ma.pdf

(719 KB) Pobierz
117145506 UNPDF
„Medycyna alternatywna” - zbiór tekstów
Niniejsza publikacja zawiera teksty zaczerpnięte z dwumiesięcznika „Nexus” oraz pewnych książek,
tematycznie dotyczących różnych dziedzin medycyny niekonwencjonalnej, zarówno naturalnej jak i
wykorzystującej nowoczesne technologie.
Chromoterapia – leczenie kolorem i światłem / „Lecznicze własności pełnospektralnego światła” /
„Terapia kolorowym światłem i represje AMA” / „Czy pospolity grzyb może być przyczyną raka?” /
„Leczenie raka jonami krzemu” / „Cudowna kuracja na malarię i inne choroby” / „Nowe tajemnice
niekonwencjonalnej medycyny” (Uzdrawianie świadomości / Sztuka i rola pozytywnego myślenia / Technika
budowania afirmacji / Siły życia zwane psychicznymi / Leczenie psychotroniczne / Anopsologia - instynkt w
odżywianiu / Lecznicza głodówka - odmładza i przedłuża życie! / Apiterapia - leczenie miodem, propolisem, pyłkiem,
mleczkiem i... jadem pszczelim / Aromaterapia - ozdrowieńcze zapachy / Magnetoterapia - leczenie magnesem / O
homeopatii / Muzykoterapia / Ostrożnie z uzdrowicielami! / Poznaj swój biorytm / Sekretna potęga snu) /
Awitaminoza / Eliksir życia niesiony na krzydłach orłów / Woda, która uzdrawia / Balsamka leczy
cukrzycę / Jeden lek na wszystkie choroby / Siemię i olej lniany – pomijany składnik w programach
dotyczących zdrowia
Chromoterapia – leczenie kolorem i światłem
(zaczerpnięte z książki „Tajemnice niekonwencjonalnej medycyny” - Elżbieta Cybulska)
Chromoterapia to nazwa współczesna, lecz uzdrawianie kolorem i światłem jest niemal tak stare jak
ludzka cywilizacja. Już kapłani w starożytnym Egipcie wystawiali na działanie słońca misy zawierające soki
warzyw i owoców, aby naładować je energią Ra. Niekiedy nawet wkładali do naczyń klejnoty tej samej
barwy co owoce i warzywa, aby spotęgować działanie koloru. Leczenie kolorem jest szczególnie znane i
dość powszechnie stosowane na Dalekim Wschodzie, gdzie np. znany uzdrowiciel Iwala Prasad zwalcza
kolorem nawet bardzo groźne choroby.
Europa i Ameryka także nie pozostaje w tyle w stosowaniu koloru w celach leczniczych. Amerykański
uczony dr E. Babbitt opatentował urządzenie pod nazwą „chromolume”, które przepuszcza promienie
słoneczne przez kolorowe szkła i jest wykorzystywane do leczenia. W Anglii diagnozowanie i leczenie
barwami jest metodą uznawaną oficjalnie. Na czym opierają się chromoterapeuci w swoich badaniach? Otóż
wychodzą oni z założenia, że u zarania życia na ziemi procesy życiowe pierwotnych organizmów były
regulowane przez światło, które jest przecież niczym innym , jak falami elektromagnetycznymi o określonej
długości.
Chromoterapia polega na stosowaniu różnych barw promieni w stanach chorobowych ciała i umysłu.
Przenikająca moc światła i barwy oddziaływuje bezpośrednio na protoplazmę komórek, a więc na szybkość i
energię reakcji chemicznych zachodzących w organizmie. Długość fal różnych barw jest zróżnicowana, stąd
też ich różne oddziaływanie.
Choroba w organizmie oznacza brak harmonii w systemie lub inaczej mówiąc, brak określonego koloru,
chodzi więc o przywrócenie poprzedniego stanu lub wyrównanie braku koloru. Badania Marii de
Karpowicki opisane w książce „Spektrobiologia” wykazały, że każda barwa spełnia określoną funkcję
życiową i kolor ma aktywne działanie stymulujące.
Leczenie kolorem można stosować w sposób dwojaki: przez odpowiednie naświetlanie oraz mentalne
wyobrażanie danego koloru. Wyróżniamy siedem kolorów, z których czerwony, żółty i niebieski
odpowiadają trzem głównym pierwiastkom – wodorowi, tlenowi i węglowi. Kolory te mają wielkie
znaczenie dla życia na ziemi. Oprócz nich wyróżniamy jeszcze kolor pomarańczowy, fioletowy, indygo,
zielony.
Najprostszym sposobem leczenia kolorem jest zastosowanie elektrycznych źródeł światła z
odpowiednimi żarówkami lub kolorowymi przeźroczami. Światło kieruje się głównie na tył ciała, obszar
kręgosłupa i system nerwowy. Jest to doskonały sposób na regenerację komórek nerwowych. Chory
powinien być obnażony i przebywać w świetle ok. 30 minut. Drugim sposobem leczenia barwą jest
wyobrażenie sobie danego koloru, który uzdrawia dany organ. Zabieg ten można wykonywać niemal w
każdej sytuacji życiowej i poleca go bardzo Evelyn Monahan, o której szerzej piszę w rozdziale „Sam na
sam ze sobą...”.
„Kolor jest życiem” - pisze francuski filozof Bacon, lecz może on nam nie tylko pomagać, ale i szkodzić.
Most „Black-friars” w Londynie miał kiedyś ponurą sławę mostu samobójców. Kiedy przemalowano go z
koloru czarnego na zielony, to liczba samobójstw spadła o jedną trzecią. Właściciel pewnego baru w USA
pomalował go na czerwono i od tego czasu wprawdzie przybywało klientów, lecz jednocześnie dochodziło
do licznych awantur, demolowania lokalu, co w rezultacie doprowadziło właściciela niemal do bankructwa.
Z kolei, gdy inny szef restauracji oświetlił stoły z jedzeniem na fioletowo, to okazało się, że ludzie
szybko tracili apetyty.
Nie zdajemy sobie zupełnie sprawy z tego, jak silny wpływ mają barwy ma fizjologiczne funkcje naszego
organizmu i naszą psychikę. Dr Antal Nemcsics z Budapesztu mierzył studentom ciśnienie krwi najpierw
przy białym świetle, a potem w odstępach kilkuminutowych przy czerwonym i niebieskim. Oświetlenie
czerwone wpływało na wzrost ciśnienia i tętna, a niebieskie na ich spadek.
Oto krótkie omówienie siedmiu kolorów.
CZERWIEŃ – rozgrzewa, ożywia, przyśpiesza wibracje, działając na ośrodek rządzący żywotnością
fizyczną. Doskonała przy wszystkich postaciach chorób krwi, zwalcza anemię, łagodzi paraliż, eczy gruźlicę,
wręcz wymarzony kolor dla osób z niskim ciśnieniem.
POMARAŃCZOWY – kolor witalności, ciepła, wpływa głównie na gruczoły asymilacji i krążenia,
reguluje pobieranie pokarmów. Wskazany jest przy osłabionej pracy serca, astmie, bronchicie, flegmie i
epilepsji. Epileptyk powinien mieć wokół siebie jak najwięcej koloru pomarańczowego.
ŻÓŁTY – leczy umysł i ciało jako całość, zwłaszcza podczas nie ustalonych chorób i obrażeń cielesnych,
regeneruje system nerwowy. Bardzo pomocny przy leczeniu niestrawności, wzdęciach, zaparciach oraz
cukrzycy.
ZIELONY – to kolor równowagi i harmonii, dlatego też ma olbrzymie znaczenie dla układu nerwowego,
uspokaja, koi. Wskazany osobom przeżywającym depresję, cierpiącym na zaburzenia nerwowe i bóle głowy.
Reguluje pracę serca.
NIEBIESKI – dr E. Babbitt w książce „Podstawy światła i kolorów” tak o nim pisze: „Promień niebieski
jest jednym z najlepszych antyseptyków na tym świecie. Barwa niebieska jest zimną wibracją o
własnościach ściągających i nasennych. Działa uspokajająco, łagodnie i jest doskonała w stanach zapalenia i
gorączki”. Błękit przede wszystkim leczy różnego rodzaju schorzenia gardła, jak: chrypka, zapalenie strun,
zalecany też jest przy żółtaczce, reumatyźmie, oparzeniach.
INDYGO – kolor ten działa przez szyszynkę w centralnej części głowy, rządząc okiem, uchem i nosem.
Zaleca się też przy chorobie umysłowej i psychicznej. Podobnie jak pomarańczowy, jest pomocny przy
leczeniu bronchitu, astmy i zapaleniu płuc. Stosując indygo można choremu pomóc przy katarakcie i
zapaleniu oka.
FIOLET – barwa ta działa szczególnie korzystnie na system nerwowy i wskazana jest dla osób
zajmujących się pracą twórczą, którzy są często w stanie stresu i napięcia. Doskonale usuwa bezsenność i
wpływa korzystnie na rozwój duchowy człowieka.
Osoby zajmujące się leczeniem kolorami polecają też tzw. Napromieniowywanie wody danym kolorem.
Jest to proste. Należy wziąć szklankę zimnej wody i trzymając w lewej ręce umieścić nad nią prawą rękę z
palcami skierowanymi ku dołowi, a następnie skoncentrować się nad kolorem, którym chcemy nasycić
wodę. Pięć minut koncentracji wystarczy na napromieniowanie wody kolorem, którą następnie wypijamy
małymi łyczkami.
Innym sposobem karmienia się kolorem jest spożywanie nasłonecznionych owoców, warzyw i płynów,
poddanych wcześniej działaniu energii słonecznej. Tak np. Osoby mające skłonności do osłabienia
nerwowego i kłopoty ze śledzioną, potrzebują dużo koloru pomarańczowego, będącego w takich roślinach,
jak marchew czy brzoskwinie lub pomarańcze.
Każdy z nas reaguje na barwy inaczej. Wpływa na to nasz stan zdrowia, temperament, samopoczucie. Są
kolory, z którymi niemal utożsamiamy się, a innych instynktownie unikamy. I nie jest to przypadkowe.
Psycholodzy i psychiatrzy twierdzą, że na podstawie ulubionego przez kogoś koloru są w stanie określić
charakter człowieka, samopoczucie, itp. Przekonajmy się zatem, czy istotnie tak jest. Oto zestaw kolorów
opracowany przez francuskiego uczonego Hadesa. Najpierw jednak musimy wybrać jeden z kolorów, który
nam najbardziej odpowiada, a następnie zapoznać się z jego interpretacją. Zestaw tych kolorów został
opublikowany we francuskim czasopiśmie Elle.
BIEL – to ekstaza, oddalenie, ale też zbliżenie, wiara, wyobraźnia, religia, spokój i pokój, zatopienie we
wszechświecie, nirwana, współczucie, wspomaganie. „Biali” marzą, aby wznieść się w niebiosa, ale ta
wyprawa może ich doprowadzić zarówno do zakonu, jak i narkotyków. „Biali” powinni odsunąć od siebie
wszelką zazdrość i niskie uczucia, połączyć siłę lwa z ostrożnością węża.
Prawdopodobnie posiadają zdolności parapsychologiczne.
BRĄZ – to umiarkowanie, wiedza, podniosłość, samotność, niezłomność, cisza, władza, surowość,
oszczędność. „Brązowi” mocno stoją nogami na ziemi. Są tajemnicą dla otoczenia, lecz w nagłym przypadku
można na nich liczyć. „Brązowi” niewiele czasu poświęcają miłości i zmysłowości. Za bardzo boją się, że
stracą kontrolę nad sobą. Bardzo często brąz zaczyna dominować w wieku dojrzałym. Jakiekolwiek by były
ich cele, „Brązowi” wszystkiego dopną.
CIEMNA SZAROŚĆ – to logika, nauka, medycyna, przebiegłość, technika, rozwiązywanie problemów.
Ciemna szarość działa oczyszczająco. Pojawia się w snach, gdy walczymy z chorobą, albo problemem
natury uczuciowej lub zawodowej. „Ciemnoszarzy” lubią porządek i analizę. Każda rzecz musi znać swoje
miejsce. Bywają uważani za zbyt skrupulatnych, ale jeżeli coś będzie źle się układało, do nich zwrócą się o
pomoc. Mogą osiągnąć szczyty zarówno w naukach humanistycznych, jak i rękodzielnictwie artystycznym.
Nie powinni być tak sztywni, ich życie seksualne potrzebuje więcej luzu. „Ciemnoszary” może być kolorem
rozczarowania, z którym jednak szybko sobie radzą.
CIEMNA ZIELEŃ – to upór, spokój, solidność, przyroda, pieniądze, posiadłości ziemskie, architektura.
„Ciemnozieloni” są często mało otwarci na cudze pomysły, ich upór gasi zapały innych i może doprowadzić
do prawdziwego „rozdętecia ego” i zaborczości. Poczucie estetyki i wybredność pozwoli „Ciemnozielonym”
osiągać bogactwo (duchowe, a przy odrobinie szczęścia i materialne). Powinni być nieco łagodniejsi,
pomyśleć o tym, że inni mają prawo do własnej opinii, niekoniecznie głupiej. Dają bliskim poczucie
bezpieczeństwa. Jeżeli życie seksualne źle się im układa, mają skłonności do napięć i niepokojów, ale
wykazują silną wolę, aby przezwyciężyć wszelkie trudności. Do zmiany zdania może „Ciemnozielonych”
nakłonić tylko wytrawny dyplomata.
CZERŃ – to narządy płciowe, życie seksualne, orgazm, noc, zniszczenie, ale też zmartwychwstanie,
moce tajemne, podświadomość, śmierć. To kolor buntu. To zatarcie ego. Nie dobrowolne, jak w przypadku
bieli, lecz narzucone. Uczucia „Czarnych” są skrajne, pasje wszechogarniające, są zawsze gotowi do walki.
Płomień namiętności ich nie opuszcza. Miewają kłopoty z jasną oceną sytuacji. Niezależnie jednak, jakiej
natury są ich kłopoty, zawsze idą pewnym krokiem.
CZERWONY – to kolor działania, ognia, namiętności, podbojów. Pragnienia, jakie objawia, nigdy nie są
zaspokojone. „Czerwonych” nie nękają wyrzuty sumienia ani skrupuły. „Czerwoni” odczuwają potrzebę
dominacji, wysuwania się na pierwszy plan. Mają wszelkie szanse stania się liderami, jeżeli przerost ambicji
nie sprawi, że zaczną popełniać fałszywe kroki. Mają tylko jedno pragnienie: korzystać z życia i spełniać
własne zachcianki. Czerwień to kolor pożądania. Ulubione zajęcia „Czerwonych” obejmują szeroki wachlarz
czynności: od polowania do pilotażu w rajdach samochodowych. W tej dziwnej fascynującej kategorii
mieści się zarówno św. Franciszek z Asyżu, jak i Hitler.
CIEMNONIEBIESKI – to podróże, uniwerstytety, wiedza, religia, świat pozazmysłowy, sztuki wojenne,
jazda konna. „Ciemnoniebiescy” często są artystami. Łatwo osiągają prestiż i pieniądze. „Ciemnoniebiescy”
mogą służyć innym za przewodników. Są pełni życia, kochają dzieci. Ciągle czują się jak aktorzy na scenie i
dlatego przyjemność sprawiają im wszelkie wyróżnienia. Jeżeli lubią swoją pracę, są w niej znakomici. Dużo
podróżują.
FIOLET – to przestrzeń, wolność, wszystko, co jest niekonwencjonalne, wszystko, co łamie ograniczenia.
„Fioletowi” idą przez życie zygzakiem. Pragną przebudzenia, towarzyskiego lub umysłowego. Właściwie
nie ma bariery między nimi, a otoczeniem. Od przyjaciół wymagają, aby zapełnili pustkę uczuciową. Ich
wrodzona inteligencja czasem poraża innych i wprawia w stan napięcia. Grożą im choroby tarczycy i
nerwica wegetatywna. Lubią szybkość i niebezpieczeństwo. Namiętnie lubią rozwiązywać tajemnice. Marzą
o skrzydłach Ikara, by wzlecieć do słońca.
JASNA ZIELEŃ – to ocenianie, współpraca, małżeństwo lub rozwódk, estetyka, łagodność,
sprawiedliwość, partnerstwo. Nie ma napięć ani cierpkości ciemnej zieleni, ale też brak jej uporu. Zieleń to
kolor młodości. „Jasnozieleni” są stworzeni, aby mieć wielu przyjaciół i brać na siebie liczne zobowiązania.
Powinni nauczyć się słuchać. Sekret sukcesu? Mówić każdemu to, czego od nich oczekują. Jasna zieleń to
kolor chwili, równowagi, zapachu – ulotnego niczym szczęście.
JASNA SZAROŚĆ – to umysł, wszechstronność, lecz także rozproszenie, to rozsądek, szybkość,
zrozumienie, także młodość, ekstrawertyzm, ciągła ruchliwość. „Jasnoszarzy” nie znoszą żadnych
ograniczeń, nawet tych, które sami sobie narzucili. Mają skłonność do unikania trudności. Odznaczają się
roztrzepaniem lub trudnościami z koncentracją, ale jest to połączone z bogactwem myśli. Pod względem
zdrowotnym są raczej wrażliwi, źle znoszą hałas i upał. Nie są ani bezwzględni ani przesadni, inteligencja
pozwala im nawiązać związki z innymi. Można im zarzucić brak ciepła czy głębi, ale zwykle wynika to z
nieśmiałości. „Jasnoszarzy” to kolor szybkiego tempa, ale też ucieczki.
JASNONIEBIESKI – to marzenie, romantyzm, popularność, macierzyństwo, bezpieczeństwo, rodzina,
sen. Jasnoniebieski to kolor uczucia, nie wyklucza jednak innych. Matka to najważniejsza osoba dla
„Jasnoniebieskich”. Jeżeli w dzieciństwie nie obdarzała ich wystarczającym uczuciem, ten brak pozostanie
przez całe życie. „Jasnoniebieski” nie umie być sam, dużo daje i chce otrzymywać. To kolor kobiecości.
„Jasnoniebiescy” dążą do pokoju, spokoju i ciepła rodzinnego. Lubią życie w grupie, pokojowe kontakty z
innymi. Kochają morze i pdróże. Skłaniają się raczej ku doświadczeniom emocjonalnym niż seksualnym. Są
popularni, lubiani. Dobrze czują się z tym wszystkim, co łączy ludzi, jak tradycja, religia, polityka.
ŻÓLTY – to twórczość, miłość, boskość, ciepło, promieniowanie, sława, siła, wakacje, teatr, nauka.
„Żółty” skupia siłę woli i kieruje ją tam, gdzie jest najskuteczniejsza. W ciele odpowiada sercu, slotowi
słonecznemu, kręgosłupowi. Żółty promieniuje na sprawy materialne i duchowe. „Żółci” są otwarci, twórczy
i łakomie dążą do szczęścia. Ich życie naznaczone jest niezwykłymi chwilami. Zmysłowi i uczuciowi, są
czasem nadwrażliwi. Poznają namiętności i cierpienie prawdziwego życia , przekazują je otoczeniu. Spotyka
ich uznanie otoczenia, zazdrość, są wspaniali, szczodrzy, lecz potrzebują całej inteligencji, by nie popadli w
zarozumiałość.
Przedstawionego zestwu kolorów wraz z jego interpretacją nie należy traktować zbyt serio, lecz kto się z
nim zapoznał, musi przyznać, że coś w nim jest...
Chromoterapia towarzyszy nam na co dzień, a od stopnia naszej świadomości i wiedzy uzależnione jest,
czy wykorzystamy ją przeciwko sobie, czy dla siebie. Uważajmy zatem na to, co nosimy na sobie i jak
wyglądają wnętrza, w których przebywamy, bo być może właśnie one decydują o naszym dobrym lub złym
samopoczuciu.
Biorąc pod uwagę pewne typowe i powszechne reakcje organizmu chromoterapeuci ustalili praktyczne
wskazówki doboru kolorów w mieszkaniu korzystnych dla zdrowia i samopoczucia.
Kuchnia: barwy ścian powinny być pogodne, ale nie jaskrawe, od kości słoniowej, poprzez błękit i róż, aż
do bieli.
Przedpokój: żywe jaskrawe kolory.
Jadalnia: ściany powinny być jasne, choć nie blade.
Salon: meble powinny być sharmonizowane z kolorem ścian, ale nie jaskrawe.
Sypialnia: barwy ścian mają wytwarzać klimat spokoju i odpoczynku, najlepsze są w tonacji niebieskiej
lub szarej.
Pokój dziecinny: barwy jasne, lecz z elementami w kolorze jaskrawym.
„Lecznicze własności pełnospektralnego światła” - Joseph G. Hattersley
Właściwe wystawianie swojego ciała na działanie światła o pełnym zakresie widma może skutecznie
chronić przed chorobami, utrzymując nasz organizm w dobrym zdrowiu.
ŚWIATŁO ULTRAFIOLETOWE - FAKTY I MITY
Ameryka cierpi na fobię, nieracjonalny strach przed światłem (promieniowaniem) ultrafioletowym (UV).
Nowy kaprys naukowy nakłania nas do bezsensownych zachowań. Wynikające z niego choroby i
niewłaściwe zachowanie wprawiają w zakłopotanie i jednocześnie wzbogacają lekarzy, psychiatrów,
dentystów, kryminologów, a także firmy farmaceutyczne.
W wielu dziedzinach nauki i medycyny prawda pozostaje dla wielu badaczy w związku z następnym
grantem, naciskiem środowiska naukowego i walką o możliwość pozostania przy swoim stanowisku. Ten
całkiem polityczny proces zachodzi nawet wtedy, gdy dowody wskazują na coś przeciwnego, jak to ma
miejsce w omawianej tu sprawie. 1 Wiele badań „naukowych” uważanych jest - i to wcale nie bezpodstawnie
- za sfałszowane. 2,3 Tak duża ilość sponsorowanych badań naukowych wycelowanych niemal wyłącznie w
jednym kierunku jest charakterystyczna dla potencjalnie niebezpiecznych naukowych wybryków. Niemal
wszyscy „naukowcy” próbują udowodnić coś, co pomoże im w dalszej karierze, natomiast odkrycie prawdy
jest dla nich sprawą drugorzędną.
Prognozy dotyczące natężenia promieniowania UV w dużych ośrodkach miejskich podawane są obecnie
już codziennie. Amerykańska Agencja Ochrony Środoowiska (Enviromental Protection Agency; w skrócie
EPA) sugeruje, że przebywając na świeżym powietrzu powinniśmy „chronić się przed promieniowaniem
UV, gdy tylko zauważymy własny cień”. Wielu lekarzy daje takie same ostrzeżenia swoim pacjentom. To
jest straszna rada. Gdyby człowiek był maszyną, lekarz mógłby naprawić lub wymienić jedną część, nie
martwiąc się o resztę urządzenia. Człowiek maszyną jednak nie jest, przypomina raczej sieć lub hologram.
Każdy organ i każda część naszego ciała ma wpływ na wszystkie pozostałe - komórki jednej części ciała
komunikują się z komórkami pozostałych części. 4
W rezultacie tego typu porad opartych na pseudonaukowych podstawach używanie okularów
przeciwsłonecznych stało się epidemią, kryjemy się za eleganckimi, przyciemnianymi szybami
samochodowymi, pokrywamy naszą skórę filtrami przeciwsłonecznymi, nawet w przypadku krótkiego
wystawienia na słońce. Ludzie, którzy poddają się takim praktykom, rujnują swoje zdrowie psychiczne 5 i
fizyczne.
Ta fobia zrodziła się, kiedy badacze znieczulając zwierzęta doświadczalne, otwierali im na siłę oczy i
naświetlali je intensywnym światłem UV, które powodowało uszkodzenie siatkówek. Nadmierne
wystawienie na jeden z zakresów ultrafioletu (bakteriobójczy UVC o krótszej fali) może uszkodzić tkankę,
lecz EPA robi tu zabawny przeskok od prawdy do wniosku, że powinniśmy unikać wszystkich zakresów
UV. Natężenie UVC w świetle słonecznym wcale nie wzrasta, zaś przypuszczenie jakoby ochronna warstwa
ozonu malała zostało obalone ( patrz poniżej ). UVC występuje w świetle solariów i lamp halogenowych. 6 W
rzeczywistości ta niewielka ilość promieniowania UV, jaka znajduje się w świetle słonecznym jest niezbędna
dla zdrowia fizycznego i psychicznego, społecznego zachowania, siły mięśni, energii i uczenia się. 7
Stosowane z umiarem światło słoneczne zwiększa odporność organizmu i stymuluje metabolizm
zmniejszając zapotrzebowanie na pożywienie oraz wzmagając naszą inteligencję.
Obalenie mitu zagrożenia ze strony dziury ozonowej
Poniższe ustępy i przypisy pochodzą z książki Richarda Hobdaya The Healing Sun: Sunlight and Health
in the 21 st Century ( Lecznicze slońce - światło słoneczne i zdrowie w XXI wieku ). 8
Nie było żadnego wzrostu zachorowań na raka skóry i choroby oczu, zaburzeń systemu immunologicznego czy
szkód w środowisku, które można by przypisać wzrostowi promieniowania ultrafioletowego. Największym miastem
Ameryki Południowej położonym w pobliżu antarktycznej dziury ozonowej jest Punta Arenas w południowym Chile.
Wbrew przeciwnym doniesieniom w Punta Arenas nie wystąpiły żadne problemy zdrowotne związane z dziurą
ozonową, zaś pomiary promieniowania ultrafioletowego wykazują, że jakikolwiek jego przyrost jest zbyt mały, aby
mieć znaczący wpływ na zdrowie. 9
Artykuł naukowy opublikowany w roku 1998 przez Europejskie Forum Nauki i Środowiska [European Science and
Enviromental Forum] poddaje w wątpliwość powszechnie panujący pogląd, że ilość ozonu się zmniejsza, i stwierdza,
że prognozy stawiane przez naukowy establishment i media były nieuzasadnione. 10 Jeśli to prawda i dziura w warstwie
ozonowej jest tylko jej okresowym ścienieniem w górnej atmosferze występującym wczesną wiosną, to nie ma żadnego
powodu do obaw, że promieniowanie UV stanie się bardziej niebezpiecznie i wywoła u ludzi raka skóry.
Nie ma jak dotąd żadnego dowodu na poparcie szeroko rozpowszechnionego poglądu, że wzrost zachorowań na
złośliwego czerniaka w ostatnich latach ma jakikolwiek związek z ubytkiem ozonu. Przyrost ten zaczął się, zanim
dostrzeżono jakikolwiek ubytek ozonu. Opublikowany w British Journal of Cancer artykuł pokazuje, że w Norwegii od
roku 1957 do 1984 ilość przypadków czerniaka złośliwego wzrosła o 350 procent u mężczyzn i 440 procent u kobiet. W
tym samym okresie nie było żadnych zmian w stężeniu ozonu nad Norwegią ani żadnych znaczących zmian w rocznych
dawkach promieniowania ultrafioletowego ze Słońca. 11 Przerażające historie, jak ta o pewnej owcy w Chile, u której
pod wpływem wzrostu promieniowania UV wystąpiła zaćma (katarakta), nie mają pokrycia w literaturze naukowej. U
wzmiankowanej owcy wykryto później chorobę zakaźną, zaś światło słoneczne nie miało z zaćmą nic wspólnego. 12,13
Jedno jest jednak jasne - na temat ubytku ozonu, a zarazem opalania się, istnieje ogromna ilość opinii i komentarzy
opartych na wątłych podstawach. Jak na razie nikt nie udowodnił, że ubytek w warstwie ozonowej jest odpowiedzialny
za wzrost zachorowań na raka skóry. Większy pożytek wyniknie z badań nad rzeczywistymi przyczynami raka skóry
niż z marnotrawienia czasu na badania górnych warstw atmosfery i zwalania całej winy na słońce. Dieta i styl życia
grają znacznie większą rolę w genezie raka, niż się obecnie uważa. To samo można by też powiedzieć o innym, coraz
częściej występującym, schorzeniu, które łączone jest z ubytkiem ozonu - zaćmie starczej.
Należy zauważyć, że wystawienie na nawet niewielką dawkę UVB znacząco zwiększa ryzyko zaćmy 14 ,
ale tylko w zestawieniu z charakterystyczną dla Zachodu niezdrową dietą, bogatą w nienasycone tłuszcze i
produkty ich utleniania. 15,16 Ludzie (ze mną włącznie), którzy stosują bardziej racjonalną dietę, wzbogaconą
w witaminy C i E, nie zapadają na zaćmę, nawet w przypadku przewlekłego przebywania na słońcu. 17,18
FOTOBIOLOGIA
Nieżyjący już dr John N. Ott 19 stworzył, zaczynając od fotografii poklatkowej jako hobby w szkole
średniej, nową gałąź nauki - fotobiologię. Działał aktywnie na tym polu jeszcze po dziewięćdziesiątce.
W swojej ostatniej wydanej w roku 1990 książce Light, Radiation and You: How to Stay Healthy
( Światło, promieniowanie i ty - jak zachować zdrowie ) 20 napisał: „Człowiek zaadoptował się do światła o
pełnym spektrum i jego sztuczne zniekształcanie, takie jak złe oświetlenie będące analogią do
nieprawidłowego odżywiania, może wywierać na nas wpływ biologiczny”. W wywiadzie opublikowanym w
roku 1991 stwierdził ponadto: „Siatkówka jest połączona kanałami neurochemicznymi z szyszynką i
przysadką mózgową, nadrzędnymi gruczołami całego systemu hormonalnego, które kontrolują produkcję i
uwalnianie hormonów. Regulują w ten sposób biochemię całego organizmu i jego wzrost, działanie
wszystkich organów naszych ciał, z mózgiem włącznie”. 21
Nastawiony krytycznie czytelnik może zapytać: Kto przeprowadził poważne, naukowe badania
potwierdzające twierdzenia dra Otta? Odpowiedź na to pytanie brzmi: A jak można zarobić promując światło
słoneczne? Pomyślcie o tym.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin