Wielki Post.doc

(26 KB) Pobierz
Wielki Post

Wielki Post

- odpowiednia pora

Krysia przez długi czas byia najlep­szą uczennicą w klasie. Z większości przedmiotów miała piątki i szóstki. Tylko matematyka sprawiała jej trudności. Za to w nauce języka polskiego nikt nie mógł jej dorównać.

Po feriach zimowych do kia-   ^* sy przybyła nowa dziewczynka -  ///i Klaudia. Wkrótce okazało się, że  '/ 'y jest  również  bardzo  dobrą uczennicą. Ma tylko jeden słaby punkt - język polski. Z mate­matyką natomiast radzi sobie świetnie.

W klasie były teraz dwie wyróżniające się uczennice, które zaczęły ze sobą rywalizo­wać. Nie potrafiły cieszyć się wzajemnie swoimi osiągnięciami -wprost przeciwnie. Klaudia wyraź­nie traciła humor, kiedy pani polo­nistka chwaliła wypracowanie do­mowe Krysi, albo jej klasówkę. Ni­gdy nie pogratulowała koleżance. Krysia postępowała podobnie. Cza­sem, gdy Klaudia myliła się w odpowiedzi na lekcji polskiego, albo nie umiała po­prawnie wyrecytować wiersza, Krysia par­skała cichutkim śmiechem, a na przerwie mówiła do koleżanek: - Jak można nie na­uczyć się wiersza na pamięć?! Przecież to takie łatwe!

Każda z nich chciała przewodzić wśród koleżanek. Żeńska część klasy po­dzieliła się na dwie grupy. Zdarzały się sprzeczki, plotki i dąsy. Chłopcy podśmie­wali się z dziewcząt. Mówili, że są zazdros­ne i kłótliwe. Pani wychowawczyni kilka razy przypomniała dzieciom, że klasa po­winna być jedną wielką rodziną, żyjącą w zgodzie i życzliwości. Słuchano jej uważnie, ale w tej „rodzinie" nic nie zmie­niało się na lepsze.

* * *

W pochmurny, marcowy dzień Klau­dia wracała od cioci. Zaczęło padać. Bie-

gła osiedlową uliczką. Deszcz przerodził się niemal w ulewę. Nagle zauważyła przed sobą znajomą postać. To była Kry­sia, pochylona nad ławką, na której leżała torba z zakupami.

- Cześć! Co tu robisz?

- Wracam ze sklepu. Torba pękła, wszystko całkiem zamokło - cukier, mą­ka, tarta bułka. Zgarnęła produkty z ławki i wrzuciła do kosza na śmieci. Wyglądała żałośnie - ociekająca wodą, zmartwiona, bliska płaczu.

- Krysiu, wróćmy do sklepu - rzekła Klaudia. - Kupimy jeszcze raz to samo, poprosimy o mocniejszą torbę. Patrz, deszcz przestał padać. Chodź!

- Nie mam pieniędzy. Musiałabym pójść najpierw do domu. Że też mi się przytrafiło coś takiego! Mama się zdener­wuje.

- Pożyczę ci pieniędzy, mam przy sobie tygodniówkę. No, chodź! - nalegała Klaudia. - Dobrze, że cię spotkałam, mu­simy porozmawiać.

Ruszyły powoli w kierunku sklepu. Słońce wyjrzało zza chmur.

- Krysiu, przestańmy się na siebie boczyć - powiedziała prosząco Klau­dia. - To nie ma sensu. Jesteś naj­lepsza w klasie z polskiego, ja z ma­tematyki. Spróbujmy razem odra­biać lekcje z tych przedmiotów, po­magać sobie.

- Chciałabyś? Naprawdę? -Krysia była zaskoczona. - To świet­ny pomysł. Ja też o tym myślałam. Zgadzam się! Jest przecież Wielki Post, najbardziej odpowiednia pora.

żeby się pogodzić.

- Właśnie - uśmiechnęła się Klau­dia. - Wkrótce mamy rekolekcje, potem spowiedź, Komunia święta. Wiesz, jak nam będzie lekko na sercu?

- Już teraz wybaczmy sobie wszystko - rzekła Krysia. - Przepraszam cię.

- A ja ciebie. Tak się cieszę, żeśmy się spotkały. Cóż to za szczęśliwy przypa­dek - mówiła uradowana Klaudia.

- Moja babcia uważa, że nie ma przypadków - odrzekła Krysia. - Wszyst­kim kieruje Opatrzność Boża. Ja w to wie­rzę. Ktoś Potężny i Dobry czuwa nad na­mi.

- Twoja babcia jest mądra. Deszcz, zniszczone zakupy, zmartwienie, nasze spotkanie - to wszystko dobrze się kończy. Teraz w klasie zapanuje spokój i zgoda. Wychowawczyni się ucieszy. Podciąg­niesz mnie z polskiego, a ja ciebie z ma­tematyki. Będziemy też pomagać słab­szym uczniom. Zgadzasz się?

- Na wszystko! Jak to dobrze, że dostałam w sklepie taką słabą torbę!

Zofia Śliwowa

Zgłoś jeśli naruszono regulamin