Anne Stuart - prosto w ogień.pdf

(1158 KB) Pobierz
6645364 UNPDF
Jamie uwielbiała swego kuzyna, Nate'a, dlatego też
wieść o jego tragicznej i tajemniczej śmierci głęboko
nią wstrząsnęła. Obwinia Dillona, cieszącego się złą
sławą łajdaka, który już kiedyś odsiadywał wyrok za
pobicie. Dawno temu, w czasach młodości, Nate
i Dillon byli nierozłączni...
Jamie bez zapowiedzi odwiedza Dillona, ale udaje
jej się ustalić tylko jedno. Ten mężczyzna jest równie
groźny, jak przed laty i równie... pociągający.
W dodatku jego ponury, stojący na odludziu dom
okazuje się pułapką pełną tajemnic. A jednak Jamie,
zamiast ratować się ucieczką, leci niczym ćma prosto
w ogień...
6645364.001.png
ROZDZIAŁ PIERWSZY
To była zimna listopadowa noc, a ogrzewanie
w volvo Jamie wysiadło już ponad godzinę temu.
Jamie patrzyła w mrok, nie zwracając uwagi na
światła kontrolek w samochodzie i myśląc jedynie
o celu, do którego zmierzała. Włączyła, płytę
z kojącą muzyką New Age, ale nawet to nie zdołało
jej uspokoić. Stała się tylko jeszcze bardziej spięta,
skupiona na tym, by nie poddawać się senności
wywołanej przez muzykę. Spróbowała rozluźnić
dłonie, zdrętwiałe od trzymania kierownicy.
Co tu, do licha, robiła? Przecież Nate'a zamor­
dowano trzy miesiące temu, a ona w żaden sposób
nie mogła tego już zmienić! Nie uśmierzy też w ten
sposób bólu, który wciąż odczuwała.
Próbowała skoncentrować się na jeździe, co
nie było łatwe po siedemnastu godzinach spę­
dzonych za kółkiem. Śmierć Nate'a wydawała
m—"'
'
Prosto w ogień
_______
_
jej się zupełnie pozbawiona sensu. Znaleziono go
zatłuczonego na śmierć w starym warsztacie w Coo-
perstown w stanie Wisconsin i wyglądało na to, że
nikogo to specjalnie nie obeszło. Policja zrezyg­
nowała z dochodzenia po dokonaniu wstępnych
ustaleń. Według jednego z oficerów chodziło
o narkotykowe porachunki. Tak jakby to stwier­
dzenie zamykało całą sprawę... Minęły trzy mie­
siące i wszyscy zapomnieli o tej tragedii.
Wszyscy poza Jamie Kincaid i jej matką. Dzie­
sięcioletni Nate wszedł do ich rodziny po śmierci
swoich rodziców, którzy zginęli w pożarze. Zawsze
traktowały go raczej jak brata i syna niż dalekiego
krewnego. Jamie czasami wydawało się, że jej
rodzice, Isobel i Victor, byli z nim bardziej związani
niż z nią, ale oczywiście starała się zwalczać te
bezsensowne myśli. Po prostu kochali zarówno ją,
jak i Nate'a. Bo któż mógłby go nie lubić z tym jego
czarującym uśmiechem i sposobem bycia, którym
zawsze zjednywał sobie sympatię otoczenia? Nate
nawet wyglądał jak Kincaidowie. Miał smagłą cerę
i brązowe oczy, co zawsze przypominało Jamie,
mającej jaśniejszą karnację, że była adoptowana.
To jednak nie miało dla niej żadnego znaczenia.
W jej rodzinie było dość miłości, by obdzielić nia
wszystkich, niezależnie od tego, co się działo
A działo się wiele Wyglądało na to, że katastrofy
ciągnęły się za Nate'em niczym kondukt żałobny,
a prawdziwa kulminacja nastąpiła trzy miesiące
temu, kiedy to zabito go daleko od domu i bliskich.
6
6645364.002.png
Anne Stuart
7
Policji nie zależało na wykryciu morderców.
Jednak Isobel pogrążyła się w depresji i prawie
przestała jeść. Wciąż myślała o tym, co się zdarzy­
ło. Obie z Jamie musiały dojść prawdy, żeby
odzyskać spokój i pogodzić się z tą bezsensowną
śmiercią. Dlatego też po przygnębiającym Święcie
Dziękczynienia, Jamie zdecydowała się wsiąść do
swojego starego samochodu i przejechać ponad
półtora tysiąca kilometrów, żeby wyjaśnić zagad­
kę śmierci Nate'a.
Gdyby się nad tym głębiej zastanowiła, nigdy
nie wyruszyłaby w podróż z Marshfield w stanie
Rhode Island do Krainy Wielkich Jezior. Drogi
były zatłoczone z powodu świąt, a jej volvo nie
nadawało się do tak długiej jazdy. Miała z nim
problemy podczas jazdy do niewielkiej prywatnej
szkoły, w której pracowała, a co dopiero na takiej
długiej trasie.
Najpierw przestały działać wycieraczki, ale na
szczęście wyjechała też ze strefy deszczu. Parę
godzin wcześniej minęła granicę stanu Wisconsin
i musiała zjechać z autostrady międzystanowej
i błądzić po sieci mniejszych dróg. To, że Nate
zginął właśnie w Wisconsin, traktowała jako tę
ostatnią kroplę, która przepełniła czarę goryczy.
Nate zawsze wyróżniał się wśród rówieśników
wprost niespożytą energią, powinien więc umrzeć
jak bohater. On natomiast zginął w jakimś zatęch­
łym pokoiku nad warsztatem samochodowym.
Już Dillon Gaynor zadbał, żeby tak się stało. To
Zgłoś jeśli naruszono regulamin