HM_9_www.pdf
(
2252 KB
)
Pobierz
395066399 UNPDF
25.11.2010
„Dla skautów życie w polu musi stać się zwyczajem.” (Baden Powell)
Nr 9
(22)
Operacja Kampinos
wyłoniła najlepszego
Maciej „Konus” Kamiński Naczelnym Skautem Mazowsza
hm. Robert Chalimoniuk
Instruktaż nie trwał długo, bowiem zasady
były maksymalnie uproszczone. Należy przebyć
opisaną trasę, po drodze zdobywając premie lot-
ne, przebywając odcinki specjalne i wykonując
zadania. Co zabrać wiadomo było z komunikatu,
a zawierał on w zasadzie raczej listę rzeczy za-
kazanych. Zawierałą ona m.in.: pieniądze, wszel-
kie wspomagacze typu GPS, noktowizor i oczy-
wiście jedzenie, a nawet picie. Chodziło o to,
dzące słońce przywitało na miejscu zbiór-
ki wszystkich 12 śmiałków, którzy wcze-
śniej poprzez stronę internetową zadeklarowali
swój udział. Zgłosić się mógł każdy minimum ze
stopniem ćwika i ukończonym 17 rokiem życia.
T
urniej rozpoczął się skoro świt. Wscho-
HARCERSKIE MAZOWSZE
| relacja
by polegać jedynie na własnych siłach i umie-
jętnościach. Reszta zależała od woli i doświad-
czenia startujących. Przyświecała temu prosta
zasada - im więcej weźmiesz, tym bardziej cię
to spowolni. Takie postawienie sprawy zaowoco-
wało powstaniem wielu ciekawych patentów su-
rvivalowych. Nikt np. nie zabrał namiotu, a nie-
którzy nawet śpiworów, wyposażając się za to we
własne wynalazki – papier budowlany czy pian-
kę izolacyjną do podłogowych paneli.
Start nastąpił z jednej linii kajaków w por-
cie czerniakowskim. Zawodnikom asystował na
swojej łodzi motorowej hm. Tomasz Marace-
wicz zabezpieczając płynących. W każdym bo-
wiem momencie wyścigu można było wycofać się
z udziału dzwoniąc na specjalny numer i pro-
sząc o ewakuację. Na lądzie Ewakuacje zapew-
niał pwd. Tomasz Górnicki.
Peleton szybko się rozciągnął i już po paru
kilometrach miał swoja ucieczkę. Ustawiony
na moście Grota obserwator meldował kolej-
ność: Jan Wiszniewski, Damian Świerdzewski,
Przemysław Zyra. Ci druhowie zdobyli pierw-
szą premię lotną. Dalej reszta. Wiadomość ta
natychmiast umieszczona została w Interne-
cie. Cały bowiem turniej niemal on-line re-
lacjonowany był na stronie facebookowej. Jak
się okazało, wielu fanów trzymało kciuki za
swych faworytów.
Kolejnym miejscem kontroli wyścigu był
punkt odbioru zadania z przeprawy promowej
na wysokości Tarchomina. Tu kolejność nie ule-
gła jeszcze zbytnim zmianom za to dogonio-
na została ucieczka. Do pokonania była jesz-
cze większość trasy i wszystko mogło się zda-
rzyć. Odbierana koperta z zadaniem zawiera-
ła instrukcję składania pistoletu maszynowego
STEN, którą należało sobie przyswoić. Miała
być przydatna w dalszej części.
Desant wyznaczony był przy drugim mościę
w Kazuniu. Tu też był pierwszy punkt z pro-
wiantem. Dalej należało się udać pieszo, po dro-
dze odnajdując zadanie z łukiem. Okazało się
ono zbyt trudne - nikomu nie udało się trafić
do celu. Tuż przed Borem Kazuńskim czekał ko-
lejny sędzia wydający mapy do biegu na orien-
tację. Do odnalezienia było 7 punktów na dy-
stansie ok. 10 km. Ostatni punkt BNO był jed-
nocześnie kolejnym zadaniem. Przed przyby-
wającymi leżały przedmioty, z których należało
jak najszybciej zmontować sprawną broń, na
potwierdzenie oddając suchy strzał. Każdy kto
tego dokonał odbierał rower, by dalej, zgodnie
z opisem trasy (turniej odbywał się bez map),
pędzić ku mecie.
W środku puszczy, na leśnym parkingu na bie-
gnących oczekiwał leciwy Żuk. Należało prawi-
dłowo zaparkować go równolegle pomiędzy usta-
wionymi chorągiewkami. Każdy miał maksymal-
nie dwa podejścia i 10 minut na wykonanie za-
dania. Również niekontrolowane zgaszenie sil-
nika eliminowało z dalszych starań. Chwilę wy-
tchnienia umożliwiało kolejne zadanie umiejsco-
wione w Ośrodku Szkolenia Straży Pożarnej – tu
trzeba było jak najszybciej zagotować wodę i za-
parzyć herbatę.
Przeszkoda z drzewem sprawdzała umiejęt-
ności lekkiej stopy – należało wejść na wysokość
ok. 3 metrów po gładkiej sośnie. Kto tego wcze-
śniej nie ćwiczył, miał problemy. Nie wszystkim
więc się udało.
Dalsza droga wydawała się prosta, ale spra-
wy zaczęły się komplikować wraz z zapadają-
cym zmrokiem. Kogo zastał na szlaku, miał
kłopoty w poruszaniu się (rowery nie posiadały
bowiem oświetlenia, a uczestnicy - map). I tak,
niezaplanowana przez organizatorów trudność,
stała się kolejną przeszkodą. Typowo surviva-
lowa sytuacja wytworzyła się więc samoistanie.
Było trudno, ale nikt nie chciał się wycofać.
Idea turnieju
Pomysł turnieju zro-
dził się na kursie „Wy-
prawa” gdzie uczestni-
cy mieli okazję wyka-
zać się w umiejętnści by-
towania w niesprzyjają-
cych warunkach. Przywo-
dziło to na myśl „Szko-
łę Przetrwania” (Survi-
val Ultimate) – serial TV Discovery. Jego ba-
hater Bear Grylls, jak wieść niesie jest naczel-
nym skautem brytyjskiej The Scout Associa-
cion. Stąd myśl, że może właśnie i my w ten
sposób powinniśmy wybierać naczelnika. Jako
że u nas Naczelnik to nieco bardziej funkcja ad-
ministracyjna, a i nasza władza obejmuje tylko
chorągiew, więc wybrać go nie mogliśmy. Za
to jak najbardziej wyłonić mogliśmy najlepsze-
go z nas w technikach surwiwalowych i obwo-
łać go honorowym tytułem „Naczelnego skau-
ta Mazowsza”.
2
relacja |
HARCERSKIE MAZOWSZE
Prawdziwy dramat przeszedł dotychczasowy li-
der klasyfikacji Jan Wiszniewski, którego rower
uległ uszkodzeniu uniemożliwiając dalszą jaz-
dę (awaria przerzutki). Janek jednak nie dał za
wygraną, zarzucił rower na plecy i biegł w kie-
runku mety. Starta czasu była jednak znacząca.
Część uczestników zagubiła drogę i klucząc
po leśnych ścieżkach szukała punktu docelowe-
go. Ostatni przybył tuż po północy. Zmęczony
i zziębnięty ambitnie odmówił ewakuacji i ru-
szył na nocleg do lasu.
Tuż przed metą czekało ostatnie zadanie –
strzelanie do celu z wiatrówki. Po wyczerpującym
wyścigu i w półmroku nie było to łatwe.
Tak kończył się etap sobotni.
Chłodną noc należało spędzić w lesie. Jako posi-
łek każdy otrzymał surową rybę do przygotowa-
nia oraz produkty na zupę ogórkową.
W niedzielę trzeba było stawić się na czas
i miejsce zbiórki podane w sobotę (pobudki nie
było). Szybkie śniadanie i przygotowanie do wy-
marszu. Postój w środku lasu i sprawdzenie ko-
Kim jest
Naczelny Skaut Mazowsza
Maciej „Konus” Kamiński
Urodził się w 1991 roku.
Jest drużynowym 2 MDW
„I KADROWA” w Zalesiu
gdzie mieszka.
Lubi jeździć na rowerze.
Potrai też poruszać się na jednokołowcu. Gra
dobrze na gitarze, śpiewa w paru chórach.
Ukończył liceum Staszica. Jest studentem Po-
litechniki Warszawskiej.
Harcerską drogę zaczął od zuchowej kolo-
nii środowiska z Mokotowa. W 2002 roku tra-
ił do Zalesiańskiego ZHR-u. Przez dwa lata
prowadził zastęp chłopaków z sąsiedniej wsi,
a potem przez dwa tygodnie pozuchowych
biszkoptów. Od 2007 roku zajmuje się wę-
drownikami. Ukończył kursy: Agricola ‚07, Wy-
prawa Tunguska, Agricola wędrownicza ‚08.
Od zimy 2010 jest pwd., od wiosny HR. Aktu-
alnie uczestniczy w kursie Jakobstaf.
lejnej umiejętności uczestników. Należy na wy-
znaczonym obszarze zamaskować się tak by po-
szukująca ekipa was nie odnalazła. Czas 30 mi-
nut. Po tym drugie tyle trwa przeczesywanie le-
śnych zakamarków. Odnalezione zostają 4 osoby.
Znów krótka odprawa i przedstawienie tra-
sy. Przebieg drogi należy zapamiętać. Tym ra-
zem poruszamy się pieszo. Gdzieś po drodze
jest punkt kontrolny. Kto użył skrótu - omija go.
Reszta liczy monety, tylko dotykiem. Garść drob-
niaków to 8 zł 53 gr ale nikomu nie udaje się po-
dać prawidłowej sumy. Najbliższy wynik to 8 zł
9 gr. Inni zazwyczaj zawyżają kwotę. Na drogę
ostatnie ćwiczenie na uruchomienie szarych ko-
mórek. Należy ułożyć wiersz. Wiersz musi mieć
rym i rytm oraz zawierać nietypowe podane sło-
wa. Wyrazy wybrane są kompletnie losowo (za-
proponowali je różni instruktorzy Mazowsza)
i na pierwszy rzut oka nie da się ich wkompono-
wać w całość. Jest więc pole do popisu. Utwory
deklamowane są już po zakończeniu. Wiele jest
przy tym śmiechu, bo każdy wykazał się godną
wieszczy zdolnością układania rymów.
Na mecie czeka ciepło ogniska, napoje oraz
jadło. Chwila na podsumowanie i można podać
wyniki. Naczelnym Skautem Mazowsza zosta-
je Maciej „Konus” Kamiński. Wszystkim jed-
nak należy się uznanie za godna postawę i wal-
kę do końca. W przyjaznej atmosferze rozjeżdża-
my się do domów.
Turniej zorganizowały połączone siły refera-
tów (referentów) harcerskiego i wędrowniczego.
hm. Robert Chalimoniuk
Referent Harcerski Chorągwi
Mazowieckiej.
Rodem z 7UDH Gniazdo.
3
HARCERSKIE MAZOWSZE
| HarcerZe
Tylko dla Twardzieli
O Operacji Kampinos.
Pomysł niewątpliwie krążył po głowach wielu harcerzy. My
faceci lubimy rywalizację, stąd chętnie stajemy w szranki na
różnych polach. Ale rywalizacja, który z nas jest twardszy
i więcej wytrzyma, pozostawała na poziomie marzeń. Aż do
czasu kiedy Tomek i Robert nie urzeczywistnili tego marzenia.
phm. Przemysław Zyra
Walka z głodem
Pierwsze problemy zaczęły się rano, kiedy za-
dzwonił budzik. Ręka z przyzwyczajenia chcia-
ła wcisnąć drzemkę, kiedy odezwały się głosy
pozostałych zbudzonych na akcję. Janek i Da-
mian nocowali u mnie by szybciej dotrzeć na
start. Szybki prysznic, śniadanie (wtedy jesz-
cze wydawało się sycące) i zarzuciliśmy gotowe
już plecaki by udać się do portu czerniakow-
skiego. Na miejscu przywitaliśmy się z pozosta-
łymi śmiałkami, wysłuchaliśmy zasad i załado-
waliśmy się do kajaków. Było dość zimno, a per- spektywa wody kapiącej z wioseł nie zachęca-
ła do podróży. Ale skoro już się zdecydowałem,
musiałem ruszać. Wszyscy w kajakach, plecaki
spakowane, woda do picia zabrana – ruszyliśmy.
Każdy „cisnął” na początku ile sił, bo na moście
Grota Roweckiego była premia lotna. Ale dość
szybko sytuacja się zróżnicowała. Janek Wisz-
niewski – mistrz kajaku, nie potrzebował wie-
le, by „odstawić” pozostałych. Mi udało się wy-
bić na trzecią pozycję. Nie łatwo było ją utrzy-
mać – płynąc do mostu, ciągle oglądałem się by
ocenić sytuację. Sprawdzałem, czy moja pozycja
na pewno nie jest zagrożona. Było ciężko i za
ostatnim warszawskim mostem byłem już dość
zmęczony. Ponadto zasoby wody do picia były
już o połowę zmniejszone, a żołądek zapomniał
już o porannym posiłku i domagał się kolejnego.
Start w porcie Czerniakowskim
4
HarcerZe |
HARCERSKIE MAZOWSZE
Autor pochłania posiłek
Lider kajaków - Jan Wiszniewski
A przecież przede mną jeszcze sporo kilome-
trów do Kazunia. Ale chęć zwyciężenia głośno
dobijała się wewnątrz mnie, dlatego wiosłowa-
łem dalej. Trzecia pozycja była już dość upew-
niona. Jeszcze tylko przez chwilę wierzyłem
w wyprzedzenie dwójki przede mną. Nie udało
się. Minęły dwie godziny. Zachwyt wschodzącym
słońcem już nie wystarczył na zaspokojenie gło-
du. Przyszedł pierwszy poważny kryzys. Ale na-
gle. Coś białego w oddali - długie, białe, pod-
łóżne – to musi być most. Niestety dwa kilome-
try później okazało się, że oszukała mnie pro-
ścizna wału i kształty budynku. Trzeba było pły-
nąć dalej. Jedynie rozmowa z Damianem, któ-
ry zwolnił tempo pomagała posuwać się dalej.
Był kryzys, potem kolejny, później było jeszcze
kilka kryzysów, ale w końcu udało się dotrzeć.
przebiec INO, w którym brakowało punktu (póź-
niej każdy uczestnik, ze mną włącznie, wykorzy-
stywał ten fakt, żeby powiedzieć, że byłby godzi-
nę szybciej, gdyby nie ten brak) i składać ste-
na. Po złożeniu broni dostałem czekoladę, któ-
ra w błyskawicznym tempie zniknęła w otchła-
niach mojego żołądka.
Na dwóch kółkach
Piękne, sprawne, wypożyczone rowery miały
nam pomóc pokonać dalszą trasę. Niestety po
wejściu na rower i wyruszeniu w trasę wygrała
moja skłonność do kombinowania i w momencie
Na lądzie
Kiedy udało mi się „wygramolić” na ląd, zoba-
czyłem przygotowane porcje żywnościowe. Nie
chciałem wierzyć w zapewnienia organizatorów,
że jest to wszystko co nam proponują i że ma
starczyć właściwie na resztę dnia – nie wiedzia-
łem, czy śmiać się, czy płakać, więc zabrałem się
do jedzenia. Trzy paczki sucharów, pasztet Pod-
laski i 4 serki topione zniknęły w kilka chwil. Za
dowód może posłużyć filmik na facebook’owym
koncie Operacji. (Musicie zrozumieć moje za-
skoczenie, kiedy tuż przed końcem akcji jeden
z uczestników wręczył mi paczkę sucharów!)
Rozczarowany ruszyłem w dalszą trasę. Na ko-
lejnych punktach miałem okazję strzelać z łuku
(niestety nikomu nie udało się trafić w tarczę),
5
Plik z chomika:
harcerskiemazowsze
Inne pliki z tego folderu:
HM_9_www.pdf
(2252 KB)
HM_8_www_ekranowy.pdf
(1873 KB)
HM_7.pdf
(1726 KB)
HM_6.pdf
(1830 KB)
HM_5.pdf
(1587 KB)
Inne foldery tego chomika:
Dokumenty
Galeria
Prywatne
zachomikowane
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin