Wywiad_z_UPR.pdf

(111 KB) Pobierz
Wywiad z UPR
Wywiad z UPR
SPIS TREŚCI:
I. Podatki
II. Kapitalizm, prywatyzacja, wolny rynek
III. Sfera społeczna
IV. Państwo i bezpieczeństwo
V. Zasady moralne
VI. Sytuacja polityczna
PODATKI
Chcecie podobno znieść podatki...
Nie znieść, ale znacznie obniżyć.
To z czego pokryjecie wszystkie wydatki państwowe?
Przede wszystkim je obniżymy! Po pierwsze przez likwidację biurokracji, ogromnego zatrudnienia w
rozmaitych instytucjach państwowych, marnotrawstwa w wydatkach. Po drugie przez prywatyzację, i to nie
tylko przemysłu, lecz również tych wszystkich dziedzin życia, którymi niepotrzebnie i marnotrawnie zajmuje
się rząd, np. służby zdrowia, szkolnictwa, telewizji.
Ale wtedy trzeba będzie za wszystko płacić!
A teraz to nie? To wszystko opłacane jest się przecież z naszych podatków.
Mamy przecież prawo do bezpłatnego i ogólnie dostępnego leczenia
Takie "prawo" do leczenia to oszukańcza propaganda. Prawie każdy od dawna za nie płaci, i to dwa razy. Raz
przymusowo przez podatki, choć nie zawsze o tym wie. Drugi raz, gdy idzie do dentysty, robi okulary, załatwia
szpital itd. A płaci słono, bo oprócz lekarza utrzymuje dużą i zbędną administrację. Co się stanie, gdy służbę
zdrowia sprywatyzować? Wydatki danej rodziny na lekarzy, lekarstwa i ubezpieczenie szpitalne wzrosną np. o
100 zł. Jednocześnie jednak podatki obniżą się o np. 120 zł (tyle płaci dziś na resort zdrowia człowiek
zarabiający netto poniżej tysiąca złotych). Przy tym lekarze lepiej zarobią - i nie będzie obecnych ograniczeń w
dostępie do leczenia oraz marnotrawstwa.
Ale podatki nie są wysokie; podstawowy podatek w Polsce wynosi 19%
Tyle wynosi tylko jeden rodzaj podatku, dochodowy. Rządy są sprytne i podatki maskują. Jeden haracz nazwą
podatkiem dochodowym, drugi składką na ZUS, trzeci akcyzą, czwarty cłem, piąty VAT-em, szósty
abonamentem telewizyjnym...
Drugie oszustwo polega na tym, że podatki za pracownika musi przekazać pracodawca, za klienta kupiec. Żeby
zwykły człowiek nie wiedział, ile z jego pensji wraca do rządu. Gdyby dostawał na pierwszego 3000 zł, a
drugiego dnia by mu odbierano 2200, to by się połapał. Tak samo, gdyby dostawał za 10 litrów benzyny kwit:
"40 zł: benzyna 12 zł, marża handlu 2 zł, podatki 26 zł". Ten wysoki podatek na paliwa i energię zwiększa
wszystkie koszty produkcji, a więc ceny. Gdyby go znieść, ceny by mocno spadły. Na obniżce podatków zyska
każdy.
Ale podatki płacą i powinni płacić przede wszystkim bogatsi!
Bogatszych jest bardzo mało, ich osobiste podatki to kilka procent całości. Poza tym wiele z podatków
nałożonych na bogatszych i na firmy po prostu zwiększa koszty (np. właśnie paliwo; cła płacone przez
importerów). Za to też w końcu zapłacą kupujący, czyli my wszyscy. Wyższe podatki dla bogatszych
zmniejszają inwestycje, a tym samym zatrudnienie. Każde pół procenta podatków (ostatnio wzrosły np. opłaty
na ubezpieczenia zdrowotne), to upadek kolejnych firm.
Ile jest w Polsce podatków?
Przeciwne dużym podatkom Centrum Adama Smitha podaje, że przez budżet przechodzi połowa
pieniędzy - wy, że podatki sięgają łącznie trzech czwartych.
Stowarzyszenie Obrony Podatników STOP podaje sumę 74%. Chodzi mu o udział podatków w typowej pensji,
wlicza też o no przymusowe opłaty na takie instytucje jak telewizja i PZU. Państwo dysponuje jednak połową
wytworzonego w Polsce dochodu, gdyż nie wszyscy aż tyle płacą. Np. emeryci, rolnicy i wiele zakładów nie
płaci na ZUS. Istnieją dochody mniej opodatkowane i ukryte.
A deficyt budżetowy? Umiarkowany deficyt pomaga pokryć wydatki państwa, kraje zachodnie go
 
dopuszczają.
Deficyt budżetowy to pieniądze bez pokrycia. Im więcej ich rząd ma, tym bardziej spada wartość pieniędzy w
naszych kieszeniach: drożej płacimy i tracimy przy oszczędzaniu. Nie powinno być go wcale, wtedy inflacja
praktycznie zniknie.
Czy wysokie podatki nie są konieczne dla spłacenia długów państwa?
Legendarne długi zagraniczne są dużo mniejsze od tego, co rząd marnuje co roku. Prawdziwy wielki dług
państwa to emerytury. Duże są też pożyczki wewnętrzne. Z powodu długów obniżka podatków nie może być
tak szybka, jak by to było potrzebne. Trzeba jednak pamiętać, że przy niższych podatkach będzie więcej firm
oraz pracowników, więcej będą zarabiać, gospodarka się rozrośnie - więcej zatem przyniesie w podatkach.
Mniejsze podatki w przyszłym kraju bogatym przyniosą rządowi więcej, niż duże w biednym, jak dziś. Zatem
właśnie małe podatki pomogą spłacić długoterminowy dług!
Czy rodziny mające więcej dzieci nie powinny mieć zniżki podatkowej?
Wszyscy powinni płacić niższe podatki, dlaczego tylko niektórzy? Jeśli podatki się kilkakrotnie zmniejszą,
znaczna większość rodzin wielodzietnych sobie poradzi. Zresztą czy wolno nam zabierać pod przymusem część
dochodu temu, co ma jedno, a dać temu, co ma czworo? Czy tak ma wyglądać polityka prorodzinna?
Czy w rejonach zagrożonych bezrobociem powinny być niższe podatki?
Obniżka podatków na pewno zlikwiduje bezrobocie. Jednak specjalne strefy ekonomiczne z małymi podatkami
są podejrzane. Firma w strefie nie zapłaci podatków i uzyska duży dochód. Jak państwo myślą, czyje firmy się
tam dostaną? Ta akurat firma nie zapłaci - ale inne będą musiały i pobankrutują.
Jakie podatki proponuje UPR, a jakie chce znieść?
Najgorszy jest podatek dochodowy. Zniechęca do pracy. Biedniejsi go płacą, bogatsi się często wykręcają dzięki
zniżkom. W okresie przejściowym dopuścić można taki podatek, ale niższy od obecnego i jednolity dla
wszystkich. Szkodliwa jest przymusowa składka ZUS, która pomniejsza pensje i czyni wiele firm
nieopłacalnymi. Obecne cła zawyżają ceny i są okazją do nadużyć, podobnie akcyzy. Niedopuszczalny moralnie
jest wrogi rodzinie podatek spadkowy.
Na potrzeby takie jak wojsko i policja najlepszy byłby ryczałt (czyli pogłówne), wyraźnie niższy od obecnego
dochodowego. Uzasadniony jest podatek gruntowy, od nieruchomości, od eksploatacji kopalin. Póki ciąży na
państwie wypłata emerytur, potrzebny też będzie umiarkowany VAT, też jednolity i prosty.
A jak opanować wydatki rządowe i zmniejszyć zatrudnienie w sferze budżetowej? I co się stanie z jej
pracownikami?
Mnóstwo jałowej pracy wynika z realizowania niepotrzebnych przepisów. Te należy usunąć albo zmienić.
Reszta to głównie praca, którą ci sami ludzie lepiej by wykonali po prywatyzacji, np. w szkole. oni nadal będą
pracować, ale gdzie indziej i lepiej. Ucierpią tylko łapówkarze i obiboki. Ponadto wiele pań zatrudnionych w
biurach chętnie zostanie w domu przy dzieciach, gdy tylko dzięki niższym podatkom mąż zacznie lepiej
zarabiać. Niskie podatki i pod tym względem są prorodzinne.
Czy w nowoczesnym społeczeństwie praca organizacyjna państwa i rozmaitych jego organów nie jest
konieczna? Musi to zajmować wielu ludzi.
Tak mówią urzędnicy, ale trzeba sobie uświadomić, jak straszne są dziś przerosty biurokracji. Od 1989 roku
zatrudnienie w urzędach centralnych wzrosło ze trzy razy. Stale przybywa też urzędników gminnych. A chciwe
posad partie jeszcze wprowadziły powiaty. Potrzebny jest rząd z administracją, ale niewielki!
Mówiąc po marksistowsku biurokracja państwowa i samorządowa to główny wyzyskiwacz ludzi pracy. A po
polsku: wróble na naszą pszenicę!
KAPITALIZM, PRYWATYZACJA, WOLNY RYNEK
Proponujecie dziki kapitalizm, jedni się będą bogacić, a drudzy głodować!
Proponujemy sprawiedliwy i wolny kraj, w którym każdy będzie mógł polepszać swój byt, bez opłacania
haraczu na urzędników, marnotrawców i złodziei.
Podobno "dziki kapitalizm" był w Ameryce sto lat temu. W tej Ameryce do robotników trafiało w formie pensji
około jednej trzeciej ceny towarów, jakie wytworzyli. Dziś - najwyżej jedna dziesiąta. Wzrost gospodarczy
wynosił tam kilkanaście procent rocznie, tylko co pewien czas trafiał się rok kryzysu. Miliony ludzi
przyjeżdżało z Europy do pracy. Dlaczego było to możliwe? Ponieważ przez kasę rządu federalnego i stanów
przepływało zaledwie 7% pieniędzy. Siedem razy mniej niż w dzisiejszej Polsce, gdzie rząd wyzyskuje
pracowników dużo gorzej niż legendarni kapitaliści. Dlatego chcemy niskich podatków.
 
Tak mogło być kiedyś, dziś nikt już tak nie robi
W Europie nie, dlatego zostaje o na w tyle za Azją. Natomiast równie małe podatki miał Hongkong: na skrawku
ziemi powstał tam jeden z najbogatszych krajów świata, gdy w Chinach komunistycznych za płotem ludzie
przymierali głodem. Niskie podatki mają Tajwan i Singapur: dlatego kraje te przez kilkadziesiąt lat ze skrajnej
biedy doszły do bogactwa. Mimo iż są zagrożone przez sąsiadów i muszą utrzymać potężne wojsko.
Stosunkowo niskie podatki miała Hiszpania generała Franco. Przed wojną biedna jak Polska i zniszczona, dziś
jest trzykrotnie bogatsza niż my. Podobnie poszło w górę w nowszych czasach Chile. Im wszystkim się udało,
uda się i nam!
Na kapitalizmie część zyskuje, ale większość traci
Gdzie robotnik miał lepiej: w krajach od dawna kapitalistycznych, czy w PRL? Kto do kogo jeździł na zarobek?
Na wolnorynkowym kapitalizmie zyskują wszyscy, mniej sprawni - mniej, sprawniejsi - więcej. I to jest
sprawiedliwe. Bo jak wszyscy mają tyle samo, nikomu się nie chce pracować więcej i lepiej. A ci najlepsi
zainwestują i dadzą pracę innym.
Czy wasz program nie jest aby głównie dla bogatych i zdrowych?
On jest dla wszystkich, bo wszyscy skorzystają z obniżki podatków. Najszybciej zobaczyłyby korzyści małe
firmy.
A kto straci?
Bezproduktywni urzędnicy i kombinatorzy. Niektórzy będą musieli się przekwalifikować: ludzie z zakładów
zbędnych, do których dziś inni dopłacają.
Jeśli teraz wprowadzić kapitalizm wolnorynkowy bez reguł, skorzystają tylko komuniści, którzy już się
zdążyli obłowić, i innego rodzaju cwaniacy.
Kapitalizm wolnorynkowy ma twarde reguły. W państwie potrzebne są dwie rzeczy: niskie podatki i surowa
sprawiedliwość, egzekwowana przez policję i sądy. U nas cwaniacy się bogacą, bo nie ma ani jednego, ani
drugiego. Nie ma też ważnej cechy kapitalizmu, wolnej konkurencji. Krępują ją przepisy i monopole, pozostałe
po socjalizmie, jak energetyka i telefony.
Skoro państwo nie będzie dysponowało dużymi pieniędzmi, nikt się nie obłowi tak jak dotąd, pasożytując na
państwowych firmach (np. na kopalniach), ani na zamówieniach z ministerstw, województw, gmin, szpitali.
Skończy się koryto.
Trzeba też wreszcie oddać to, co komuniści sowieccy i polscy zrabowali ludziom w czasie wojny i potem.
Potrzebna jest reprywatyzacja.
Żeby reprywatyzować, trzeba będzie komuś odebrać
Dużą część majątku do reprywatyzacji dzierży państwo albo gminy. Ten zwrot nie jest kłopotliwy. Paru
aferzystów kupiło od państwa majątek, wiedząc, że jest o n czyjś prywatny. Czemu mamy żałować paserów?
Jeśli ktoś nabył majątek podległy reprywatyzacji w dobrej wierze, z innego majątku państwowego trzeba będzie
jednej ze stron wynagrodzić. Na przykład za zabrane po wojnie większe gospodarstwa i majątki bardzo łatwo
oddać ziemię po pegeerach. Tego PSL i komuniści nie chcą, bo wolą, żeby ziemię za bezcen skupowali
cwaniacy.
Oddać trzeba przede wszystkim dlatego, że tak jest uczciwie. Kto jest przeciw reprywatyzacji, jest przeciw
przykazaniu "Nie kradnij!". Ponadto gdy oddamy grunty, domy, starsze fabryki prawowitym właścicielom i ich
spadkobiercom, powstanie potężna grupa ludzi zamożnych wrogich komunizmowi.
Czy odbieralibyście majątki komunistycznej nomenklatury?
Trzeba ścigać złodziei, czy to komunistów, czy innych. Policja i prokuratura zaniedbują to, choć na wiele
nadużyć z ostatnich kilkunastu lat są paragrafy. Natomiast nie można szykanować tych, którzy zarobili zgodnie
z przepisami i są normalnymi przedsiębiorcami. Do osłabienia pseudobiznesu nomenklaturowego wystarczy
przestrzeganie prawa i reprywatyzacja.
Jeśli, jak proponujecie, sprywatyzować cały przemysł, wykupią go bogaci z Zachodu i zniszczą, żeby się
pozbyć konkurencji
Tak bywa, jeśli sprzedaje się za tanio. Jeśli będzie licytacja, wygra raczej ten, który chce z zyskiem
produkować. Można też zabezpieczyć się w ten sposób, że cudzoziemiec będzie musiał zapłacić całość
gotówką, a Polak tylko część, reszta obciąży hipotekę firmy.
 
Jeśli w Polsce będą niskie podatki, nie zabraknie chętnych do inwestowania u nas i do wydawania u nas
pieniędzy. Gdy obcy kapitał do nas napłynie, będziemy mieli z tego zysk, bo powstaną inwestycje bez kosztów
z polskiej strony.
Jak prywatyzować, żeby było uczciwie?
Najlepiej sprzedać publicznie z licytacji, a dochód przeznaczyć na zaległości skarbu państwa, zwłaszcza na
fundusz emerytalny. Natomiast przeciwni jesteśmy powszechnej prywatyzacji w formie obecnej. Czy
właściciele akcji funduszy mają dziś z tego dochód!? Rzekomy właściciel nie ma też żadnej władzy nad swym
majątkiem. Fundusze będą sobie żyły, robotnicy dostaną pensje, a tym bardziej dyrektorzy, ale dla
akcjonariuszy nie starczy. To są po prostu firmy uspołecznione, zarządzane przez dobrze opłacanych delegatów
władzy państwowej.
Możliwa jest prywatyzacja bonowa: ale nie każdemu po równo, lecz zależnie od lat przepracowanych w Polsce,
żeby liczył się wkład pracy. Ale uwaga: nie może być i pełnej prywatyzacji bonowej, i funduszu emerytalnego.
Nie da się wydać dwa razy tych samych pieniędzy.
Czy robotnicy powinni dostawać akcje swoich zakładów?
Niby z jakiej racji? Zakład zbudowano kiedyś za pieniądze ludzi z całej Polski, którzy dziś są na emeryturze,
czemu więc dawać go za darmo nowemu robotnikowi? Te akcje to łapówka dla robotników, żeby nie sabotowali
prywatyzacji.
Jeśli wprowadzić wolny rynek i znieść dotacje, zakłady pozbawione pomocy państwa padną
Przeciwnie, podniosą się, bo najbardziej duszą je obecne podatki, państwo dużo przeszkadza, a mało pomaga.
Np. górnictwo przynosi straty, bo państwo wymusza niskie ceny węgla dla elektrowni. A jeśli zakład padnie
dlatego, że pracownicy się lenią i kradną, to tym lepiej. Dlaczego dobrzy producenci mają płacić za złych?
Czy strategiczne sektory gospodarki nie powinny pozostać w ręku państwa?
W najpotężniejszym mocarstwie świata, USA, produkcja broni jest prywatna! Jeśli te sektory pozostaną
państwowe, będą drogie i nieudolne. Właśnie je należy sprywatyzować. "Solidarność" broni sektorów niby
"strategicznych" przed prywatyzacją, bo ma tam silne związki i liczy na ciągnięcie pomocy od państwa - czyli z
kieszeni podatnika. Za tę pomoc płacą robotnicy małych firm na prowincji.
Jak prywatyzować infrastrukturę służącą całemu krajowi? Np. drogi?
Dróg istotnie sprywatyzować się nie da, bo poza autostradami trudno by ściągać opłaty za ich używanie.
Pozostaną w gestii administracji i samorządów.
A koleje? Czy to nie to samo?
Kolej dobrze by prosperowała prywatnie, na razie się nie opłaca z dwóch powodów. Po pierwsze, musi
utrzymywać tory na własny koszt, gdy konkurencja, czyli ciężarówki i autobusy, prawie nic nie płaci za drogi.
Po drugie, kolej zatrudnia za dużo ludzi, zwłaszcza w administracji, co jest typowe dla firm państwowych.
A banki, a łączność, a energetyka?
Jeśli bank nie ma prywatnego właściciela, narażony jest na nadużycia, polegające na umyślnym udzielaniu
złych kredytów. Zbyt duże będą też w nim koszty bieżące. Nadzór nad bankiem powinien polegać jedynie na
zapobieganiu przestępstwom, jak wyłudzenia czy umyślne bankructwo.
Energetyka i telekomunikacja są monopolami państwowymi i dlatego są dużo za drogie. Kilowatogodzina w
Bełchatowie kosztuje 4-5 groszy, u użytkownika pięć razy tyle i więcej! Telefony też zawyżają ceny. Z tego
powodu wszystko drożej kosztuje, bo w każdym towarze siedzi cena energii i łączności. W tych dziedzinach
trzeba natychmiast wprowadzić prywatyzację i konkurencję.
Czy prywatyzacja przemysłu i wolność gospodarcza nie spowodują, że wzrośnie zanieczyszczenie
środowiska?
Przeciwnie, przecież środowisko niszczył najbardziej wielki przemysł socjalistyczny. U nas bardziej brudzą
zakłady państwowe. Dopiero po prywatyzacji zaczną działać kary za zanieczyszczanie, gdy właściciele zapłacą
je z własnej kieszeni. Wolność gospodarcza nie oznacza zresztą prawa do śmiecenia, a ochroną przyrody
państwo powinno się zajmować, gdyż jest o na dobrem wspólnym.
SFERA SPOŁECZNA
Gdyby UPR doprowadziła do nagłego zniesienia zasiłków dla bezrobotnych, ludzie by przymierali
głodem!
Każdy wie, że połowa biorących zasiłki pracuje na lewo. Druga połowa znajdzie pracę, gdy firmy uwolnione od
 
ogromnych podatków będą rozwijać produkcję i zatrudniać nowych pracowników. Nagłego zniesienia zasiłków
nigdy jednak nie proponowaliśmy, gdyż są i prawdziwi bezrobotni, zwłaszcza w rejonach biedniejszych. Zasiłki
należy zmniejszać stopniowo - w miarę poprawy sytuacji gospodarczej; przy dobrych reformach wystarczy rok-
dwa. Potem pozostałby krótki zasiłek dla jedynych żywicieli rodzin. Natomiast już dziś można zmniejszyć
budżety urzędów pracy. W dużych miastach te urzędy wydają dużo więcej na siebie czy na jakieś pseudokursy,
niż na zasiłki!
Jak więc należy zwalczać bezrobocie?
Po prostu obniżając podatki. Wtedy firmom opłaca się zatrudniać, a ludziom pracować. Natomiast szkodliwe są
różne dotacje i roboty publiczne. Żeby za nie zapłacić, państwo ściąga podatki. Jakiś zakład od tego pada, ludzie
tracą pracę. Dlatego, że komu innemu dano pieniądze na zwalczanie bezrobocia czy zasiłek.
Pamiętajmy: zasiłków nie wypłaca państwo, ale ci, którzy pracują. Pośrednicy, czyli urzędy skarbowy i pracy,
słono sobie za to pośrednictwo liczą.
Państwo w ogóle niczego nie wytwarza ani nie "daje" bezpłatnie, a jedynie zabiera wszystkim w podatkach i
inaczej dzieli.
Jeśli podatki będą niskie, kto wypłaci emerytury? Czy UPR myśli o emerytach?
Posłowie UPR w Sejmie zawsze głosowali w obronie emerytów i rencistów. W żadnym wypadku nie wolno
odbierać im należności. Wiadomo jednak, że dług państwa z tytułu emerytur jest olbrzymi i niestety długo
jeszcze poprzez podatki trzeba go będzie spłacać.
W 1989 roku proponowaliśmy, żeby przy powszechnej prywatyzacji zachować na fundusz emerytalny z 30%
akcji prywatyzowanych przedsiębiorstw. Dziś nie jest to możliwe, bo lepsze firmy już przeważnie sprzedano, i
to zbyt tanio. Pewien fundusz może jednak przy prywatyzacji powstać. Resztę trzeba będzie opłacić z podatku -
na przykład w formie VAT, ale niższego niż dziś.
Czy będzie wtedy ZUS?
Należy znieść przymus ZUS. Pieniądze tam co miesiąc wpłacane dostaną ludzie do ręki (pensja sporo wyższa!).
Zrobią z tym, co uważają. Mogą opłacić składkę emerytalną w sprawdzonym funduszu (system anglosaski),
mogą zainwestować w mieszkanie do wynajęcia, w działkę, w akcje... Dla rodziców licznych dzieci taką
inwestycją jest ich wychowanie i wykształcenie. W ten sposób państwowy dług emerytalny zacznie maleć, a
kiedyś całkiem zniknie.
A co z inwalidami i sierotami? Kto im w kapitalizmie pomoże?
W dobrze urządzonym społeczeństwie potrzeby takie są dość małe. Np. wiele dzieci w domach dziecka ma
rodziców czy krewnych, których albo nie stać na ich utrzymanie, albo są nieodpowiedzialni - nie zgadzają się
jednak na adopcję. Gdy zmienia się warunki życia i przepisy, te dzieci wrócą do domu.
Jednocześnie ludzie pracujący i biznesmeni przy niższych podatkach będą mieli więcej na pomoc bliźnim. Już
teraz dają wiele. Dlatego sądzimy, że pomoc prywatna, kościelna czy z fundacji wystarczy na potrzeby
charytatywne. O pomocy państwowej wiemy, że jest w dużym stopniu rozkradana. Publiczna pomoc społeczna,
która byłaby jeszcze potrzebna, powinna być organizowana i opłacana na szczeblu samorządu, gdzie można
oczekiwać lepszej kontroli wydatków.
Czy to znaczy, że samorząd będzie miał więcej uprawnień i pieniędzy?
Tak. Z tym, że będzie to dotyczyło jego właściwych zadań. Zlikwidujemy gminną biurokrację utrudniającą
ludziom życie, gdy np. budują dom. Nie będzie monopolu przedsiębiorstw komunalnych, wymuszających
wysokie opłaty za wywóz śmieci itp.
A ubodzy chorzy? Kto im pomoże, gdy nie będzie szpitali państwowych?
Jak powiedziano przed chwilą, takie potrzeby w normalnym kraju będą dużo mniejsze, a możliwość pomocy ze
strony rodziny i dobroczynności większa. Natomiast w okresie przejściowym pozostawić należy społeczną
służbę zdrowia: dla emerytów i inwalidów, którzy już nabyli do niej prawo, oraz ewentualnie dla tych, którzy
nadal zgodzą się ją utrzymywać, płacąc i dostając tyle, co dotąd. Myślimy, że większość wybierze prywatne
ubezpieczalnie czy płacenie samemu za wizyty.
Czy mają sens kasy chorych?
Ta nowa biurokracja nękała lekarzy i była kosztowna, choć mimo wad ustawy o kasach zarządzała pieniędzmi
lepiej niż minister! Droga pacjenta do lekarza się wydłużyła, doszły nowe opłaty. Ubezpieczenie powinno być
więc dobrowolne. Musimy mieć prawo do wyboru, u kogo się ubezpieczamy. Może to być i kasa, którą
 
Zgłoś jeśli naruszono regulamin