Leibniz- Teocydea.pdf

(126 KB) Pobierz
Gottfried Wilhelm Leibniz
Gottfried Wilhelm Leibniz
Teodycea.
O dobroci Boga, wolności człowieka i pochodzeniu zła. *
20. Ale trzeba jeszcze zadowalająco odpowiedzieć na dotyczące sprawy zła
bardziej spekulatywne i bardziej metafizyczne trudności, o których wcześniej
wspominaliśmy. Na początek zapytamy: skąd pochodzi zło? Si Deus est, unde
malum, si non est, unde bonum ? 1 Starożytni widzieli przyczynę zła w materii, którą
uważali za niestworzoną i niezależną od Boga. Ale gdzie my znajdujemy źródło zła,
skoro wszelki byt wyprowadzamy od Boga? Odpowiedź brzmi, że musimy go
poszukiwać w idealnej naturze stworzeń, ponieważ owa natura zawiera się w
niezależnych od woli Boga wiecznych prawdach Jego rozumu. Trzeba bowiem
zauważyć, że jeszcze przed grzechem występuje pierwotna niedoskonałość
stworzenia, gdyż stworzenie jest z istoty swojej ograniczone. Dlatego nie może ono
wszystkiego wiedzieć, myli się i popełnia błędy. Platon powiedział w Timajosie, że
świat miał swój początek w złączonym z koniecznością rozumie. 2 Inni łączyli Boga i
naturę. Jest w tym trochę zdrowego rozsądku. Bóg to rozum, a konieczność, czyli
istotna natura rzeczy to przedmiot rozumu, który opiera się na wiecznych prawdach.
Ów przedmiot jest jednak czymś wewnętrznym i znajduje się w Bożym rozumie.
Właśnie tam mieści się nie tylko pierwotna forma dobra, ale ponadto początek zła.
Zatem gdy w grę wchodzi poszukiwanie źródła rzeczy, materię należy zastąpić
obszarem wiecznych prawd. Ów obszar jest, że tak powiem, idealną przyczyną
zarówno zła, jak dobra. Mówiąc jednak ściśle, formalna przyczyna zła nie ma w sobie
nic sprawczego, ponieważ, jak zobaczymy, zło polega na braku, czyli na tym, czego
przyczyna sprawcza nie wytwarza. Dlatego scholastycy mieli zwyczaj nazywać
przyczynę zła causa deficiens. 3
21. Zło można ujmować w sensie metafizycznym, fizycznym i moralnym. Zło
metafizyczne polega na zwykłej niedoskonałości, zło fizyczne – na cierpieniu, a zło
moralne – na grzechu. Chociaż więc zło fizyczne i zło moralne nie są wcale
konieczne, wystarcza, że są one możliwe na mocy wiecznych prawd. A ponieważ ów
niezmierzony obszar prawd zawiera wszystkie możliwości, musi istnieć nieskończona
wielość możliwych światów, zło musi wchodzić w skład wielu z nich i nawet najlepszy
ze wszystkich światów musi je zawierać. To właśnie skłoniło Boga do przyzwolenia na
zło.
22. Lecz ktoś zapewne mi powie: „Dlaczego mówi pan o przyzwoleniu? Czy
Bóg nie stworzył zła i czy go nie chciał?” W tym właśnie miejscu koniecznie trzeba
wytłumaczyć, co to jest przyzwolenie, aby było jasne, że nie bez racji używa się tego
wyrazu. Wcześniej jednak należy przedstawić naturę woli, która ma swoje stopnie.
Ogólnie można powiedzieć, że wola polega na skłonności do robienia czegoś
odpowiednio do zawartego w tym dobra. Taka wola nazywa się uprzednia, gdy jest
odrębna i rozpatruje osobno każde dobro jako dobro. Wobec tego można powiedzieć,
ze właśnie dzięki woli uprzedniej Bóg dąży do wszelkiego dobra jako dobra, czyli
* Przeł. Małgorzata Frankiewicz. Warszawa 2001, s. 137-145; 328-337.
1 „Jeżeli Bóg istnieje, to skąd pochodzi zło, a jeżeli nie istnieje, to skąd pochodzi dobro?”
2
Por. Platon, Timajos 47 e – 48 a.
3 „przyczyna niezupełna”.
 
 
 
 
mówiąc językiem scholastyki, ad perfectionem simpliciter simplicem . 4 Jest On
naprawdę skłonny uświęcić i zbawić wszystkich ludzi, usunąć grzech oraz
przeszkodzić potępieniu. Można powiedzieć nawet, iż taka wola jest skuteczna sama
z siebie (per se), to znaczy tak, że skutek następuje, jeżeli nie istnieje jakaś silniejsza
uniemożliwiająca go racja. Owa wola nie zdobywa się bowiem na ostateczny wysiłek
(ad summum conatum), zawsze jednak wywołuje pełny skutek, ponieważ Bóg jest
panem wszystkich rzeczy. Całkowite i niezawodne powodzenie osiąga tylko tak
zwana wola następcza. Ona właśnie jest zupełna i do niej odnosi się zasada, że
zawsze, jeżeli można, czynimy to, czego chcemy. Ostateczna i rozstrzygająca wola
następcza powstaje ze zderzenia wszystkich woli uprzednich, zarówno zmierzających
ku dobru, jak odpychających zło; ogólna wola pochodzi z zetknięcia się
poszczególnych woli. Podobnie w mechanice złożony ruch powstaje ze współdziałania
wszystkich dążności w poruszającym się ciele i jednakowo czyni zadość każdej z tych
dążności, co opisałem w jednym z numerów „Journal de Paris” (7 września 1693),
podając ogólne prawo składania ruchu. 5 Dopiero w takim znaczeniu można
powiedzieć, że wola uprzednia jest w pewnej mierze skuteczna, a nawet przynosi
rezultaty.
23. Stąd wynika, że Bóg uprzednio chce dobra, a następczo – tego, co
najlepsze. Jeżeli zaś chodzi o zło, to Bóg w ogóle nie chce zła moralnego i nie chce
bezwarunkowo zła fizycznego lub cierpień. Dlatego nie ma bezwzględnego
przeznaczenia na potępienie, a o złu fizycznym można powiedzieć, że Bóg pragnie go
często jako należnej za winę kary oraz jako właściwego środka do celu, aby
przeszkodzić większemu złu albo aby uzyskać więcej dobra. Kara służy również
poprawie i jako przykład, a zło przydaje się często, aby lepiej odczuć smak dobra,
niekiedy zaś przyczynia się też do większej doskonałości tego, kto je znosi. Podobnie
zasiane ziarno ulega pewnego rodzaju zepsuciu, aby wykiełkować. Tego pięknego
porównania używał sam Jezus Chrystus . 6
24. Jeżeli chodzi o grzech lub o zło moralne, to chociaż także zdarza się
bardzo często, ze może ono służyć jako środek dla uzyskania dobra albo dla
uniknięcia innego zła, nie staje się jednak z tego powodu odpowiednim przedmiotem
woli Bożej czy też prawowitym przedmiotem woli stworzonej i może być przyjęte lub
dozwolone tylko wówczas, gdy uważamy je za niewątpliwe następstwo
bezwarunkowego obowiązku. Wtedy ten, kto nie chciałby pozwolić na grzech innej
osoby, sam nie spełnia swojej powinności, jak oficer, który zwłaszcza w chwili
niebezpieczeństwa opuściłby pozostawiony jego opiece ważny posterunek, aby w
mieście przeszkodzić kłótni dwóch gotowych pozabijać się żołnierzy garnizonu.
25. Zasada non esse facienda mala, ut eveniant bona 7 , która zabrania
pozwalać na moralne zło dla uzyskania fizycznego dobra, nie tylko nie jest tutaj
łamana, ale nawet potwierdza się oraz zostaje ukazane jej źródło i sens. Nie
pochwalimy tego, że królowa zamierza ratować państwo, popełniając zbrodnię lub
choćby na nią pozwalając. Zbrodnia jest pewna, a zło państwa jest wątpliwe. Poza
tym przyjęcie takiego sposobu usprawiedliwiania zbrodni byłoby gorsze niż zamieszki
w jakimś kraju, których bez tego zdarza się dosyć, a zdarzałoby się może więcej,
4 „ku zupełnie prostej doskonałości”.
5 Zob. G. W. Leibniz, Mathematische Schriften , red. C. Gerhardt , 1849-1863, repr. Hildesheim 1971, t. VI, s.
231-233.
6
J 12, 24.
7 „Nie należy czynić zła, aby wyniknęło z tego dobro.”
 
 
 
 
gdyby dla ich powstrzymania wybrano taki środek. Ale w odniesieniu do Boga nic nie
jest wątpliwe i nic nie może sprzeciwiać się zasadzie najlepszego, która nie znosi
żadnych wyjątków ani zwolnień. W takim właśnie znaczeniu Bóg pozwala na grzech,
ponieważ gdyby nie zmierzał do wspaniałego wyniku wszystkich swoich dążeń ku
dobru i nie wybierał czegoś bezwzględnie najlepszego, mimo osłoniętego najwyższą
koniecznością wiecznych prawd zła, które rodzi się z winy, wówczas zlekceważyłby
On to, do czego jest zobowiązany wobec samego siebie, wobec swojej mądrości,
swojej dobroci i swojej doskonałości. Stąd należy wyciągnąć wniosek, ze Bóg
uprzednio pragnie wszelkiego dobra samego w sobie, że następczo pragnie tego, co
najlepsze, jako celu, że niekiedy pragnie czegoś obojętnego oraz fizycznego zła jako
środka, lecz na zło moralne pragnie pozwalać tylko jako na warunek sine quo non
albo tytułem hipotetycznej konieczności, która łączy je z tym, co najlepsze. Dlatego
wola następcza, której przedmiot stanowi grzech, jest jedynie przyzwalająca.
26. Warto poza tym zauważyć, iż zło moralne tylko dlatego jest tak wielkim
złem, że stanowi źródło zła fizycznego w najpotężniejszym i najbardziej zdolnym je
czynić stworzeniu. Zła wola jest bowiem w swoim zakresie tym, czym manichejska
zasada zła byłaby we wszechświecie, zaś stanowiący obraz bóstwa rozum dostarcza
złym duszom potężne środki, które powodują wiele zła. Sam Kaligula czy Neron
uczynili go więcej niż trzęsienie ziemi. Zły człowiek lubi sprawiać cierpienie i niszczyć,
a znajduje ku temu aż za dużo okazji. Ale jeżeli Bogu podoba się wytwarzać
największe możliwe dobro i ma wszelką konieczną do tego wiedzę oraz moc, to jest
niepodobieństwem, aby tkwił w Nim brak, wina i grzech. A gdy pozwala On na
grzech, przejawia przez to mądrość i cnotę.
27. W istocie nie ma wątpliwości co do tego, że powinniśmy powstrzymać się
od przeszkodzenia innej osobie w popełnianiu grzechu, gdy nie możemy tego
uczynić, sami nie grzesząc. Ktoś jednak może sprzeciwić się, że przecież sam Bóg
działa i dostarcza wszystko, co rzeczywiste w popełnianym przez stworzenie grzechu.
Ten zarzut skieruje nas ku rozważaniom na temat fizycznego współdziałania Boga ze
stworzeniem, gdy tylko przyjrzymy się sprawiającemu większy kłopot moralnemu
współdziałaniu. Niektórzy wraz ze słynnym Durandem z St. Pourçain i znanym
scholastykiem, kardynałem Aureolusem sądzili, że współdziałanie Boga ze
stworzeniem (mam na myśli współdziałanie fizyczne) jest tylko ogólne i pośrednie,
Bóg stwarza substancje i daje im potrzebną siłę, a potem pozostawia im swobodę,
zachowując je tylko, ale nie pomagając w ich działaniach. Ten pogląd odrzuciła
większość scholastycznych teologów, lecz wydaje się, że już wcześniej został on
potępiony u Pelagiusza . 8 Tymczasem pewien kapucyn, który nazywa się Ludwik
Pereir z Dôle, około 1630 roku napisał specjalną książkę 9 , aby go wskrzesić
przynajmniej w stosunku do wolnych uczynków. Niektórzy współcześni skłaniają się
ku temu poglądowi, a pan Bernie broni go w niewielkiej książeczce o wolności i
samowoli . 10 Nie potrafimy jednak powiedzieć, co w stosunku do Boga oznacza
zachowywać, jeżeli nie powrócimy do powszechnych odczuć. Należy również
zauważyć, że działanie zachowującego Boga nie może być ogólne i nieokreślone,
8 Brytyjski mnich Pelagiusz (ok. 360 – po 429) głosił, że każdy może czynić dobrze, jeżeli tylko chce, każdy
nosi w sobie zalążki najdoskonalszych cnót, ponieważ grzech pierworodny, który nie jest dziedziczny, nie plami
i w związku z tym łaska Boża nie jest potrzebna. Pelagianizm został potępiony przez papieża Zozyma I w 418
roku oraz przez Sobór Efeski w 431 r.
9 Chodzi raczej o Pereriusa, a właściwie Benedykta Pereyrę (ok. 1535-1610), jezuitę pochodzenia hiszpańskiego,
którego Opera theologica omnia ukazały się w Kolonii w 1620 r.
10 Traité du libre et du volontaire (1685).
 
 
 
ponieważ musi ono mieć związek z tym, co jako takie i zgodnie ze swoim stanem jest
zachowywane. Ogólniki to abstrakcje, których nie odnajdziemy w pojedynczych
rzeczach, zaś zachowanie człowieka stojącego różni się od zachowania człowieka
siedzącego. Nie byłoby tak, gdyby polegało ono tylko na czynności powstrzymywania
i usuwania pewnej obcej przyczyny, która mogłaby zniszczyć to, co chce się
zachować, jak zdarza się często, gdy ludzie zachowują coś na później. Ale to, co
zachowujemy, musimy też niekiedy karmić, powinniśmy więc wiedzieć, że
zachowywanie przez Boga polega na nieustannym bezpośrednim wpływie, którego
wymaga zależność stworzeń. Owa zależność dotyczy nie tylko substancji, lecz także
działania i nie potrafimy jej chyba lepiej wyjaśnić, niż mówiąc wraz z większością
teologów i filozofów, że jest to ciągłe stwarzanie.
28. Ktoś postawi zapewne zarzut, że Bóg stwarza teraz człowieka grzeszącego,
podczas gdy na początku stworzył go niewinnym. Ale tutaj właśnie należy powiedzieć
w odniesieniu do moralnego współdziałania, że nieograniczenie mądry Bóg musi
przestrzegać pewnych praw i działać zgodnie zarówno z fizycznymi, jak moralnymi
zasadami, które wybrał dzięki swojej mądrości, a ten sam powód, który sprawił, że
stworzył On niewinnego, lecz bliskiego upadku człowieka, każe mu na nowo stwarzać
człowieka upadającego, ponieważ Jego wiedza powoduje, że przyszłość jest dla
Niego jak teraźniejszość i że nie może On odwołać powziętych decyzji.
29. Jeżeli zaś chodzi o fizyczne współdziałanie, to tutaj właśnie należy
zastanowić się nad prawdą, która zrobiła już tyle hałasu wśród scholastyków, odkąd
św. Augustyn zwrócił uwagę, że zło jest brakiem bytu, podczas gdy działanie Boga
zmierza do czegoś pozytywnego. Taka odpowiedź w oczach wielu osób uchodzi za
wybieg, a nawet za fantazję. Ale oto dosyć podobny przykład, który może
wyprowadzić je z błędu:
30. Słynny Kupler, a po nim pan Descartes (w swoich listach ) 11 mówili o
naturalnej bezwładności ciał. Możemy ją uznać za doskonały obraz, a nawet za
wzorzec pierwotnego ograniczenia stworzeń. Pokazuje ona, że brak stanowi formalną
stronę niedoskonałości i przeszkód, które występują zarówno w substancji, jak w
działaniach. Załóżmy, że prąd tej samej rzeki unosi ze sobą kilka statków, które
różnią się tylko ładunkiem, ponieważ jedne są obładowane mniej, inne bardziej,
jedne drewnem, a inne kamieniem. W takiej sytuacji najbardziej obładowane statki
popłyną wolniej niż inne, o ile przyjmiemy, że nie będą wspomagane wiatrem,
wiosłami, ani w jakikolwiek inny podobny sposób. Przyczyną opóźnienia nie jest
właściwie ciężar, ponieważ statki przesuwają się w dół, a nie w górę, lecz jest to ta
sama przyczyna, która zwiększa ciężar ciał o większej gęstości, czyli mniej
gąbczastych i dokładniej wypełnionych właściwą im materią (bo materia, która
przechodzi przez pory i nie ulega omawianemu ruchowi, nie powinna być brana pod
uwagę). Zatem materia ma naturalną zdolność do spowalniania albo do braku
prędkości. Nie zmniejsza ona prędkości sama przez się, gdy już ją uzyskała, bo to
oznaczałoby działanie, lecz poprzez swoją zdolność odbioru hamuje skutek wpływu,
któremu musi ulegać. Skoro zatem w bardziej obładowanym statku jest więcej
materii, poruszanej przez tę samą siłę prądu, to ów statek musi płynąć wolniej.
Również doświadczenia z uderzaniem ciał pokazują, po przemyśleniu, że podwójnej
siły trzeba użyć, aby nadać taką samą prędkość ciału zbudowanemu z takiej samej
materii, lecz dwukrotnie większemu. Nie zachodziłaby taka konieczność, gdyby
materia pozostawała całkowicie obojętna wobec spoczynku i ruchu oraz gdyby nie
11 Zob. R. Descartes, Oeuvres , Ch. Adam, P. Tannery (red.), Paris 1897-1913, t. II, s. 541; t. V, s. 133.
 
miała wspomnianej przed chwilą naturalnej bezwładności, która wywołuje w niej
pewnego rodzaju niechęć do bycia poruszaną. Porównajmy teraz siłę, jaką rzeczny
prąd wywiera na statki i jaką im przekazuje, z działaniem Boga, który wytwarza i
zachowuje to, co jest pozytywne w stworzeniach oraz daje im doskonałość, byt i siłę.
Porównajmy, powiadam, bezwładność materii z naturalną niedoskonałością stworzeń,
a powolność obładowanego statku z tkwiącym we właściwościach i w działaniu
stworzenia brakiem. Zobaczymy, że nie ma nic bardziej słusznego niż to porównanie.
Prąd jest przyczyną ruchu statku, ale nie jego opóźnienia. Bóg jest przyczyną
doskonałości w naturze i w działaniach stworzenia, ale ograniczona u stworzenia
zdolność odbioru jest przyczyną występującego w jego działaniu braku. Zatem
zwolennicy Platona, św. Augustyn i scholastycy słusznie mówili, ze Bóg jest
przyczyną polegającej na czymś pozytywnym materialnej strony zła, a nie
polegającej na braku jego strony formalnej. Podobnie można powiedzieć, że prąd jest
przyczyną materialnej, ale nie formalnej strony opóźnienia, czyli jest przyczyną
prędkości statku, ale nie jest przyczyną granic tej prędkości. A Bóg równie mało
przyczynia się do grzechu, jak prąd rzeki przyczynia się do opóźnienia statku.
Ponadto siła ma się tak do materii jak duch do ciała. Duch jest ochoczy, ale ciało
mdłe i duchy działają
…quantum non noxia corpora tardant. 12
(...)
224. Wszystkie te przeciwieństwa znikną za chwilę dzięki naszym wywodom.
Zgadzam się z zasadą pana Bayle’a, bo to również moja zasada, że wszystko, co nie
pociąga za sobą sprzeczności, jest możliwe. Ale my utrzymujemy, że Bóg zrobił
najlepsze, co mógł zrobić, czyli nie mógł zrobić lepiej, niż zrobił, oraz sądzimy, że
inny pogląd o całości Jego dzieła oznaczałby obrazę Jego dobroci i Jego mądrości.
Toteż według nas trzeba powiedzieć, że zrobienie jakiejś rzeczy, która przewyższa
dobrocią nawet to, co najlepsze, pociąga za sobą sprzeczność. Podobnie byłoby, gdy
ktoś twierdziłby, że Bóg może poprowadzić z jednego punktu do drugiego linią
krótszą niż linia prosta i zarzucałby zaprzeczającym temu osobom obalanie artykułu
wiary, zgodnie z którym wierzymy w Boga Ojca wszechmogącego.
225. Jakkolwiek olbrzymi byłby bezmiar możliwości, nie jest on większy od
bezmiaru mądrości Boga, który zna wszystkie możliwości. Możemy nawet powiedzieć,
że wprawdzie owa mądrość nie przewyższa możliwości zasięgiem, skoro przedmioty
rozumu nie są w stanie wykraczać poza to, co możliwe, bo w pewnym sensie tylko to
jest zrozumiałe, ale przewyższa je natężeniem z powodu nieskończonych połączeń,
jakie z nich tworzy oraz z powodu rozmyślań, jakie na ich temat prowadzi. Mądrość
Boża nie poprzestaje na tym, że obejmuje wszystkie możliwości, lecz przenika je,
porównuje, kładzie na przeciwnych szalach wagi, aby ocenić ich stopnie doskonałości
lub niedoskonałości, mocną i słabą, dobrą i złą stronę. Wychodzi nawet poza
skończone połączenia, tworząc nieskończoną ilość nieskończonych połączeń, to
znaczy nieskończoną ilość wszystkich możliwych ciągów wszechświata, z których
każdy zawiera nieskończoną ilość stworzeń. W ten sposób Boża mądrość przydziela
wszystkie możliwości, które już osobno obejrzała, do światowych systemów, które
znów ze sobą porównuje, a rezultatem wszystkich porównań i rozmyślań jest wybór
najlepszego ze wszystkich możliwych systemów, dokonywany przez mądrość dla
całkowitego zadowolenia dobroci. To właśnie plan faktycznie istniejącego
wszechświata. I chociaż pomiędzy wszystkimi działaniami Bożego rozumu panuje
12 „… o ile nie powstrzymują ich występne ciała”. Wergiliusz, Eneida , VI, 731.
 
Zgłoś jeśli naruszono regulamin