Szarada - Charade [1963].txt

(69 KB) Pobierz
00:00:00:www.napiprojekt.pl - nowa jako�� napis�w.|Napisy zosta�y specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
00:03:51:-Och, la!|-Nie m�w, �e nie wiedzia�e�, �e by� na�adowany.
00:03:57:-Sylvie!|- Och.
00:04:00:Czy on nie mo�e zrobi� czego� konstruktywnego,|wywo�a� lawiny na przyk�ad?
00:04:04:Vas jouer, mon cheri.
00:04:08:Kiedy jesz co� takiego, co� musi si� wydarzy�.
00:04:13:Sylvie, dostaj� rozw�d.
00:04:15:-Co? Od Karola?|-To jedyny m��, jakiego mam.
00:04:20:-Chcia�em, �eby zadzia�a�o, naprawd�, ale...|-Ale co?
00:04:25:Och, nie umiem wyja�ni�. Jestem zbyt przygn�biona,|aby ci�gn�� to dalej w ten spos�b.
00:04:31:Doprowadza ci� do sza�u,|�e twoja zgryzota nie przemienia si� w dostatek.
00:04:37:Ale nie rozumiem|-dlaczego chcesz rozwodu?
00:04:41:Poniewa� nie kocham go.|A on nie kocha mnie.
00:04:44:To �aden pow�d, by dosta� rozw�d.
00:04:46:Z bogatym m�em|i tegorocznymi ubraniami,
00:04:48:nie b�dziesz mie� trudno�ci,|�eby znale�� jakich� nowych przyjaci�.
00:04:51:Przyznaj�, �e przyjecha�am do Pary�a,|aby uciec od ameryka�skiej prowincji,
00:04:54:ale to nie znaczy, �e jestem gotowa|przyj�� francuskie tradycje.
00:04:57:Brzydz� si� sam� my�l�|o rozwodzie, Sylvie.
00:05:00:Gdyby tylko Karol by� ze mn� uczciwy.
00:05:02:To jedyne, o co prosz�: o prawd�.
00:05:04:A z Karolem,|wszystko to tajemnica i k�amstwo.
00:05:11:On co� przede mn� ukrywa, Sylvie -
00:05:13:co� strasznego -|i to mnie przera�a.
00:05:17:Czy on nale�y do pani?
00:05:19:To jej. Gdzie go znalaz�? Rabowa� bank?
00:05:21:Rzuca� �nie�kami w barona Rothschilda.
00:05:24:-Och, dzi�kuj�.|- Czy my si� znamy?
00:05:27:-My�li pan, �e chcemy si� pozna�?|-Sk�d mam wiedzie�?
00:05:30:Poniewa� znam ju� okropnie du�o ludzi.
00:05:32:P�ki kt�ry� z nich nie umrze,|nie b�de pewnie mog�a spotka� nikogo wi�cej.
00:05:36:Hmm. Zatem, je�li kto� b�dzie na krytycznej li�cie, niech mi pani da zna�.
00:05:40:-Rapciuch.|-S�ucham?
00:05:42:Poddajesz si� strasznie �atwo, prawda?
00:05:45:Jean-Louis, chod�my.|Nigdy wcze�niej nie widzia�am Rothschilda.
00:05:55:Zdolny facet. Prawie si� za mn� st�skni�.
00:05:58:Dzi�kuj�.
00:06:00:-Zas�aniasz mi widok.|-Och.
00:06:04:-Kt�ry widok wola�by�?|-Ten, kt�ry zas�aniasz.
00:06:07:To moja ostatnia szansa.|Po po�udniu lec� z powrotem do Pary�a.
00:06:11:-Jak si� nazywasz?|-Peter Joshua.
00:06:13:-A ja Regina Lampert.|-To ten pan Lampert?
00:06:16:-Tak.|-Dobra wasza.|-Nie. Rozwodz� si�.
00:06:19:-Prosz�, nie na moje konto.|-Nie. Naprawd� go nie kocham.
00:06:22:-Przynajmniej jeste� uczciwa.|-Hmm. Czy to ta pani Joshua?
00:06:26:Tak, ale my jeste�my po rozwodzie.
00:06:28:To nie by�a propozycja.|Jestem tylko ciekawa.
00:06:31:Czy tw�j m�� jest z tob�?
00:06:33:Och, nie, Karol nigdy nie jest ze mn�.|Jak ci� wo�aj�? Pete?
00:06:36:Pan Joshua.
00:06:38:-Rozmowa z tob� sprawi�a mi rado��.|-Teraz ty jeste� rozgniewany.
00:06:41:Nie, tylko mam du�o do pakowania.|Te� wracam do Pary�a.
00:06:44:Czy to nie Szekspir powiedzia�,|�e je�li nieznajomi spotykaj� si� z dala od ojczyzny...
00:06:48:powinni nied�ugo zn�w si� spotka�?
00:06:50:-Szekspir nigdy tego nie powiedzia�.|-Sk�d wiesz?
00:06:53:To straszne.|Zmy�li�a� to.
00:06:55:C�, to dobrze brzmi.|Zamierzasz do mnie zadzwoni�?
00:06:58:-Jeste� w ksi��ce?|- Karol jest.
00:07:00:-Jest tylko jeden Karol Lampert?|- Mmm.
00:07:03:Bo�e, mam nadziej�, �e tak.
00:07:18:Do widzenia, Sylvie, i dzi�ki.
00:07:20:Kiedy dostaniesz sw�j rozw�d, wr�cisz do Ameryki?
00:07:23:-Nie chcesz, bym zosta�a?|-Oczywi�cie, ale gdyby� wr�ci�a z powrotem i napisa�a do mnie list...
00:07:28:...ty by� mia� znaczki.|Dam ci kilka tutaj, w porz�dku?
00:07:31:-W porz�dku.|-Do widzenia.
00:07:42:Merci.
00:07:58:Honorine?
00:08:04:Honorine!
00:08:48:Aaaah!
00:08:50:-Pani Karolowa Lampert?|- Tak.
00:08:52:Jestem inspektor Edouard Grandpierre,|policja s�dowa.
00:08:57:Czy by�aby pani tak mi�a|i posz�a ze mn�?
00:09:22:C�, prosz� pani?
00:09:26:Potwierdza pani?
00:09:30:Kocha�a go pani?
00:09:34:Jest mi bardzo zimno.
00:09:48:Odkryli�my cia�o pani m�a...
00:09:51:le��ce obok tor�w linii kolejowej Pary�-Bordeaux.
00:09:55:By� ubrany tylko w pi�am�.
00:09:57:Zna pani jaki� pow�d, dla kt�rego|on chcia�by opu�ci� Francj�?
00:10:02:Opu�ci�?|Nie.
00:10:04:Pani m�� posiada� bilet na Maranguape.
00:10:09:Odp�ywa� do Wenezueli dzisiaj o 7:00 rano.
00:10:13:Nie wiem, co o tym my�le�.
00:10:15:-On by� Amerykaninem?|-Szwajcarem.
00:10:18:Ach, Szwajcar. Jego zaw�d?
00:10:21:-Nie mia� �adnego.|-On by� bogatym facetem?
00:10:24:Tak przypuszczam.|Nie wiem.
00:10:26:-A jak bogatym, wed�ug pani?|-Nie wiem.
00:10:29:Gdzie trzyma� swoje pieni�dze?
00:10:31:Nie wiem.
00:10:33:Opr�cz pani, kto jest jego najbli�szym krewnym?
00:10:37:Nie wiem.
00:10:39:To jest absurdalne, prosz� pani!|Totalement absurde.
00:10:42:Wiem, przykro mi.
00:10:44:-Wszystko w porz�dku?|-Chcia�abym, aby tak by�o.
00:10:52:-Les effets Lampert.|-D'accord.
00:10:56:W ostatni� �rod�, pani m�� sprzeda�|zawarto�� apartamentu na aukcji publicznej.
00:11:01:Wszystko.
00:11:03:Galeria zap�aci�a mu|1,250,000 nowych frank�w,
00:11:06:to �wier� miliona dolar�w.
00:11:09:W�adze w Bordeaux przeszuka�y|jego przedzia� w poci�gu.
00:11:12:Przeszukali gruntownie.
00:11:14:Nie znale�li $250,000.
00:11:21:Te kilka rzeczy to wszystko, co znale�li|w przedziale.
00:11:25:Nie by�o �adnego innego baga�u. Pani m��|musia� bardzo si� spieszy�.
00:11:29:Portfel zawiera� 4,000 frank�w.
00:11:34:Agenda. Jego ostatnia notatka|zosta�a zrobiona wczoraj, w czwartek -
00:11:38:5:00 p.m.,|Jardin de Champs Elysees.
00:11:40:-Dlaczego tam?|-Nie wiem.
00:11:42:-By� mo�e tam kogo� spotka�.|-Oczywi�cie.
00:11:47:Bilet do Ameryki Po�udniowej.
00:11:50:List, oznaczkowany, ale nie wys�any,|adresowany do pani.
00:11:56:Mog� zobaczy�?
00:12:00:"Moja droga Regino, mam nadziej�,|�e dobrze si� bawisz podczas wyjazdu.
00:12:04:Megeve jest tak �liczne|o tej porze roku.
00:12:06:Dni mijaj� bardzo powoli|i mam nadziej�, �e wkr�tce ci� zobacz�.
00:12:09:Jak zawsze, Karol.
00:12:11:P.S. Tw�j dentysta dzwoni� wczoraj.|Twoja wizyta zosta�a zmieniona."
00:12:15:Niewiele, prawda?
00:12:17:Naruszyli�my wolno��, telefonuj�c do pani dentysty.
00:12:20:My�leli�my, �e mo�e czego� si� dowiemy.
00:12:22:-Zrobili�cie to?|-Tak.
00:12:24:Pani spotkanie zosta�o zmienione.
00:12:34:Jeden klucz do pani apartamentu.
00:12:37:Jeden grzebie�.
00:12:40:Jedno wieczne pi�ro.
00:12:42:Jedna szczoteczka do z�b�w.
00:12:44:Jedna puszka proszku do z�b�w. To wszystko.
00:12:50:Je�li podpisze pani t� list�,|mo�e pani wzi�� rzeczy ze sob�.
00:12:55:To wszystko? Mog� teraz odej��?
00:12:57:Jeszcze jedno pytanie.
00:13:00:Czy to paszport pani m�a?
00:13:04:Tak.
00:13:07:A ten?
00:13:10:Nie rozumiem.
00:13:13:A ten?
00:13:20:A ten?
00:13:53:Och, dzwoni�em, ale nikt nie odpowiada�.
00:13:56:-Witam.|-Witam.
00:13:59:Chcia�em powiedzie�, jak jestem zmartwiony|i zobaczy�, czy mog� co� zrobi�.
00:14:04:Jak si� dowiedzia�e�?
00:14:06:Z popo�udniowej prasy.
00:14:08:-Jestem bardzo zmartwiony.|-Dzi�kuj�.
00:14:12:Nacisn��em dzwonek,|ale nie dzwoni�, jak przypuszczam.
00:14:15:Wiem.|Nie ma �adnej elektryczno�ci.
00:14:20:Dobrze, gdzie si� wszystko podzia�o?
00:14:22:Karol sprzeda� na aukcji.|To jest wszystko, co zosta�o.
00:14:27:Kocham ten pok�j, ale Karol|nigdy go widzia� - tylko rzeczy w nim.
00:14:33:My�l�, �e wol�|taki, jak jest teraz.
00:14:36:Co b�dziesz robi�a?
00:14:38:Spr�buj� odzyska� moj�|prac� w E.U.R.E.S.C.O., tak przypuszczam.
00:14:41:-Robi�c co?|-Jestem t�umaczem symultanicznym, jak Sylvie.
00:14:45:Tylko ona robi to z angielskiego na francuski, ja z francuskiego na angielski.
00:14:49:To robi�am, zanim|po�lubi�am Karola.
00:14:51:Policja prawdopodobnie my�li, �e ja go zabi�am.
00:14:54:"Nag�y rozw�d", to masz na my�li?
00:14:56:Co� takiego.
00:14:59:To straszne, by sko�czy�|w taki spos�b, b�d� co b�d� -
00:15:02:wyrzucony z poci�gu jak paczka pocztowa trzeciej klasy.
00:15:06:-Dobrze, chod�. Nie mo�esz tutaj zosta�.|-Nie wiem, dok�d p�j��.
00:15:09:Znajdziemy ci jaki� hotel.
00:15:13:Nic zbyt drogiego.
00:15:15:Nie b�d� ju� niepracuj�c� dam�.
00:15:17:Co� czystego, skromnego|i wystarczaj�cego blisko E.U.R.E.S.C.O...
00:15:20:by� mog�a wzi�� taks�wk�, gdy b�dzie pada�.
00:15:23:-W porz�dku?|-W porz�dku.
00:15:42:Niezbyt du�a frekwencja, prawda?
00:15:45:Karol nie mia� jakich� przyjaci�?
00:15:47:Nie pytaj mnie.|Jestem tylko wdow�.
00:15:51:Je�li Karol umar�by w ��ku,|nie mia�yby�my nawet jego.
00:15:57:Przynajmniej on wie,|jak zachowa� si� na pogrzebie.
00:16:08:Nie masz �adnego pomys�u,|kto m�g�by to zrobi�?
00:16:11:Jeszcze dwa dni temu, jedyn� pewn�|rzecz� o Karolu by�o jego imi�.
00:16:15:Teraz nawet tego nie jestem pewna.
00:16:37:-Ten musia� zna� Karola do�� dobrze.|-Jak mo�esz tak m�wi�?
00:16:41:Ma alergi� na niego.
00:16:48:B�ogos�awi� ci�.
00:16:50:-Znasz go?|-Nigdy wcze�niej go nie widzia�am.
00:17:31:"Arrivaderchy", Charlie.
00:17:40:Miz Lampert, ma'am-
00:17:43:Uh, Miz Lampert, ma'am,
00:17:46:Charlie nie da� sygna�u,|�e zamierza zrobi� to w ten spos�b.
00:17:49:Nie ma tatu�ka.
00:18:29:Co dalej?
00:18:36:Mi pardon, madame.
00:18:38:-Merci.|-Wybaczenie. Wybaczenie.
00:18:43:Pardon. Pardon.
00:18:46:-Od kogo?|-Ambasada ameryka�ska.

00:19:02:Blefowa�em staremu|w ostatnim rozdaniu z par� dw�jek.
00:19:06:Co w tym przygn�biaj�cego?
00:19:08:C�, je�li mi si� uda�o,|co z nim zrobi� Rosjanie?
00:19:21:Dzie� dobry?
00:19:26:Co� z�ego, panno Tompkins?
00:19:29:Och, panny Tompkins nie ma tutaj.
00:19:33:Och, przepraszam. Moja sekretarka|musia�a p�j�� zje�� lunch.
00:19:38:-Ach, pani jest -|-pani Karolowa Lampert.
00:19:41:Och, tak. Prosz�, ach,|wej��, pani Lampert.
00:19:48:Przepraszam na chwil�,|pani Lampert.
00:19:51:Uparty ma�y diabe�.
00:19:55:Mamy tu czyszczenie na sucho,|gdy wszystko jest kompletnie zabrudzone.
00:19:58:Mia�em napr...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin