Tortury Przez chwil� obawia�am si�, �e s�o�ce uniemo�liwi mi p�j�cie do szko�y, jednak Charlie upewni� mnie, �e chmury rozpierzch�y si� jedynie na chwil�. Rzeczywi�cie, 15 minut p�niej niebo by�o ju� szare. W podskokach zbiegam na d�, gdzie Monica szkicowa�a, le��c na pod�odze i opar�am si� o por�cz schod�w, podrzucaj�c beztrosko klucze od samochodu. - C� za dobre samopoczucie. � Zauwa�y�a, podnosz�c wzrok znad szkicownika i poprawiaj�c w�osy. Wzruszy�am ramionami, kr�c�c ma�� koniczynk�. - Lecisz ju� do szko�y? - W�a�ciwie to mam jeszcze troszk� czasu. � U�miechn�am si�, siadaj�c obok niej, na pod�odze. Zajrza�am z ciekawo�ci� do szkicownika. - Co rysujesz? - To co zwykle � konie, twarze, czasem ciebie � zrobi�a krzywy u�miech. Parskn�am �miechem. � Chyba naprawd� nie masz ju� co rysowa�. - Mo�e. Okoliczne lasy s� �liczne, my�l�, czy si� dzisiaj nie wybra�. - Gor�co polecam. B�dziesz mog�a wyszale� si� artystycznie, do woli. � Spojrza�a na mnie ciep�o i wyra�nie si� ucieszy�a, s�ysz�c w moim g�osie tyle entuzjazmu. Chwil� przygl�da�am si�, jak w ciszy doka�cza kontury m�skiej twarzy, w kt�rej rozpozna�am Charliego. - Ta Alice to mi�a dziewczyna. � Powiedzia�a. - Aha, wiem co� o tym. Z�apa�y�cie wsp�lny j�zyk? � Si�gn�am po jedn� z le��cych na stoliku, kartek i o��wek i narysowa�am ma�ego kwiatuszka. - Tak. � Podnios�a �ydki i z��czy�a je w powietrzu. � Jest bardzo entuzjastycznie nastawiona do �ycia. I lubi zakupy. - Taaak � wywr�ci�am oczyma. � To charakteryzuje was najbardziej. - Rzuci�a mi rozbawione spojrzenie. Chwil� patrzy�am jak szkicuje par� czarnych koni, po czym podnios�am si� i po�egna�am. Droga do szko�y min�a mi szybko, a parking �wieci� pustkami. Posmutnia�am, bo mia�am nadziej�, �e Edward b�dzie dzi� na mnie czeka�, a z w�asnej g�upoty przyjecha�am wcze�niej. Westchn�am. Mog�am to przewidzie�. Wolnym krokiem skierowa�am si� do szko�y i nagle us�ysza�am kogo� biegn�cego w moj� stron�. - Bella! Cze�� Bella! � Tylko nie to, pomy�la�am. Za jakie grzechy? - Cze�� Mike � powiedzia�am, odwracaj�c si� i u�miechaj�c si� mo�liwie s�odko. Przystan�� kilka metr�w ode mnie, �dziebko zdezorientowany. Po chwili zebra� si� w sobie i podszed�, robi�c jak�� bli�ej nieokre�lon� min�. To chyba mia� by� u�miech. No, raczej. - Co u Ciebie? Bo�e! Tylko nie przes�uchanie. - Bardzo dobrze. A u Ciebie? � Ruszy�am w stron� szko�y, a Newton szybko dotrzyma� mi kroku. - Te� dobrze. Wiesz, wybieramy si� grup� do kina, w sobotni wiecz�r. Nie chcia�aby� mo�e zabra� si� z nami? Lito�ci. - Chcia�abym z ca�ego serca, jednak w t� sobot� id� na urodziny mojego 165-letniego przyjaciela. To dla niego wa�ne. � Zrobi�am chwytaj�c� za serce min�. Mike chwil� patrzy� si� na mnie, jakbym spad�a z ksi�yca, a potem zacz�� si� �mia�. Nie, to nie by� �miech. To by� mro��cy krew w �y�ach rechot, podobny do przed�miertnego wrzasku fretki, czy zarzynanej wiewi�rki. Czy innego gryzonia. - Ni� niezz�y �art � stwierdzi�, ocieraj�c �zy z oczu. Na szcz�cie dotarli�my ju� do drzwi szko�y i szybko si� po�egna�am, p�dz�c do toalety. Tam siedzia�am chwilk�, marz�c o rozp�yni�ciu si� w powietrzu. po czym skierowa�am si� do klasy. W sali by�o tylko kilka os�b. Usiad�am w swojej �awce i zacz�am przegl�da� podr�cznik, co jaki� czas zatrzymuj�c si� i udaj�c, �e czytam. Nagle poczu�am co� lekkiego, spadaj�cego na moja d�o�. By� to zwini�ty li�cik. Od razu rozpozna�am pismo Mike�a. Wiesz, �e s�owo �Bella� oznacza �Pienkna� ? To istotnie prawda. Przyzwyczajona do jego zdolno�ci ortograficznych, nawet nie zwraca�am uwagi na b��dy. Ale� wiem. Dzi�kuje Ci za tak wspania�y komplement. Poruszy�e� me serce, dog��bnie. Chwil� p�niej odpowied� �przyfrun�a� z jego �awki. Nic takiego. Tobie moge prawi� komplementy ca�y czas. Nie odpowiedzia�am na to, tylko u�miechn�am si� do niego przymilnie. Po chwili oczywi�cie dosta�am kolejny li�cik: Skoro masz zaj�ty czas w sobot�, to mo�e wybierzemy si� gdzie� w pi�tek? Lub niedziel�? Odpowiedzia�am: Niestety nie mog�. W pi�tek pomagam organizowa� przyj�cie, a w niedziel� jad� do odleg�ego klasztoru, gdzie sp�dz� ca�y dzie� na modlitwach i pro�bach o wybaczenie mych grzesznych czyn�w. Ale nie martw si�: gdy tylko w moim kalendarzu zwolni si� jaki� termin, dam Ci zna�. Zazwyczaj moi przyjaciele umawiaj� si� ze mn� na spotkania z p�torarocznym wyprzedzeniem, jednak postaram zrobi� dla Ciebie wyj�tek. Chwil� patrzy� w kartk� z zaskoczeniem, jednak otrz�sn�� si� i odpisa�: Spoko. Tw�j czas wolny to dla mnie b�ogos�awie�stwo. Phi. Na to nie odpowiedzia�am, bo w�a�nie przyszed� nauczyciel. Lekcja min�a mi szybko, na trygonometrii rzucali�my si� z Emmetem o��wkami, a na hiszpa�skim Alice rysowa�a mi projekty swoich wymarzonych sukienek. Na lunchu ca�y czas gada�am z dziewczynami staraj�c si� nie zwraca� uwagi na Edwarda. Id�c w stron� sali od biologii, nie odzywali�my si� do siebie. Gdy tam dotarli�my, okaza�o si�, �e pan Banner zaplanowa� na dzi� film. Mijaj�c ucieszone twarze zastanawia�am si�, dlaczego s� tacy zadowoleni. Czy siedzenie przez godzin� w totalnych ciemno�ciach jest tak wielce interesuj�ce? Usiad�am i wyci�gn�am brudnopis. T� lekcj� sp�dz� na szkicowaniu. Zgas�o �wiat�o, jednak nie sprawi�o mi to wi�kszej r�nicy. Nie min�o 10 minut, a poczu�am wpatruj�ce si� we mnie dwie pary oczu. Z roztargnieniem odwr�ci�am si� i m�j wzrok natrafi� na Mike�a. Chyba zorientowa� si�, �e zosta� przy�apany, bo por�owia� i natychmiast odwr�ci� wzrok. Drug�, patrz�c� na mnie osob�, by� Edward. Gdy spojrza�am na niego, w topazowych oczach pojawi�y si� radosne iskierki. Nie wiedzia�am co powiedzie�, a z reszt� s�owa wydawa�y mi si� w tym momencie niepotrzebne. Patrzy�am w z�ote t�cz�wki, czuj�c si�, jakbym by�a w wodzie. Nie, nie w wodzie. Jakbym lata�a w kosmosie. Unosi�a si� w przestrzeni. Nagle zrobi�o si� ja�niej i do mojej �wiadomo�ci zacz�y dochodzi� r�ne odg�osy: szkolnego dzwonka, odsuwanych krzese� i g�os pana Bannera, m�wi�cy, �e jutro b�dziemy kontynuowa� ogl�danie. Zamruga�am i z trudem spu�ci�am oczy na prawie pust� kartk�. Spakowa�am si� i wysz�am, wci�� lekko oszo�omiona. - Mamy teraz w-f, no nie? � us�ysza�am zrz�dliwy g�os. Cholerny Newton. - Taak. � Otrz�sn�am si� jako� i pos�a�am mu ciep�y u�miech. Przebra�am si� i wysz�am na boisko � dzisiaj mieli�my koszyk�wk�. Super, pomy�la�am i plan tortur na Mike�u zacz�� kwitn�c w moim umy�le. Nie min�o 15 minut gry, a zaliczy� kilka upadk�w; dwa razy podstawi�am mu nog�, tak, by nie widzia�, �e to ja, odbi�am pi�k� prosto w jego g�ow� i wpad�am na niego z rozbiegu, przewracaj�c go i gor�co przepraszaj�c ,przeklina�am g�o�no moj� �niezdarno��. - Jasne Bella � mrukn��, masuj�c d�oni� obola�� g�ow� � nic mi nie b�dzie, nie martw si�. Moje �tortury� odnios�y jednak lekki efekt, bo Mike zaraz po lekcji, zwia� z szatni, nawet si� ze mn� nie �egnaj�c, ani nie proponuj�c odprowadzenia do samochodu. Z u�miechem na ustach sz�am przez parking, planuj�c jutrzejszy w-f, gdy nagle us�ysza�am czyj� g�os, wo�aj�cy mnie po imieniu. Odwr�ci�am si� i zobaczy�am p�dz�ce w moj� stron�, Alice i Rosalie. - Cze�� kochana � poca�owa�a mnie w policzek Alice, a Rose u�ciska�a mnie serdecznie. - Jutro nie mo�emy i�� do szko�y, bo b�dzie s�onecznie, wi�c co powiedzia�aby� na ma�� imprez�? � Oczy b�yszcza�y jej jak dwie gwiazdki. - Alice, jaka impreza? - Typowo babski wiecz�r. Nie martw si�, b�dzie fajnie! Proooooooosz�? � Zrobi�a min�, kt�rej nie powstydzi�by si� kotek ze Shreka. (hihi nie mog�am si� powstrzyma�) - Gdzie ma by� ta impreza? � podda�am si�. - U ciebie w domu! - Co? - To najlepsze rozwi�zanie. Charlie posiedzia�by u nas razem z m�sk� cz�ci� rodziny Cullen�w, a my mog�yby�my sp�dzi� ten czas na typowo babskich sprawach. Westchn�am. - Okej, Alice, niech Ci b�dzie. Monica pewnie si� zgodzi, o ile ju� tego nie zrobi�a. Kiedy do nas przyjedziecie? - Ja, Rose i Esme powinny�my pojawi� si� p�nym rankiem. Dzi�ki, �e si� zgodzi�a�. Poinformuj brata o jego planach na jutro. Do zobaczonka! � Pop�dzi�y razem do czekaj�cego na nie Edwarda, przy samochodzie. On u�miechn�� si� i pomacha� mi. Odmacha�am i wsiad�am do samochodu. Tym razem zostawi�am volvo w gara�u, tak jak nale�y i pobieg�am do swojego pokoju. Charlie ogl�da� program lokalny, a Monica siedzia�a na drzewie, kilkana�cie metr�w od domu, szkicuj�c co� zawzi�cie, o czym dawa�y zna� d�wi�ki poruszanego po kartce, o��wka. W skr�cie opowiedzia�am Charliemu o planach na jutrzejszy dzie� i zamkn�am si� w swoim pokoju. W��czy�am wie�� i zacz�am cicho nuci� dobiegaj�c� z niej melodi�. By�a znajoma, to jedna z ulubionych piosenek Monici. Usiad�am na ��ku i zacz�am przegl�da� zeszyty i odrabia� zadania domowe. Zaskoczona spojrza�am na niedoko�czony szkic z lekcji biologii. By�a to para pi�knych, m�skich oczu, otoczonych wachlarzykiem ciemnych, g�stych rz�s. Trudno mi by�o samej przed sob� przyzna� si�, �e rozpoznawa�am te oczy. Nale�a�y do mojego s�siada z �awki. Chwil� wpatrywa�am si� w nie, czuj�c na sobie to samo, elektryzuj�ce spojrzenie, co dzi� na lekcji. U�miechn�am si�, wyci�gn�am pinesk� z szuflady i powiesi�am szkic nad komod� � zawsze wiesza�am w tym miejscu, niezale�nie w jakim domu mieszka�am, wa�ne dla mnie szkice, rysunki i zdj�cia. Ta para oczu by�a chwilowo najwa�niejsz� rzecz�, kt�ra istnia�a. Po�o�y�am si� na ��ku. Ksi��ki i zeszyty, zsun�y si� na pod�og�, zapomniane. Nie istnia�o dla mnie teraz nic. Opr�cz niego. Przygotowania - Bella? � us�ysza�am nie�mia�y g�os zza drzwi. Zaskoczona, podnios�am si� w mgnieniu oka. Po chwili uspokoi�am si�, widz�c Monic�. - O co chodzi? - Le�ysz tak bez ruchu ju� kilka godzin, pomy�la�am, �e mo�e co� jest nie tak. � Odpowiedzia�a wchodz�c i siadaj�c na ��ku. Zaj�am miejsce obok niej. - Nie, wszystko w porz�dku. To by�o kilka godzin? Przytakn�a. Spojrza�am przez okno � by�o o wiele ciemniej, ni� wcze�niej. Musia�am zupe�nie si� zapomnie�. - Gdzie je...
Krajculka