John Stuart MILL Co to jest utylitaryzm.pdf
(
28 KB
)
Pobierz
8900642 UNPDF
Fragmenty
Nauka, która przyjmuje jako podstawę moralności użyteczność, czyli zasadę
największego szczęścia, głosi, że czyny są dobre; jeżeli przyczyniają się do
szczęścia, złe, jeżeli przyczyniają się do czegoś przeciwnego. Przez szczęście
rozumie się przyjemność i brak cierpienia; przez nieszczęście ? cierpienie i
brak przyjemności. Ażeby przedstawić jasno kryterium moralne sformułowane przez
tę teorię, wiele należałoby jeszcze powiedzieć, a zwłaszcza, co się rozumie
przez przyjemność i przykrość, i na ile tę sprawę można zostawić jako otwartą.
Te dodatkowe wyjaśnienia jednak nie wpływają na teorię życia [...] głoszącą, że
przyjemność i brak cierpienia są jedynymi rzeczami pożądanymi jako cele i że
wszystko, co pożądane (...], jest pożądane bądź dlatego, że samo jest przyjemne,
bądź dlatego, że stanowi środek zapewniania przyjemności i zapobiegania
cierpieniu.
Otóż taki pogląd na życie wzbudza w wielu ludziach, a pośród nich i w ludziach o
bardzo szanownych uczuciach i dążeniach, jakąś głęboko zakorzenioną niechęć.
Utrzymywać (jak to formułują), że życie nie ma żadnego wyższego celu nad
przyjemność ? żadnego godniejszego i szlachetniejszego przedmiotu pragnień i
dążeń ? to niskie i przyziemne. Ta doktryna godna jest tylko świń, do których
niegdyś przyrównywano zwolenników Epikura. [...]
Nie uważam, wcale, by nauka epikurejczyków stanowiła bezbłędne rozwinięcie
zasady utylitarystycznej. Żeby ją rozwinąć należycie, trzeba by włączyć do ich
systemu wiele elementów zarówno stoickich, jak i chrześcijańskich. Ale nie znam
epikurejskiego poglądu na życie, który by przyjemności intelektualnych, tych,
które daje życie uczuciowe czy gra wyobraźni, oraz przyjemności związanych z
uczuciami moralnymi nie cenił znacznie wyżej od przyjemności wyłącznie
zmysłowych.
Trzeba przyznać, że pisarze wyznający utylitaryzm przypisywali na ogół wyższość
przyjemnościom duchowym w stosunku do cielesnych, głównie dlatego, że są
bardziej trwałe, pewne, mniej wymagające kosztów itd., niż te ostatnie, tzn. że
upatrywali tę wyższość w ich własnościach okolicznościowych raczej niż w ich
naturze wewnętrznej. Wszelka tego rodzaju wyższość została w pełni przez
utylitarystów uwydatniona; ale mogli oni także bez narażania się na
niekonsekwencje okazać wyższość przyjemności duchowych z innego i, jak można by
powiedzieć, wyższego punktu widzenia. Uznanie bowiem, że pewne rodzaje
przyjemności są bardziej pożądane i bardziej wartościowe niż inne, jest w pełnej
zgodzie z zasadą użyteczności. Jeżeli w ocenie wszystkich innych rzeczy bierze
się pod uwagę zarówno ilość, jak i jakość, to byłoby niedorzecz ością sądzić, że
przy ocenie przyjemności tylko ilość wchodzi w rachubą. [...]
Istota o wyższych uzdolnieniach potrzebuje więcej do szczęścia, cierpienie
przeżywa prawdopodobnie głębiej, a niewątpliwie doświadcza go częściej niż
istota niższego typu. Mimo to jednak nie zgodziłaby się nigdy na istnienie,
które uważa za degradujące. Możemy sobie dowolnie ten sprzeciw interpretować:
możemy przypisywać go dumie [...]; możemy uważać go za przejaw umiłowania
wolności i niezależności osobistej [...]; możemy uważać go za przejaw żądzy
władzy albo też potrzeby silnych wrażeń ? bowiem oba te czynniki sprzyjają
tworzeniu się tej postawy i wchodzą w jej skład. Lecz najlepiej będzie mówić tu
o poczuciu własnej godności, posiadanym przez wszystkich ludzi w tej czy innej
postaci i w pewnej, choć niedokładnej, proporcji do ich wyższych kwalifikacji.
[..,]
Otóż w porządku świata nic nie sprzeciwia się temu, by zasób kultury umysłowej
wystarczającej do inteligentnego zajmowania się tymi sprawami nie miał być
dziedzictwem każdego człowieka urodzonego w kraju cywilizowanym. Nie ma także
żadnej zasadniczej konieczności, by człowiek trwał w egoistycznym sobkostwie,
wypranym z wszelkich uczuć i trosk poza tymi, które koncentrują się na jego
własnej nędznej osobie. Nawet teraz liczba osób żyjących na znacznie wyższym
poziomie wystarcza, by dać nam przedsmak tego, jak by ludzkość żyć mogła. Każdy
człowiek, wychowany w sposób właściwy, może, choć w nierównym stopniu, mieć
rzetelne osobiste przywiązania i może być szczerze przejęty dobrem publicznym.
Każdy, kto spełnia te skromne warunki moralne i intelektualne, może spędzić
życie godne pozazdroszczenia w świecie, w którym jest tyle rzeczy
interesujących, tyle rzeczy, którymi się można cieszyć, a ponadto tyle rzeczy do
poprawiania i udoskonalenia. Każdy człowiek, w wypadku jeżeli tylko złe prawa i
konieczność podporządkowania się cudzej woli nie pozbawią go możności
korzystania z tych źródeł szczęścia, które są w jego zasięgu, znajdzie
niechybnie to życie godne pozazdroszczenia, przy założeniu, że ominą go
prawdziwe niepowodzenia życiowe, stanowiące wielkie źródła fizycznego i
duchowego cierpienia, takie jak: nędza, choroba, a także niewdzięczność, upadek
moralny albo przedwczesna śmierć tych, których się kocha. Najważniejszym tedy
zagadnieniem jest walka z tego rodzaju nieszczęściami, mało kto bowiem może być
od nich całkowicie wolny. Prawda, że w obecnych warunkach niepodobna tym
nieszczęściom zapobiec, a nieraz nawet trudno je w sposób odczuwalny złagodzić.
Jednakże nikt poważny nie wątpi, że to, co stanowi największe, niezaprzeczone
zło naszego świata, może być w znacznej mierze usunięte i że ? jeżeli tylko
ludzkość będzie szła nadal po drodze postępu ? zostanie ostatecznie bardzo
ograniczone. Bieda, która zawsze pociąga cierpienie, da się całkowicie pokonać
przez rozumną politykę społeczną popartą przez zapobiegliwość i rozsądek
jednostek. Nawet z wrogiem najbardziej upartym, a mianowicie z chorobą, można w
znacznym stopniu się uporać przez właściwe wychowanie fizyczne, należyte
wyrobienie umysłowe i czuwanie nad czynnikami szkodliwymi dla zdrowia. Rozwój
nauki zaś zapowiada na przyszłość osiąganie zwycięstw nad tym nienawistnym
wrogiem w sposób bardziej bezpośredni. Każdy krok naprzód w tym kierunku uchyla
niebezpieczeństwo, które może położyć kres nie tylko naszemu własnemu życiu, ale
? co ważniejsze ? i życiu tych, z którymi nasze szczęście jest nierozłącznie
związane. Co zaś do zmiennych kolei losu i do zawodów przeżywanych w związku z
różnymi zewnętrznymi niepowodzeniami, bywają one głównie wynikiem naszej własnej
nierozwagi, naszych niewłaściwie kierowanych pragnień, bądź też złych albo
przynajmniej niedoskonałych urządzeń społecznych. Krótko mówiąc, wszystkie
wielkie źródła ludzkiego cierpienia dadzą się opanować ? jedne w znacznym
stopniu, inne niemal całkowicie ? przez ludzką zapobiegliwość i wysiłek. A
chociaż usuwanie zła posuwa się naprzód z pożałowania godną powolnością i
chociaż długi rząd pokoleń przeminie zanim zwycięstwo będzie zupełne i świat
stanie się tym, czym mógłby stać się tak łatwo, gdyby nie brak wiedzy i dobrej
woli, to jednak każdy człowiek dostatecznie inteligentny i ofiarny, by wnieść do
ogólnego dzieła swoją, choćby drobną i niepozorną cząstkę, czerpać będzie
szlachetną radość już z samej tej walki, radość, z której nie zrezygnuje dla
zadośćuczynienia własnym interesom egoistycznym.
Plik z chomika:
inacosiegapisz
Inne pliki z tego folderu:
John St. Mill-O wolności.pdf
(192 KB)
John Stuart MILL Co to jest utylitaryzm.pdf
(28 KB)
Inne foldery tego chomika:
Abelard Piotr
Ajdukiewicz Kazimierz
Arystoteles
Augustyn Święty
Awicenna
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin