Siemianowski Antoni - Wartości i sens życia z punktu widzenia ontologicznego.pdf

(188 KB) Pobierz
WARTOŚCI –
1
Antoni SIEMIANOWSKI
Uniwersytet Adama Mickiewicza
Wydział Teologiczny
Wartości i sens życia z punktu widzenia ontologicznego
Wartości w życiu – od faktów do badań teoretycznych
W życiu wartości odgrywają wielką rolę. Choć nie zawsze do końca jesteśmy tego
świadomi, co więcej, choć nie umiemy trafnie wyartykułować ich „własnego imienia” – nie
zmienia to podstawowego faktu naszej egzystencji, że zawsze w głębi serca żyjemy wartościami i
dla wartości . Bez wartościowania świata i bez odniesienia do wartości człowiek w jakimś sensie
przestaje być autentycznie sobą, jakby spada ze swego ludzkiego poziomu życia. Wartości są
rdzeniem naszej egzystencji i źródłem autentycznego i rozumnie uzasadnionego sensu życia.
Aczkolwiek zachodzi różnica między moim subiektywnym poczuciem sensu życia a sensem, jaki
płynie z przeżywania wartości – sens życia nie pokrywa się z sensem wartości – to jednak gdy
wartości znikają z zasięgu naszych spojrzeń, pragnień i dążeń, tym bardziej narażeni jesteśmy na
utratę sensu, naszą egzystencję zdaje się spowijać mrok bezsensu. Poczucie utraty sensu ma
miejsce nawet wtedy, gdy w ostateczności wartości, którymi i dla których żyjemy, przemijają lub
– co również się zdarza – okazują się iluzjami. Wtedy może nawet tym bardziej – o ile tylko nie
poddajemy się zwątpieniu i rozpaczy i nie upadamy na duchu – pragniemy wyzwolić się z iluzji,
przewartościowujemy swoje dotychczasowe życie i szukamy autentycznych wartości, aby się na
nich wesprzeć. A gdy tylko wartości pojawiają się na horyzoncie życia, nadają sens już nie tylko
naszym przeżyciom emocjonalnym, naszym pragnieniom i tęsknotom, ale egzystencji w całości.
Jawią się jak skała oparcia, o której mówi Biblia, gdyż są fundamentem egzystencjalnych decyzji.
Człowiek żyje nie tylko mocą swego ciała, nie tylko energią swego ducha, ale przede wszystkim
sposobem swego oddania wartościom .
Poczucie sensu życia – rozumnie uzasadnione – czerpiemy nie z naszego subiektywnego
„sic volo”, „sic sentio” czy „sic iubeo”, ani tym bardziej z irracjonalnego pędu życia czy
biologicznego dynamizmu, jak można to obserwować na przykładzie bohatera opowiadania
Szołochowa Los człowieka . Oczywiście słowa rozumnie uzasadnione trzeba podkreślić. Bo jakiś
sens życia człowiek może czerpać sam ze siebie, ze swych subiektywnych i arbitralnych decyzji,
w których wyraża się jego ekscentryczna wola bycia sobą, jakieś pasje czy puste emocjonalne
uniesienia. Jeśli człowiek odkrywa, że życie ma dla niego autentyczny sens, to może tak mówić
tylko wówczas, gdy odwołuje się do wartości i na nich się wspiera, bo tylko one mogą rozumnie
uzasadnić sens i wolę życia. I nie musi to być wykrystalizowana i racjonalnie uporządkowana
świadomość wartości, czyli wiedza o wartościach. Wystarczy spontaniczna samoświadomość czy
„mroczna intuicja” podstawowych wartości, takich jak fakt bycia ja osobowym czy fakt
obecności drugiego człowieka, dla którego warto być wiernie przy nim; może to być
nierozświetlone jasnymi pojęciami poczucie takich wartości, jak wolność, prawda,
sprawiedliwości czy inne wzniosłe wartości moralne lub pozamoralne. Gdy tylko człowiek
przeczuwa obecność wartości, rodzi się w nim wola życia, wola wytrwania i znoszenia cierpienia,
a nawet śmierci, jak to ukazał Viktor E. Frankl w książce Psycholog w obozie koncentracyjnym
(Warszawa 1962). W trudnych sytuacjach wartości uzasadniają nie tylko osobistą radość i
szczęście, ale także cierpienie i odważne podjęcie codziennego trudu bycia człowiekiem. Dlatego
też słusznie o wartościach mówimy, że są pierwotnymi danymi naszego egzystencjalnego
4521472.002.png
2
doświadczenia (tzw. Urgegebenheiten czy Urdaten ). Jako takie mogą więc być podstawą i
źródłem rozumnie uzasadnionego poczucia sensu życia.
Taki charakter wartości – źródło sensu życia i fundament egzystencjalny – znajduje swój
wieloraki wyraz już w mowie potocznej. Jest charakterystyczne, że przy różnych okazjach i w
różnych sytuacjach powołujemy się na wartości czy odwołujemy się do nich – ten moment należy
już teraz podkreślić – jako do czegoś, co istnieje poza nami. Jedne z nich odrzucamy, inne
uznajemy i sobie przyswajamy. Mówimy także potocznie o przemijaniu lub o ponadczasowym
trwaniu wartości, o wartościach niskich lub wysokich, o pozytywnych lub negatywnych, o
konflikcie wartości. Co więcej, w obronie jednych wartości gotowi jesteśmy oddać życie, inne za
wszelką cenę zwalczamy.
W związku z tym potocznymi stwierdzeniami nasuwa się wiele pytań. Czy wartości
zanikają i przemijają? A jeśli niektóre przemijają w czasie, to czy to już świadczyłoby, że ich byt
może być iluzoryczny? Zależny tylko od naszych potrzeb lub od punktu widzenia? Jeśli zaś inne
trwają w czasie, to czy może to świadczyć, iż są nieprzemijające? I czy z tej racji można by je
przeciwstawiać faktom czy ogólnie bytowi? Co to są owe wartości wysokie lub niskie?
Negatywne lub pozytywne? Skąd się bierze ich szczególny wpływ na życie ludzkie? Dlaczego w
ogóle człowiek wartościuje rzeczywistość wokół siebie? Dlaczego w przedmiotach dostrzega
wartościowość pozytywną lub negatywną? Czym się kieruje w tym procesie?
Mowa potoczna o wartościach nasuwa znacznie więcej pytań. Mówimy przecież o
realizowaniu wartości, stwierdzamy istnienie różnych wartości, nie tylko idealnych, ale wartości
rzeczy martwych i żywych, świata natury i kultury. Rozróżniamy też wartości ekonomiczne,
estetyczne, etyczne, religijne. Raz mówimy o wartościach jako o kwalifikacjach przedmiotów
realnych, kiedy indziej znowu traktujemy je jako odrębny świat przedmiotów idealnych czy
irrealnych. Czym zatem są wartości? Czy istotnie mogłyby być jakimś odrębnym światem różnym
od świata realnego?
Wartości jako fakty życia dostrzegała od dawna – w praktyce i w teorii – pedagogika. Nic
dziwnego, trudno sobie wyobrazić pedagogikę – zarówno jako umiejętność praktyczną, jak i jako
teorię – która by nie brała pod uwagę wartości jako faktów danych w życiu; pedagogika bez
odniesienia do wartości byłaby czystą tresurą. Tymczasem ogólnie w nauce, niestety, panuje
tendencja, aby pomijać wartościowanie i wartości jako fakty subiektywne. Za ideał postawy
naukowej uchodzi neutralność. Nauki humanistyczne, w tym także psychologia, psychiatria,
socjologia, ulegając tym tendencjom, choć dziś coraz częściej mówią o wartościach, to jednak
widzą w nich nadal jedynie subiektywne fakty upodobań i dążeń, pragnień i potrzeb, ale samych
wartości nie wiążą z przedmiotami i nie traktują ich jako obiektywnych stanów rzeczy i własności
odpowiednio ukwalifikowanych przedmiotów. W naukowym myśleniu wartości, niestety,
uchodzą za subiektywne projekcje bądź za „osad” ocen i upodobań w jakiś sposób „przyklejony”
na trwałe do przedmiotów zaspokajających nasze potrzeby.
Przyznać trzeba, że dziś w psychologii sytuacja uległa już dużej zmianie. O wartościach
mówi się coraz częściej. Wielką rolę odegrał m.in. Viktor E. Frankl 1 , który od pół wieku mówi o
sensie życia i o znaczeniu wartości w osobistym odkrywaniu tegoż sensu życia. Nie zmienia to
jednak faktu, że nadal traktuje się je ostatecznie za subiektywne twory. W psychologii najczęściej
wartości traktuje się jako ślady utrwalone w psychice w następstwie praktycznego stosunku do
świata natury, a zwłaszcza w toku zaspokajania potrzeb, lub zmyślone własności przedmiotów
„doczepione” do nich w procesie wartościowania; natomiast w socjologii na ogół jako systemy
reguł i norm, które wyznaczają zachowania społeczne.
1 Autor wielu dzieł, znany twórca logoterapii. W jego teorii odwołanie się do wartości odgrywa wielką rolę.
Obszerniejsze informacje na temat roli wartości w logoterapii zob. m.in. Człowiek – wartości – sens. Studia z
psychologii egzystencji, Redaktor Kazimierz Popielski, Lublin 1996.
4521472.003.png
3
Poglądy podważające obiektywny charakter wartości muszą – rychlej czy później –
nasunąć niepokojące pytania o naturę wartości, o ich własny sens oraz o ich pozycję
ontologiczną. Nie wystarczy tylko akceptować wartości jako fakty językowe czy nawet jako
przeżycia i postawy i mówić o ich roli w poszukiwaniu sensu życia. W decyzjach
egzystencjalnych pytania o ontyczny status wartości ma decydujące znaczenie: czy są jedynie
subiektywnymi fikcjami i projekcjami w jakiś sposób „doczepionymi” do przedmiotów, czy też
obiektywnymi i pełnymi własnego sensu kwalifikacjami tychże przedmiotów. Ale nie tylko to.
Należy także wyświetlić fakty zachodzące po stronie podmiotu przeżywającego wartości, rolę
serca i rozumu w odkrywaniu ich obiektywnego sensu. Od tego bowiem, co widzimy w
wartościach – co o nich myślimy i sądzimy – zależy sens i jakość naszego życia wartościami i dla
wartości w całości naszej egzystencji, we wszystkich jej wymiarach. Co więcej, także sens
naszych sporów o normy i zasady moralnego postępowania, o racje moralne. Czas zatem przejść
do problematyki teoretycznej.
W teorii wartości panuje jednak chaos. Jest on od wynikiem rozdźwięku, jaki zachodzi
między spontaniczną świadomością wartości i mową potoczną, a językiem naukowym i
filozoficznym. Chaos ten powodują subiektywistyczne i relatywistyczne tendencje w refleksji
filozoficznej nad wartościami. Od wartości jako rzeczywistości ludzkiego życia nie da się uciec.
Można o nich powiedzieć, że same spontanicznie „wciskają” się w świadomość w każdym
naszym spojrzeniu na świat, we wszystkie przeżycia i postawy, nawet w te, o których mniemamy,
że są neutralne. Gdy bowiem mówimy, że zajmujemy obiektywną postawę i rzeczowo
podchodzimy do świata i ludzi, wtedy właśnie już neutralność czy rzeczowość traktujemy jako
doniosłą wartość – wartość związaną z racjonalnym myśleniem – ale nie tylko; neutralność w
sensie rzeczowości zdaje się wówczas być ideałem człowieka dojrzałego i mądrego. Pewne teorie
nie chcą jednak nic wiedzieć na temat wartości i z góry traktują je właśnie jako „zmyślenia”,
które przeradzają się w ontologiczne projekcje. Oczywiście tak rozumiane wartości do niczego by
nie zobowiązywały. Wówczas oddanie się wartościom byłoby sprawą subiektywnych ekspresji.
W naszych rozważaniach musimy się ograniczyć. Skupimy się przede wszystkim na
problemie obiektywnego charakteru wartości, na specyfice samego doświadczenia
aksjologicznego oraz na niektórych podstawowych pojęciach teoretycznych. Najpierw jednak
Trochę wiadomości o samej aksjologii
Teoretycznymi badaniami nad wartościami zajmuje się nauka filozoficzna, zwana
aksjologią 2 (nazwa pochodzi od greckiego słowa „aksjos”). Jako dyscyplina filozoficzna
aksjologia pojawiła się na początku XX wieku. Obok tego terminu się używa się także określenia
„filozofia wartości” (od niemieckiego „Wertphilosophie”). Ale nie znaczy to, że dawniej filozofia
nie znała problematyki wartości. Pytania, czym jest dobro i zło, należą do najdawniejszych
tematów filozoficznych. Podobnie pytania o prawdę, o naturę piękna, rozważania o doskonałości.
Dociekania te należały bądź do etyki, bądź do logiki. Później pisano odrębne traktaty o pięknie, o
najwyższym dobru, o stosunku człowieka do najwyższego dobra, do piękna, do prawdy. Były to
jednak dociekania poświęcone poszczególnym wartościom względnie typom wartości. Wśród
wartości estetycznych najbardziej interesowano się wartościami muzyki, malarstwa, rzeźby,
architektury, literatury. W końcu skierowano badania na całą kulturę jako specyficzną dziedzinę
wartości. Wszystko to jednak były ciągle badania szczegółowe nad poszczególnymi wartościami.
Jest rzeczą dość osobliwą, że słowo „wartość” jako termin na oznaczenie wszystkich wartości,
2 Więcej informacji na temat aksjologii zob. m.in.: Antoni Siemianowski, Człowiek a świat wartości , Gniezno 1993;
Seweryn Dziamski, Aksjologia. Wstęp do teorii wartości, Poznań 1997.
4521472.004.png
4
dodatnich i ujemnych, zostało wzięte z ekonomii, gdzie wartość utożsamia się tak łatwo z ceną i
gdzie sama wartość jest czymś relatywnym. Nie przeszkodziło to jednak, że słowo to stało się
terminem technicznym na oznaczenie wszystkiego, co swym sensem wytrąca człowieka z
obojętności bezstronnego obserwatora, co go wzrusza i porusza, czym interesuje się jako czymś
cennym i ku czemu zdąża. Aksjologia jako nauka filozoficzna bada wszystko, co nas wzrusza i
porusza, co wytrąca nas z obojętności, ostatecznie zaś pragnie dociec, czym są wartości, jak
istnieją, jak je poznajemy, w jakim stosunku pozostają do przedmiotów i stanów rzeczy, na
podłożu których ujawniają się nam. Dalej, w jakim związku pozostają do człowieka, który tworzy
różne wartości oraz który sam poszukuje wartości jako czegoś, co dopełniałoby jego samego i
nadało ostateczny sens jego egzystencji w świecie. Ponieważ wartościami żyje człowiek i
ponieważ wartości pojawiają się przede wszystkim w świecie ludzkim, dla filozofii wartości
najważniejsze są pytania dotyczące licznych związków człowieka z wartościami. Natura tych
powiązań jest bardzo ważna ze względu na rozwiązanie pytań skierowanych ku wartościom, jak i
pytań skierowanych ku człowiekowi. Nic więc dziwnego, że filozofia wartości łączy się z
ogólnymi zagadnieniami filozoficznymi, z ontologią i epistemologią, z filozofią człowieka. Łączy
się, ale nie może być do żadnej z tych nauk sprowadzona ani też z nich wyprowadzona . Jej
własna problematyka jest nieredukowalna.
Można z przyjąć tezę, że na powstanie aksjologii jako nauki filozoficznej i na
ukonstytuowanie się jej problematyki oraz rozwój badań nad wartościami złożyły się m. in.
następujące fakty w filozofii nowożytnej.
1. W XIX w. do głosu i znaczenia doszły poglądy pozytywistyczne, wywodzące się z
tradycji Hume’a i pozytywizmu oświeceniowego, a sformułowanie w nowej wersji przez Comte’a
i jego koryfeuszy. Pozytywizm zaś programowo eliminował wartości jako sensowne obiekty
przeżyć i badań, gdyż w myśl założeń doktrynalnych wartości były tylko i wyłącznie sprawą
wyrażania uczuć z powodu przeżywanego zadowolenia lub osobistej korzyści. Konsekwentnie
więc uważano, że wartości są czymś wyłącznie psychicznym, czymś, co jest tylko w podmiocie,
w sferze jego świadomości i doznań, a co uzewnętrznia się w postaci uczuciowego zabarwienia
przedmiotów. A co w ten sposób zostało sprowadzone do sfery psychicznej i subiektywnej, siłą
rzeczy musiało uległo zrelatywizowaniu, gdyż każdy podmiot jest inny, czego innego doznaje w
tej samej sytuacji i co innego pragnie wyrazić. Stąd naczelna zasada aksjologiczna Comte’a
brzmiała: „Wszystko jest względne – oto jedyna absolutna zasada”.
2. Wszystko to wywołało liczne trudności. M. in. trudno było wytłumaczyć obiektywny
sens ocen, tak pospolity w życiu ludzkim, sens formułowania norm w różnych dziedzinach życia.
Teoretycznie bowiem oceny nie mogły mieć obiektywnego odpowiednika po stronie przedmiotu,
mogły jedynie wyrażać subiektywne stany podmiotu. Ale w imię czego należało jedne oceny
uznać za prawomocne, a inne odrzucić? Bo jeżeli coś oceniamy jako słuszne, to musi być jakaś
obiektywna miara słuszności naszej oceny. Każda też ocena domaga się obiektywnych kryteriów
swej słuszności.
Teoretyczne założenia i rozstrzygnięcia pozytywizmu nie potrafiły się uporać z tymi
problemami. I nie tylko pozytywizmu. Inne filozoficzne poglądy, jakie były w obiegu pod koniec
XIX wieku i w początkach XX (m.in. neokantyzm, neotomizm) również nie potrafiły uporać się
z teoretycznymi problemami wartości. Stały temu na przeszkodzie utrwalone od wieków poglądy
na naturę człowieka, a ściślej na jego rozumność (rozum uważano za wyższą sferę niż uczucia,
które miały być same w sobie czymś irracjonalnym, tymczasem właśnie uczucia w przeżywaniu
wartości odgrywają ważną rolę); następnie poglądy głoszące, że zawsze „dobrem” czy
„wartością” dla człowieka staje się to, co zaspokaja jego potrzeby i pragnienia. Nic przeto
dziwnego, że filozofowie, którzy dostrzegli sens i wagę problematyki wartości, jak np. Alexis
4521472.005.png
5
Meinong czy Eduard Hartmann, nie mogli w badaniach nad wartościami przezwyciężyć
psychologizmu.
3. Problematykę wartości i związku człowieka z wartościami posunąć naprzód mogła
dopiero filozofia fenomenologiczna. M. in. dlatego, że fenomenologowie dużo uwagi poświęcali
badaniom nad istotą subiektywności, że stosowali w swych badaniach odpowiednią metodę i że
wszystkie swoje pojęcia i sądy usiłowali oprzeć na doświadczeniu, które także rozumieli szerzej.
Metoda fenomenologiczna nakazywała wstrzymać się na początku badań od wszelkich
uprzednich twierdzeń i mniemań o przedmiocie badania, aby móc bezstronnie, a więc
obiektywnie, zobaczyć wszystko, co jest dane w doświadczeniu i tak, jak jest dane. Jest to
najwłaściwsza postawa badawcza w aksjologii. To pozwoliło fenomenologom wykazać, że
wartości dane nam w doświadczeniu mają charakter pozapsychiczny i są obiektywnymi
kwalifikacjami stanów rzeczy i przedmiotów indywidualnych. Takie stanowisko jest możliwe
pod warunkiem, że niczego z góry nie przesądzamy o danych doświadczenia, a samo
doświadczenie rozumiemy szerzej aniżeli to postuluje jakakolwiek odmiana empiryzmu.
Wartości jako dane doświadczenia
Wartości są nam dane w przeżyciach jako coś obiektywnego i nie dającego się
zredukować. Gdy na przykład słuchamy muzyki, jesteśmy zasłuchani w świat dźwięków, porywa
nas to, co słyszymy, wzrusza i wyrywa z obojętności. Im dłużej wsłuchujemy się w utwór, tym
bardziej poddajemy się słuchanemu utworowi, a więc temu, co przychodzi do nas. Zachowujemy
się, że tak powiem, czynno-biernie, bo nasze nastawienie i uwaga, wyłączenie się od innych
czynności i doznań, skupienie i koncentracja na samym słuchaniu zmierzają do tego, abyśmy się
jak najwłaściwiej usposobili i poddali percepcji swoistych jakości dźwiękowych, ich zestawowi,
ich „barwie”, tylko bowiem wtedy możemy powiedzieć, że naprawdę przeżywamy muzykę, że
nią żyjemy.
Warunki wstępne takiego przeżywania po stronie podmiotu to słuch, wrażliwość na
dźwięki, koncentracja na słuchaniu (zbyt często co prawda słuchamy muzyki tylko przygodnie,
jako dodatku czy tła do innych czynności i zajęć, a to nie daje nam pełnego przeżycia utworu
muzycznego) oraz nastawienie. Słuch i wrażliwość są nam dane jako wrodzone dyspozycje.
Koncentracja, nastawienie, skupienie to już nasz osobisty wkład w słuchanie muzyki. Wszystko
to jest nasze, pochodzi z nas i dzieje się w nas, przynależy do sfery naszych przeżyć, ma zatem
charakter psychiczny. Natomiast radość, wzruszenie, owo radowanie się muzyką przynależy także
do sfery psychicznej, są to bowiem nasze osobiste przeżycia, ale swoją treść „zawdzięcza”
całkowicie utworowi muzycznemu, jego jakościom dźwiękowym, pięknu „zaklętemu” w
dźwiękach, w ich układzie i zestawieniu. Naszą osobistą radość możemy zatem potraktować jako
odpowiedź na wartości utworu muzycznego, na jego piękno. To piękno jest już poza nami, w
utworze, „ożywione” do pełni podczas wykonywania utworu. Tego piękna nie sprojektowaliśmy
naszym wzruszeniem, nie jest ono żadnym „zabarwieniem” słuchanych dźwięków naszymi
doznaniami. Przeciwnie, nasze osobiste wzruszenie jest tym rozumniejsze, im bardziej jest
umotywowane jakościami utworu, jakie odczuwamy w słuchanym utworze, a więc jego pięknem.
Dlatego też w przeżywaniu utworu muzycznego zależy nam zawsze na tym, aby nasze
wzruszenie jako odpowiedź na piękno utworu było umotywowane obiektywnymi jakościami
utworu. Już tu widzimy, że chodzi nam o to, aby treści przeżycia były dostosowane do treści
estetycznych utworu. Najlepiej ujawnia się to w momentach wątpliwości lub rozbieżności w
przeżywaniu utworu, kiedy to – aby nie ulec złudzeniu co do treści naszych emocjonalnych
4521472.001.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin