NADZIEJA
Bardzo dawno temu w Chinach żył sobie pewien stary człowiek. Drzwi jego domu wychodziły na południe. Dwie wielkie góry zasłaniały promienie słońca. Nie było też żadnej drogi w tamtym kierunku. Starzec postanowił ze swoimi dwoma synami, że przeniesie te góry na inne miejsce. W tamtych czasach było to możliwe tylko przy pomocy łopaty i koszyka.
Sąsiedzi przypatrywali się pracy całej rodziny i z politowaniem kiwali głowami: „Co za głupcy! Szkoda ich sił i czasu! Z motyką na słońce! Chcą dokonać rzeczy niemożliwych!"
Stary człowiek uśmiechał się tylko na uwagi sąsiadów i powtarzał: „Kiedy ja umrę, to moi synowie będą pracować dalej. Kiedy i oni umrą, to będą pracować ich dzieci, a moje wnuki. Obie góry są wysokie, lecz już nie rosną, nie będą większe, a nas z każdym pokoleniem będzie więcej przy pracy. Z każdą odrobiną ziemi, którą przeniesiemy na inne miejsce będziemy bliżej wyznaczonego celu.
Lepiej i mądrzej jest coś robić, niż tylko się skarżyć, że góry zasłaniają promienie słoneczne i nie można skrócić drogi do najbliższych miejscowości". I z niewzruszoną nadzieją pracował dalej ten człowiek. Owa niewzruszona niczym nadzieja poruszyła serca Pana Boga, który patrzył na wysiłek człowieka. Posłał on swoich aniołów, aby przenieśli góry na inne miejsce. I gdy to się stało, wtedy promienie słoneczne padły po raz pierwszy na dom starca i ludzie mieli krótszą drogę.
jolas_79