Podróż koleją.txt

(0 KB) Pobierz
Podróż kolejš

Autor: Afanasij Fiet
Tłumaczenie: Józef Waczków

Tam noc i mróz, i dal nieżysta.
Tu półmrok, ciepło i zacisze.
I twoja twarz dziecięco czysta
W mych oczach błogo się kołysze.

Razem, łagodny serafinie,
Z odwagš i bojaniš w oku
Mknšc to w parowie, to w gęstwinie 
Lecimy na ognistym smoku.

Smok ciska złotych iskier snopy,
Iskry się sypiš w białe niegi,
I marzš nam się inne tropy,
I marzš nam się inne niegi...

Drży w mroku migotliwa wieca,
Cichutko sobie pi w podróży
Twa niania naprzeciwko pieca,
Lecz ciebie jazda ta nie nuży.

Więc pozwól mi się dręczyć jeszcze
Urodš twš nienapatrzonš 
Niech w sobie ból i radoć pieszczę,
Niech myl i serce w trwodze tonš!

A obok nas mknš raz za razem
Drzewa srebrzyste pod księżycem,
Pod nami głucho grzmišc żelazem
Grzechocš mosty-błyskawice.

Jak kwiaty w czarodziejskiej bani,
Gdy ku nim zwracam sennš głowę,
Lniš i raz po raz błysnš janiej
Ogniem radoci i przyjani
Twoje oczęta agatowe.

1859/1860
Zgłoś jeśli naruszono regulamin