Chomsky - Świat wg Noama Chomskyego 3.pdf
(
142 KB
)
Pobierz
Chomsky - Świat wg Noama Chomskyego 3
ŚWIAT WEDŁUG
NOAMA CHOMSKY’EGO
Wybór Tekstów
część III
125
Zielona Góra 2007
Wojciech Goslar: Chomsky we Wprost?
Brzmi to równie niedorzecznie niczym, ot dla przykładu: prof. Paweł Śpiewak w Mać Pariadce. Ten mezalians nie rokował nadziei na
powodzenie, a jednak Wprost pokusił się o to patologiczne małŜeństwo.
Efekt zresztą typowy dla takiej patologii: kiedy mąŜ tyranizuje Ŝonę, ona skutki tego ponosi, nie on, no moŜe poza osiągnięciem pewnego
dna moralnego, na które jednak Wprost stoczył się juŜ dawno. Dziennikarze tygodnika Marka Króla wielokrotnie udowadniali bezmiar swej
nędzy umysłowej
(1)
, co z kolei nie najlepiej świadczy o całkiem licznym gronie wielbicieli tygodnika. Ale wróćmy moŜe do Noama
Chomsky’ego, na którym gwałtu - wedle tytułu - rzeczona gazeta dokonać miała.
JuŜ jakiś czas temu w jednym z numerów Wprost ukazał się artykuł “papieŜa antyglobalistów”, jak tygodnik nazwał prof. Chomsky’ego,
traktujący oględnie rzecz ujmując, o mocarstwowej polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Temat, rzec by moŜna, dość typowy w
przypadku autora
Roku 501
, wszak większość ze swych prac oscylujących wokół historii czy teŜ światowej polityki, poświęcił on krytyce
tegoŜ właśnie zagadnienia. CóŜ jednak ciekawego mogła tu znaleźć dla siebie ta reŜimowa agitka, którą wszyscy dobrze kojarzymy z
gloryfikacją wojny, z nieustannym, pełnym pasji atakiem na środowiska wolnościowe, cóŜ Wprost znalazł interesującego w wypowiedziach
jednego z najzagorzalszych spośród współczesnych krytyków istniejącego
status quo
? Odpowiedź jest prostsza niŜ się zdaje: nic, czy raczej:
niemal nic. Ta nieprzewidywalna odpowiedź całkiem zbija z tropu czytelnika niniejszego felietonu - po cóŜ więc Wprost ów artykuł na swych
łamach zamieszczał? JuŜ wyjaśniam. Redaktorzy tygodnika bez wątpienia nie spodziewali się znaleźć u Chomsky’ego materiału zgodnego z
linią programową gazety, nie mniej jednak tekst anarchisty był dla nich niezwykle interesujący, wystarczyło go... odrobinę przerobić. Profesor
Noam Chomsky, światowej sławy lingwista, z zamiłowania politolog, autor m.in. “Manufacturing consent”, ksiąŜki opisującej techniki
manipulacji stosowanych przez media i za pomocą mediów, padł ofiarą opisywanych przez siebie zjawisk. Ten fakt sam w sobie nie jest
niczym nadzwyczajnym, wszak wspomniany politolog nie pisze o czymś oderwanym, nie przystającym do rzeczywistości, a o realnie
występujących w naszym świecie zjawiskach. Interesujący natomiast jest sposób manipulacji dokonanych przez Wprost, bo oto zamiast,
jakŜe często spotykanego w mediach, umownie zwanych tutaj przeze mnie “reŜimowymi”, demonizowania środowiska krytyków starego ładu
i imputowania im wszelkich moŜliwych niegodziwości, tygodnik Marka Króla przeniósł Chomsky’ego na drugą stronę barykady. Chomsky -
ten z Wprost, co prawda krytykuje politykę Białego Domu, jednak czyni to z pozycji nie tyle krytyka globalnego
status quo
, co jego... obrońcy.
“Musimy zniszczyć korzenie antyamerykańskiej nienawiści” krzyczy podtytuł artykułu, do złudzenia przypominający retorykę
odpowiedzialnych za rozpętanie “wojny z terroryzmem”, podtytuł, co ciekawe, którego brak jest w oryginalnej wersji artykułu. Choć, co
prawda, podobne zdanie pojawia się w niezafałszowanym tekście, łatwo moŜna dostrzec, iŜ autor nie ma na myśli bombardowania irackich
wiosek, a zaprzestanie z polityką, która rodzi nienawiść, wszak “jeśli będziemy upierali się przy mnoŜeniu bagien, będzie więcej moskitów
wyposaŜonych w przeraŜające moce niszczycielskie”. Wprost jednak w swej inwencji twórczej raczej Chomsky’ego kastruje niŜ dodaje mu
coś od siebie, bo czyŜ mógł ten tygodnik wszelkiej maści oportunistów opublikować np. zdanie: “Stany Zjednoczone udzieliły kluczowego
poparcia cięŜkiej okupacji izraelskiej, która trwa juŜ 35 rok”, albo “pamięta się, jak prezydent Bush-ojciec pozdrawiał w osobie Saddama
sojusznika i partnera handlowego po tym, jak ten popełnił swoje najgorsze okrucieństwa. Wtedy morderca Saddam był groźniejszy niŜ dziś”?
CzyŜ nie lepiej (z punktu widzenia potencjalnego czytelnika rzecz jasna, gdzieŜby tam linii programowej, czy politycznej poprawności), czy
nie lepiej więc zdanie traktujące o tym, iŜ w wyniku amerykańskich sankcji zginęło więcej Irakijczyków “niŜ zabito na przestrzeni dziejów przy
uŜyciu tzw. broni masowego raŜenia”, zastąpić takimi: “Musimy jako supermocarstwo zmienić strategię działania na arenie
międzynarodowej”. Co chciało osiągnąć Wprost cenzurując tekst Noama Chomsky’ego? Konkretnych intencji, jakie kierowały Królem, poza
czystą perfidią, pewnie nie poznamy, jednak bez wątpienia było to posunięcie wymierzone w polski ruch przeciwników globalizacji, szczerze
znienawidzony przez redaktorów Królowego tygodnika. Nie upatrywałbym w działaniu Wprost chęci “przejęcia” Chomsky’ego, wszak poza
środowiskami wolnościowymi, jeśli jest on w Polsce w ogóle kojarzony, to głównie przez językoznawców - jako twórca gramatyki
transgeneratywnej. Ci z kolei spośród czytelników Wprost, co bardziej zainteresowani zagadnieniami politologicznymi, którzy znają
Chomsky’ego bez wątpienia nie darzą go atencją.
Slogan “media kłamią” trąci banałem, truizmem, czasem tylko człowiek z niedowierzaniem przygląda się skali kłamstw i matactw
dokonywanych przez tę “czwartą władzę”. Tym co mnie częstokroć bardziej przeraŜa jest fakt, Ŝe media anarcho-lewicowe, te mieniące się
niezaleŜnymi nierzadko posługują się metodami znanymi z piśmideł pokroju Wprost. “We are the media” - to hasło z Seattle, miejsca
narodzin indymediów, niektórzy publicyści tychŜe (choć oczywiście nie tylko - by wspomnieć jedynie komuszą agitkę o nazwie “Pracownicza
demokracja”) potraktowali zbyt dosłownie tworząc w swych tekstach nową “rzeczywistość”. Wpływu na media reŜimowe mieć nie będziemy,
jedyną więc odpowiedzią środowisk wolnościowych mogą być niezaleŜne media, pod warunkiem, Ŝe rzeczywiście pozostaną wolne i
niezaleŜne.
Wojciech Goslar
Oryginalna wersja artykułu prof. Noama Chomsky’ego “Drain the Swamp and There Will Be No More Mosquitoes” jest dostępna pod adresem internetowym:
www.chomsky.info/articles/20020909.htm Tekst Wprost (bo przecieŜ nie Chomsky’ego) moŜna znaleźć pod adresem: www.wprost.pl/ar/?O=13957 Tłumaczenia
wykorzystane w felietonie, o ile nie zaznaczono inaczej, pochodzą z polskojęzycznej wersji artykułu Chomsky’ego przetłumaczonej przez Zbigniewa Marcina
Kowalewskiego dla potrzeb nieistniejącej juŜ czytelni internetowej Czerwony Salon.
(1)
O nazwisku Krzysztofa Łozińskiego - dziennikarza Wprost było swego czasu głośno w polskich środowiskach wolnościowych po popełnieniu przezeń
obrzydliwego paszkwilu o tychŜe traktującego (vide: http://www.wprost.pl/ar/?O=43857). Jakiś czas później w swym liście skierowanym do polskiej Amnesty
International opublikowanym na internetowej liście dyskusyjnej tejŜe organizacji oskarŜał warszawską Inicjatywę Stop Wojnie o to, iŜ jest - uwaga: “agenturą
chińskich komunistów”!
Noam Chomsky o ruchu antywojennym
Noam Chomsky:
Demonstracje pokojowe były kolejną oznaką nadzwyczajnego fenomenu. Na świecie i w Stanach Zjednoczonych powstała
opozycja dla nadchodzącej wojny o rozmiarze bezprecedensowym w historii USA i Europy zarówno pod względem moŜliwości, jak i części
populacji do której sięga. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek istniała tak ogromna opozycja wobec wojny zanim ta jeszcze się zaczęła.
Im bardziej zbliŜymy się do konfliktowego regionu, tym opozycja wydaje się być większa. W Turcji badania opinii publicznej wykazały, Ŝe
liczba ludzi sprzeciwiających się wojnie sięga 90%, w Europie teŜ jest pokaźna, natomiast w USA liczby pojawiające się w badaniach są
mylące, poniewaŜ badania nie uwzględniają waŜnego czynnika, odróŜniającego Stany od reszty świata. USA to jedyny kraj, gdzie Saddam
Hussain jest nie tylko pogardzany, ale takŜe budzi strach - od września badania wykazują, Ŝe 60-70% amerykanów uznaje Saddama
Husajna za nieuchronne zagroŜenie dla ich egzystencji.
Obecnie nie ma Ŝadnego obiektywnego powodu, dla którego USA powinny bardziej bać się Saddama niŜ, powiedzmy, Kuwejt. Przyczyną tej
sytuacji jest trwająca od września propaganda mająca na celu przekonanie ludzi, Ŝe Saddam jest nie tylko straszną osobą, ale Ŝe zamierza
zaatakować nas jutro, jeśli nie powstrzymamy go dziś. To trafia do ludzi. Tak więc aby zrozumieć rzeczywisty rozmiar opozycji wobec wojny
w USA naleŜy uwzględnić czynnik kompletnie irracjonalnego strachu stworzonego przez masową propagandę - wtedy okaŜe się, Ŝe opozycja
jest mniej więcej taka sama jak gdzie indziej.
W prasie nie wskazuje się, Ŝe taka publiczna opozycja wobec wojny jest po prostu bezprecedensowa. To rozciąga się duŜo szerzej, to nie
tylko opozycja wobec wojny, to brak wiary w przywódców. World Economic Forum kilka dni temu opublikowało wyniki badań zaufania do
władzy i w Stanach było ono najniŜsze. Wierzy im nieco ponad jedna czwarta populacji i myślę, Ŝe to odzwierciedla obawy wobec ryzyka,
brutalności i zagroŜeń dostrzeganych w działaniach i planach aktualnej administracji.
Na te rzeczy powinno się zwracać większą uwagę. Nawet w USA istnieje przytłaczająca swą wielkością opozycja i odpowiadający jej spadek
zaufania do liderów prowadzących kampanię wojenną. Ruch antywojenny rozwijał się jakiś czas, ale teraz osiągnął niezwyczajny stan
liczebny (naleŜy tu wspomnieć o demonstracjach mających miejsce w ostatnim tygodniu), co nigdy dotąd się nie zdarzyło. Gdyby porównać
tę sytuację z wojną w Wietnamie, obecny jej stan jest podobny do tego z roku 1961 - zanim jeszcze wojna się zaczęła, zanim USA
zbombardowały Południowy Wietnam, zamykały miliony ludzi w obozach koncentracyjnych i uŜywały broni chemicznej, wtedy niemal nikt nie
protestował. Faktycznie było kilka protestów, ale mało kto o nich pamięta.
Protesty zaczęły się rozwijać kilka lat później, gdy duŜa część Wietnamu Południowego była masowo bombardowana przez B-52, setki
tysięcy Ŝołnierzy amerykańskich brało udział w wojnie, setki tysięcy zginęły. Nawet wtedy, gdy protesty wreszcie się zaczęły, skupiały się
głównie na kwestiach pobocznych - bombardowanie Wietnamu Północnego było bez wątpienia zbrodnią, jednak południe było
bombardowane bardziej intensywnie, co zawsze było celem USA.
Nawiasem mówiąc rząd wyciągnął z tego wnioski. Kiedy administracja przychodzi do biura, pierwszą rzeczą, którą robią, jest zapoznanie się
z raportami wywiadu na temat sytuacji na świecie. Te dane są tajne, ludzie poznają je po trzydziestu, czterdziestu latach, kiedy są
odtajnione. Kiedy pierwsza administracja Busha objęła urząd w 1989 r., informacje wywiadowcze przeciekały do opinii publicznej odsłaniając
wiele faktów o zdarzeniach, mających wtedy miejsce.
Z przecieków wynikało, Ŝe doktryna rządu zakładała walkę wyłącznie ze słabszymi przeciwnikami. Walka taka miała być wygrana bardzo
szybko i zdecydowanie, poniewaŜ w przeciwnym wypadku poparcie dla niej szybko spadnie, gdyŜ jest i tak bardzo niskie. W latach
sześćdziesiątych rząd mógł prowadzić długą, brutalną wojnę przez lata, praktycznie niszcząc państwo i nie powodowało to Ŝadnych
protestów. Ale nie teraz. Teraz muszą wygrać. Teraz muszą wystraszyć ludzi, Ŝeby czuli, Ŝe istnieje jakieś wielkie zagroŜenie dla ich Ŝycia,
po czym przeprowadzić cudowną akcję militarną zakończoną szybkim i zdecydowanym zwycięstwem nad tym ogromnym wrogiem, po czym
rozglądnąć się za następnym.
Pamiętajmy, Ŝe ludzie, którzy obecnie zarządzają tym przedstawieniem w Waszyngtonie, to byli zwolennicy Reagana, w gruncie rzeczy
przeŜywający na nowo scenariusz lat osiemdziesiątych - to trafna analogia. To oni w latach osiemdziesiątych promowali programy
wewnętrzne, które były szkodliwe dla ludności i przez to niepopularne. Udało im się je przeforsować właśnie dzięki utrzymywaniu ludności w
stanie paniki.
Jednego roku była to baza lotnicza w Grenadzie, której Rosjanie mieli jakoby uŜyć w celu zbombardowania Stanów Zjednoczonych. To brzmi
śmiesznie, ale to było skuteczne propagandowe kłamstwo.
Nikaragua miała być dwa dni marszu od Teksasu - sztylet wycelowany w serce Teksasu, parafrazując Hitlera. Ponownie moglibyście
pomyśleć, Ŝe ludzie umrą ze śmiechu, ale nie umarli. Ta kwestia była podnoszona aby nas wystraszyć - Nikaragua mogła nas podbić na
swojej drodze do zawłaszczenia całej półkuli. ZagroŜenie ze strony Nikaragui stało się kwestią narodowego bezpieczeństwa. Płatni mordercy
z Libii kręcili się po ulicach Waszyngtonu, aby przeprowadzić zamach na nasze władze. Ciągle nowe zagroŜenia były wyczarowywane, aby
utrzymać ludzi w stanie zastraszenia, podczas gdy władza przeprowadzała kolejne wojny antyterrorystyczne.
Pamiętajmy, Ŝe ci sami ludzie zadeklarowali wojnę terroryzmowi w 1981 r., która miała być chlubą amerykańskiej polityki zagranicznej,
skupiającą się przede wszystkim na Ameryce Centralnej, co skończyło się zabiciem około dwustu tysięcy ludzi i zdewastowaniem czterech
krajów. Od 1990 r., kiedy USA ponownie przejęły nad nimi kontrolę, ciągle popadają w głębokie ubóstwo. Teraz władze robią dokładnie to
samo z dokładnie tych samych powodów - wdraŜają wewnętrzne programy, które są niepopularne, poniewaŜ krzywdzą ludzi.
Jednak międzynarodowe ryzykanctwo, wywoływanie wrogów mających nas zniszczyć, to dobrze nam znana ich druga natura. Oni tego nie
wynaleźli, inni robili to samo, historia zna wiele takich przypadków, ale oni stali się mistrzami tej sztuki.
Nie chcę sugerować, Ŝe administracja nie ma powodów, by chcieć przejąć kontrolę nad Irakiem. Oczywiście, Ŝe mają - te powody są ciągle
te same i wszyscy je znają. Kontrolowanie Iraku da USA bardzo silną pozycję do rozszerzania swojej dominacji nad głównymi zasobami
energetycznymi świata. To bardzo waŜny powód.
Zwróćcie uwagę na czas kampanii propagandowej. To uderzające, Ŝe zaczęła się we wrześniu - co takiego się wtedy wydarzyło? CóŜ, we
wrześniu rozpoczęła się kampania wyborcza przed wyborami do Kongresu. Dla Republikanów było oczywiste, Ŝe jeśli pozwolą dominować
kwestiom społecznym i ekonomicznym, to przegrają. Zostaliby wręcz zmiaŜdŜeni. Musieli więc robić to, co w latach osiemdziesiątych -
zastąpić je kwestiami bezpieczeństwa. W sytuacji zagroŜenia ludzie skupiają się wokół prezydenta - silnej postaci, która obroni nas przed
strasznymi zagroŜeniami.
Najbardziej prawdopodobnym kierunkiem, w który zwróci się świat po wojnie w Iraku, będzie Iran a być moŜe Syria. Korea Północna to inny
przypadek. Ich zachowanie to demonstracja, Ŝe jedynym sposobem na odstraszenie USA jest posiadanie broni masowej zagłady (BMZ). Nic
innego nie jest w stanie odstraszyć USA, z pewnością nie jest to broń konwencjonalna. To straszna lekcja, ale musimy się jej nauczyć.
Przez lata eksperci w głównych mediach wskazywali, Ŝe USA powoduje rozprzestrzenianie się broni przez swoją ryzykowną politykę,
poniewaŜ tylko posiadanie BMZ, lub zagroŜenie terrorem moŜe powstrzymać ich od ataku. Kenneth Waltz ostatnio o tym pisał. Lata temu,
jeszcze przed administracją Busha, główni komentatorzy jak Samuel Huntington z Foreign Affairs, głównego magazynu establishmentu,
wskazywał, Ŝe polityka USA przyjmuje niebezpieczny kurs. Mówił o administracji Clintona, ale napisał, Ŝe dla większej części świata USA są
postrzegane jako państwo-łobuz, główne zagroŜenie ich egzystencji. Faktycznie uderzające jest to, Ŝe obecna opozycja wobec wojny
rozciąga się szeroko na całe polityczne spektrum, tak więc dwa główne magazyny zajmujące się polityką zagraniczną, Foreign Affairs i
Foreign Policy w swoich ostatnich wydaniach zamieściły bardzo krytyczne artykuły napisane przez wybitne postacie głównego nurtu.
Amerykańska Akademia Sztuki i Nauki rzadko zajmuje stanowisko w kontrowersyjnych kwestiach, jednak ostatnio opublikowała długi
monogram o wojnie, napisany tak Ŝyczliwie, jak tylko się dało, zdając relację ze stanowiska administracji Busha i krytykując ją w dość
ograniczonym zakresie - znacznie bardziej ograniczonym, niŜ bym chciał - jednak skutecznie.
Powszechne są obawy i strach przed ryzykanctwem USA, jeden analityk nawet nazwał to głupimi fantazjami domowego zacisza. Ja pytam
raczej: Co stanie się z ludnością Iraku? i: Co stanie się z regionem? a nie tylko: Co stanie się z nami?
Matthew Tempest:
Czy ta propaganda przestanie być skuteczna, jeśli w Iraku nie zostanie ustanowiona demokracja po tym wyzwoleniu?
Noam Chomsky:
Propaganda to właściwe określenie. Bo jeśli demokracja jest celem wojny, to czemu tego nie powiedzą? Czemu okłamują
resztę świata? Jaki jest sens pracy inspektorów ONZ? Zgodnie z tą propagandą wszystko, co mówimy publicznie to czysta farsa - nie
interesuje nas broń masowej zagłady, nie interesuje nas rozbrojenie, mamy inny cel na myśli, ale nie powiemy ci jaki, poniewaŜ nagle
chcemy zaprowadzić demokrację przy pomocy wojny. Jeśli to jest cel, to przestańmy kłamać i skończmy tą farsę z inspektorami i po prostu
powiedzmy, Ŝe rozpoczynamy krucjatę o demokrację w krajach, które jęczą pod butem tyrana. Właściwie to jest tradycyjna krucjata,
poniewaŜ to właśnie leŜało u podstaw horroru wojen kolonialnym i ich współczesnych odpowiedników. Mamy bardzo długą historię z której
wynika, Ŝe to działa. To nic nowego w historii.
W tym konkretnym przypadku nie moŜna przewidzieć, co stanie się po wybuchu wojny. W najgorszym wypadku moŜe stać się to, co
przewidują agencje wywiadowcze i organizacje pomocowe, czyli narastanie terroru odstraszającego oraz motywowanego zemstą, a dla
ludności Iraku, która juŜ teraz jest na granicy ubóstwa, oznaczać to będzie katastrofę humanitarną, przed którą ostrzegają ONZ i organizacje
pozarządowe.
Z drugiej strony, moŜe się zdarzyć to, czego jastrzębie w Waszyngtonie sobie Ŝyczą - szybkie zwycięstwo, bez większych potyczek,
narzucenie nowego reŜimu, nadanie mu demokratycznej fasady, upewnienie się, Ŝe USA mają tam duŜe bazy wojskowe i wreszcie -
faktyczna kontrola nad zasobami ropy naftowej.
Szanse na to, Ŝe administracja dopuści do powstania czegoś w rodzaju prawdziwej demokracji są niewielkie. Stoi tu na przeszkodzie kilka
problemów - problemów, które motywowały Busha nr 1 aby sprzeciwić się rebelii, która w 1991 r. mogła obalić Saddama Husajna. W końcu
zostałby obalony, gdyby Stany nie pozwoliły mu zmiaŜdŜyć tego powstania.
Jednym powaŜnym problemem jest to, Ŝe około 60% populacji Iraku to Szyici. Jeśli w Iraku powstanie demokratyczny rząd, to będą mieli tam
duŜo do powiedzenia. Oni nie są proirańscy, ale są duŜe szanse, Ŝe dołączą do reszty regionu w próbie poprawy stosunków z Iranem i
zredukowania poziomu napięcia w regionie. Arabowie podjęli juŜ kroki w tym kierunku i Szyici prawdopodobnie teŜ podejmą. A to ostatnia
rzecz, jakiej chcą USA. Iran jest następnym celem.
USA nie chcą poprawy stosunków w regionie. Ponadto jeśli Szyici uzyskają rzeczywistą reprezentację parlamentarną, Kurdowie będą chcieli
czegoś podobnego. Będą chcieli realizacji ich całkiem sprawiedliwych Ŝądań wysokiego stopnia autonomii w północnych regionach. Turcja
nie zamierza tego tolerować. Turcja dysponuje tysiącami Ŝołnierzy w Północnym Iraku właśnie po to, by zapobiec takim zmianom. Jeśli
Szyici ruszą w stronę miasta Kirkuk, które uwaŜają za swoją stolicę, Turcja na to nie pozwoli, a USA ją poprą, tak jak popierały ich masowe
okrucieństwo wobec Kurdów w latach dziewięćdziesiątych w regionach południowo-wschodnich. Tak więc moŜemy się spodziewać raczej
dyktatury wojskowej z jakąś demokratyczną fasadą, albo marionetkowego parlamentu, który głosuje, podczas gdy naprawdę rządzi wojsko -
nie byłoby to nic niezwykłego - albo przejęcia władzy przez mniejszość Sunnitów, która juŜ kiedyś rządziła.
Nikt nie moŜe tego przewidzieć. W chwili rozpoczęcia wojny sytuacja po jej zakończeniu nie jest znana. CIA nie moŜe tego przewidzieć,
Rumsfeld takŜe nie. MoŜe się wydarzyć wszystko z wyŜej wymienionych. Dlatego rozsądni ludzie przestrzegają przed uŜyciem siły jeśli nie
ma bardzo powaŜnych powodów do jej uŜycia - ryzyko jest zwyczajnie zbyt duŜe. Jednak to uderzające, Ŝe ani Bush ani Blair nie przedstawili
takich celów wojny. Czy powiedzieli Radzie Bezpieczeństwa ONZ, Ŝe chcą przegłosować rezolucję o uŜyciu siły celem zaprowadzenia
demokracji w Iraku? Oczywiście, Ŝe nie. PoniewaŜ wiedzieli, Ŝe zostaliby wyśmiani.
Bush i jego administracja mówili w listopadzie otwarcie i bezpośrednio, Ŝe ONZ będzie istotna, jeśli zezwoli im na zrobienie tego, co chcą, a
jeśli nie, to będzie nieistotna. Nie moŜna było wyrazić tego jaśniej.
Powiedzieli, Ŝe mają juŜ tyle władzy, ile potrzebują, aby robić co zechcą, a ONZ moŜe ich popierać albo nie będzie uznana za istotną. Nie
mogli jaśniej powiedzieć światu, Ŝe nie obchodzi ich, co świat myśli, bo i tak zrobią to, co zechcą. To jedna z głównych przyczyn spadku
zaufania do władz USA w badaniach World Economic Forum.
Inne kraje zapewne pójdą na wojnę z USA - ale bez strachu.
tłum. cgc, cgc@poprostu.pl
Noam Chomsky: Czy USA zamierzajĄ siłĄ zdominowaĆ cały Świat?
wywiad w Amsterdam Forum
ANDY CLARK
Cześć, witajcie w Amsterdam Forum - interaktywnym programie dyskusyjnym Radio Netherlands.
Dzisiaj specjalne wydanie z udziałem światowej sławy autora i działacza politycznego Noama Chomsky’ego.
Profesor Chomsky, określony kiedyś przez “New York Timesa” jako prawdopodobnie najwaŜniejszy Ŝyjący intelektualista, jest otwartym
krytykiem amerykańskiej polityki zagranicznej. Twierdzi on, Ŝe po wojnie w Iraku Stany Zjednoczone próbują zdominować świat przy pomocy
siły - wymiaru, w którym ich przewaga jest olbrzymia. Ostrzega on, Ŝe taka polityka doprowadzi do rozprzestrzenienia się broni masowego
raŜenia i ataków terrorystycznych spowodowanych odrazą do administracji amerykańskiej. Mówi on teŜ, Ŝe moŜe to mieć wpływ na samo
przetrwanie gatunku ludzkiego.
Profesor Chomsky jest z nami, by odpowiedzieć na pytania naszych słuchaczy z całego świata. Witamy, profesorze Chomsky.
Pierwszy e-mail jest od Norberto Silvy z Republiki Zielonego Przylądka, który mówi: “Czy prezydent Bush i Stany Zjednoczone, mogą przez
swoją politykę ataków wyprzedzających doprowadzić świat do wojny atomowej”?
NOAM CHOMSKY
Zdecydowanie mogą. Po pierwsze, powinniśmy powiedzieć jasno - to nie jest polityka ataków wyprzedzających. Atak wyprzedzający to
pojęcie posiadające określone znaczenie w prawie międzynarodowym. Atak wyprzedzający to taki, który został przeprowadzony w przypadku
nieuchronnego, zbliŜającego się zagroŜenia. Na przykład, jeśli przez Atlantyk leciałyby samoloty by zbombardować Nowy Jork, zestrzelenie
ich przez siły powietrzne byłoby legalne. To jest atak wyprzedzający. Nazywane jest to czasem równieŜ wojną prewencyjną. Jest to nowa
doktryna ogłoszona ubiegłego września w Narodowej Strategii Bezpieczeństwa (National Security Strategy). Oznajmia ona, Ŝe jest prawo do
atakowania kaŜdego, kto stanowi potencjalne wyzwanie dla globalnej dominacji Stanów Zjednoczonych. Ten potencjał zaleŜy od oka
obserwującego, więc w efekcie daje pozwolenie na zaatakowanie w gruncie rzeczy kaŜdego. Czy to moŜe doprowadzić do wojny atomowej?
Zdecydowanie moŜe. Byliśmy juŜ jej bliscy w przeszłości. Na przykład w październiku ubiegłego roku zostało odkryte - ku przeraŜeniu tych,
którzy zwrócili na to uwagę - Ŝe w czasie kryzysu kubańskiego w 1962 roku świat był dosłownie o krok od prawdopodobnie ostatecznej wojny
atomowej. Rosyjskie łodzie podwodne zostały zaatakowane przez amerykańskie niszczyciele. Kilku dowódców myślało, Ŝe rozpoczęła się
wojna i wydało rozkazy odpalenia pocisków atomowych. Zostało to powstrzymane przez tylko jednego oficera. Dlatego tu dzisiaj jeszcze
rozmawiamy. Do tej pory było juŜ wiele takich przypadków.
ANDY CLARK
Czy nasza sytuacja jest bardziej niebezpieczna teraz, gdy panuje doktryna wojny prewencyjnej?
NOAM CHOMSKY
Oczywiście. Doktryna wojny prewencyjnej jest praktycznie zaproszeniem dla potencjalnych celów do stworzenia jakiegoś rodzaju czynnika
odstraszającego. A są tylko dwa rodzaje takich czynników. Jednym jest broń masowego raŜenia, a drugim - terror na duŜą skalę. Zwracali na
to uwagę wielokrotnie analitycy ds. strategii, agencje wywiadowcze itd., więc oczywiście, Ŝe coś moŜe wymknąć się spod kontroli.
ANDY CLARK
Ten e-mail jest od Dona Rhodesa z Melbourne w Australii, który mówi: “Nie wierzę, Ŝe USA chce zdominować świat. Amerykanie byli
atakowani na kilku frontach, 11 września był jednym z nich. Ktoś musi przywołać do porządku państwa bandyckie, a tylko Stany Zjednoczone
mają moŜliwości, by tego dokonać. Bez takiego “światowego policjanta” świat rozsypałby się na wojujące ze sobą fragmenty. Popatrzmy na
przykłady z historii”. Co pan na tego typu stwierdzenia?
NOAM CHOMSKY
Pierwsze zdanie jest po prostu nieprawdziwe pod względem faktów. Narodowa Strategia Bezpieczeństwa stwierdza całkiem dosłownie, Ŝe
Stany Zjednoczone zamierzają zdominować świat za pomocą siły - wymiaru, w którym ich przewaga jest ogromna i zamierzają zatroszczyć
się o to, aby nigdy nie było potencjalnego wyzwania dla tej dominacji. Było to nie tylko wprost powiedziane, lecz równieŜ wielokrotnie
komentowane, tak po prostu, przez główny establishment. Pismo “Foreign Affairs” w następnym wydaniu wskazuje, Ŝe Stany Zjednoczone
zadeklarowały, Ŝe mają prawo by być - jak to nazywają - “państwem rewizjonistycznym”, które uŜywa siły do kontrolowania świata zgodnie z
własnymi interesami. Osoba, która wysłała ten e-mail moŜe wierzyć, Ŝe USA mają unikalne prawo do kierowania światem za pomocą siły. Ja
w to nie wierzę i - w przeciwieństwie do tego, co zostało powiedziane - nie uwaŜam, Ŝeby historia to potwierdzała. W rzeczywistości, dorobek
Stanów Zjednoczonych, czasem z pomocą Australii, od czasów globalnej dominacji w latach czterdziestych doprowadzał do wojen i terroru
na bardzo duŜą skalę. Wojna w Indochinach - Ŝeby wymienić przykład, w którym brała udział Australia - była zasadniczo wojną agresyjną.
Stany Zjednoczone zaatakowały Wietnam Południowy w 1962 roku. Wojna rozprzestrzeniła się wtedy na pozostałe części Indochin.
Ostatecznym rezultatem było zabicie siedmiu milionów ludzi i zniszczenie kraju, a to tylko jeden przykład. Zatem historia nie potwierdza
wniosku, Ŝe jedno państwo powinno mieć unikalne prawo rządzenia innym za pomocą siły. Byłaby to skrajnie niebezpieczna zasada -
niezaleŜnie od tego, jakiego kraju by dotyczyła.
ANDY CLARK
Ten list jest od Noela Collamera z Bellingham w USA, który pisze: “Noam mówi: administracja Busha zamierza zdominować świat przy
pomocy siły - wymiaru, w którym ich przewaga jest olbrzymia. Pytam więc: jeśli my, którzy moŜemy coś zrobić, nie stosowalibyśmy siły
wobec tyranów, to co by pan sugerował, Ŝeby robić? Czy społeczeństwo powinno po prostu stosować opór bez uŜycia przemocy przeciw
tyranowi, nawet jeśli wynikiem tego będzie ludobójstwo”?
NOAM CHOMSKY
Po pierwsze, ja nie mówię, Ŝe tak mówi administracja Busha. Ja po prostu powtarzam, co mówi się całkiem wprost i nie jest to nic
szczególnie kontrowersyjnego. Jak wspomniałem, zostało to skomentowane takimi słowami w pierwszym numerze “Foreign Affairs” od razu
po fakcie. Jeśli chodzi o długotrwałe cierpienia z powodu tyranii - tak, byłoby dobrze, gdyby ktoś by im pomógł i wspierał. Weźmy dla
przykładu obecną administrację w Waszyngtonie. Oni sami - pamiętajmy, Ŝe są to najczęściej reaganiści z odzysku - wspierali szereg
potwornych dyktatorów, którzy zaciekle gnębili swoje społeczeństwa; wśród tych dyktatorów byli: Saddam Husajn, Ceausescu, Suharto,
Marcos i Duvalier. To jest całkiem długa lista. Najlepszym sposobem na poradzenie sobie z dyktatorami byłoby zaprzestanie wpierania ich.
Od czasu do czasu wsparcie dla terroru i przemocy trwa nadal. Najlepszym sposobem, aby to powstrzymać, jest zakończenie ich wspierania.
Często - w rzeczywistości we wszystkich tych przypadkach - dyktatorzy byli obalani przez własną ludność, pomimo wsparcia dla dyktatora ze
strony Stanów Zjednoczonych. Na przykład Ceausescu był tyranem, którego świetnie moŜna przyrównać z Saddamem Husajnem. Został on
obalony w 1989 r. przez własną ludność, gdy był wspierany przez osoby aktualnie sprawujące urząd w Waszyngtonie. I takie problemy trwają
w dalszym ciągu. Jeśli są ludzie, którzy opierają się uciskowi i przemocy, powinniśmy znaleźć sposób, aby ich wspierać. A najlepszym
sposobem jest zaprzestanie wspierania ich tyranów. Raczej nie było w przeszłości takich wypadków - przynajmniej ja takich nie znam - aby
Stany Zjednoczone albo jakiekolwiek inne państwo - istnieją jednak rzadkie wyjątki - interweniowało, próbując zapobiec uciskowi i przemocy.
To jest skrajnie rzadkie.
ANDY CLARK
OK., kolejny e-mail. Od H.P. Veltena z New Jersey w Stanach Zjednoczonych, który mówi: “Dlaczego w mediach nie ma więcej kontrowersji
Plik z chomika:
redrat1
Inne pliki z tego folderu:
Rola anarchistow w okupacji wloskich fabryk.pdf
(116 KB)
Jednodniowka wydanie o Sacco i Vanzettim.pdf
(280 KB)
Jankowski - Korporacjonizm.pdf
(100 KB)
Czy jestes anarchista,anarchistka.pdf
(46 KB)
Chomsky - Świat wg Noama Chomskyego 3.pdf
(142 KB)
Inne foldery tego chomika:
Galeria
Programy
Prywatne
zachomikowane
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin