aleksander_bruckner__-_starozytna_litwa___ludy_i_bogi_.pdf
(
776 KB
)
Pobierz
Aleksander_Bruckner_ -_Starozytna_Litwa_ _Ludy_i_Bogi_
I
WST
Ę
P
Staro
Ŝ
ytno
ść
szczepu. Zwi
ą
zki z Finami. Dzieje pierwotne. Wiadomo
ś
ci staro
Ŝ
ytnych i
wczesnego
ś
redniowiecza.
Rozprawy o dawnej Litwie zagaja się stereotypowym frazesem, jakoby Litwini byli
jednym z najstarszych ludów europejskich, chociaŜ dobrze wiadomo, Ŝe w Europie poszli oni
razem ze Słowianami, Niemcami, Italami i Grekami z jednego pnia i rodu, Ŝe więc ani są
starsi, ani młodsi od innych. O względnym. wieku narodów rozstrzyga chyba kolejne ich
występowanie w dziejach ludzkości europejskiej, a w takim razie Litwini będą bodaj
najmłodszymi. StaroŜytność znowu języka litewskiego, na którą się wszyscy zawsze
powołują, raczej pozorna i przypadkowa niŜ rzeczywista, góruje w zachowaniu niektórych
dyftongów: au, oi, i końcowego s, jakie posiadają łacina lub greka; poza tą cechą byle
narzecze słowiańskie jest niemal równie „stare" jak i litewszczyzna, a nieraz starsze (np. w
czasowaniu).
Niezaprzeczona staroŜytność Litwy zasadza się na czymś innym, czym się ludy
słowiańskie, germańskie i romańskie wyjątkowo szczycić mogą: na nieprzerwanym
przebywaniu na jednej i tej samej ziemi przez lat co najmniej dwa tysiące. JuŜ bowiem za
czasów Aleksandra Macedończyka siedział Litwin tam, gdzie i dziś, nad Niemnem i Dźwiną,
dotykając Bałtyku i Wisły, na pasie niemi, moŜe nieco dłuŜszym, lecz za to chyba nieco
węŜszym niŜ późniejszy obszar Litewszczyzny; pas ten przedzielał Słowian i Finów
zachodnich.
Gdy Litwa, zerwawszy spójnię etnograficzną i geograficzną, w jakiej przedtem ze
Słowianami zostawała przez wieki, szerząc się ku północnemu zachodowi, pas ów zajęła,
zetknęła się ściślej z Finami i tak się z nimi spoufaliła, Ŝe moŜemy niemal rozróŜniać nową,
litufińską dobę w jej dziejach; łączność zaś ze Słowianami, podstawa owej pierwszej
litusłowiańskiej doby, porwała się do szczętu na wieki: puszcze i moczary nad górnymi
biegami Niemna, Berezyny i Dźwiny odosobniły Litwę; stosunki nawiązały się znowu
dopiero w jakie tysiąc pięćset lat później, na całkiem zmienionych podstawach.
Lecz cóŜ uprawnia nas do takiej właśnie konstrukcji dziejów pierwotnych, zasuniętych
w najgłębszą pomrokę?
Niegdyś trafiał wymysł, dokąd ani pamięć podań, ani źródła historii nie sięgały. W
wiekach średnich kronikarz-bakałarz, nasz mistrz Wincenty (Kadłubek) czy Sakso (Duńczyk),
uzupełniał dzieje narodowe bajkami podkądzielnyma, wstawiał w nie byle nazwiska i daty,
pozbawiał romanse o Ŝelaznym wilku bodaj poetyckiej prawdy, łamał i psuł je w sztucznym
układzie, łatał wreszcie listami, choćby z przybocznej kancelarii Aleksandra Wielkiego; tak
powstały pierwotne dzieje Polski, Danii, Brytanii i inne.
W XV i XVI wieku, gdy o Litwie mówić zaczęto, ceremoniowano się z prawdą
jeszcze mniej; historycy Rzeczypospolitej Babińskiej a, jak Stella i Grunau, Stryjkowski i
Sarnicki, wydawali dowolnie ukute bajki lub mrzonki błędnej fantazji za prawdę, cytowali na
chybił trafił źródła staroŜytne, tłumaczyli nazwy miejsc, ludów, osób, kaŜdy po swojemu;
dowodzili z największą pretensją wszystkiego, czego się ich próŜności i łatwowierności
zachciewało; głosy trzeźwiejsze odzywały się rzadko i rychło je zagłuszano. Dopiero od
połowy osiemnastego wieku zaczęto uprzątać przeszkody, nagromadzone na drodze do
prawdy, albo raczej do prawdopodobieństwa; dopiero w naszym wieku ustalono metodę,
rzucono pewniejsze podstawy, zdobyto wreszcie nowe środki wiedzy.
Dzisiaj uśmiechamy się juŜ wobec naiwnej i zarozumiałej erudycji, dowodzącej
niegdyś w pocie czoła, Ŝe Adam i Ewa po słowiańsku rozmawiali lub Ŝe raj biblijny
znajdował się w pruskiej Samii, albo Ŝe pruskie Chełmno to - Gelonos, zburzone na wyprawie
scytyjskiej Dariusza. Nie wadzi jednak przypomnieć, Ŝe dawne błędy zawsze się wznawiają,
Ŝe i dziś, z taką samą powagą i pretensją jak w wieku XVII Pretoriusz, np. nazwy trackie i
geckie z litewska tłumaczą. Litwinów bezpośrednio z Trakami, Getarni i Azją Mniejszą łączą.
Duch śp. ks. Dębołęckiego i historyków babińskich nie ulotnił się jeszcze z badań dziejów
pierwotnych, lecz przerzedziły się znacznie szeregi łatwowiernych adeptów i ułatwiono
krytyce uprzątanie podobnych błędów.
Lingwistyka i archeologia, acz nie w równej mierze, zdobyły nowe podstawy dla
badań przedhistorycznych, lecz dotychczasowy materiał i metoda obu umiejętności wywołały
pewien rozdźwięk między nimi. Od względnej ścisłości i pewności badań, opartych na
niewzruszonej podstawie języka, odbija niekorzystnie chwiejność i niepewność w
tłumaczeniu wyników archeologicznych: dobywamy z wnętrza ziemi księgi kamienne,
brązowe, Ŝelazne, lecz gdzieŜ klucze do ich trafnego odczytania? GdzieŜ pewność, jakim
właśnie szczepom zabytki przyznawać? Co upowaŜnia do łączenia zmienionych form kultury
ze zmianą samej narodowości, jaką archeologowie do niedawna jeszcze zbyt skwapliwie i
chętnie przypuszczali.
Rozkopy na ziemiach litewskich dostarczają najciekawszych rzeczy; wspomnijmy
choćby owe łotewskie „łodzie diabelskie" (kamienie, ułoŜone w formie łodzi, otaczające grób,
pochodzenia zdaje się germańskiego) lub fakt znacznego, bliskiego pokrewieństwa pomników
nordyjskich, litewskich a pruskich, epoki Ŝelaza i wpływów rzymskich, epoki, urywającej się
nagle i zupełnie, a zastąpionej całkiem inną - przewrót odnoszą archeologowie do czasu 450-
500 lat po Chr. i łączą z ruchami Słowian. Wszystko to jednak niepewne dotąd, niezupełne,
trudno się na tym oprzeć i, chociaŜ nie przeczymy, Ŝe przyszłe badania rozwiąŜą niejedną
zagadkę, na razie powtórzymy za Grimmem (Jakubem) „są o narodach Ŝywsze świadectwa
niŜ kości, zbroje i groby, jest - język ich", i poprzestaniemy na zestawieniu faktów, jakie
lingwistyka wydobyła.
Niechaj jednak czytelnik nie obawia się, Ŝe poczęstujemy go znowu owym ciągle
powtarzanym określeniem bytu przedhistorycznego na podstawie dat językowych, gdzie w tę
samą zawsze, a wąską, etnograficzną ramkę raz słowiańskie, to znowu germańskie lub italskie
albo inne wyrazy „pierwotne" wstawiają. Nie myślimy przecieŜ dziejów Litwy wyczerpywać,
2
chcemy tylko zwrócić uwagę na fakty, płynące dla tych dziejów obficiej niŜ np. dla
słowiańskich.
Jeden z takich ciekawych, a nowych zupełnie faktów to zaleŜność słownictwa języków
fińskich od litewskiego; fakt rzucający jaskrawe światło na czasy i stosunki, do jakich Ŝadne,
choćby najdawniejsze źródła nie docierają; fakt dozwalający nam rozpoczynać dzieje
Litewszczyzny o całe wieki wcześniej niŜ słowiańskie.
Finowie zachodni, w szerszym znaczeniu tej nazwy, obejmującym Finów właściwych
(dzisiejszej Finlandii, zachodnich Jamów i wschodnich Karelów), nielicznych Wotów i
Wepsów za Ładogą i Onegą, Estów w Estonii, Liwów (na Cyplu Kurlandzkim w liczbie 3000
osób pozostałych) i Kurów (wygasłych dziś zupełnie), zapoŜyczyli setkę wyrazów
najpierwotniejszej kultury od Litwinów w tych jeszcze czasach, kiedy nie tylko sami tworzyli
jedność językową, lecz nie zerwali byli spójni z nadwołskimi Finami, mianowicie i z
Mordwą. Jest to najdawniejsza warstwa słów, zapoŜyczonych u Finów; druga, obejmująca
słowa pochodzenia germańskiego (gotyckiego), późniejsza, gdy łączność z Mordwą juŜ
zerwano, naleŜy mimo to do pierwszych wieków pochrześcijańskich; moŜemy więc wedle
niej ową wcześniejszą śmiało odnosić do wieków przedchrześcijańskich, choćby do czasów
Macedończyka. Dziś stykają się Litwini (Łotysze) tylko na północy z Finami (Estami i
Liwami); dawniej okalali ich Finowie na północy i na wschodzie; Słowianie, napierając od
południa, od Połocka i Smoleńska, odepchnęli później (około r. 500) Finów w północne i
zachodnio-północne kraje (Finlandię itd.) za Dźwinę, za Pejpus, za Ilmen, zdobyli ziemie, na
których się Krywicze i „Słowienie" (ze Pskowem i Nowogrodem) rozsiedli i odparli Litwę
nieco na zachód.
Słowa, jakie Finowie od Litwy zapoŜyczyli, dotykając najrozmaitszych przedmiotów,
nie objawiają wyŜszej kultury ani u jednych, ani u drugich. Nie naleŜy jednak kłaść na
wszystkie równego nacisku; widoczny w nich kaprys lub traf, bo czemuŜ innemu
przypisywać, Ŝe siostrę, córkę, narzeczoną, kuzynkę lub Ŝe ząb, szyję, pępek, biodra Finowie
z litewska nazywają? Za to inne dowodzą naocznie, ilu to rzeczy nauczyli się, a z nimi i
nazwy zapoŜyczył Fin od Litwina. Przede wszystkim co domu i gospodarki .dotyczy, np.
zagroda, łaty, mątewka, kosze, ściana, płoty i pale do nich, kliny, siekiery i koła, łyŜki, hubka,
smoła, łaźnia, most, droga, sanie, piwo, części ubioru, szczególniej owo charakterystyczne dla
starej Litwy nakrycie głowy, ke
pure;
dalej nazwy zwierząt dzikich i domowych, więc
cietrzewia, gęsi, sroki, kukułki, drozda, gadu, raka, osy, barana, prosięcia, kozy; nazwy skóry,
sierści, rzemienia, wełny, siana, pasterza; nazwy zboŜa, Ŝuru (putry), nasienia, grochu, bobu,
maku, bruzdy, jałowca, sitowia; nazwy ryb i rybołówstwa, węgorza, łososia i inne; nawet
nazwy mrozu, szronu i grudy przejął Fin, pozbywając się własnych. Litewski „bóg"
(diewas,
dei
was) zastąpił mu niebo (fińskie taiwas), Perkun późniejszego diabła; „tysiąc" liczyć
nauczył się od Litwinów, jak przodek jego przed wiekami „sto" od jakiegoś szczepu
irańskiego; zwyczaj i rząd, barwy: Ŝółta, zielona i jasna lub szara, sąsiedztwo i zajazd,
leniwiec nawet i głuch, nazwani z litewska.
Przy tak Ŝywej a trwałej wymianie rzeczy i słów nic by dziwnego nie było, gdyby i
Litwin w jaką fińską rzecz i nazwę się zaopatrzył; i tak, instrument narodowy muzyczny,
kankle,
rodzaj gitary, zdaje się został zapoŜyczony wraz z nazwą od pięciostrunnej fińskiej
kanteli; rija,
gdzie zboŜe suszą, moŜe z samą procedurą - jest fińskiej inwencji. Przy kilku
wyrazach, nazwach łodzi np. i jej części pochodzenie ich jest sporne i zdaje się nam, Ŝe
moŜna by je i Finom przyznawać; i nazwę rękawic, cimds, przejął Łotysz od Fina
(kinnas z
kindas).
Przy bliŜszym badaniu moŜna wnosić, Ŝe Litwa stosunki te z Finami głównie w
północnej i wschodniej swej części (łotewskiej) uprawiała; zdaje się nam równieŜ, Ŝe zbyt
przedłuŜone podtrzymywanie tych stosunków zagroziło teŜ Łotwie zupełnym spadnięciem na
niŜszy poziom fiński (o dzikości nadzwyczajnej Finów świadczy wyraźnie Tacyt); moŜe być
3
nawet, Ŝe w nadmiernej przesądności i w wielobóstwie litewskim odbiły się rasy fińskiego
szamaństwa i demonologii, a zatarły się nieco wyŜsze koncepcje mitologii aryjskiej
1
.
W kaŜdym razie kultura litewska, przebijająca z owych wyrazów, przedstawia się
nadzwyczaj pierwotnie; Ŝadne słowo nie wskazuje na wyŜszy ład społeczny, nic nawet nie
dowodzi znajomości kruszców, bo siekiera i kamienną być mogła. Jak Litwin Ŝył, gdy z głębi
swych lasów, ponad jeziorami i rzekami, z fińskim strzelcem i rybakiem się stykał, o tym
sądzić moŜna z późniejszej o liczne wieki i nieco moŜe fantastycznej, ale mamo to trafnej
charakterystyki u Stryjkowskiego, przypominającej Ŝywcem charakterystykę Finów u
Tacyta
2
.
Ubiory ich zwierzęce wszytko były skóry,
A majętność na sobie, co mógł nosić który.
Dom, kuczka, prostym darnem nakryta, bót z łyka,
Zwierzęcy łeb obłupił, i wdział miasto słyka.
...ano nasz śmodzin swoję głowę,
Przybrał w wilcze, w niedźwiedzie łbisko i zubrowe.
A kiedy połupili w Ruskich ziemiach pługi,
Włocznie z narogów kuli, potym na kij długi
Osadzili, do strzał teŜ czynili Ŝelesca,
A niedługo jednego zagrzewali miejsca.
Zwierzęcy prawie Ŝywot z dawnych czasów wiedli...
Co pierwej kaŜdy jak wilk leŜał w leśnej budzie...
Łodzie, czołny, z zubrowych skór dziwnie szywali,
A szwy dla przejścia wody łojem nacierali...
Dwa łodź jedną nieśli, a konie wpław wiedli itd.
Do końca tej epoki dziejów litewskich odnoszą się dwie wzmianki u autorów
staroŜytnych: jedna, u geografa Ptolemeusza, wylicza tylko imiennie szczepy litewskie (i
fińskie) np. Galindów, Sudzinów (o nich niŜej), Stawanów, Igyllionów
3
; druga, u Tacyta,
wymienia Litwinów nie pod nazwą ich własną wprawdzie, lecz pod imieniem, jakie im
Niemcy nadali; Tacyt opisuje natomiast ich byt z obfitszymi szczegółami niŜ byt Słowian,
moŜe tylko trafem, moŜe teŜ dlatego, Ŝe Litwa wychyliła się nieco bliŜej z pomroki puszcz i
jezior ku bagnom i mu. Z relacji handlarskiej opowiada Tacyt, Ŝe Estiowie - tak ich zwali
Niemcy - róŜnią się od Niemców-Swewów językiem, nie zaś zwyczajami i kształtem; Ŝe
czczą matkę bogów, Ŝe noszą niby amulety wyobraŜające odyńców, chroniące i bezbronnego
1
Zasługa wykrycia i ustalenia litufińskich słów naleŜy się znakomitemu lingwiście duńskiemu, p.Thomsenowi (w dziele
Beroringer mellen
de finske og de baltiske Sprog
, Kopenhaga 1890); lecz Ŝe autor pominął, jak się zdaje, kilka ciekawych paralel, czy Ŝe ich nie dostrzegł, czy
Ŝe im nie dowierzał, zebrany przez niego materiał da się miejscami i powiększyć, i inaczej oświetlić.
2
Dla porównania powtarzamy ów opis Tacyta, kończący tak efektownie jego
Germani
ę
:
U Finów nadzwyczajna jest dzikość i szpetne
ubóstwo; nie mają oni broni ani koni, ani zagród; zioła (jakaś myłka!) są ich poŜywieniem, skóry odzieniem, ziemia łoŜem, jedyna ich umość
w strzałach, jakie dla braku Ŝelaza kośćmi zaostrzają; spólne myślistwo Ŝywi spólnie męŜczyzn i kobiety, towarzyszące im i domagające się
części połowu. I dla dzieci nie ma innego schowku przed dzikim zwierzem czy przed słotą, chyba Ŝe je sploty gałęzi
okryją; tu wraca
młodzieŜ, tu przytułek i starców. (Dalsze słowa charakteryzują zupełny brak potrzeb i Ŝyczeń wolnego od pracy i trosk Inna).
3
Nazwa Igyllionów do najdziwaczniejszych wywodów słuŜyła; odnajdowano pod nią Litwinów, a szczególniej Jaćwingów; niedawno zaś
najznakomitszy znawca owych dawnych dziejów wskazał na Igilla, wodza Burgundów i Wandalów, jeńca Rzymian za Probusa, nazwanego
niby od szczepu Igillów (chociaŜ dodajemy, z tego bynajmniej jeszcze nie wynika, Ŝeby i sami Igillowie mieli być germańskiego,
lugiowandalskiego rodu; przecieŜ i nazwa szczepu litewskiego Galindów pojawia się jako nazwa osobowa u Gotów w Hiszpanii częściej, a
nikt z tego nie wnioskuje Ŝeby Galindowie sami byli szczepu gockiego). Nas uderzyło, Ŝe Igillioni wymienieni są obok szczepów litewskich
w jednej z najpierwszych informacji Ptolemeusza, więc wpadliśmy na domysł, czy nie szukać pod tą nazwą jakiegoś bliskiego fińskiemu
szczepu; z litewskich nie nadaje się Ŝaden. i rzeczywiście Łotwa zowie Estończyków Igaunami (od Uganii, Unganii, kramy, gdzie Jurjew-
Dorpat leŜy?); stąd polskie i ruskie Igowia, np. w Opisie poselstwa moskiewskiego, E. Pielgrzymowskiego 1601; „Z niemi (Szwedami)
podwód z pięćdziesiąt Igoni (Estów) przybyło"; „aceurrentibus Lotavis seu
Igovtts", czytamy u Cichockiego (Alloquia ossecensia 1615 r, s.
238); Stryjkowski (Kronika, s. 206) mylnie przerzuca Jaćwingów do Inflant, ku Nowogrodowi Wielkiemu, „których
Igowiany
zowią".
Gdyby nawet nasze przypuszczenie było zupełnie chybione, objaśniliśmy przynajmniej termin Igoni. Z innych nazw Ptolemeusza warto
jeszcze jedną przytoczyć, Weltai, którą koniecznie wszyscy, od ks. Bohusza począwszy, do takich koryfeuszów jak Zeuss i Muellenhoff, w
Letwai przeobraŜali, by z niej nazwę Litwy wycisnąć. Słusznie protestuje wymieniony wyŜej badacz (akademik A. Kunik) przeciw takiemu
gwałceniu tekstu greckiego.
4
między wrogami bezpiecznie; Ŝe rzadko Ŝelaza, częściej pałek uŜywają; Ŝe zboŜa i inne płody
mniej gnuśnie niŜ Germanie uprawiają; Ŝe i morza badają, i na brzegu lub. w falach bursztyn -
zwąc go
glaesum,
znowu niemieckie
glas
- zbierają, sami go nie ceniąc ani uŜywając; lecz
kupcom sprzedając. Ze szczegółów tych pomijamy nazwisko Estiów
4
; rzadkość Ŝelaza na
Litwie potwierdzają źródła jeszcze w dwanaście wieków później; uprawy roli dowodzą
choćby owe nazwy zboŜa itd., jakie Finowie od Litwy zapoŜyczyli; o amuletach niŜej jeszcze
wspomnimy, jak i o kulcie „matki Bogów", chociaŜ moŜna by przypuścić i omyłkę w
informacji, wywołaną następującą zaraz wzmianką o amuletach, cechujących w oczach
Tacyta czciciela „wielkiej matki" (Idejskiej), a znanych u Litwinów rzeczywiście, lecz
później o wyobraŜeniu dzików na ich amuletach nic nie słychać. O bezbronnych między
wrogami opowiada i później podanie, zobacz niŜej. Zbieranie i sprzedawanie bursztynu i
obecność handlarzy datuje się co najmniej od owego rzymskiego rycerza, wysłanego za
czasów Nerona po bursztyn i trafiającego na wybrzeŜa bałtyckie; monety rzymskie,
wykopywane w Prusiech, poczynające się od Trajana, coraz liczniejsze za późniejszych
cesarzy, szczególniej za Antoninów, urywają się w pierwszej ćwierci trzeciego wieku, gdy
początkowe ruchy ludów opustoszyły drogi handlowe.
Spokojne zamieszkiwanie razem i tułanie się myśliwych i rybaków po lasach i nad
jeziorami, wypalanie gęstwin na małe pola, chów bydła, zbliŜały Litwę i Finów tak dalece, Ŝe
i róŜnic między nimi nie dostrzegano, Ŝe Skandynawii np. oba szczepy zarówno Eistami zwać
mogli (stąd nazwa Estów, Estonii fińskiej). OręŜ obcy zamącił ciszę wiekową; przez całe trzy
wieki panowali
Gotowie
nad krajami bałtyckimi, nad Finami i Litwą, później i nad
Słowianami. Źródła historyczne i podania narodowe skąpią szczegółów; moŜna by je o myłki
i przechwałki posądzać, gdyby ich nie potwierdzały dobitnie świadectwa językowe
(archeologiczne tu pomijamy znowu umyślnie). Pokazuje się, Ŝe Słowianie, Litwa i Finowie
zapoŜyczyli od Gotów wyrazy, liczne i waŜne, dowodzące napływu nowego, odmiennego,
wyŜszego Ŝywiołu. Tajemnica powodzenia Gotów zawiera się w dwu słowach, jakie podbite
narody od nich przyjęły:
Kuningas i mekus,
król (Konig, nasze ksiądz z kniąg, tj. ksiąŜę,
litewskie Kuningas, fińskie i estońskie kunigas, wockie kunikas) i miecz (fińskie miekka). To,
do czego Słowianie i Litwini po wiekach dopiero, Prusowie, Łotwa i Finowie nigdy nie
doszli, skupienie siły szczepowej w jednym ręku, zdanie się na króla - wodza, owe ich, juŜ u
Tacyta wyróŜnione, „erga reges obsequium", powolność względem królów i lepsze uzbrojenie
(miecz obosieczny i inne), zapewniły przewagę Gotów. Warstwa gocka w fińskich językach
przedstawia teŜ wyŜszą kulturę i ustrój niŜ litewska; pojawiaj się w niej nazwy kruszców i
wyrobów kruszcowych (kocieł i inne), instytucji, pojęć etycznych. Uderza, Ŝe Słowianie i
Finowie więcej niŜ Litwini słów gockich przyjęli; natomiast zapamiętał sobie Litwin do dziś
ich nazwę.
Gudami
zwie on sąsiadów od wschodu, więc pruski Litwin śmudzina
gudem
nazywa, śmudzin znowu Białorusina tymŜe mianem częstuje.
Burze IV wieku rozmiotły na zawsze potęgę Gotów na wschodzie. Powoli
dokonywają się nowe przemiany; Słowianie ruscy szerzą się na północ, pochłaniając albo
wypierając Finów; Litwini, tj. szczepy ich zachodnie, później zwane pruskimi; zajmują
szczelniej wybrzeŜa bałtyckie po Wisłę. Do samego Bałtyku dotarli oni byli i wcześniej niŜ
Łotysze moŜe, lecz ludem nadmorskim, handlowym czy zbójeckim mimo to nie zostali nigdy;
nic nie nęciło ich do porzucenia puszcz leśnych i zagród szczupłych, ledwie Ŝe na czółenku
rybackim wychylał się nieco Łotysz poza brzegi - o zajęciu wysp pobliskich, np. Ozylii, nigdy
4
5
Nazwę tę niemiecką dawniej wszyscy, dziś juŜ tylko historycy, nawet i Kunik, tłumaczą jako oznaczająca ludzi wschodu (Ostu);
uszczuplano ją następnie, w miarę jak pojawiały się szczegółowe nazwy Prusów, Kurów itd., i ograniczono w końcu do Estonii i Estów.
Lecz sumienie filologa germanisty nie dopuszcza takiego wykładu, śe wieki średnie tak rzecz pojmowały, nie dowodzi niczego;
niezrozumiałą dla nich nazwę Aistiów (bo tak brzmi ona u Tacyta, nie Austiów, co by „wschodnich" rzeczywiście oznaczało) zastąpiły one
mimowolnie inną, zrozumiałą, odpowiadającą połoŜeniu geograficznemu, wiąŜącą się z nazwą Bałtyku (Ostsee). Zamiast bezbarwnej nazwy
„ludzi wschodnich" (bo któŜ nie siedział na wschód od Germanów? Byli i Słowianie, i inni) otrzymalibyśmy nazwę nadzwyczaj
charakterystyczną, lecz o znaczeniu jej dowiemy się niŜej.
Plik z chomika:
krutszy
Inne pliki z tego folderu:
Strzelczyk Jerzy - Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian .zip
(63044 KB)
Jakubowski Stanisław - Bogowie Słowian.djvu
(4624 KB)
Łozko Halina - Rodzima wiar aukraińska.docx
(142 KB)
lubomir_czupkiewicz_-_pochodzenie_i_rasa_slowian.pdf
(1063 KB)
thietmar_kronika.pdf
(2879 KB)
Inne foldery tego chomika:
01. CIAŁO
02. PSYCHE
03.Wschód
04. EDUKACJA
05.Racjonalista
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin