Szewcy - streszczenie i opracowanie (klp).doc

(133 KB) Pobierz

STANISŁAW IGNACY WITKIEWICZ

„SZEWCY” (streszczenie i opracowanie)

(źródło: www.klp.pl)

 

 

1.     Informacje wstępne:

 

Szewcy są dramatem bardzo charakterystycznym, w większości prac krytyczno-literackich uznane są za utwór pod wieloma względami wyjątkowy. Wyróżniają go zarówno okoliczności powstania, treść jak i forma. Po pierwsze trzeba pamiętać, że jest to sztuka, którą Witkacy pisał przez siedem lat, można więc uznać, że jest ona efektem głębokiego namysłu nad ówczesnym stanem rzeczywistości. Analizowany dramat opatrzony został podtytułem „Naukowa sztuka ze <<śpiewkami>> w trzech aktach” podtytuł ten jest bardzo ważny a szczególne znaczenie przypisać można użytemu w nim przymiotnikowi „naukowa”. 

Witkacy określą tak swą sztukę zapewne dlatego, że sam wstępuje niejako w roli „socjologa badającego ewolucję społeczeństwa”. Wydaje się, że nie chodzi tu, jak we wcześniejszych dramatach, o funkcję estetyczną, lecz przede wszystkim o zdiagnozowanie zjawisk społecznych. D.C. Gerould (badacz twórczości Witkacego) twierdzi nawet, że Witkacy przez użycie wyrazu „naukowy” dowodzi, że rozpaczliwa sytuacja połowy lat trzydziestych nie jest już przeraźliwym koszmarem sennym czy niesmacznym skandalem teatralnym, ale obiektywnym faktem. Warto zwrócić uwagę również na dedykację, jaką poczynił Witkacy. Dotyczy ona wybitnego psychologa i filozofa polskiego – Stefana Szumana, niewątpliwie jest to kolejny argument świadczący o szczególnym znaczeniu i szczególnej randze „Szewców”.

 

2.     Streszczenie:

 

Akt I –
Scena  – jak pisze w didaskaliach Witkacy – przedstawia warsztat szewski. Przy pracy (kuciu butów) Sajetan rozmawia z Czeladnikami. Wygłasza swoje poglądy – brak wiary w rewolucję, o swojej klasie mówi, że są „nawozem, jako ci dawni królowie i inteligencja w stosunku do totemowego klanu - nawóz!”. W jego wypowiedzi, pojawia się co chwila powiedzonko „hej”, które denerwuje II Czeladnika. Sajetan tylko pozornie jest pogodzony ze swoją najniższą pozycją w społecznej hierarchii, rządzący są dla niego jedynie próżniakami i draniami. Majster szewski chciałby „ich dziwki deflorować, dewergondować, nimi się delektować, jus prima noctis nad nimi sprawować, w ich pierzynach spać, ichnie żarcie żreć aż do twardego rzygu…”. Czeladnicy podzielają poglądy Kajetana, marzą o zemście na elicie rządzącej. 

Pojawia się Scurvy, mówi on szewcom, że powinni czuć się szczęśliwi, bo „wyzwolenie jest tylko przez pracę”. Przekonuje, że podział na dyrektorów, wyższych urzędników oraz pracowników będzie zawsze. Praca umysłowa wymaga „innych składników mózgu – mózgu i jedzenia” stąd istnieją różnice w standardzie ich życia. Czeladnik II zasypuje Scurvego szczegółami ze swego życia, Prokurator denerwuje się, jego złość osiąga apogeum, gdy Czeladnik wspomina o nieodwzajemnionej miłości prokuratora do Księżnej. Scurvy wyzywa Czeladnika „milcz, sflądrysynie, milcz, skurczyflaku”
Wchodzi księżna i rozdaje wszystkich postaciom kwiatki ze swego żółtego bukietu. Scurvy, wyznaje, że będzie jej godny jak wykona dla niej choć jedną parę butów. Chorobliwe pożądanie Prokuratora bawi Księżną, a nawet więcej, mówi ona „Chciałabym, aby pan patrzył na to, kiedy ja – wie pan? – ten tego – tylko nie powiem z kim - …Niepewność pańska jest dla mnie rezerwuarem najwyuzdańszej, płciowej, samiczkowatej, bebechowato-owadziej rozkoszy – chciałbym jak samice modliszki, które ku końcowi zjadają od głowy swoich partnerów, którzy mimo to nie przestają tego – wie pan, hehe!”. Czeladnicy naigrywają się z cierpienia Scurv’ego, który ubolewa nad tym, że nie jest prawdziwym hrabią. Księżna śpiewa piosenkę, z której Prokurator dowiaduje się, że jej panieńskie nazwisko brzmiało Bajbel-Burg, uświadamia sobie, ze była ona kiedyś panienką a nawet małą dziewczynką, i roztkliwia się jeszcze bardziej.

Szewcy dyskutują na tematy filozoficzne. Rozważają problem różnic społecznych. Sajetan zwraca Księżnej uwagę, że nie powinna, jako arystokratka występować w sztuce „i dlatego musi błąkać się po sztukach bez sensu, stojących poza literaturą” Scurvy chce stanąć na czele szewców, ale Sajetan stwierdza, że nie potrzebują oni inteligentów. W mowie swej popada w ekstazę, mówi o związku z wszechrzeczą „czuję się naprawdę kuzynem jurajskich gadów i trylobitów sylurskich, a także świń i lemurów – czuję związek z wszechstworzeniem – rzadko to bywa, ale jest prawdą!” Księżna jest zachwycona, pragnie się oddać Sajetanowi dla samej formy. Czeladnik II zastanawia się nad kwestią przodków. Pochodzenia rodowego nie należy przeceniać, jak robią to arystokraci (od nich gorsi są już tylko półarystokraci). Czeladnik stwierdza, ze wszystko jest absurdem, Księżna proponuje jako antidotum- żarliwą wiarę za to Sajetan „wali ją w pysk tak, że cała krwią się zalewa”.

Scurvy gardzi metodami szewców, uważa, że zmiany można przeprowadzić bez użycia przemocy. Jego zdaniem arystokracja się przeżyła, trzeba zreformować kapitalizm, ale nie zniszczyć inicjatywy prywatnej. Księżna wystąpienie Scurvy’ego podsumowuje krótko „Nudno, panie Robercie. To, co pan mówi, to są frazesy społecznego impotenta bez istotnych przekonań”. Prokurator wychodzi.
Teraz to Księżna przedstawia swoje poglądy, mówi o bliskości, jaka łączy ją z szewcami. Twierdzi, że utaiła się w nich – przedstawicielach ręcznego rzemiosła „osobowa tęsknota pierwotnego, leśnego i wodnego bydlęcia, którą arystokraci, zatracili z intelektem”. Przekonuje ona szewców, że różnice społeczne są zgubne, drażnią bowiem „Dziarskich Chłopców” Jej zdaniem tylko ona pozostaje bezideowa. W efekcie tego przemówienia szewcy chcą zgładzić Księżną, wtedy pojawia się Scurvy z „Dziarskimi Chłopcami” i wszystkich aresztuje. W szewskiej izbie, jego zdaniem „jest gniazdo najohydniejszej, przeciwelitycznej rewolucji świata, chcącej sparaliżować wszelkie poczynania od góry – tu rodzi się ona z pomocą perswazji nienasyconej samicy, degeneratki jej własnej klasy, a ostatecznym celem jej – babomatriarchat ku pohańbieniu męskiej, jędrnej siły- społeczeństwo jest kobietą – musi mieć samca, który je gwałci”.

Scurvy zostaje ministrem sprawiedliwości i „wielości rzeczywistości”. 

Akt II
Scena rozgrywa się w więzieniu, w którym stworzono salę przymusowej bezrobotności „w celu udręczenia osobników żądnych pracy”. Sajetan domaga się pracy, docenia jej urok, dopiero teraz, gdy niemiłosiernie się nudzi, boli go „na wątpiach od tego przymusowego lenistwa”. Stwierdza nawet, że nigdy, żadnej dziwki tak nie pragnął jak teraz pragnie pracy. Okazuje się jednak, że Scurvu cierpi podobnie jak szewcy, tyle, że nie na brak pracy, ale dlatego, że od momentu objęcia władzy, nie wie, kim jest. „Nie wiem czy jestem typem tchórza wytworzonym przez dyktaturę, czy prawdziwym wyznawcą faszyzmu w wydaniu <>? Tężyzna sama w sobie! Kim jestem? Boże! Com ja z siebie uczynił! Liberalizm to guano – to najgorsze z kłamstw. Boże, Boże! – jestem cały z gumy, którą na coś niewiadomego naciągają. Kiedyż pęknę wreszcie? Tak żyć nie można, nie wolno, a żyję się jednak – to straszne.” Sajetan wątpi w szczerość cierpienia prokuratora. Ten oświadcza, że Czeladnicy będą gnić w więzieniu do końca życia. Szewcy błagają o litość, jedynie Sajetan, choć nie przychodzi mu to łatwo, pozostaje wierny swym przekonaniom. Mówi, że „nacjonalizm już się wyprztykał”, powinna zebrać się, jego zdaniem, liga, która zmieniłaby mentalność świata, poczynając od inteligencji. Scurvi zgadza się z Sajetanem w kwestii konieczności zmian. Majster szewski zarzuca Prokuratorowi oportunizm, wyśmiewa go, że chociaż ma ku temu możliwości (jest przecież na czele elity rządzącej) to jednak pozostaje bierny. Sajetan próbuje przekonać Skurvy’ego do działania. Okazuje się wówczas, że dobrobyt jest środkiem zaradczym przeciw urokom Księżnej, dlatego tak na nim zależy Prokuratorowi. Utrzymanie robotników w nędzy jest celowe, Scurvy wyznaje, że tylko oni pozostali ludźmi „Ludzie teraz to wy tylko wy - to każdy wie. A dlatego tylko, żeście po tamtej stronie; jak przejdziecie tę linijkę, będziecie tacy sami jak my.” Sajetan zaprzecza, jest przekonany, że szewcy są w stanie stworzyć bezkompromisową ludzkość, która „będzie, aż po zagaśnięcie słońca”. 

Zostaje wezwana Księżna, której prokurator nakazuje szyć buty. Rozmowa Sajetana i Skurvy’ego trwa dalej. Prokurator zazdrości uwięzionemu, że ten może mówić to, co myśli i czuje. Sajetan przekonuje, że jego ideą jest ”cofnięcie kultury bez tracenia wysokości duchowej”.

Majstra szewskiego ogarnia nuda, która jest najgorszym z możliwych stanów. Księżna mówi Scurvy’emy, ze nie może doczekać się chwili, gdy ten zostanie uwięziony przez szewców, a ona na oczach wygłodzonego seksualnie prokuratora odda się Sajetanowi. Scurvi nie może już wytrzymać „Zmartwiałem wprost z piekielnej żądzy połączonej z ohydnym niesmakiem. Jestem faktycznie jak pełna szklanka: boję się ruszyć, aby się nie wylała. Oczy mi na łeb wyłażą. Wszystko mi puchnie jak sałata, a mózg mój jest jak wata umoczona w ropie zaświatowych ran. O pokuso niedosiężna w swej dzikości bez dna!(…). Wychodź z więzienia małpo metafizyczna! Co będzie, to będzie: użyję raz, choćbym z żalu potem skonać miał …”. Księżna ulega oddaje się prokuratorowi.

Szewcy doznają olśnienia nową ideą, zaczynają pracować, ogarnia ich radość z niej płynąca. Praca wymyka się im z rąk, staje się czymś szaleńczym. Pojmują ją jako najwyższą, metafizyczną jedność wielości światów. Praca staje się absolutem. W jej obliczu nie ważne stają dawne pragnienia, nie chcą już dziwek i piwa, jedynym pragnieniem jest praca. Scurvy uważa, że narodziła się nowa metafizyka, która może być „niebezpieczną bombą”, po raz pierwszy w życiu boi się. Księżna Irenka nie czuje strachu, pracujący szewcy są źródłem jej rozkoszy. Do więzienia wpadają Pachołki Gnębona Puczymordy, ale zostają pokonani przez szewców. Skurvy chce coś zrobić, ale Księżna skutecznie odciąga go od rozgrywającego się dramatu. Na tle piekła pracy samej w sobie Księżna chce posiąść Prokuratora, ale scenę zalewa czerwony blask.

Akt III
W akcie trzecim znów powracamy do szewskiej izby (jak w akcie I). Sajetan – jak pisze Witkacy w didaskaliach – stoi na środku sceny we wspaniałym kolorowym szlafroku, podtrzymywany jest przez , ubranych w kwieciste pidżamy, Czeladników. Na prawo znajduje się Scurvy, który ubrany jest w psią skórę (na głowie ma kapturek z różowej włóczki z dzwoneczkiem). przywiązany jest na łańcuchu do pnia i śpi zwinięty w kłębek. 
Ze słów Sajetana dowiadujemy się, że nie jest on szczęśliwy, władza doprowadza go niemal do obłędu. Również II Czeladnik zaczyna się zastanawiać, czy nie ulegli oni jakiemuś złudzeniu, że tworzą nowe życie „A może rządzą nami siły, których istoty nie znamy? I jesteśmy w ich rękach tylko marionetkami”. Sajetan nie dopuszcza do siebie myśli, że mógłby być taki sam jak Scurvy. Ten zaś przez sen majaczy, że chciałby być szewcem. Czeladnicy chcą zabić Prokuratora-psa, Sajetan jednak zabrania. Kara jaka ma dotknąć byłego dyktatora jest śmierć z niewyżyci seksualnego. Zamierzenie to staje się prawdopodobne, gdyż Księżna karmi Skurvy’ego tabletkami wzbudzającymi nieskończone pożądanie. Z tęsknotą wspomina czasy gdy nie znał Księżnej, która teraz jawi mu się jako „przeklęte babsko…szatanica, wcielenie Supra-Bafometa , cycata Cyrce…”.

Czeladnicy nie mogą już słuchać Sajetana, który ich zdaniem zaczyna kompromitować rewolucję. Jedynym wyjściem jest jego zabicie. Gdy maja dokonać mordu zaczynają się tłoczyć chłopi - stary Kmieć i młody Kmiotek. Pchają oni przed sobą olbrzymiego chochoła a za nimi wpada Dziwka wiejska. Księżna i Czeladnicy odnoszą się do nich z pogardą, maja ich bowiem za „wiejskich chamów, krnąbrnych i konserwatywnych kmiotków narodowych”. Sajetan, wdzięczny za ocalenie życia, chce z nimi zawrzeć sojusz. Chłopi zostają ostatecznie przepędzeni przez czeladników, a Sajetan zabity siekierą. W tym momencie wpada lokaj Księżnej Fierdusieńko i oznajmia, że nadchodzi straszny Hiper-Robociarz z bombą w ręku. Scurvy skomle, że nie może uciec, zaczyna rozumieć swe ofiary, które jako Prokurator skazywał na śmierć i więzienie. Okazuje się, że przybyły Hiper-Robociarz jest jedną z nich. Sajetan zabiera głos - cieszy się, że nie żyje, bo nie musi już się niczego bać, stwierdza zarazem, że „jedna jest dobra rzecz na świecie, to indywidualne istnienie w dostatecznych warunkach materialnych”. Władzę obejmuje przybysz, z Czeladników zaś czyni władze dekoracyjną.

Pojawiają się „Dziarscy Chłopcy” oraz ich przywódca - Puczymorda. Scurvy prosi by go uwolniono, jest w stanie zastąpić szewców w drabinie społecznej. Hiper-Robociarz nie zgadza się, wskazuje na etymologię nazwiska Skurvy’ego „Byłeś szkorbutem chorej na przemianę ducha – a analogii do przemiany materii – ludzkości”. Nagle podnosi się Sajetan, który uwierzył w metempsychozę i zaczyna chwalić piękno świata nawet „Ździebełko każde, każde gówienko najmniejsze, co daje życie roślinkom”. 
Panuje ogólny chaos, Scurvy żali się, że nie może uszyć butów, Sajetan cały czas wygłasza swe dziwaczne monologi, Puczymorda dostrzega, ze jego życie jest nieszczęśliwe co powoduje jego wzruszenie, Czeladnicy odczuwają narastającą nudę. Księżna woła, że chce być wyniesiona na piedestał, nie może bez niego bowiem żyć „Oto wołam was <> głosem…głosem mych nad-bebechów i krużganków ducha przeszłego i zatraconego…ukorzcie się przed symbolem wszechmatry czyli raczej suprapanbabojarchatu!”. Czeladnicy i Puczymorda na brzuchach pełzną ku niej, Skurvy rwie się z łańcucha i skowycze. Nagle wstaje chochoł, z którego spada słomiany strój. Okazuje się, że jest to zwykły Bubek we fraku, który chce zatańczyć z Księżną.

Ostatecznie Sajetan zachwyca się Księżną, na którą spada druciana klatka. Scurvy „wyje dziko a nieprzytomnie” w końcu umiera. Księżna jest podniecona tą śmiercią z pożądania i chce oddać się wszystko jedno komu, byle zaspokoić swoje erotyczne żądze. Wchodzą Towarzysze: X i Abramowski. Rozmawiają oni o upaństwowieniu przemysłu rolnego. Hiper –Robociarz na polecenie Towarzyszy zarzuca na klatkę Księżnej czerwoną płachtę, potem ma być ona dostarczona do gabinetu Abramowskiego, jako źródło rozrywki.

Na zakończenie rozlega się Głos straszliwy:
„Trzeba mieć duży takt,
By skończyć trzeci akt,
To nie złudzenie – to fakt.”
 

 

 

3.     S.I.Witkiewicz – biografia i twórczość

·         Życiorys

Stanisław Ignacy Witkiewicz urodził się 24 lutego 1885 r. w Warszawie. Był jedynym synem znanego malarza, krytyka i publicysty Stanisława Witkiewicza oraz nauczycielki muzyki Marii z Pietrzkiewiczów. Dom rodzinny Witkiewicza charakteryzowały głębokie tradycje patriotyczne, ojciec i dziadek uczestniczyli w powstaniu styczniowym z tego też powodu zesłano ich na Syberię. Wkrótce po narodzinach Ignacego stan zdrowia ojca (zachorował na gruźlicę) był powodem przeniesienia się rodziny do stolicy ówczesnego życia artystycznego –Zakopanego. Rodzicami chrzestnymi Witkacego była Helena Modrzejewska uznawana za wielką aktorkę oraz nie mniej sławny skrzypek i bajarz ludowy, góral Sabała-Krzeptowski. Witkacy dorastał w szczególnej atmosferze sprzyjającej rozwojowi intelektualnemu młodego chłopca, bowiem w domu Witkiewiczów bywali najwybitniejsi ludzie epoki (H. Sienkiewicz, S. Żeromski). Nauczany był indywidualnie przed starannie dobranych nauczycieli oraz przez swych rodziców. Wykształcenie to miało rozwijać naturalne zainteresowania chłopca. 

Witkacy bardzo wcześnie uznany został za cudowne dziecko. Już w wieku ośmiu lat ujawnił się jego talent literacki. Pod wpływem lektury Szekspira pisał wówczas „komedie” (określenie Witkacego), które sam drukował podkreślając wydawcę „Druk Stasia Witkiewicza. Zakopane 1893” oraz cenę „Tom jeden kosztuje centa”. Młody Witkacy co roku zdawał egzaminy w gimnazjum we Lwowie, tam też zdał maturę w 1903 roku. Postanowił wówczas poświęcić się malarstwu, ale podjętych w 1905 roku studiów, w Krakowskiej Akademii, nie ukończył. Do 1913 roku wiódł życie młodego artysty, podróżował do Petersburga, Włoch, Niemiec, Francji, Anglii. Malarstwo Gaugina i Picassa, z którym zetknął się na zachodzie zrobiło na nim duże wrażenie. Wymienieni malarze wywarli niewątpliwy wpływ na kształt teorii estetycznych Witkacego. Ukoronowaniem burzliwego okresu życia (lata 1910-1911), zakończonego samobójstwem narzeczonej Jadwigi Janczewskiej, była powieść „622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta”. Przedstawił w niej siebie samego, swoich przyjaciół i środowisko, w którym żył w latach młodości. 
W 1914 roku wziął udział w wyprawie naukowej, kierowanej przez jego przyjaciela B. Malinowskiego - do Oceanii, pojechał tam w charakterze rysownika i fotografa. Wyprawa została jednak szybko przerwana, z powodu wybuchu I wojny światowej. Ojciec Witkacego związany był z orientacją proaustriacką, mimo to Witkacy po powrocie do Europy postawił na Rosnę i wstąpił do gwardii carskiej. Podczas pobytu na wschodzie powrócił do studiów filozoficznych i malarstwa. Zdecydowany wpływ na jego poglądy wywarły dekadenckie i nihilistyczne nastroje rosyjskiej inteligencji i arystokracji sprzed rewolucji oraz sama rewolucja. Witkacy zrozumiał, że jest ona nieuchronną koniecznością.

W 1918 roku powrócił do Polski. Zaczął działalność artystyczną, aby uniknąć mylenia go z ojcem przyjął pseudonim Witkacy. W tym samym roku powstał pierwszy dojrzały dramat „Maciej Korbowa i Bellatrix”, rok później wydał drukiem „Nowe formy w malarstwie i wynikające stąd nieporozumienia” – jest to dzieło, w którym wyłożył swe podstawowe idee filozoficzne, społeczne i estetyczne, oraz istotę teorii Czystej Formy. W roku 1920, na łamach „Zdroju” opublikował dramat „Pragmatyści”. Witkacy debiutował scenicznie w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie, trzeciego czerwca wystawiono tam dramat „Tumor Mózgowicz”. Wzbudził on wielkie zainteresowanie zwłaszcza w środowisku krytyków i miłośników teatru. 
Z trzydziestu dziewięciu dramatów napisanych przez Witkacego odnaleziono i wydano dwadzieścia jeden, pozostałe znane są jedynie z tytułów bądź fragmentów. 
W 1922 roku Witkiewicz opublikował „Szkice estetyczne”, a rok później zbiór rozpraw i artykułów z lat 1920-1922, poświęconych problematyce Czystej Formy – „Teatr”. W okresie przedwojennym chętnie wystawiano sztuki Witkacego, nie mógł on jednak znaleźć sobie miejsca ani w sztuce ani w literaturze tego okresu. Czytany był jako „genialny ekscentryk”, którego twórczości towarzyszyła aura skandalu i prowokacji. Witkacy czuł się lekceważony i przede wszystkim niezrozumiały, nie przerwał swej artystycznej działalności i wydał kolejno w 1927 roku „Pożegnanie jesieni”, a w 1930 „Nienasycenie”. Ukoronowaniem twórczości pisarskiej są„Szewcy” z 1934 roku. Rok później pojawiło się zasadnicze dzieło filozoficzne, które wywołało liczne polemiki filozofów – „Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcie istnienia”. Dwa lata później powstały „Niemyte dusze”. W 1968 opublikowano niedokończoną, ostatnią powieść Witkacego „Jedyne wyjście”. 
Wrzesień 1939 roku zastał pisarza w Warszawie, ale Witkacy opuścił miasto i udał się wraz z falą uciekinierów na wschód. Dotarł do wsi Jeziory, po wkroczeniu Armii Czerwonej popełnił samobójstwo 18 września 1939 r.

 

·         Główne zagadnienia twórczości

 

1. Tajemnica istnienia 

Stałą cechą myślenia Witkacego jest przeświadczenie, że wszelkie poglądy powinny opierać się na ostatecznej instancji, jaką niewątpliwie stanowi filozofia - to ona porządkuje nasze widzenie świata. Głównym problemem filozoficznym jest problem istnienia człowieka i świata. Pytaniami nurtującymi filozofów, w tym również Witkacego, są pytania o istnienie: co to znaczy że coś istnieje, jak to coś istnieje, jak istnieje człowiek itd. Witkacy osobę pojmuje jako istnienie poszczególne, które otacza właśnie tajemnica istnienia, a jak sam pisze jest nią „jedność w wielości i nieskończoność jego tak w małości, jak w wielkości, przy jednoczesnej konieczności ograniczoności każdego Istnienia Poszczególnego”. Jednością jest więc człowiek, tożsamość jego „ja” jest faktem oczywistym. Charakteryzuje go jednak wielość doznań (myśli, wrażeń, uczuć itd.) stąd pojawia się wieczna dychotomia jedność-wielość, wieczne napięcie między mną (człowiekiem) a światem. Tajemnica Istnienia sprowadza się zasadniczo do tego, że człowiek pozostaje jednością mimo wielości jakości, które go konstytuują. Dogłębna znajomość ontologii Witkacego dla zrozumienia jego tekstów nie jest niezbędna. Trzeba jednak pamiętać, że jego twórczość jest wynikiem poczucia istnienia odwiecznej opozycji, jaka zachodzi między człowiekiem-jednością a światem-wielością, doświadczenie zaś tej opozycji, czyli przeżycie Tajemnicy Istnienia implikuje pragnienie poznania prawomocności istnienia. Nieumiejętność znalezienia odpowiedzi wywołuje uczucie niepokoju zwane przez Witkacego niepokojem metafizycznym. Celem sztuki staje się wyrażenie metafizycznych uczuć. 

2. Estetyka Czystej Formy

Odpowiedzi na dręczące pytania o sens istnienia, ludzkość poszukiwała na gruncie: religii, sztuki i filozofii. Witkacy był przeświadczony, że rozwój społeczno-naukowy spowodował upadek religii i podobnie sprawi, że sztuka i filozofia staną się niepotrzebne. Związane jest to z procesem uspołecznienia, który niszczy wszelką indywidualność. Przyszłe społeczeństwo charakteryzuje zanik wszelkich uczuć metafizycznych. Działa ono na kształt niezawodnego mechanizmu, w którym każda jednostka nie będzie już indywiduum, lecz jedynie cząstką tego mechanizmu, która ma do wykonania określone zadanie. I tak powstaje znamienne dla poglądów Witkacego określenie „mechanizacja”. Konieczne jest zwrócenie uwagi, że nie jest to ostrzeżenie przed rozwojem techniki, lecz przede wszystkim przed utratą indywidualności, przed redukcją duchowości. Społeczeństwo przyszłości jawi się jako zbiór ludzi-automatów, którzy nie doświadczają Tajemnicy Istnienia. Istota katastrofizmu Witkacego tkwi w tym, że jest on przekonany o nieuchronności nadejścia zmechanizowanej cywilizacji. Jej pojawienie poprzedzi jednak fala rewolucji.

Witkacy uważał, że jedynie sztuka w Czystej Formie umożliwić może przeżycie Tajemnicy Istnienia. Dzieło sztuki ma być wynikiem niepokoju metafizycznego artysty, ma umożliwić przeżycie bytu, jako ”jedności w wielości”. Postulat sztuki dla sztuki wymaga deformacji rzeczywistości, współcześni ludzie potrzebują wrażeń gwałtownych, tylko wtedy artysta może poruszyć odbiorcę. Dzieło ma oddziaływać najpierw swą kompozycją opartą na grze barw i form, potem treścią. Witkacy „Pragnął wzbudzić emocje, wywołać uczucie dziwności, niepokoju powiązanego nie z opowiedzeniem jakiejś fabuły, ale z samym faktem istnienia jednostki i wszechświata jako czegoś niewytłumaczalnego do końca, spowitego tajemnicą”. Sztuka taka najlepiej może być zrealizowana w teatrze, ale musi to być nowy teatr, który odrzuci symbolizm, naturalizm, i realizm, który zerwie ze społeczno-patriotyczną retoryką. 
Teatr Czystej Formy trzeba stworzyć od podstaw, musi on bowiem odrzucić żądanie prawdopodobieństwa i rzekomych prawd psychologicznych (analizę psychologiczna pogardliwie nazywał „bebechowatością” literatury) a co za tym idzie musi zrezygnować z dotychczasowych kategorii estetycznych i literackich. Aktor nie ma ani „przeżywać” ani „wcielać się” w przedstawianą postać, ma odegrać rolę zgodnie z „ideą formalną sztuki”. W jej zrozumieniu pomaga aktorowi reżyser, jest to ważne, gdyż to od aktora zależy wywołanie przeżycia metafizycznego u widza. Przeżycie to potęgowane jest przez przeżycie estetyczne, którego dostarcza scenografia idealnie wtopiona w całość przedstawienia. Witkacy pragnie – jak sam pisze - „teatru poza pojęciami śmiechu i płaczu, życiowego komizmu lub tragizmu, teatru czystego, pozbawionego kłamstwa, a dziwnego jak sen, w którym przez wypadki niczym życiowo nieusprawiedliwione, śmieszne, wzniosłe czy potworne, przeświecałoby łagodne, niezmienne, z Nieskończoności promieniujące światło Wiecznej Tajemnicy Istnienia…Wychodząc z teatru, człowiek powinien mieć wrażenie, że obudził się z jakiegoś dziwnego snu, w którym najpospolitsze nawet rzeczy miały dziwny, niezgłębiony urok, charakterystyczny dla marzeń sennych, nie dających się z niczym porównać.” Katharsis w teatrze Witkacego miał wypływać ze wstrząsu estetycznego, obyczajowego. Widz powinien być „wciągnięty” do akcji, porażony i olśniony niesamowitością zdeformowanej rzeczywistości.

 

4.     Opracowanie:

·         Geneza Szewców

„Szewcy” są ostatnią zachowaną w całości sztuką Witkacego, jej pisanie rozpoczął w 1927 roku, zakończył zaś po siedmiu latach w 1934 r. Pisarz żadnemu utworowi nie poświęcił tak dużo uwago (poza dziełem filozoficznym „Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcie Istnienia”), być może powodem zaistniałej sytuacji jest fakt, iż pisał ją po pierwsze po okresie dłuższej przerwy w tworzeniu, a po drugie po okresie rozczarowania teatrem, który najpierw źle, a potem wcale nie wystawiał jego sztuk. Istotne jest, że Witkacy pisał szewców po „Pożegnaniu jesieni” a równocześnie z pracami nad „Nienasyceniem” i „Jedynym wyjściem”. Można zauważyć, że te same postacie występują i w dramacie i w powieściach (Sajetan Tempe, Gnębon Puczymorda), ale nie zbieżność postaci, a raczej ich nazwisk jest najistotniejsza – jak pisze L. Sokół -najważniejsza jest wspólność problematyki. Chodzi tu o losy jednostki i społeczeństwa, jednostki i kultury na tle przemian społeczno-politycznych. Dzieła te odzwierciedlają ówczesne zainteresowanie Witkacego tematami społecznymi i filozoficznymi. 

„Szewców” uważa się za najlepszą ...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin