Biblioteka Buddyjska - Lopdyn Tseczu Rinpocze - 4 rodzaje bardo cz. 2 - Bardo umierania.pdf

(115 KB) Pobierz
Lobpyn Tseczu Rinpocze
Lobpyn Tseczu Rinpocze
Cztery rodzaje bardo
Część druga: Bardo umierania
Wprowadzenie
W 1992 roku Lobpyn Tseczu Rinpocze udzielił w Rödby w Danii szczegółowych wyjaśnień dotyczących
czterech stanów bardo na podstawie dzieła "Zwierciadło świadomości" Tsele Natsok Randröl. Był on
sławnym mistrzem linii Kagyu oraz Njingma żyjącym w XVII wieku i w swoich czasach uchodził za
jednego z najbardziej wykształconych nauczycieli. Jest uważany za wcześniejszą inkarnację Dziamgona
Kongtrula Rinpocze.
Bardo umierania, które zazwyczaj jest przeżywane jako bardzo bolesne, zaczyna się w chwili, w której
pewne jest, że umrzemy, i trwa dopóki nie ukaże się przejrzyste światło naszego umysłu. Doświadczenie
przejrzystego światła opisywane jest jako trzecie bardo; w drugim bardo chodzi tylko o proces umierania.
Istoty, które rozwinęły wysokie zdolności umysłu, w ogóle nie przechodzą przez wszystkie stany bardo.
Śmierć takich zrealizowanych istot, wielkich joginów, wyjaśnia się na różne sposoby. Jeden z nich mówi,
że przypomina ona stłuczenie wazy - powietrze z wewnątrz miesza się z powietrzem na zewnątrz,
przestaje istnieć pomiędzy nimi jakakolwiek różnica. Inny porównuje ją z płonącym drewnem, które
wypala się do końca, tak że nic nie pozostaje. W czasie śmierci istot, które urzeczywistniły naturę umysłu,
ich rozpoznanie pustości przejawia się w zewnętrznym świecie w postaci różnorodnych cudów. Zdarza
się, że w czasie śmierci jakiegoś dzierżawcy mądrości (tyb. rigdzin) rozjaśnia się niebo, czasem jakaś
dakini rozpuszcza się w świetle tęczy. Są to zewnętrzne oznaki ich urzeczywistnienia.
Jogini, którzy osiągnęli pewne zrozumienie, ale jeszcze nie są oświeceni, potrafią umrzeć bardzo
beztrosko. Mówi się, że ich śmierć przypomina śmierć małego dziecka, żebraka lub lwa w górach. Dla
nich odejście nie jest żadnym wielkim wydarzeniem, gdyż są wolni od przywiązania. Nie wpadają w
pomieszanie ani lęk, ponieważ są wyzwoleni od silnego lgnięcia, właściwego zwykłym istotom. Chętnie
umierają samotnie i często nie ma w ogóle nikogo, kto by ich śmierć zauważył. Nie są otoczeni
mnóstwem ludzi, którzy płaczą, próbują ich zatrzymać itd. Udają się na odosobnienie, porzucają świat i
umierają.
Zwykłe istoty i praktykujący, którzy jeszcze nie osiągnęli głębokich rezultatów, przechodzą przez typowy
proces umierania. Będzie on tu wyjaśniony - w jaki sposób rozpuszczają się zewnętrzne elementy i
zmysły, a także jakie znaki pojawiają się na zewnętrznym, wewnętrznym i tajemnym poziomie.
Nasza fizyczna egzystencja powstaje na bazie pięciu elementów (ziemi, wody, ognia, powietrza i
przestrzeni - tego co stałe, wilgoci, ciepła, ruchu i przestrzeni). Tych pięć elementów tworzy naszą
fizyczną formę w czasie życia. W czasie śmierci rozpuszczają się one ponownie, czemu towarzyszą
zewnętrzne, wewnętrzne i tajemne znaki.
Kiedy element ziemi rozpuszcza się w element wody, mamy wrażenie, że jesteśmy przygniatani przez
ogromną górę, słyszymy też nieznośny hałas.
Zewnętrzną oznaką rozpuszczania się elementu ziemi w element wody jest to, że nasze ciało traci siły i
nie jesteśmy w stanie zachować pionowej pozycji. Nie możemy unieść ciała ani głowy i jesteśmy tak słabi,
że nie potrafimy utrzymać niczego w rękach. Nasze ciało zaczyna się rozpuszczać. Wpadamy w panikę,
bo choć leżymy całkiem zwyczajnie, mamy wrażenie, że spadamy, i chcemy, żeby otaczający nas ludzie
podtrzymywali nas, podkładali nam coś pod głowę itd.
Wewnętrznym znakiem jest wrażenie, że nasz umysł jest zmącony - nie możemy się już skoncentrować i
jesteśmy pomieszani. Tajemnym znakiem jest doświadczanie migotania. Za życia może ono pojawiać się
w czasie niektórych medytacji, w procesie umierania przychodzi jednak automatycznie.
Kiedy woda rozpuszcza się w ogień, mamy wrażenie, że zalewa nas powódź, która przychodzi ku nam
jak ocean; słyszymy przy tym huk wody.
Na zewnątrz przejawia się to w ten sposób, że nasze ciało staje się suche. Usta i język wysychają nam
coraz bardziej, niezależnie od tego ile pijemy. Nie jesteśmy już w stanie kontrolować ruchów języka.
Wewnętrznym znakiem jest rozdrażnienie i nieco gniewu; czujemy się bardzo źle. Na tajemnym poziomie
dostrzegamy zjawiska podobne do dymu.
Następnie element ognia rozpuszcza się w element powietrza, słyszymy to i czujemy jak buchające
płomienie końca świata.
Zewnętrznym znakiem nadejścia tej fazy jest rozpuszczanie się ciepła ciała. Nasz oddech staje się coraz
chłodniejszy. Ciepło stopniowo opuszcza ciało - chłód przemieszcza się od stóp w kierunku głowy, aż
staje się ono całkiem zimne. Wewnętrznym znakiem jest narastające pomieszanie; czasami jeszcze nasz
1
umysł jest jasny, ale nie możemy się już na niczym skupić.
Także całe postrzeganie zewnętrznego świata ulega na tym etapie zaburzeniu. Nie jesteśmy już pewni,
czy coś widzimy, czy też nie. Tajemnym znakiem tej fazy są migoczące czerwone światła, podobne do
robaczków świętojańskich.
Kiedy wiatr rozpuszcza się w świadomość, odczuwa się takie przerażenie, jakby naraz rozległy się
tysiące grzmotów.
Potem, kiedy ustaje oddech, element wiatru rozpuszcza się w świadomość. Najpierw oddychamy bardzo
szybko, potem przez długi czas wydychamy powietrze i mamy wielkie trudności z ponownym wdechem.
W końcu robimy ostatni wydech i element wiatru rozpuszcza się w przestrzeń. Ponieważ w tym
momencie znika podstawa naszej fizycznej egzystencji, również nasze zmysły, które w oparciu o nią
funkcjonowały, zanikają. To znaczy, że nie możemy już nic więcej widzieć, słyszeć, wąchać, smakować
czy wyczuć dotykiem. Jest to najgorszy moment w procesie umierania i jeżeli nie mamy bardzo dobrej
karmy, wpadamy wówczas w panikę. Na tym etapie mogą się także pojawić różne przerażające wizje.
2
Zgłoś jeśli naruszono regulamin