lunar eclipse.txt

(113 KB) Pobierz
�Lunar Eclipse 

Autor: Kame


ROZDZIA� PIERWSZY: 
Powr�t do Forks 
Czyli 
dla kogo powr�t, dla tego powr�t 

AIDEN 
Euforia. Tak jednym s�owem mo�na opisa� atmosfer� panuj�c� w domu Cullen�w. Poniek�d- w moim domu. Wszyscy chodzili z permanentym u�miechem na twarzy. Ci�gle s�ycha� by�o podniecone szepty. A wszystko zacz�o si�, gdy dwa dni temu Carlisle wr�ci� z pracy i zwo�a� �narad� rodzinn��. Usiedli�my przy ogromnym stole w zwyczajowej formacji � innymi s�owy wszyscy parami, a ja sam po drugiej stronie sto�u. C� nie �eby mi to przeszkadza�o. 
-Moi drodzy- zacz�� z dobrotliwym u�mieszkiem, kt�ry doprowadza� mnie do sza�u- Zdaje si�, �e czas ju� najwy�szy na to, by�my si� przeprowadzili. �Powiedzia� rzeczowo, u�miechaj�c si� szerzej. Szczerze m�wi�c, liczy�em na co� nieco bardziej pasjonuj�cego ni� przeprowadzk�. Kiedy rozejrza�em si� po twarzach innych domownik�w nie usz�o mojej uwadze, �e wi�kszo�� podziela moje zdanie i tak jak ja zastanawia si�, dlaczego Carlisle robi tak� g�upkowat� min�. M�wi�c wi�kszo�� mam na my�li wszystkich poza Edwardem i Alice. Oni wygl�dali na zaskoczonych, ale r�wnie podekscytowanych co ojciec. Co zapewne oznacza, �e to jeszcze nie koniec rozmowy i B�g jeden wie, co Carlisle�owi strzeli�o do tego blond �ba. Pierwszy zabra� g�os Edward. 
-Carlisle, jeste� genialny- wygl�da� jakby kto� mu oznajmi�, �e Gwiazdka przysz�a p� roku wcze�niej. W jego �lady posz�a Alice. 
-Tak, zgadzam si� absolutnie, to naprawd� �wietny pomys�! � Jej wyraz twarzy by� jeszcze gorszy od Edwarda. Cholera, je�li nie przestan� mu m�wi� jaki jest cudowny, to Carlisle popadnie w samo zachwyt. Je�li natychmiast nie wyja�ni� nam o co chodzi, to� to� to jeszcze nie wiem co im zrobi�, ale co� na pewno. 
-Czy mogliby�cie do ciemnej cholery mi wyt�umaczy� o czym gadacie? � zapyta�em z min�, kt�ra w moim mniemaniu by�a gro�na. Rosalie, Emmet i Jasper tak�e wydawali si� by� zniecierpliwieni. Alice obr�ci�a twarz w moj� stron� i powiedzia�a podekscytowana 
-Aiden, wracamy do Forks!- Patrzy�em na ni� zdezorientowany, poniewa� nie mia�em poj�cia o czym m�wi. Po przeciwnej stronie sto�u siedzia�a Bella. Jej oczy rozszerzy�y si� w niemym zdumieniu, a po chwili mo�na w nich by�o dostrzec iskierk� rado�ci. W jednym momencie Esme szeroko si� u�miechn�a patrz�c to na Edwarda, to na Bell�, Jasper i Emmet r�wnie� zdawali si� by� zadowoleni, nawet k�cik ust Rosalie podni�s� si� nieznacznie. Jasna cholera, wszyscy si� na�pali czy co? 
- No dobra- zacz��em- Jakby�cie zapomnieli, to do��czy�em do waszej rodziny dopiero jakie� pi��dziesi�t lat temu, wi�c mam prawo nie wiedzie� kilku rzeczy prawda?- Irytacja w moim g�osie by�a ledwo dos�yszalna. Ale by�a tam, jak zawsze zreszt�. 
-No tak, masz racj�. � Bella odezwa�a si� pierwsza, wzi�a g��boki wdech 
- Ostatni raz byli�my wszyscy w Forks oko�o osiemdziesi�ciu lat temu.- Jej oczy wygl�da�y jakby si�ga�a my�lami daleko w przesz�o��.-Wtedy by�am jeszcze cz�owiekiem. To tam pozna�am Edwarda.- Eh� Wtedy zrozumia�em. Gdyby nie to, �e nie jestem romantyczny, pewnie bym si� wzruszy�. Oczywi�cie wiedzia�em, �e Bella spotka�a Edwarda, gdy by�a �miertelna, ale nie zmienia�o to faktu, �e zawsze zwi�zek wampira i cz�owieka by� dla mnie do�� surrealistyczny. 
-Oh� - powiedzia�em beznami�tnie �Rozumiem.- Irytacja zmieni�a si� w oboj�tno��. 
-Wi�c postanowione. Jedziemy do Forks! 
Czas mija� w tej entuzjastycznej atmosferze. Potrafi�em poniek�d zrozumie� nastr�j Belli i Edwarda- w ko�cu byli oni romantyczni do granic mo�liwo�ci, a zobaczenie ponownie miejsca �rozkwitu� ich mi�o�ci by�o zdecydowanie sentymentalnym prze�yciem. Reszta robi�a to co zwykle w takich sytuacjach- po prostu si� cieszyli. Esme by�a szcz�liwa bo Bella i Ed byli szcz�liwi, z kolei Carlisle by� szcz�liwy, bo Esme by�a szcz�liwa, Alice by�a szcz�liwa bo wszyscy byli szcz�liwi et cetera, et cetera. Czym sobie zas�u�y�em na mieszkanie z nimi pod jednym dachem? No tak� Gdybym nie wtyka� nosa w nie swoje sprawy, teraz bym ju� pewnie nie �y�. I to w dobrym tego s�owa znaczeniu. Tak wi�c jako emocjonalny kaleka utkn��em w domu z �semk� przewra�liwionych wampir�w. �wietnie. 
Carlisle dowiedzia� si�, �e posiad�o�� w kt�rym mieszkali osiemdziesi�t lat temu jest w idealnym stanie. No tak... nie ma to jak wampirze budownictwo. Stara�em si� pakowa� swoje rzeczy w ludzkim tempie, dla zabicia czasu. W dzie� wyjazdu ubra�em si� w irytuj�co modne i dobrze dobrane przez Alice ciuchy. Popatrzy�em od niechcenia w lustro. Moje oczy przybra�y po wczorajszym polowaniu kolor topazu, a w�osy irytuj�co stercza�y na wszystkie strony. Ale nie to by�o najgorsze. Po raz miliardowy przekl��em swoich biologicznych rodzic�w za geny kt�re mi przekazali. To, �e w�osy stercza�y by�o niczym w por�wnaniu do faktu, �e by�y szare. Cholernie, k�uj�co srebrne. Ma�o znam os�b, kt�re widzia�y naturalnie srebrnow�osego cz�owieka, ba, chocia�by wampira! Rzuci�em okiem na swoje odbicie z pe�nym pogardy spojrzeniem. Chyba czas wyruszy�. 
Podr� ci�gn�a si� niesamowicie, zwa�ywszy na fakt, �e jako wampir i potrafi�em naprawd� d�ugo siedzie� bez ruchu. Oczywi�cie wpakowali mnie do auta z Bell� i Edwardem. Ich pe�ne mi�o�ci spojrzenia i gesty powodowa�y u mnie odruchy wymiotne. �eby oderwa� ich od siebie zapyta�em 
-Czy Reneesme i Jacob te� przeprowadz� si� do Forks? � Tak naprawd� nie bardzo mnie to ciekawi�o, ale nie mog�em ju� na nich patrze�. 
-Nie, wydaje mi si�, �e chcieliby pomieszka� troch� sami.- Bella lekko si� u�miechn�a, a twarz Edwarda tylko nieznacznie si� napi�a. A jeszcze pi��dziesi�t lat temu, kiedy zamieszka�em z Cullenami, Ed co� rozwala� albo warcza� za ka�dym razem, gdy kto� wspomnia� o zwi�zku Jacoba z jego c�rk�. Bella natomiast czu�a si� tym odrobin� za�enowana. My�la�em, �e ca�y problem polega na wilko�actwie Jake�a. Dopiero kilka lat p�niej raczyli mi wyja�ni�, �e gdy Bella by�a cz�owiekiem, �w wilk by� w niej zakochany i walczy� o jej uczucia z Edwardem. Po raz kolejny para B&E mnie zaskoczy�a. Ci to mieli pod g�rk�. 
-Mhm. Kumam � odpowiedzia�em od niechcenia. 
4 godziny p�niej 

-Jeste�my na miejscu.- us�ysza�em g�os Carlisle�a z jeep�a przed nami. Nareszcie. Wyszed�em z auta. Byli�my w �rodku lasu, a przed nami sta� dom, kt�ry przypomina� mi ten z Kanady do granic mo�liwo�ci. Bez zb�dnych dupereli zacz�li�my rozpakowywa� swoje rzeczy z baga�nik�w. Pomy�la�em, �e wybior� pok�j z najmniejsz� garderob�, by Alice nie mog�a tam upchn�� wi�cej ciuch�w ni� potrzeba. �Taa� ju� to widz� pomy�la�em w duchu. Wszed�em do pokoju i rozejrza�em si�. Postanowi�em, �e pierwsze co zrobi�, to wywal� ��ko . Nast�pnie� COO ? WR��! Jakie ��ko? Po kiego grzyba tu komu� ��ko? Edward odczyta� moje my�li i postanowi� na nie �askawie odpowiedzie�. 
- To m�j stary pok�j. Bella cz�sto tu bywa�a. -unios�em brwi pytaj�co 
-Musia�a gdzie� spa� prawda?- Przez my�l przemkn�o mi, �e nie chce wiedzie� co oni robili w tym ��ku. 
-Bardzo �mieszne, Aiden � Edward mrukn��, za�enowany. 
Zwi�zek z wampirem- surrealizm. 
Sypianie z wampirem- masochizm. 
- Zgadzam si� z Tob� w stu procentach- Mrukn�� po raz kolejny. �Mo�e ty tak�- pomy�la�em- �ale Bella najwidoczniej nie.� Tym razem postanowi� jednak nie uraczy� mnie swoj� odpowiedzi�. 
Zmusi�em si� resztkami optymizmu, do dostrze�enia kilku pozytywnych stron tego miejsca. Po pierwsze- mieszkali�my w �rodku lasu. Po drugie- zero s�o�ca. Po trzecie � jeszcze co� wymy�le. 
Czego nienawidz� w przeprowadzkach? Nowej szko�y. Wkurzaj�ce jest ci�g�e okazywanie wszystkim, �e raczej nie mam ochoty z nimi gada�, nieustanne wyrabianie sobie opinii odludka i odmie�ca. Bella i Edward przyszli do szko�y tylko raz, jako moje rodze�stwo. Kiedy ju� si� nawspominali i nawzruszali po prostu poszli do domu. Zastanawia�o mnie, dlaczego nie chc� chodzi� tu jako uczniowie. Po namy�le stwierdzi�em, �e chyba objawia si� u nich w�a�nie wampirze lenistwo. Tak wi�c do szko�y chodzi�em z Alice i Jasperem. Lepsze to, ni� nic. Szkolne �ycie, Alice to uwielbia�a. Po tygodniu albo dw�ch przyklejono nam w ko�cu etykietk� �tych, co si� z nimi nie gada�. Faceci patrzyli na mnie nienawistnym spojrzeniem i obgadywali mnie kiedy tyko si� odwr�ci�em. Normalka. Nie ma to jak osi�ki o umys�ach pi�ciolatk�w. Wi�kszo�� dziewczyn raczej nie grzeszy�a inteligencj�. Po jakim� czasie tak naprawd� mog�em pogada� tylko z jedn�, bez potrzeby p�niejszego zmieniania ob�linionej koszuli. 
Ow� dziewczyn� by�a Nikki- czerwono w�osa, odrobin� wulgarna i bezpruderyjna, ci�gle pal�ca fajki przed szko�� dziewczyna. Chodzi�em z ni� na wi�kszo�� lekcji. Na pytania odpowiada�a rzeczowo i bez pieprzenia bzdur. Taak, zdecydowanie mog�em si� z ni� dogada�. Cho� instynkt najwidoczniej podpowiada� jej, �e nie mo�e ze mn� wchodzi� w bli�sze stosunki. Ale Nikki nie by�a jak kole�anka. Raczej jak kumpel. Taa� zdecydowanie jak kumpel. 
Najgorsze by�y lekcje wychowania fizycznego. Musia�em do granic mo�liwo�ci skupia� si�, by przypadkiem nie w�o�y� w jak�� czynno�� za du�o si�y. �Pieprzy� to� do�� cz�sto pojawia�o si� w mojej g�owie. 
Ka�dy lunch sp�dza�em z Alice i Jasperem. Jak zwykle udawali�my, �e jemy. Nie�le. Dzieci w Afryce g�oduj�, a trzy wampiry kupuj� jedzenie dla �zachowania pozor�w� tylko po to, by p�niej wyrzuci� je do kosza. Za jakie grzechy? 
Le�a�em w swoim pokoju na tym pieprzonym ��ku i najzwyczajniej w �wiecie si� opiernicza�em. Po pi��dziesi�ciu latach przerabiania tego samego na lekcjach zwyczajnie mo�esz nie robi� nic, a i tak b�dziesz wiedzia� wi�cej od innych. Wi�c moje �ycie sk�ada�o si� z: 
Opierdzielania si� 
Chodzenia do szko�y 
Opierdzielania si� 
Siedzenia w domu 
Opierdzielania si� 
Polowania 
O, i �ebym nie zapomnia�, jeszcze z: 
OPIERDZIELANIA SI� 
Tak w�a�nie min�� pierwszy miesi�c w szkole. 
Ba. 
Tak w�a�nie up�yn�o ca�e moje wampirze �ycie. Ni mniej, ni wi�cej. 

RODZIA� II 
Spotkanie i niepewno�� 
Czyli 
Jak szybko zdemaskowa� wampira? 

AIDEN: 
Jestem sko�czonym idiot�. To oficjalne. Jak ja mog�em...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin