WAGA.rtf

(16 KB) Pobierz
Saturn w Wadze i w siódmym domu

Saturn w Wadze i w siódmym domu

(Jest w

Waga jest znakiem wyniesienia Saturna, a jako że pojęcia wyniesienia i upadku trzymają się mocno we współczesnej astrologii, jest możliwe, że mają one głębokie i istotne znaczenie. Warto więc dokładnie zastanowić się nad znaczeniem Saturna w tym znaku.

Tradycja łączy siódmy dom z małżeństwem i partnerem w małżeństwie, ale też z otwartymi wrogami. Wskazuje on na cechy, które cenimy u innych i których szukamy u partnera, a także na cechy naszych wrogów, które pozwalają im nas ranić. Dom ten symbolizuje doskonałe małżeństwo, którego atrybuty w połączeniu ze składnikami osobowości danego człowieka przyniosłyby mu poczucie wewnętrznej pełni. Pokazuje również, jakiego typu sytuacje dana osoba będzie przyciągać w małżeństwie oraz jakim partnerem sama może się stać.

Tradycyjna interpretacja Wagi i jej domu jest dość powierzchowna. Powszechnie przypisywane domowi „partnera” znaczenie jest jaskrawym przykładem mechanizmu projekcji, gdyż w ostatecznym rozrachunku „partner” jest częścią naszej własnej osobowości; a za równowagą w małżeństwie kryje się równowaga pomiędzy męskim i żeńskim komponentem psychiki. Szukamy u innych tego, czego sami nie potrafimy wyrazić świadomie i tegoż nienawidzimy. Najdoskonalszy nawet związek z drugą osobą nie przyniesie nam poczucia wewnętrznej pełni. Idealne małżeństwo opisane przez siódmy dom może przybrać realny kształt tylko pod warunkiem, że człowiek jest zintegrowany wewnętrznie; w innym wypadku będzie tylko grą. Choć jest to niewątpliwie cyniczny i przygnębiający pogląd, w gruncie rzeczy kryje się w nim nadzieja, gdyż sugeruje możliwość istnienia czegoś lepszego niż to, co na co dzień obserwujemy dokoła. Podstawowy mechanizm projekcji nieświadomej, transseksualnej części psychiki – którą Jung nazwał animą u mężczyzn i animusem u kobiet – łączy się bardzo ściśle z cechami partnera reprezentowanymi przez siódmy dom.

Saturn w siódmym domu daje szansę na wewnętrzną integrację, czyli zrównoważenie przeciwieństw, gdyż osoba z tym położeniem raczej nie może liczyć na to, że bez problemu znajdzie partnera obdarzonego pożądanymi cechami. Bardziej prawdopodobne jest to, że dopóki nie zreorientuje swej postawy i nie zwróci się do własnego wnętrza, będzie przyciągać do siebie sytuacje łączące się z cierpieniem, izolacją, odrzuceniem i rozczarowaniami. Symbolika tego położenia Saturna bardzo przypomina coniunctio, czyli mistyczny mariaż w alchemii. Mówiąc językiem psychologii, jest to proces wewnętrznej integracji, który prowadzi do powstania nowego centrum psychiki, nowej równowagi i sensu życia. W symbolice alchemicznej destylację eliksiru zawsze poprzedza ciemność i śmierć. Ciemność towarzysząca Saturnowi w siódmym domu może się równać jedynie jasności obiecanego złota.

Najprostsza interpretacja siódmodomowego Saturna mówi o smutku, trudnościach i ograniczeniach w małżeństwie lub w innych bliskich związkach. Trudności te sprawiają wrażenie zrządzenia losu; wydaje się, że sam zainteresowany w niczym tu nie zawinił. Saturn w tej pozycji często stosuje swój najdoskonalszy kamuflaż, gdyż jego działanie jest do końca zeksternalizowane. Sprawia to wrażenie, jakby wina leżała wyłącznie po drugiej stronie. Jest to cecha charakterystyczna wszystkich siódmodomowych planet: zawsze wydaje się, że dobry lub zły los, szczęście czy nieszczęście dosięgają nas za sprawą partnera albo przeciwnika. Przywykliśmy uważać ten dom za symbol wpływu, jaki wywierają na nas inni, rzadko jednak zauważamy, że wpływ ten wynika bezpośrednio z projektowania naszych wewnętrznych potrzeb i konfliktów na zewnątrz. Jeśli Saturn w siódmym domu nie sprzyja niezmąconemu szczęściu w związku, nie można zrzucać całej winy na niedostatki drugiej osoby

Ograniczenia siódmodomowego Saturna  bywają zupełnie oczywiste. Bardzo powszechna jest izolacja i samotność. Możemy także trafić na starszego, poważnego partnera, który choć stabilny, wierny i być może również dobrze sytuowany, tłumi i ogranicza naszą ekspresję, gdyż nie rozumie lub nie ceni naszych myśli i marzeń. Taki partner może być chory albo w jakiś inny sposób uzależniony od choroby lub zobowiązań finansowych, przez co staje się raczej ciężarem niż towarzyszem. Bywa zaborczy i wymagający, może rozczarowywać z powodu niezgodności charakterów, porzucić lub spowodować cierpienie przez swą niewierność emocjonalną czy fizyczną. W takich sytuacjach zazwyczaj mówimy o pechu w wyborze towarzysza życia. Z reguły na początku wszystko wygląda dobrze i zaczyna się psuć dopiero później, gdy klamka już zapadnie. Słyszymy wówczas znajomy lament: „Gdy go poznałam, nie miałam najmniejszego pojęcia...”.

Już pierwsza chwila kontaktu dostarcza nam wielu informacji o innych, odbieramy bowiem podprogowe sygnały, jakie nasi bliźni przekazują na tysiące subtelnych sposobów, podobnie jak niższe królestwa natury odbierają subtelne sygnały z otoczenia. Są to jednak rzeczy, które uświadamiamy sobie intuicyjnie, ale często nie chcemy ich przyjąć do wiadomości, bo nasze wewnętrzne potrzeby mogą się znacznie różnić od świadomego ideału doskonałego partnera. Jednakże nieświadomie wyrażamy właśnie te wewnętrzne potrzeby i na nie otrzymujemy odpowiedź, gdyż podobne przyciąga podobne. Jeśli po jakimś czasie dojdziemy do wniosku, że popełniliśmy pomyłkę w ocenie drugiej osoby, nie należy zrzucać jej na pecha; jest to rezultat celowego wewnętrznego wyboru, którego dokonaliśmy na samym początku. Gdy mamy do czynienia z siódmodomowym Saturnem, warto przyjąć odpowiedzialność za ten wybór, bowiem w takiej sytuacji świadomość własnych wewnętrznych potrzeb i szczere przyznanie się do nich jest niezbędnym warunkiem dla powstania szczęśliwego, produktywnego związku. Choć być może trudno nam zrozumieć, dlaczego ktokolwiek miałby wybierać, świadomie lub nie, partnera, który zadaje ból, rozczarowuje albo ogranicza, to przecież zgodzimy się, że człowiek może pozostawać w stanie wojny ze sobą i działać pod presją nie uświadamianych motywów. Wybór partnera często odzwierciedla te wewnętrzne zmagania.

Wspólnym mianownikiem różnorodnych form ekspresji Saturna w siódmym domu jest motyw skutecznego unikania związku, który mógłby przynieść prawdziwą jedność na wszystkich poziomach, a nie tylko na płaszczyźnie fizycznej czy emocjonalnej. Saturn starannie omija sytuacje grożące uzależnieniem się od drugiej osoby czy otwarciem na nią, choć na poziomie świadomości człowiek może nie zdawać sobie sprawy, że tak właśnie postępuje. Z punktu widzenia obiektywnego obserwatora związek stworzony pod wpływem Saturna często jest „bezpieczny” gdyż partner jest osobą zależną, słabą i potrzebującą, a zatem nie potrafi stać się zagrożeniem ani wsparciem. Może być zimny, niewierny lub niezdolny do stworzenia głębszego związku. Widzimy tu działanie perfekcyjnego mechanizmu, który umożliwia uniknięcie wysiłku oraz odpowiedzialności, jakich wymaga w pełni świadomy związek, a jednocześnie dostarcza kozła ofiarnego, na którego można zrzucić winę za ewentualne niepowodzenie. Saturn w siódmym domu nie musi symbolizować porażki małżeństwa spowodowanej niedostatkami partnera; często jednak sytuacja tak właśnie wygląda z punktu widzenia człowieka, który projektuje własną niedostępność na kogoś innego.

W kategoriach rozwoju osobowości jest to przygnębiający mechanizm, gdyż sprawia wrażenie, jakby w głębi psychiki człowieka kryło się coś, co nie pozwala mu zaznać szczęścia w związkach. Jest to prawda, ale przygnębiająca tylko wtedy, gdy wyrwana z kontekstu. W gruncie rzeczy chodzi o to, że osiągnięcie szczęścia w związku stanie się możliwe dopiero wtedy, gdy zostanie on oparty na wartościach innych niż konwencjonalne, jak pozory, status finansowy, zależność emocjonalna czy też presja społeczna, gdyż przy Saturnie w siódmym domu tego typu motywy w nieunikniony sposób niosą w sobie zalążek porażki. Saturn często kładzie wielki nacisk na formalną strukturę małżeństwa, jednocześnie unikając wewnętrznej wymiany, którą ta struktura powinna symbolizować. Takie małżeństwo jest bolesne, gdyż prowadzi do samotności. Celem poszukiwań jest tu odnalezienie centrum własnej psychiki przez wewnętrzną integrację, wewnętrzny mariaż i wewnętrzną pełnię, nie zaś przez zależność od drugiej osoby. Z punktu widzenia jaźni, a nie tylko osobowości, Saturn w tym położeniu reprezentuje wielką szansę. Absolutnie nie sugeruje konieczności samotnego życia; stwarza raczej wewnętrzną motywację, by zrozumieć głębsze poziomy związku, uruchamia wewnętrzny proces, którego symbolem jest małżeństwo oraz daje możliwość zbudowania prawdziwej unii dwóch osób, z których każda jest mocno zakotwiczona we własnym wewnętrznym centrum, toteż może sobie pozwolić na wolny, świadomy wybór.

Przy tej konfiguracji powszechne są wzorce cierpienia i odrzucenia. Często mówi się tu dużo o dawaniu, gdyż Saturn lubi odgrywać rolę męczennika; zazwyczaj jednak przekonujemy się, iż osoba, która najbardziej się skarży, że dała tak wiele prawie nic w zamian nie otrzymując, w gruncie rzeczy nie dała niczego bezwarunkowo. Obawia się samotności, ale równie mocno lęka się zranienia, próbuje więc podążać za obydwoma tymi impulsami jednocześnie i wchodzi w związek, w którym nie bierze udziału jej wewnętrzne ja. Saturn lubuje się w nadmiernej kompensacji, toteż zdarza się, że zamiast w rolę osoby nieustannie porzucanej, niezależnie od płci, wciela się w twardego, podłego i pozbawionego uczuć don Juana. Nie jest to jego prawdziwa natura, lecz jedna z najczęściej przywdziewanych masek. Pod twardą zbroją jest on do tego stopnia wrażliwy, że przedkłada bezpieczeństwo nad ewentualne cierpienie w związku, który może zakończyć się odrzuceniem. Poświęca miłość dla bezpieczeństwa, nazywa to obowiązkiem i wierzy, że dokonał korzystnego wyboru, a gdy zaczyna do niego docierać ogrom własnego poświęcenia, okazuje się, że już nie potrafi się wyplątać z sytuacji. Człowiek z Saturnem w siódmym domu, który próbuje przekształcić partnerstwo w kontrakt materialny, zwykle przekonuje się, że musi zapłacić wyższą cenę, niż się spodziewał. Tak się dzieje, gdy zablokowane zostanie dążenie Saturna do prawdy i obalania iluzyjnych wartości. Gdy choć na krótką chwilę zrozumie się wewnętrzne piekło samotności, jakie często towarzyszy tej próbie zaburzenia energii Saturna, niepotrzebna staje się wizja piekła po śmierci.

Położenie w domu kątowym sugeruje, że w procesie odkrywania własnego wnętrza istotne są wydarzenia i bezpośrednie kontakty z innymi ludźmi. W przypadku domu siódmego jest oczywiste, że partner w małżeństwie stanie się albo źródłem cierpienia, albo wielką szansą na obustronny rozwój. Wybór należy do zainteresowanej osoby, przede wszystkim musi ona jednak uświadomić sobie, że w ogóle ma jakiś wybór; jeśli tego nie zrozumie, to przyczyną jej cierpień nie będzie zła karma, lecz zwykła ignorancja.

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin