Mujhse Shaadi Karogi cd1 [Pobierzmy się][Bollywood][2004].txt

(43 KB) Pobierz
00:00:54:Wyjd� za mnie za m��.
00:02:00:T�umaczenie: <<<<<  Sense >>>>>
00:02:07:Pi��! Pi��!
00:02:13:Pozdrowienia.|- W czym mog� ci pom�c.
00:02:16:Prosz� sp�jrz na horoskop mojego wnuka|i przepowiedz jego przysz�o��
00:02:19:Oczywi�cie
00:02:21:Poka� mi swoje czo�o.
00:02:25:Linie na jego czole,|s� jasn� wskaz�wk�...
00:02:30:�e gwa�towno�� Jupitera, S�o�ca,|Marsa i Saturna b�dzie rz�dzi� jego �yciem
00:02:35:One zdominuj� zupe�nie jego �ycie!|Sprowokowany przez kogo�...
00:02:38:ten ch�opak na pewno|mu nie odpu�ci.
00:02:43:Jak powinni�my go nazwa�?
00:02:46:Sameer.Podmuch ch�odnej bryzy.|- Sameer...?
00:02:49:Z natury, jest w gor�cej wodzie k�pany.|Imi� to przyczyni si� do jego spokoju
00:02:53:Chod� do mnie, chod�...
00:03:00:Wiesz, co? Nigdy nie pope�nij tego b��du.|Nie pr�buj go o�eni�.
00:03:08:Tu ci� mam! Kopn�� mnie!
00:03:11:Kiedy doro�nie, u�yje wi�cej razy|swoich pi�ci i kopniak�w, ni� ust!
00:03:26:Nie odpuszcz� ci!
00:03:50:Nie odpuszcz� ci! Nigdy!
00:03:56:Sameer! Przesu�cie si�!|Co ty robisz?
00:03:59:Pu�� go!
00:04:01:Powiedzia�em, pu�� go!
00:04:03:Sameer, nie r�b tego!
00:04:06:Sameer! Zostaw go! Zostaw go w spokoju!
00:04:11:Przepraszam pana.|Bardzo przepraszam.
00:04:13:Przesta�, Sameer! Chod� ze mn�!
00:04:17:Sameer, dlaczego podnios�e�|r�k� na dyrektora?
00:04:19:Kiedy trac� panowanie...
00:04:22:to mam wra�enie, �e sto gitar|gra w mojej g�owie!
00:04:26:Teraz mi co� powiedz.|Dlaczego uderzy�e� Chintu?
00:04:29:By�em z�y, poniewa� on ciebie obrazi�!
00:04:33:Sameer, moja mama m�wi,|�e z�o�� jest wrogiem mi�o�ci.
00:04:36:Ten, kto nie potrafi si� kontrolowa�,|nie ma kontroli nad niczym w swoim �yciu.
00:04:40:Teraz przesta� si� z�o�ci�|i u�miechnij si�. U�miech!
00:04:43:A wi�c, nie chcesz si� u�miechn��...?|Za chwil� poprawi� ci nastr�j.
00:04:47:Bezczelny!|- Id� w toplessie
00:04:50:Ten w wyprasowanej pi�amie...|- Tw�j wuj jest ma�p� cz�ekokszta�tn�!
00:04:53:Czyje ciotki s� kociakami...|- Twoi przyjaciele s� psami!
00:04:57:Kiedy nadchodz� k�opoty...|- Oni przytulaj� si�, s� kumplami!
00:05:03:Sameer codziennie wdaje si� w b�jki...
00:05:05:a dzisiaj, podni�s� nawet na mnie r�k�! Na dyrektora!
00:05:09:Kieruje nim z�o��, madam.|Arun zawsze go uspokaja.
00:05:14:On ju� urodzi� si� z takim temperamentem.|Jak mog� to wyt�umaczy�...?
00:05:19:A od kiedy jego rodzice nie �yj�,|jego charakter tylko si� pogarsza.
00:05:24:Rozumiem, madam.
00:05:26:I dlatego nie usun��em go|jeszcze ze szko�y
00:05:28:Ale naprawd� si� martwi�. Je�li|Sameer Malhotra, taki jest jako dziecko...
00:05:30:to jaki b�dzie, kiedy doro�nie?
00:06:48:Te trzy z�amania|i 36 szw�w...
00:06:51:to wszystko pana dzie�o?|- Tak, sir. Zbi�em ich.
00:06:54:Ale musi pan zapyta�,|dlaczego ich pobi�em
00:07:18:Z t� dziewczyn�, Sameer|chce wzi�� �lub...
00:07:21:a te ch�opaki potraktowali j�|jak pi�k� do kosza!
00:07:23:W 1998, pobi�e� profesora|z collegu?
00:07:27:Nie mia� czasu, �eby uczy� ch�opc�w..
00:07:29:Ale mia� czas, �eby dzwoni� do dziewczyn|i dawa� im lekcje.
00:07:34:On mia� z�e my�li.|Wi�c mu je wybi�em!
00:07:37:Co z�ego zrobi�em?
00:07:38:W 2000 roku, ocali�e� cz�owieka, kt�ry si� topi�...
00:07:42:i pobi�e� go?|- By�em jedynym, kt�ry rzuci� si� mu na ratunek!
00:07:46:A tam by�o napisane na tablicy|t�ustym drukiem:"P�ywanie zabronione".
00:07:51:To dlaczego tam poszed�? A wi�c go zbi�em...|czy co� z�ego zrobi�em?
00:07:55:Pos�uchaj, otrzymali�my osiem skarg...
00:07:57:...przeciwko tobie, przez ostanie pi�� lat
00:07:59:Mo�e pan ich dosta� wi�cej.
00:08:04:Je�li dostan� jeszcze jedn� skarg�,|w�drujesz prosto do wi�zienia!
00:08:14:Roma...? Wychodzisz za m��?
00:08:20:Nie z�o�� si� dzisiaj. Prosz�|nie bij nikogo.
00:08:24:Ja...|- Nie, zaczekaj tu.
00:08:27:Nie wiadomo, kiedy on mo�e|kogo� uderzy�.
00:08:29:My�lisz, �e ci� uderz�? Dlaczego?|Jak m�g�bym ci� uderzy�?
00:08:34:Ja...
00:08:36:A ja my�la�em, �e ty...
00:08:38:My�la�e�, �e za ciebie wyjd�?|- Tak
00:08:42:Czy kiedykolwiek powiedzia�e� mi,|�e mnie kochasz? - Nie
00:08:46:A popatrz na niego. Jest taki|s�odki i delikatny...
00:08:52:kocha mnie tak bardzo.|A ty...
00:08:57:Pos�uchaj mnie. �adna dziewczyna|nigdy nie zakocha si� w tobie.
00:09:02:Ona b�dzie si� tylko ciebie ba�a.|- Dlaczego?
00:09:04:Jeste� bardzo wybuchowy,|nawet ja si� ciebie boj�.
00:09:08:Pami�tasz jak pobi�e� tych ch�opc�w|na boisku do koszyk�wki, Sameer?
00:09:13:Pope�nili b��d.|Musieli zosta� ukarani.
00:09:15:Wszyscy ludzie pope�niaj� b��dy.|Co b�dzie, je�li ja pope�ni� b��d?
00:09:19:Mnie te� uderzysz? Prawda?
00:09:22:Chod�my.
00:09:43:Sameer, naprawd� chcesz wyjecha�?|- Tak babciu.
00:09:49:Dosta�em prac� jako ratownik|w Goa. To jest przyjemna praca.
00:09:53:Ponadto, tutaj za cz�sto|walcz�, babciu.
00:09:55:Je�li b�d� w nowym miejscu i poznam nowych ludzi,|nie b�d� mia� tyle okazji do walki.
00:10:00:Synu, pomy�l zanim wyjedziesz.
00:10:05:Walk� masz w naturze.
00:10:07:Tw�j charakter b�dzie z tob� wsz�dzie, gdziekolwiek si� udasz.
00:10:12:Tak, bracie. Je�li wyjedziesz, przez ca�y czas b�d�|martwi�a si� o ciebie.
00:10:16:Jeste� jedyn� osob�,|o kt�r� si� martwi�.
00:10:19:Chcia�bym ci�|wykszta�ci� i wyda� za m��
00:10:22:Chcia�bym zarobi� na operacj� oczu dla babci...
00:10:25:i szybko wys�a� j� do dziadunia, do niebie.
00:10:28:Nie wybieram si� tam tak szybko.|B�dzie musia� jeszcze poczeka�!
00:10:32:Ale zanim wyjedziesz, musisz|mi obieca�...
00:10:35:�e nie b�dziesz szuka� okazji do walki|i wszczynania burd.
00:10:40:Czy to jasne, m�j synu?
00:10:44:Babciu, przyrzekam.
00:10:48:Nigdy wi�cej nie pozwol�,|�eby mnie ponios�o.
00:11:18:Jedna, dwie...
00:11:20:prosz� pana, czy to tw�j baga�?|Ta torba r�wnie�?
00:11:25:Cztery...? Cztery torby?
00:11:30:Tak
00:11:31:Kt�ra jest "t�" torb�?
00:11:35:Chodzi mi o torb�, w kt�rej|przewozisz got�wk� i kosztowno�ci...
00:11:43:Okropne czasy, prawda. �atwo mo�na|zosta� okradzionym!
00:11:48:Ostatnio kradzie�e w poci�gach  s� powszechne.
00:11:51:Trudno uchroni� prawdziwych|pasa�er�w od z�odziei!
00:11:54:Prze�pij si�. Ja b�d� czuwa�.|- Nie jestem �pi�cy.
00:11:58:Prosz� pana, czas pomi�dzy|3 a 5 rano...
00:12:01:powinno si� przesypia�.|Jakkolwiek cz�owiek jest silny...
00:12:05:on musi, chocia� raz odp�yn��.
00:12:09:Chc� zobaczy� jak zasypiasz.|- Powiedzia�em ci, nie chce mi si� spa�.
00:12:13:W porz�dku. W�a�ciwie,|kocham moje kr�tkie drzemki.
00:12:18:Id� spa�.
00:12:38:Tak, babciu, dojecha�em|bezpiecznie. Okay...
00:12:42:Dzi�kuj� panu.|- Za co?
00:12:45:Za pilnowanie mojego baga�u.
00:12:47:Wyja�ni�. Mam s�abo��.|Nie potrafi� w nocy, nie spa�.
00:12:52:A nie mog� spa� w poci�gu,|ze strachu przed kradzie�� mojego baga�u...
00:12:55:i to dlatego ci� wkr�ci�em...
00:12:58:Abym m�g� zasn��,|a ty zadba�by� o m�j baga�.
00:13:00:�wietny pomys�, prawda?
00:13:01:Wiesz, co? Jeste� �wietnym go�ciem.
00:13:04:My�l�, �e z powrotem te� powinienem,|z tob� podr�owa�.
00:13:06:Masz moj� wizyt�wk�. Zadzwo� na ten numer,|a znajd� ci� na stacji.
00:13:11:Pom� mi, babciu!
00:13:23:Chwa�a Panu...
00:13:25:Panie, chro� mojego wnuka,|gdziekolwiek jest.
00:14:23:Panie, pom� Sameerowi znale�� mi�o��.
00:15:32:Panie!
00:15:42:Ty...?|- Tak. Jestem Raj. To Paul
00:15:46:Na nieszcz�cie|jeste�my bra�mi. Bli�niakami.
00:15:50:Jestem astrologiem, kt�ry przepowiada ludziom|przysz�o�� od ich narodzin...
00:15:52:a on rujnuje ich przysz�o��!
00:15:56:Co robi tw�j brat?|- Nale�y do gangu, nazywaj� si� Or�y...
00:15:59:bardzo niebiezpieczni ludzie.|Nigdy nie wchod� im w drog�.
00:16:03:Nigdy. |- Musisz by� nowy w tym mie�cie.
00:16:05:Do kogo przyjecha�e�?|- Do pana Duggala
00:16:07:Pan Duggal!|- Tak, on ma wolny pok�j.
00:16:10:Nie tylko pok�j,|ale on ma r�wnie� pusty m�zg.
00:16:12:Wydaje mu si�, �e jest inspektorem|policji w Goa...
00:16:14:ale tak by�o kiedy�. Teraz poprzestawia�y|mu si� klepki w g�owie...
00:16:16:...od kiedy z�odziej uderzy� go pa�k�.
00:16:18:Gdzie pojawi si� zakrzep,|ta cz�� cia�a staje si� nieprzydatna.
00:16:21:Udaje, �e jest g�uchy, g�upi i �lepy.
00:16:23:Zobaczymy, kim jest dzisiaj.
00:16:26:Dzisiaj udaje �lepego.
00:16:29:Nie wierz� w to!|- Ju� wkr�tce si� przekonasz.
00:16:38:To jest pan Duggal!
00:16:42:Ale on na mnie patrzy.|- Nie, to ty na niego patrzysz.
00:16:44:Poka�� ci. Poczekaj.
00:16:51:�obuz! Uderzy�e� mnie,|poniewa� jestem dzisiaj �lepy?
00:16:55:Kiedy znowu zaczn� widzie�,|nie chc� widzie� w pobli�u �adnego z was!
00:17:01:Teraz wierzysz? Poczekaj chwilk�.
00:17:05:Ciesz�, �e tu jeste�.|Nie mam herbaty.
00:17:09:Daj mi p� litra mleka.
00:17:12:Nie ma mleka, Bansi?
00:17:14:Nie jestem Bansi. Jestem Sameer.
00:17:17:Przepraszam. My�la�em,|�e jeste� mleczarzem.
00:17:20:Kiedy straci�e� wzrok?
00:17:22:Co ci� to obchodzi?|Nie jeste� lekarzem, prawda?
00:17:25:Daj mi mleko.|- Ale ja nie jestem mleczarzem...
00:17:27:Jestem Raj, astrolog!|- Astrolog!
00:17:32:Jakie wielkie usta!|- To nie s� moje usta. To torba.
00:17:36:To gdzie s� twoje usta!|- Prosz�, pu�� mnie!
00:17:38:Co ci� tu sprowadza...?|- To ja jestem tym, kt�ry tutaj przyszed�.
00:17:42:Dosta�em prac� w nadmorskiej miejscowo�ci wypoczynkowej.|Mr Sharma rozmawia� z panem.
00:17:45:O pokoju, prawda? Chod�,|zabior� ci� do twojego pokoju.
00:17:48:Poka�� ci tw�j pok�j.
00:17:52:Idzie si� st�d na g�r�.|Tam jest tw�j pok�j. Id�!
00:17:57:Tam nie ma pokoju!|- Nie?
00:18:01:Widzia�em go jeszcze zesz�ej nocy.|Znikn�� w ci�gu nocy?
00:18:05:Dzie� dobry. - Zaprowadzi�e� go|w z�e miejsce.
00:18:08:Pok�j jest tam!|- Gdzie?
00:18:11:Tutaj! Chod� ze mn�.|- Prowadzisz mnie na zewn�trz...?
00:18:16:W�a�ciwie, wchodzimy do �rodka!
00:18:18:Pok�j zobacz� p�niej.|Porozmawiajmy najpierw o czynszu.
00:18:22:Mog� p�aci� maksymalnie 2500 rupii.|- Pobieram, co najmniej 5000 rupii!
00:18:25:Je�li ci to pasuje, to w porz�dku.|Je�li nie to wyjd�...
00:18:28:Hej! To ja!|- Dlaczego...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin