Davies Norman - Mikrokosmos.pdf
(
2506 KB
)
Pobierz
Norman Davies
Norman Davies
Roger Moorhouse
MIKRO
KOSMOS
Portret miasta środkowoeuropejskiego
Vratislavia • Breslau • Wrocław
przekład Andrzej Pawelec
Wydawnictwo ZNAK
Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Fundacja
Kraków 2002
Tytuł oryginału:
MICROCOSM. PORTRAIT OF A CENTRAL EUROPEAN CITY
© Copyright by Norman Davies and Roger Moorhouse, 2002
Opracowanie graficzne: Joanna i Janusz Wysoccy
Fotografia Normana Daviesa na skrzydełku: Paweł Zechenter
Fotografia Rogera Moorhouse’a na skrzydełku: Hyatt Studios - Guy Meyer
Konsultacja:
Józef Kozak, dr Stanisław Sroka, dr Roman Wytyczak, dr Zdzisław Zbłewski
Adiustacja: Beata Trebel
Korekta: Urszula Horecka
Indeks:
Artur Czesak, Józef Kozak
Opracowanie map na podstawie orygin iłu: THE POUSH UDR ARY Józef Kozak, Daniel
Malak
Opieka redakcyjna: Anna Szulczyńska
Współpraca:
Julita Cisowska, Barbara Poźniakowa, Katarzyna Ziębowicz-Tobolewska
Książka powstała z inicjatywy Zarządu Miasta Wrocławia
© Copyright by Norman Davies and Roger Moorhouse ® Copyright for the Polish
translation by Andrzej Pawelec ISBN 83-240-0172-7
Zamówienia: Dział Handlowy 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37
Bezpłatna infolinia: 0800-130-082
Zapraszamy do naszej księgarni intemetowej: www.znak.com.pl
Wszystkim vratislavîanom,
dawnym, teraźniejszym i przyszłym,
oraz Oskarowi
1
Spis treści
Przedmowa do polskiego wydania
Przedmowa
Wprowadzenie
Prolog. GÖTTERDÄMMERUNG. Unicestwienie twierdzy Breslau, 1945
I. WYSPOWY GRÓD. Archeologia i prehistoria do roku 1000 n.e.
II. WROTIZLA. Między koroną polską, czeską i niemiecką, 1000-1335
III. WRETSLAW. W królestwie czeskim, 1335-1526
IV. PRESSLAW. Pod panowaniem Habsburgów, 1526-1741
V. BRESSLAU. W Królestwie Prus, 1741-1871
VI. BRESLAU. W Cesarstwie Niemieckim, 1871-1918
VII. BRESLAU. Przed drugą wojną światową i podczas niej, 1918-1945
VIII. WROCŁAW. Feniks z popiołów, 1945-2000
DODATEK
Spis map w tekście
Spis ilustracji
Spis zawartości Dodatku
Przedmowa do polskiego wydania
Czytelnicy w Polsce, którzy już słyszeli, że Norman Davies pisze „Historię Wrocławia”,
mogą być nieco zdziwieni, kiedy ten tom trafi w ich ręce. Może ich zdziwić tytuł. Może ich
zdziwić podwójne autorstwo. A na pewno zdziwi ich to, że książka dotyczy w większej
mierze europejskiej historii regionalnej niż polskich dziejów narodowych. Mam nadzieję,
że ich zdziwienie przerodzi się w zaciekawienie.
Niniejsza książka nie mogła nosić tytułu „Dzieje Wrocławia” dokładnie z tych samych
powodów, dla których wersja niemiecka nie mogła się nazywać „Die Geschichte
Breslaus”. Nasi niemieccy wydawcy w pierwszej chwili nie chcieli się z tym pogodzić. Ich
dział marketingu twierdził, że nikt nie kupi książki bez nazwy miasta wybitej wielkimi
czcionkami na okładce, bo nikt nie będzie wiedział, czemu jest poświęcona. Mimo
wszystko upieraliśmy się przy swoim zdaniu. Uważaliśmy, że byłoby niewłaściwe, gdyby
miasto, które wielokrotnie zmieniało swoje afiliacje polityczne i kulturowe, miało wystąpić
pod jakimś jednym szyldem narodowym. Przedstawiliśmy więc trzy sugestie do wyboru:
„Mikrokosmos”, „Kwiat Europy” oraz „Miasto wielu imion”. Zarówno angielski, jak i polski
wydawca zdecydowali się na tytuł Mikrokosmos. Niemcy, po zastanowieniu, przystali na
2
tytuł Die Blume Europas - zwrot zapożyczony od siedemnastowiecznego poety
vratislavianskiego.
Podwójne autorstwo jest wiernym odzwierciedleniem tego, jak książka została napisana.
Podczas pierwszego spotkania z prezydentem Zdrójewskim podkreślałem, że jako
historyk zajmujący się dziejami Polski mogę podjąć się tego zadania tylko w ścisłej
współpracy z kompetentnym germanistą, który będzie miał czas na przestudiowanie
źródeł niemieckich. Z tego powodu Roger Moorhouse, mój dawny student z Uniwersytetu
Londyńskiego, który mieszkał później w Niemczech, został wyznaczony na głównego
„researchera” tego projektu. Kiedy jednak przeszliśmy z fazy przygotowawczej do fazy
twórczej, stało się oczywiste, że najlepiej będzie podzielić między siebie rozdziały
książki, a potem wymieniać się wersjami wstępnymi w celu wprowadzenia uzupełnień i
poprawek. W fazie końcowej korekta stylistyczna została przydzielona mnie - w nadziei,
że tekst nabędzie owego dobrze znanego tonu i kolorytu prozy Daviesowskiej. W
ostatecznym rozrachunku tylko bardzo zręczny egzegeta potrafiłby określić, które ustępy
książki w jej pierwszej wersji wyszły spod czyjego pióra.
Od samego początku naszym celem było umieszczenie dziejów miasta w szerokim
kontekście politycznym i kulturowym. Nie mieliśmy zamiaru napisać wąsko zakrojonej
kroniki, która byłaby zamknięta w murach miejskich. Zawsze żywiliśmy bowiem
przekonanie, że tę historię można opowiedzieć porządnie tylko wtedy, gdy zwróci się
uwagę na jej dwie podstawowe cechy: zmieniający się kontekst polityczny w Europie
Środkowej oraz wielonarodowy charakter ludności miasta w większości okresów.
Chcieliśmy zakończyć spór między obrońcami polskiego Wrocławia i zwolennikami
niemieckiego Breslau, pokazując, że żadna ze stron nie ma monopolu na prawdę.
Zależało nam na uwypukleniu istotnych wątków czeskich i żydowskich oraz na
zilustrowaniu tezy, że wątki polskie i niemieckie nie są bynajmniej jednorodne.
Ostatecznie Polskę piastowską z roku 1000 łączy bardzo niewiele z Polską Ludową z
roku 1945. Podobnie austriacki Presslaw bardzo się różnił od pruskiego Breslau, tak jak
Śląsk w okresie cesarstwa czy republiki weimarskiej mało przypominał Śląsk z czasów
Hitlera. Opisując krytyczne lata, kiedy Breslau stawał się Wrocławiem, chcieliśmy
przekazać elementarną prawdę, iż niemieccy „wypędzeni” oraz polscy „repatrianci”,
którzy przyjechali w ich miejsce, mieli bardzo wiele wspólnego. Tym samym
uświadomiliśmy sobie, że również to miasto - mimo cech wyróżniających - łączyło wiele z
jego sąsiadami w Czechach, w Niemczech i w Polsce. Stąd też nasze przekonanie, że
mieliśmy do czynienia z „mikrokosmosem Europy Środkowej”.
listopad 2001 Norman Davies
Przedmowa
Pomysł napisania tej książki pojawił się na początku 1996 roku, kiedy zostałem
przedstawiony prezydentowi Wrocławia, panu Bogdanowi Zdrójewskiemu. Ponieważ
3
skończyłem właśnie pisać Europą. Rozprawą historyka z historią, opowiadałem
Prezydentowi o moich długoletnich wysiłkach na rzecz przezwyciężenia sztucznego
podziału w historiografii Europy na Wschód i Zachód. Stwierdziłem, że przyjęty sposób
pisania o dziejach kontynentu wyłącznie z perspektywy zachodniej i traktowania
wszystkiego, co znajduje się na wschód od Łaby, jako czegoś obcego i dalekiego
stanowi, w moim przekonaniu, istotną przeszkodę dla dzisiejszych dążeń do ponownego
zjednoczenia Europy po zakończeniu zimnej wojny. Ze swej strony Prezydent mówił o
kłopotach Wrocławia z własną przeszłością i tożsamością. Sprawował wszak pieczę nad
miastem, które od półwiecza było całkowicie polskie, ale przed rokiem 1945 znajdowało
się przez wiele wieków w kręgu kultury niemieckiej i było zamieszkane głównie przez
Niemców. Prezydent wspomniał o licznych gościach z Niemiec, również byłych
breslauerach, których regularnie przyjmował w ratuszu, wiedząc o tym, iż ich wizja
dziejów różni się radykalnie od perspektywy obecnych mieszkańców Wrocławia. Stwier-
dził następnie, że nowa historia miasta byłaby nader pomocna w pogłębianiu obecnego
klimatu porozumienia, i dodał - nieco zaskakująco - że nie mógłby jej napisać „ani
Niemiec, ani Polak”. Zakończył sugestią, że to ja powinienem być jej autorem.
Jak pamiętam, odniosłem się do tej propozycji z ostrożnością. Dobrze zdawałem sobie
sprawę, jak ogromne jest to przedsięwzięcie; poza tym, choć miałem już jako historyk
zajmujący się dziejami Polski ustaloną reputację, znałem własne ograniczenia. Krótko
mówiąc, byłem mile połechtany i zaciekawiony, lecz przezorny. Odpowiedziałem więc, że
pomysł jest kuszący, ale nie da się go urzeczywistnić bez pomocy ekspertów od spraw
niemieckich. Żywiłem szczere przekonanie, że w tym miejscu projekt upadnie.
Tymczasem Prezydent dalej drążył temat, zadając najbardziej praktyczne pytania: „Jak
można zorganizować taką pomoc?”; „Ile to może kosztować?”. Tak przebiegała rozmowa,
która zapoczątkowała całe przedsięwzięcie. Następnie podpisano kontrakt między
miastem Wrocławiem a Zakładem Narodowym im. Ossolińskich, który zgodził się
występować w roli koordynatora działań wspomagających. Powstał niewielki zespół
miejscowych specjalistów, a mój dawny student, Roger Moorhouse, został wyznaczony
na głównego asystenta.
W kolejnych miesiącach projekt rozwinął się pod wieloma względami. W roku 1997
awaryjnego wsparcia dostarczyła Fundacja Roberta Boscha, kiedy finanse miasta
zostały nadszarpnięte przez wielką powódź. Dalszą pomoc hojnie zaofiarowały British
Academy, Leverhulme Trust, a zwłaszcza Fundacja Alfried Krupp von Bohlen und
Halbach. Liczne rozmowy z potencjalnymi wydawcami pomogły nam lepiej określić
nasze cele i podjąć decyzję o trzech odrębnych wydaniach tej samej książki - angielskim,
polskim i niemieckim - które miały się ukazać jednocześnie. Po rozmaitych perypetiach
podpisaliśmy kontrakty z Jonathanem Cape w Londynie, Wydawnictwem Znak w
Krakowie oraz Droemer Knaur w Monachium. Rychło zdaliśmy sobie sprawę z tego, że
mamy do czynienia z historią wielo-, a nie jedynie dwunarodową. Należało dołożyć
starań, żeby uwzględnić czeski i żydowski punkt widzenia - obok perspektywy polskiej i
niemieckiej - żeby odróżnić austriackie od pruskiego, żeby oddzielić epokę imperialną od
czasów weimarskich i Trzeciej Rzeszy, żeby odróżnić etos stalinowski pierwszych lat
powojennych od etosu późnego PRL-u. Nie mniej interesujące okazały się związki
4
miasta z międzynarodową galerią postaci, np. z córką króla szkockiego, z królową
Francji, z przyszłym prezydentem Stanów Zjednoczonych bądź z prześladowanym
uchodźcą macedońskim czy z wybitnym profesorem z Australii. W pewnym momencie
uświadomiliśmy więc sobie, że umieszczamy doświadczenia jednego miasta w znacznie
szerszym kontekście i że w gruncie rzeczy rekonstruujemy „mikrokosmos Europy
Środkowej” (zob. Wprowadzenie).
Moja współpraca z Rogerem Moorhouse'em okazała się bardzo owocna. W pierwszej
fazie zajmował się głównie kwerendą w Niemczech oraz lekturą niemieckich archiwaliów.
W drugiej fazie napisał pod moim kierunkiem pierwsze szkice wielu rozdziałów, a tym
samym jego wkład stał się wyraźnie większy, niż to pierwotnie zakładałem. W ostatniej
fazie udziały mój i jego splotły się do tego stopnia, że wyniosły fifty-fifty. Dlatego też nie
miałem najmniejszych wątpliwości co do tego, że należy go awansować z głównego
asystenta na współautora.
W pracach tego rodzaju szczególnie istotne jest nazewnictwo. Nazwy nie tylko
identyfikują ludzi i miejsca, ale przede wszystkim ujawniają punkty widzenia i przesądy
tych, którzy się nimi posługują. Był to ten sam problem, z którym borykałem się na wielką
skalę, pisząc Wyspy. Na przykład, nie można powiedzieć, że Juliusz Cezar wylądował w
Anglii, bo w latach 55-54 p.n.e. Anglia jeszcze nie istniała. Nie można też powiedzieć, że
miejscem jego lądowania była Brytania (Britain), czy nawet Britannia. Britain to nazwa
współczesna, która nie pasuje do I wieku p.n.e., podczas gdy Britannia to łacińska nazwa
prowincji rzymskiej, która powstała dopiero po podboju Cezara, a nie przed nim. A zatem
do jakich właściwie brzegów przybił Juliusz Cezar? Szczerze mówiąc, nie wiadomo.
Możemy tylko założyć, że znalazł się wśród niepiśmiennych plemion celtyckich, które
prawdopodobnie nazywały swój kraj imieniem bardziej podobnym do współczesnej
walijskiej nazwy Prydain niż do jakiegokolwiek wyrażenia angielskiego czy łacińskiego. Z
kolei William the Conqueror (Wilhelm Zdobywca), który był sfrancuziałym wikingiem, nie
był znany ani jako „William”, ani jako „the Conqueror”, lecz jako „Guillaume le Bâtard”
(Wilhelm Bękart).
Podobnie miasto, które dzisiaj znamy jako „Wrocław”, w trakcie dziejów wielokrotnie
zmieniało swoją nazwę. Zarejestrowano ponad 50 różnych określeń, z których każde
nosi piętno czasu, miejsca i użytkowników. Nazwą „Breslau” zaczęto się posługiwać
powszechnie dopiero pod koniec XVIII wieku, a nazwa „Wrocław” - jeśli pominąć tych,
którzy myślą po polsku - przyjęła się po roku 1945. Tak więc te dwie główne nazwy mają
ograniczone zastosowanie. Nie udało nam się znaleźć w pełni satysfakcjonującego
rozwiązania tego problemu. Mamy jednak nadzieję, że posługując się inną nazwą miasta
w niemal każdym rozdziale - Wrotizla, Wretslaw, Presslaw, Bresslau, Breslau i Wrocław -
zwróciliśmy przynajmniej uwagę na jego istnienie.
Rzecz jasna, nasz „Wyspowy Gród” nie jest pod tym względem wyjątkowy. Europa roi się
od miast, które przez stulecia zmieniały swoje powiązania etniczne i kulturowe. Jest też
pełna ludzi, którzy bardziej trzymają się zakorzenionych w świadomości zbiorowej mitów
niż rzeczywistości historycznej. W mojej Europie wskazałem na analogiczne
doświadczenia takich miast, jak Strasbourg, Wrocław, Lvov i Kie
v
1
.
A może raczej
powinienem napisać: Strassburg, Breslau, Lwiw i Kyjiw? Czesław Miłosz, Polak
5
Plik z chomika:
pantoxen
Inne pliki z tego folderu:
Psychologia wywieranie wplywu.pdf
(1598 KB)
Wiersze miłosne.pdf
(155 KB)
Bułhaków - Mistrz i Małgorzata.rtf
(1933 KB)
Kapuściński Ryszard - Wojna futbolowa.doc
(120 KB)
Kapuściński Ryszard - Podróże z Herodotem.doc
(1027 KB)
Inne foldery tego chomika:
Medycyna
Nuty
Poradniki
Praca
Przepisy kulinarne
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin