Krąpiec Mieczysław- Afirmacja Boga w ludzkiej moralności.pdf
(
133 KB
)
Pobierz
8995832 UNPDF
Mieczysław Albert Krąpiec
AFIRMACJA BOGA W LUDZKIEJ MORALNOŚCI
1
Jest znane powiedzenie św. Tomasza, że trudne są sprawy poprawnej
poznawalności Boga ze strony człowieka i dokonują się
nonnisi a paucis
et post longum tempus et cum admixtione erroris
(tylko przez nielicznych, po
długim czasie i z domieszką błędów). Chodzi tu, oczywiście, o poznanie
racjonalne, uzasadnione, intersubiektywnie sensowne. Poznanie bowiem
spontaniczne, subiektywnie wystarczające może zachodzić i zachodzi bez tych
trudności, które nakłada nauka. Może się bowiem ono dokonać — i
normalnie dokonuje się — w wyniku osobistych przeżyć, a więc:
wewnętrznego, nigdy nie wygaszonego pragnienia szczęścia, doświadczenia
własnej kruchości i przygodności, spontanicznej intuicji istnienia świata,
drugich ludzi, wielorakiej złożoności bytów i zarazem ich celowościowego
działania, które zdumiewa czytający i kontemplujący rozum człowieka.
Owo spontaniczne czytanie sensu rzeczywistości, która istnieje
przygodnie i działa celowościowo dla dobra heterogenicznie złożonego bytu
(zwłaszcza bytów żyjących, a człowieka w szczególności), wchodzi w zakres
poznania przednaukowego, zwanego poznaniem zdroworozsądkowym, dla
każdego człowieka dostępnym i otwartym do tego stopnia, że bez niego nie
można racjonalnie żyć w świecie osób i rzeczy, i losowych zdarzeń. Taki
bowiem typ poznania stanowił i ciągle stanowi bazę dla bardziej
wyspecjalizowanych, metodycznie przeprowadzonych i uzasadnionych
proporcjonalnie typów poznania - zarówno w naukach szczegółowych, jak i
filozofii.
Szczególnie trudne i narażone na błędy jest poznanie filozoficzne, o
ile ono stanowi próbę racjonalnego wyjaśnienia (typu ostatecznościowego)
świata osób i rzeczy realnie istniejących. Takie bowiem poznanie (jako
zwieńczające i mądrościowe) angażuje nie tylko rozum i jego logiczne
procesy myślenia, ale także wolitywną i moralną stronę ludzkiego
postępowania stanowiącego syntezę - akty decyzyjne - normalnego
1 M. A. Krąpiec,
Afirmacja Boga w ludzkiej moralności
, [w:] Roczniki Filozoficzne, XLIII-
XLIV, z. 2, 1995-1996, s. 37-48.
1
ludzkiego działania. Nie jest bowiem obojętne dla odpowiedniego „stylu
życia” rozumienie rzeczywistości (a więc świata osób i rzeczy) jako
przejawu monizmu, przypadkowości czy też rzeczywistości jako pochodnej i
zależnej od stwórczego działania Boga, jako R
ACJI
B
YTU
świata i
człowieka.
Dlatego słusznie zauważył św. Tomasz, że istnieją konieczne dwa
warunki filozoficznego poznania, a są nimi:
recta ratio
i
recta voluntas
-
prawy (nie znieprawiony) rozum i prawa (nie znieprawiona) wola, czyli
psychiczna normalność człowieka, o którą jest coraz trudniej w świecie
celowo skażanym przez różne „kulturowe” (pseudo-kulturowe) instytucje
życia społeczno-publicznego, przejawiające się w zafałszowanych
ideologiach „filozoficznych”, „religijnych”, „artystycznych” - w
manipulacjach środków masowego przekazu, w wadliwych systemach
społeczno-gospodarczych, w instytucjach znieprawiania człowieka dla
doraźnych korzyści jednostek i grup itd.
I.
RATIO RECTA -
PRAWOŚĆ ROZUMU
Sprawą pierwszą w dziedzinie prawidłowego poznawania
rzeczywistości jest tzw.
rectitudo rationis,
czyli prawe działanie samego
rozumu. W naszej zachodnioeuropejskiej kulturze od samego początku, tj. od
starożytnej Grecji, funkcjonują dwie tendencje interpretujące działanie
rozumu, nazwijmy je, z grubsza, tendencją platońską i arystotelesowską.
Pierwsza, platońska, przyjmuje rozum jako ducha działającego spontanicznie,
albowiem człowiek sam — w swej istocie - jest duchem (Nous) wiecznie
żyjącym. A „duch” to to samo, co „umysł”, „rozum”, który będąc duchem,
działa stale. Dlatego też rozum jest siłą stale z siebie działającą, bo nie
może nie działać będąc duchem, chyba że napotka zewnętrzne przeszkody,
takie jak np. związanie się z ciałem ludzkim, które więcej przeszkadza, niż
pomaga.
Druga tendencja interpretacyjna, nazwijmy ją arystotelesowską,
uważa, że rozum jest właściwością człowieka, jest taką władzą poznawczą,
która musi być pobudzona do działania poprzez bodźce pochodzące od
istniejących rzeczy. Owo „pobudzenie” dotyczy nie tylko swoistego
2
„wytrącenia” rozumu z bierności poznawczej, poprzez oddziaływujące bodźce
fizjologiczno-psychiczne świata rzeczy i osób, ale nadto bodźce te mają
dostarczyć informacji i treści poznawczych, wskutek czego rozum ludzki jest
jakby „pokierowany” -
ratio recta -
interioryzowanym, poznawczym stanem
bytowym. Rozum sam z siebie nie posiada żadnych stanów poznawczych;
wszystko czerpie ze świata realnie istniejących rzeczy; jest bogaty poznawczo
zinterioryzowaną treścią bytową. Rozum przechodzi - pod wpływem
interioryzowanych treści poznawczych ze stanu potencjalności do coraz
większej aktualizacji poznawczej. Ale to realnie istniejący byt jest
„odpowiedzialny” za wytrącenie rozumu z poznawczej bierności, dostarcza
także poznawczych treści naszym aktom poznawczym. Wszystko więc,
cokolwiek stanowi treść naszego poznania, jest jakoś pochodne od realnie
istniejącego świata. Intelekt nasz żyje interioryzacją treści poznawczych
realnie istniejącego świata i treści te może dalej „przerabiać” - dzielić i
odpowiednio wiązać - w procesach racjonalnego, logicznego, myślenia.
Zatem ludzki rozum, realnie poznający świat, jest ze swej natury
kierowany (
rectusi
)
układami bytowych treści świata realnie istniejącego. I
właśnie owa zdolność „bycia kierowanym” przez interioryzowane w poznaniu
treści stanowi o normalności i sprawności intelektualnej poznawczej władzy,
jaką jest rozum człowieka.
Wątki platońskie, akcentujące samodzielność ducha i aktywność
spontaniczną intelektu, sugerowały, że to właśnie rozum-intelekt-umysł
posiada w sobie samym poznawcze treści, przynajmniej niektóre, jeśli tenże
rozum jest duchem stale działającym. Te treści, zwane „ideami”, nie tylko
stanowią najpierwotniejsze przedmioty poznania, ale są zarazem, w jakimś
sensie, RACJĄ czynności intelektualno-poznawczych i tworzą „pole
świadomości”, na którym dokonuje się poznawczy ogląd idei i ich racjonalna
obróbka. Jest więc jakaś „świadomość czysta” (jako działanie ducha,
„oświecanie”), do której nawiąże swoiście Jan Duns Szkot, poprzez
konieczność zawsze obecnej idei bytu, gwarantującej możliwość
intelektualnego poznania. Do takiego intelektu jako
cogito
później nawiąże
R. Descartes, a jeszcze później I. Kant i post-kantowskie prądy
fenomenologiczne, egzystencjalne łącznie z M. Heideggerem i
hermeneutyką. Otóż z tak pojętym intelektem, żyjącym życiem wsobnym
3
poznawczym, niezależnym od bytu realnie istniejącego, niewiele może mieć
wspólnego nieustanna zależność rozumu (w jego działaniu i tworzeniu
znakowych treści) od rzeczy realnie istniejących i „pokierowanie” tego
rozumu przez rzeczywistość istniejącego świata.
Ratio recta
jest w tej
koncepcji zbędna, gdyż rozum posiada swe czynności spontaniczne i
autonomiczne, niezależne od interioryzacji poznawczej realnego świata.
W takim kontekście poznawczym trudno mówić o poznaniu Boga w
wyniku wyjaśniania świata. Tu bowiem mamy zasadniczo do czynienia nie z
bytem przygodnym, który domaga się wyjaśnienia ostatecznego poprzez
odwołanie się do B
YTU
P
IERWSZEGO
, ale z ideą Boga wrodzoną i uświadomioną
sobie na tle treści innych idei. Tak więc idea Boga staje się jakby naturalnym
uposażeniem naszego umysłu, który sam sobie uświadamia swoją zawartość
na „powierzchni” świadomości albo wydobywa na tę powierzchnię idee
zanurzone w „podświadomości”. Tak więc „idea Boga” jako naturalne
uposażenie naszego umysłu jawi się jako ta (dla Kanta), której nie można
ani nabyć, ani też nie można się jej pozbyć. Tak - lub podobnie jawiąca się
„idea filozoficzna Boga” może dać człowiekowi dodatkowe znaczenie jako
stojąca u podstaw SACRUM, które wprawdzie nie wymaga realnego istnienia
Boga, ale idea Boga jest momentem zwieńczającym sam sens
sacrum
i
pokierowującą samym działaniem charakteryzującym się jako właśnie
sacrum.
Nie jest chyba sprawą przypadku, że to właśnie kierunek
sacrum
w
filozofii religii pojawił się i rozprzestrzenił na polu subiektywistycznego,
postkantowskiego, myślenia. A przecież to ten właśnie kierunek jest
dziedzicem platońskiego „ducha-Nous”, i to w tym kierunku - ogólnie rzecz
biorąc - jawiły się „idee Boga” wraz z tzw. „dowodem ontologicznym”,
którego różne sformułowania były dziełem nie tylko św. Anzelma, ale także i
J. Dunsa Szkota, Kartezjusza, Kanta... A przecież z faktu i treści myślenia
człowieka „nie wynika” żadne realne istnienie bytu. Można jednak
konstruować „gry” ludzkiego ducha, nawet „gry religijne” (
Sacrum
),
gdy
operuje się odpowiednio elementami, takimi jak idea Boga i aktami ludzkiej
psychiki. Wówczas bowiem — choćby Boga nie było — może pojawiać się
sacrum,
jako wysoko cenione ludzkie przeżycie.
Inaczej jednak rzecz ma się, gdy działa rozum pobudzony przez
świat do jego poznania, gdy rozum jest kierowany przez byt i jego
4
zinterioryzowane treści bytowo-poznawcze. Tutaj bowiem procesy poznania
dotyczą zasadniczo samego bytu realnie istniejącego w jego wielorakim,
skomplikowanym złożeniu. Dostosowanie metod poznawczych (poznawczej
drogi) do realnie istniejącej rzeczywistości również komplikuje się ze
względu na zakres poznania, na jego cel, a więc na odpowiednio rozumiany
przedmiot właściwy naszego poznania. Najogólniej mówiąc, należy tu
wyróżnić dwa typy poznania realizujące się w naukach szczegółowych i w
filozofii realistycznie rozumianej, a więc filozofii takiej, która usiłuje
wyjaśnić rzeczywistość ostatecznie w świetle pierwszych zasad (tożsamości,
niesprzeczności, wyłączonego środka, racji bytu, celowości). A wyjaśnienie to
dokonuje się poprzez ukazanie takiego jedynego, koniecznego czynnika,
którego ewentualna negacja jest zarazem negacją samego faktu danego nam
do wyjaśnienia.
Mając na uwadze poznanie dokonywane w obrębie nauk
szczegółowych, to właściwie problematyka (zespół pytań) dotycząca Boga
jest w nich nieobecna, i to zarówno ze względu na przedmiot, jak i
proporcjonalną do przedmiotu metodę poznawczą, jak wreszcie i cel samej
nauki. Nauki szczegółowe zajmują się bowiem jakimś określonym wycinkiem
rzeczywistości, wyznaczonym przez jej przedmiot badań – np. fizyka, chemia,
astronomia. Mając zdeterminowany, wycinkowy w stosunku do całej
rzeczywistości przedmiot, nie mogą „przekraczać” jego zakresu, będąc dalej
poznaniem naukowym. Również i metody badań muszą być proporcjonalne do
przedmiotu i wyznaczonego celu. A wszystko to jest kierowane odpowiednią
teorią nauki, którą konstytuuje naczelne naukotwórcze pytanie. I dwie wielkie
teorie nauki, I. Kanta i A. Comte’a, poprzez swe naukotwórcze pytania, stoją
u podstaw naukowego poznania nauk szczegółowych. Kant bowiem w swym
„przewrocie kopernikańskim” w teorii nauki uzależnił od podmiotu (od
subiektywności wyrażającej się w apriorycznych subiektywnych kategoriach)
wartość zabiegów poznawczo naukowych. Natomiast A. Comte za jedynie
wartościowe zabiegi poznawcze uznał te tylko, które opierają się na
informacji zmysłów zewnętrznych, podlegają obserwacji, klasyfikacji,
ustaleniu regularności (praw) pozwalających prognozować przyszłe fakty;
samo jednak prognozowanie już wymagało jakiegoś
a priori
w stosunku do
obserwacji i pomiarów. W dalszym rozwoju teorii nauki można dostrzec
5
Plik z chomika:
inacosiegapisz
Inne pliki z tego folderu:
Krapiec - Filozofia prawa( Audiobook).rar
(108046 KB)
Krapiec - Antropologia( Audiobook).rar
(115480 KB)
Krapiec - Etyka( Audiobook).rar
(107151 KB)
Krapiec - Filozofia sztuki( Audiobook).rar
(109551 KB)
Krapiec - Metafizyka( Audiobook).rar
(125784 KB)
Inne foldery tego chomika:
Abelard Piotr
Ajdukiewicz Kazimierz
Arystoteles
Augustyn Święty
Awicenna
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin