przytomności". Ponieważ
istotą sprawy jest tu
uwaga
, skierowaliśmy się w terminologicznych poszukiwaniach w tę
stronę. Ale
mindfulness
nie oznacza uwagi w potocznym znaczeniu tego słowa, polegającej na
skierowaniu zmysłów i umysłu na konkretny obiekt. Mamy tu bowiem do czynienia z
bezrefleksyjną uwagą obejmującą zarówno obiekty „zewnętrzne" jak i „umysł" uważającego.
Zespołowi redakcyjnemu spodobało się rzadkie już dziś słowo
uważność
. Tłumaczka, zaś
przychylała się do pozostawienia w polskim tytule tej książki słowa
uwaga
.
Wprowadzając Czytelnika w ten językowy dylemat jestem przekonany, że po przeczytaniu i
głębokim przeżyciu już pierwszych rozdziałów tej pięknej i mądrej książki odnajdzie on i tak
swój własny język, w którym zawrze unikalne doświadczenie jej lektury.
J.S.
Podstawowy trening
Wczoraj odwiedził mnie Allen z synem Joeyem. Jak ten chłopiec szybko rośnie! Ma już siedem
lat i płynnie mówi po francusku i angielsku. Mówi nawet slangiem, którego nauczył się na ulicy.
Tutejsze metody wychowawcze różnią się bardzo od sposobu, w jaki wychowujemy dzieci w
moim kraju. Tutaj rodzice wierzą, że „wolność jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju
dziecka". W ciągu dwóch godzin naszego spotkania Allen cały czas musiał obserwować syna,
gdy ten bawił się, krzyczał i ciągle nam przerywał, tak że właściwie nie mogliśmy porozmawiać.
Dałem chłopcu kilka ilustrowanych książeczek dla dzieci, zajął się nimi przez krótką chwilę, po
czym odrzucił i znowu zaczął nam przeszkadzać. On po prostu domaga się, by nieustannie
zwracano na niego uwagę.
Później Joey ubrał się i wybiegł, by pobawić się z synem sąsiada. Spytałem Allena: „Czy
łatwo jest żyć w rodzinie?" Allen nie odpowiedział wprost. Przyznał, że w ciągu ostatnich
kilku tygodni od narodzin Any nie mógł spokojnie przespać dłuższej chwili, bo Sue budzi go w
nocy. Sama jest zbyt zmęczona, więc prosi, by sprawdzał, czy Ana oddycha. „Wstaję,
przyglądam się dziecku, po czym znów zasypiam. Czasami ten rytuał powtarza się dwa lub trzy
razy w ciągu nocy".
Spytałem też: „Czy życie w rodzinie jest łatwiejsze od życia w samotności?" Allen również
nie odpowiedział. Zrozumiałem. Zadałem mu inne pytanie: „Wielu ludzi sądzi, że jeśli masz
rodzinę, to czujesz się mniej samotny i bezpieczniejszy. Czy to prawda?" Allen pokiwał głową i
coś wymamrotał, ale ja zrozumiałem...
Po chwili zaczął: „Odkryłem sposób, by mieć więcej czasu dla siebie. W przeszłości zwykłem
patrzeć na czas, jak gdyby był podzielony na części. Jedna część była zarezerwowane dla Joeya,
inna - dla Sue, jeszcze inna - na różne prace domowe. Dopiero pozostały czas traktowałem jako
3
swój - mogłem czytać, pisać, zajmować się pracą badawczą, pójść na spacer.
Teraz staram się już nie dzielić czasu na części. Uważam czas Joeya i Sue za swój czas. Kiedy
pomagam Joeyowi w lekcjach, szukam sposobów, by traktować jego czas jako swój. Gdy
wspólnie z nim rozwiązuję zadania, dzielę z nim chwilę i staram się wzbudzić w sobie
zainteresowanie tym, co w danym momencie robimy. Czas poświęcony synowi staje się moim
czasem. To samo dzieje się w stosunku do Sue. Muszę powiedzieć, że teraz mam nieograniczoną
ilość czasu dla siebie!"
Allen uśmiechał się mówiąc. Byłem zaskoczony. Wiedziałem, że nie nauczył się tego z
książek. Odkrył to w codziennym życiu.
Zmywanie dla zmywania
Trzydzieści lat temu, kiedy byłem jeszcze nowicjuszem w klasztorze Tu Hieu, zmywanie naczyń
nie należało do przyjemnych zajęć. W czasie gdy wszyscy mnisi wracali do klasztoru, bo zbliżał
się okres intensywnej medytacji, dwóch z nich musiało gotować i zmywać po - bywało - ponad
stu innych. Nie było mydła. Używaliśmy popiołu oraz ryżowych i kokosowych łusek. Zmywanie
takiej ilości misek było trudną pracą, zwłaszcza zimą, gdy woda była lodowata. Dzisiaj w kuchni
mamy płyny do mycia, specjalne gąbki do szorowania i bieżącą wodę. Łatwiej znaleźć przy-
jemność w zmywaniu. Można zrobić to szybciej, by potem usiąść i rozkoszować się herbatą.
Potrafię docenić pralkę, chociaż piorę ręcznie swoje rzeczy, ale automatyczna zmywarka - to już
trochę za wiele!
Podczas zmywania naczyń powinniśmy być tylko zmywaniem naczyń, co oznacza, że
zmywając powinniśmy być w pełni świadomi faktu, że zmywamy naczynia. Na pierwszy rzut
oka może to wydawać się trochę głupie: dlaczego przywiązywać tyle znaczenia do tak prostej
czynności? Ale o to właśnie chodzi. Fakt, że jestem tu i zmywam naczynia, jest cudowną
rzeczywistością. Jestem całkowicie sobą, podążając za oddechem, świadomy swej obecności i
świadomy swoich myśli i czynności. Niemożliwe jest wtedy, bym miotał się nieprzytomnie tam i
z powrotem jak butelka unoszona przez fale oceanu.
Filiżanka w twoich rękach
W Stanach Zjednoczonych mam bliskiego przyjaciela, Jima Foresta. Gdy osiem lat temu
spotkałem go po raz pierwszy, pracował w Katolickim Stowarzyszeniu na Rzecz Pokoju.
Odwiedził mnie ostatniej zimy. Zazwyczaj po kolacji najpierw zmywam naczynia, a dopiero
potem siadam, by napić się ze wszystkimi herbaty. Pewnego wieczoru Jim chciał mnie
wyręczyć, więc powiedziałem: „Dobrze, ale jeśli chcesz zmywać naczynia, musisz wiedzieć, jak
to się robi". Jim zareagował obruszony: „Nie żartuj! Myślisz, że nie wiem, jak się zmywa
naczynia?" Odparłem: „Są dwa sposoby zmywania. Pierwszy - to zmywanie naczyń, po to by je
umyć i drugi - by je zmywać". Jim był zachwycony i odrzekł: „Wybieram ten drugi sposób:
zmywanie dla zmywania". Od tamtej pory Jim już wie, jak zmywać naczynia. Uczyniłem go
odpowiedzialnym za tę pracę w ciągu całego tygodnia.
Kiedy zmywamy i myślimy o herbacie, która na nas czeka - to śpieszymy się, żeby sprzątnąć
naczynia, tak jak gdyby nam przeszkadzały. Wtedy nie można powiedzieć, że „zmywamy dla
zmywania". Co więcej, nie żyjemy w chwili, w której to wykonujemy. Właściwie jesteśmy
zupełnie niezdolni do tego by stojąc przy zlewie urzeczywistniać cud życia. Jeśli nie umiemy
zmywać naczyń, to wszystko wskazuje, że również nie będziemy umieli pić herbaty. Podczas
picia będziemy myśleli o innych rzeczach, ledwie zdając sobie sprawę, że trzymamy w rękach
filiżankę. W ten sposób będziemy wsysani w przyszłość, niezdolni do prawdziwego przeżycia
nawet jednej minuty.
4
Jedzenie mandarynki
Pamiętam, kiedy przed laty po raz pierwszy podróżowałem z Jimem po Stanach Zjednoczonych,
usiedliśmy pod drzewem, by odpocząć. Jedliśmy mandarynkę. Jim zaczął mówić o tym, co
będziemy robili w przyszłości. Gdy tylko zaczęliśmy omawiać jakiś wspaniały, podniecający
plan, Jim tak się zatopił w marzeniach, że dosłownie zapomniał, co teraz robi. Oderwał cząstkę
mandarynki i zanim ją pogryzł, już następną wkładał do ust. Nie zdawał sobie sprawy z tego, co
je. Wystarczyło, że mu powiedziałem: „Połknij ten kawałek, który już masz w ustach" i Jim
nagle zrozumiał...
Tobyło tak, jak gdyby do tej pory wcale nie jadł mandarynki, a jeśli cokolwiek jadł - to plany
na przyszłość.
Mandarynkę można podzielić na cząstki. Jeśli potrafisz zjeść jedną cząstkę, będziesz umiał
zjeść cały owoc. Jim zrozumiał. Wolno opuścił rękę i skupił się na kawałku, który miał w ustach.
Pogryzł go uważnie i dopiero potem sięgnął po następny.
Później, gdy Jima uwięziono za działalność przeciwko wojnie, martwiłem się, jak on znosi
cztery więzienne ściany i napisałem do niego list: „Pamiętasz mandarynkę, którą razem
jedliśmy? Twój pobyt w więzieniu jest jak ona. «Jedz» go i bądź jednym z nim. Jutro już go nie
będzie".
Podstawowy trening
Ponad trzydzieści lat temu, gdy przekroczyłem próg klasztoru, mnisi wręczyli mi małą
książeczkę
The Essential Discipline for Daily Use (Podstawowy
trening na co dzień)
, napisaną
przez buddyjskiego mnicha Doc The z klasztoru Bao Son, i powiedzieli, żebym nauczył się jej
na pamięć. Była to cienka książeczka. Nie miała więcej niż czterdzieści stron, lecz zawierała
wszystkie zalecenia Doc The, które stosował do przebudzenia umysłu podczas wykonywania
różnych czynności. Kiedy rano budził się, pierwszą jego myślą było: „Przed chwilą obudziłem
się, mam nadzieję, że wszyscy ludzie dojdą do wielkiej świadomości i będą widzieć z doskonałą
jasnością". Kiedy mył ręce, myślał: „Kiedy myję ręce, mam nadzieję, ze wszyscy ludzie będą
mieli czyste ręce, gotowe do przyjęcia rzeczywistości". Na książeczkę składają się tylko tego
rodzaju sentencje. Celem ich jest pomoc początkującym w praktyce medytacji, tak by umieli
utrzymać pełnię świadomości. Mistrz zen Doc The pomógł nam - młodym nowicjuszom we
względnie łatwy sposób praktykować wszystko to, o czym naucza Sutra Pełnej Świadomości.
Zawsze gdy wkładasz szatę, zmywasz naczynia, idziesz do łazienki, składasz matę, nosisz
wiadra z wodą czy myjesz zęby, możesz powtarzać jedną z sentencji Doc The, by utrzymywać
rozszerzoną świadomość.
*
Sutra Pełnej Świadomości powiada: „Praktykujący medytację, gdy chodzi musi być świadomy,
że chodzi. Kiedy siedzi, musi być świadomy tego, że siedzi. Kiedy leży, musi być świadomy, że
leży... Niezależnie od pozycji, jaką przyjmuje jego ciało, praktykujący musi być jej świadom.
Tak praktykując, żyje w bezpośredniej i nieustannej świadomości ciała..." Jednakże uprzytom-
nianie sobie pozycji ciała nie wystarcza. Musimy być świadomi każdego oddechu, każdego
ruchu, każdej myśli i uczucia - wszystkiego, co ma z nami jakikolwiek związek.
Co jest celem instrukcji tej Sutry? Jak znaleźć czas na ćwiczenie koncentracji? Jeśli spędzamy
cały dzień na praktykowaniu, to gdzie jest czas na budowanie alternatywnego społeczeństwa?
W jaki sposób Allen godzi pracę, odrabianie lekcji z Joeyem i pranie pieluch Any z praktyką
*
Budda nauczał, ze powinno się używać oddechu w celu osiągnięcia koncentracji Sutra, która mówi o stosowaniu oddechu w
celu utrzymania pełnej uwagi, to Sutra Anapanasati Sutra ta była przełożona i skomentowana w III w n e przez wietnamskiego
mistrza zen Khuong Tang Hoi, pochodzącego ze Środkowej Azji Anapana znaczy „oddech" i Sati - „uwaga" Tang Hoi
przetłumaczył to jako „strzeżenie umysłu". Sutra Anapanasati traktuje o oddechu pomocnym w utrzymaniu uwagi. Sutra o
oddechu podtrzymującym uwagę jest sto osiemnastą sutrą w zbiorze sutr zwanym Majhima Nika-ya i podaje szesnaście
sposobów posługiwania się oddechem.
5
Plik z chomika:
Velevit
Inne pliki z tego folderu:
Dariusz Marazek - Hipnoza Podrecznik dla poczatkujacych.doc
(245 KB)
Cud uważności -Thich Nhat Hanh.pdf
(475 KB)
Autohipnoza -Leslie M. LeCron.pdf
(953 KB)
Obrona psychiczna -autor anonimowy.pdf
(491 KB)
Świadome Ja -Andy James.pdf
(789 KB)
Inne foldery tego chomika:
(NIEPRZYPISANE)
[DUCH,ŚWIADOMOŚĆ]
[HERMETYZM]
[KABAŁA]
[NLP,MOWA_CIAŁA]
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin