Mieczysław Krąpiec - Starzenie sie-dojrzewaniem człowieka.pdf
(
97 KB
)
Pobierz
8996215 UNPDF
Mieczysław Albert Krąpiec
STARZENIE SIĘ – DOJRZEWANIEM CZŁOWIEKA
1
Istotną treścią kultury jest człowiek i jego rozumienie. Od tego bowiem
zależy odpowiednie uprawianie kultury, w nauce, w moralności, w sztuce i
religii. Nie jest zatem obojętne dla kultury samo integralne rozumienie
człowieka od poczęcia do śmierci. Wielowiekowa tradycja chrześcijańska
utrwaliła przekonanie, że człowiek jest osobą, pojętą jako szczytowa formacja
bytowa, rozumiana (do pewnego stopnia) na wzór samego Boga. Zresztą
Objawienie przynosi pouczenie, że to właśnie sam Bóg jest stwórcą człowieka
„na swój obraz i podobieństwo”. Ów obraz i podobieństwo samego Boga
wyraża się w człowieku poprzez jego ducha, a więc poprzez duchowe
poznanie, kończące się rozumieniem tego, co zostało poznane, czyli przyjęto
do wiadomości. Nadto takie duchowe rozumienie rzeczy poznanej wyzwała
zarazem swój pożądawczy (emocjonalny) stosunek do tego, co zostało
poznane. Jest to stosunek wolności działania lub nie działania w taki lub inny
sposób. Ludzki byt osobowy jawi się wiec jako byt rozumny, rozumiejący
siebie i poznawane byty i wolny w swym działaniu w stosunku do tego, co
zostało poznane. Krótko zwykliśmy to wyrażać, że człowiek jako byt osobowy
jest świadomy (siebie i rzeczy) i wolny. Przejawia się to w najkrótszym
osobowym zaimku „JA”, którego treść jest podległa spełnianiu się tego „ja”
jako podmiotu wszelkiej działalności tryskającej z tego nieustannie
doświadczanego podmiotu: „ja”.
Wszystko, co pochodzi z „ja” jest „moje”. Człowiek, każdy z nas,
doświadczając siebie jako podmiotu, wyrażanego jako „ja”, zasadniczo wie
niepowątpiewalnie, że żyje-istnieje. „Ja” bowiem jest nam dane od strony
istnienia: wiem, że istnieję, ale nie wiem dokładnie kim jestem. Albowiem
istniejąc staję się kimś poprzez moje czyny, moje działanie. Poprzez te „moje”
działania „ja” nabieram określonej treści, tworzę swe własne „oblicze”, sam o
sobie stanowię poprzez moje działania. Albowiem poprzez moje świadome i
dobrowolne działania staję się tym kimś, który tak a nie inaczej działa. Owo
1 M. A. Krąpiec,
Starzenie się – dojrzewaniem człowieka
, [w:] Studia Philosophie Christianae,
36 (2000) 2, UKSW, s. 107-113..
1
spełnienie się w działaniu i poprzez działanie jest (używając języka z zakresu
wegetacji) dojrzewaniem osoby ludzkiej.
Osoba ludzka, jako byt samoświadomy i dobrowolny
–
jako „ja natury
rozumnej”
–
jest bytem dynamicznym, czyli rozwijającym się powoli,
sukcesywnie poprzez swoje czyny. A czyny osobowe są rozumne
–
rozumiejące i wolne. Suponuje to, że człowiek żyjąc poznaje świat rzeczy
inteligibilnych, w swej strukturze czytelnych dla poznania i rozumienia, a więc
–
przez to samo
–
pochodnych od intelektu Stwórcy. Rozum ludzki jest władny
odczytać treść rzeczy poznawanych przez siebie. Odczytując te treści buduje w
sobie porządek racjonalny. A zatem poznając otaczający świat bytów, człowiek
bogaci się w sobie samym, albowiem nabywa na swą wewnętrzną, duchową
własność treść stworzonego świata. Zarazem poznając te treści jako rozumne,
może się zwrócić do samego źródła racjonalności, jakim jest Bóg i może z
Nim nawiązać kontakt osobowy. Ten właśnie osobowy kontakt człowieka z
Bogiem, jako Tym, który jest źródłem bytowania i zarazem celem ludzkiego
życia ukazuje głęboki sens osobowego (świadomego i dobrowolnego) życia
człowieka, spełniającego dla siebie i drugich rozpoznane – jako rzeczywiste –
dobro.
Żyjąc zatem po ludzku (to znaczy wedle wymagań stawianych przez
strukturę osoby) człowiek ubogaca siebie, jakby „poszerza” siebie, przez to, co
intelektualnie poznał i poprzez to poznanie mógł dostrzec Boga jako
ostateczną rację bytowania. Zarazem poprzez spełnianie dobra dla siebie i
drugich ubogaca i siebie i ludzką społeczność. Im bardziej bowiem człowiek
rozumny i ubogacony rozumie w poznaniu, im tenże człowiek jest lepszy dla
drugich, bardziej twórczy – tym lepsza jest społeczność zrzeszona z takich
właśnie „ubogaconych” osób.
Skoro jednak ludzka natura jest dynamiczna, czyli rozwijająca się
sukcesywnie, powoli poprzez swe akty decyzyjne to nie od razu staje się osobą
dojrzałą, o rozwiniętym poznaniu i rozumieniu siebie i rzeczywistości. Nie od
razu też staje się doskonałą w swym działaniu. Osiągana bowiem doskonałość
w działaniu suponuje ludzką pracę w postaci stałego powtarzania czynów
dobrych, aby się usprawnić. Usprawnienie bytu ludzkiego dokonuje się powoli
i wymaga wiele czasu, by poprzez powtarzanie dobrego działania umocnić się
i usprawnić do możliwie najwyższych możliwości. Było to nazywane
optimum
2
potentiae
, czyli szczytowym osiągnięciem ludzkiej potencjalności działania.
Osiągnięcie doskonałości działania nie jest sprawą łatwą i spontaniczną,
lecz wymaga dłuższego życia, w którym wystąpią i pojawią się bardziej
sprzyjające okoliczności dla rozumnego działania. Jest bowiem rzeczą
wiadomą, że w okresie młodości, przy naporze silniejszych uczuć związanych
ze sprawą przekazywania życia, duch ludzki jest bardziej pochłonięty
sprawami związanymi z przekazywaniem życia w rodzinie, z wychowaniem
swoich dzieci, z pracami zarobkowymi. Wszystko to, doraźnie napierając na
ludzką psychikę, absorbuje ją w doraźnym spełnianiu potrzeb ważnych dla
własnego życia i życia swego potomstwa. Bardziej sprzyjające okoliczności
dla pobierania rozumnych, zreflektowanych decyzji jawią w wieku starszym,
gdy gwałtowne potrzeby doczesnego życia są już spełnione. Nadto także
doświadczenie życiowe również bardziej skutecznie pomaga do dojrzałości
decyzji, przez które człowiek stanowi o sobie samym. Wiek dojrzały i starość
sprzyja wreszcie odczytaniu sensu życia ludzkiego. Wszystkie bowiem sprawy
dotyczące doraźnych potrzeb życiowych osobistych i społecznych zostały
spełnione. Wówczas wyraźniej jawi się konieczność uwzględnienia
ostatecznego celu swego życia, które kończy się zgonem. Trzeba zatem
ustosunkować się do problemu życia i śmierci, a więc problemu
ujawniającemu najważniejsze pytanie: czy to już bezwzględny koniec życia,
czy też jest jakieś inne życie po śmierci? Rozwiązanie tego właśnie problemu
dla każdego człowieka jest wprawdzie najważniejsze, lecz jego
nieodwołalność w dojrzałym i starszym wieku przymusza do konkretnej
życiowej odpowiedzi.
Są odpowiedzi wiary i rozumu wzajemnie się wspomagające. Znalazły one
swój wyraz w naczelnym paradygmacie ludzkiego życia dojrzewającego do
pełni w symbolu „życia łonowego”. Człowiek bowiem jako osoba
dojrzewająca do pełni, rozpoczyna swe życie w łonie matki, by się urodzić do
życia w łonie ziemi, w którym przygotowuje się do ostatecznego wyboru, w
momencie „przejścia” przez biologiczną śmierć do wieczności pozaczasowej,
do życia w łonie Boga.
Poczęcie ludzkiego życia dokonuje się w momencie powstania pierwszej
ludzkiej komórki, która (dzięki ogarnięciu jej przez duszę ludzką, bezpośrednio
stworzoną przez Boga) rozrasta się w ludzkie ciało. Moment poczęcia
3
człowieka jest momentem rozpoczęcia tego samego życia ludzkiego, które
dojrzewa do wieczności. Okazuje się bowiem, że ludzka dusza jako
niezłożona, nie może być następstwem jakichś przemian organicznych,
albowiem będąc „prostą” i niezłożoną, nie może podlegać ewolucji,
suponującej składanie się i rozkładanie jej części. Jeśli istnieje, to
„natychmiast” i „cała”, gdyż nie ma części. Tak rozumiana dusza może być
tylko stworzona przez Boga, by istniejąc w sobie – jako podmiocie – działać
jako czynnik organizujący, formujący ciało z dostarczanej sobie materii.
Organizując czyli formując sobie ciało, dusza udziela temu ciału swego
istnienia, by poprzez to ciało wyrazić się w działaniu. Dusza, jako duch
stworzony przez Boga, nie może inaczej działać jak tylko poprzez swe,
organizowane przez siebie, ciało. Źródłem ludzkiego działania jest zawsze
dusza, która udzielając istnienia ciału, sama tego istnienia nie traci – mimo
przemian organicznych, albowiem istnieje w sobie jako w podmiocie. Będąc
źródłem działania, jest także w tymże działaniu organizującym ciało,
zdeterminowana przez otrzymany od rodziców kod genetyczny, wyrażający się
w bitach informacyjnych (mówi się o dwu bilionach tych bitów), które od
momentu poczęcia do śmierci biologicznej determinują to samo działanie
duszy, w ciele i przez ciało.
Poczęty w łonie matki człowiek dojrzewa do swego biologicznego
człowieczeństwa organizując sobie swe własne ciało. Moment rodzenia się
dziecka, byłby dla niego (przy świadomości tego, co się dzieje) momentem
pierwszej śmierci, gdyż w tym momencie traci naraz wszystkie warunki swego
dotychczasowego życia, jakie posiada w łonie matki. Traci pokarm, traci
wszystkie czynniki tworzące życie.
Ale pierwszy krzyk dziecka, pierwszy jego oddech własnymi płucami, jest
rozpoczęciem życia w łonie ziemi, będącym doczesnym, dostrzegalnym
życiem człowieka, jako osoby spotencjalizowanej, dynamicznej, której
wszystkie ludzkie czynności są przyporządkowane dojrzewaniu osobowemu
człowieka do coraz głębszego poznania i zarazem doskonalenia się przez
miłość. Jest bowiem tylko jeden ostateczny cel ludzkiego życia dla jednej
osoby. A cel ten jest zarazem spełnieniem się osoby. Oczywiście celu tego,
jako ostatecznego dobra nie można osiągnąć „w drodze”, czyli w procesie
dojrzewania, ale ku temu celowi wszystko zmierza, ze względu na jedność
4
ludzkiego działania, wyłaniająca się z jednego podmiotu-osoby.
O tym celu ludzkiego życia świadczy także transcendencja ludzkiej osoby
ujawniająca się w poznaniu, miłości i twórczości. Moment transcendencji w
stosunku do wszystkich rzeczy, a nawet w stosunku do siebie samego jest
oznaką, że zrealizowanie ostateczne życia ludzkiego nie dokonuje się w trakcie
tzw. „pielgrzymowania”, czyli życia doczesnego, albowiem i samo
dojrzewanie i jego osiągnięcie nie jest możliwe „w biegu” doczesnego życia.
Stąd istotnym wyrazem tego dojrzewania jest bytowanie człowieka „ku
śmierci”, jak się wyraził Heidegger, a właściwie bytowaniem ku ,,pełni życia”
przez ostateczną decyzję, która polega na dokonaniu wyboru ostatecznego, tj.
wyboru Boga w momencie ,,przejścia” czyli tzw. „śmierci czynnej” jako
ostatecznego przejścia z czasu do wieczności, aby rozpocząć życie już w „łonie
Boga” samego. Ostateczny wybór charakteryzujący „przejście ku wieczności”
polega na opowiedzeniu się albo za Bogiem albo za samym sobą. Jeśli
człowiek wybiera Boga – to spełnia się ostatecznie, albowiem wybiera samo w
sobie Dobro, Cel swego życia. Wybranie zaś siebie jest – w rzeczy samej –
podkreśleniem siebie i stanowi tzw. wybranie „piekła”, gdyż jest wybraniem
bytu przygodnego powodującego tylko braki. A wybór ostateczny Boga jako
dobra w tzw. „śmierci czynnej” wieńczy ludzkie życie, które zawsze, we
wszystkich czynach było tylko zasadniczo przygotowaniem się do tego
wyboru, które wypełnia ostatecznie ludzkie poznanie, gdyż poznaje się samo
źródło bytowania, spełnia się ludzka miłość wobec pełni dobra i piękna;
realizuje się doskonały wybór wobec bezpośredniej obecności Boga danego
jako spełnienie się oczywiste tego ku czemu człowiek stale dąży, a więc ku
Prawdzie, ku Dobru, ku Wolności jawiącej się jako Bóg.
Gdy bowiem patrzymy na ludzkie przeżycia to one, w największym
skrócie sprowadzają się do przeżyć poznawczych, wolitywnych oraz aktów
decyzyjnych. W ciągu życia ziemskiego wszystkie te formy przeżyć jawią się
jako jedynie zapoczątkowane a nigdy niedokończone, gdyż dotyczą bytów
przygodnych i są dokonywane w „biegu” zmieniającego się życia człowieka.
Procesy poznawcze, czy to przednaukowe, czy też wysoce wyspecjalizowane
procesy naukowego poznania dotyczą zawsze bytów zmiennych, przygodnych
i są poznawane w kontekście tejże przygodności i zmienności. Wskutek tego
odpowiedzi, dawane nawet w naukowym poznaniu, natychmiast budzą nowe
5
Plik z chomika:
dr_vanini
Inne pliki z tego folderu:
Bez Boga człowiek jest nikim.pdf
(45 KB)
Mieczysław Krąpiec - Starzenie sie-dojrzewaniem człowieka.pdf
(97 KB)
Mieczysław Krąpiec - Sens państwa w oczach klasyków-Arystotelesa i Tomasza.pdf
(134 KB)
Mieczysław Krąpiec - Ludzki wymiar kultury chrzescijańskiej-wspólnego dziedzictwa narodów Europy.pdf
(193 KB)
Mieczysław Krąpiec - Kryzys społeczno-gospodarczy kryzysem człowieka.pdf
(153 KB)
Inne foldery tego chomika:
G.K. Chesterton
ks.prof. Michał Poradowski
o. Jacek Woroniecki
o. prof. J. Bocheński
prof. Artur Andrzejuk
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin