BABUNIA.doc

(26 KB) Pobierz
BABUNIA

BABUNIA

 

Dzieci rosyjskie również maja swoją "Befanę". Jest to bardzo ciekawa historia.

Babunia - o której chcemy wam opowiedzieć - miała domek najbardziej zadbany i czysty z całej wsi. Ogród też był piękny. Od świtu do nocy Babunia zajęta była porządkowaniem, czyszczeniem, doprowadzeniem do połysku różnych sprzętów.

Dlatego nie zauważyła błyszczącej gwiazdy, która rozjaśniła noc. Nie widziała drżących światełek, które wędrowały do wsi. Nie usłyszała dźwięków kobzy i bębnów oraz dzwonów, które stawały się coraz głośniejsze. Nie docierały do niej głosy i szepty współmieszkańców. Ale nie mogła nie usłyszeć pukania do drzwi.

- Kto tam? - spytała.

Zobaczyła pomarszczoną twarz pasterza o zaczerwienionym z zimna nosie. W jego włosach widać było płatki śniegu.

- Czy możemy się trochę ogrzać przy twoim kominku? - spytał.

Babunia pomyślała o swych wyświeconych podłogach, o zakłóceniu spokoju, ale pozwoliła im wejść. Pasterze szeroko otwierali oczy na widok chleba upieczonego w domu, na widok ciasta, marmolad i innych smakołyków Babuni. A ona miała dobre serce i nakarmiła ich.

- Dokąd idziecie? - zapytała.

- Idziemy za gwiazdą. Prowadzi ona nas do nowo narodzonego Króla, największego ze wszystkich, Króla Nieba i Ziemi! - odpowiedział pasterz.

- Dlaczego nie pójdziesz z nami ? - spytał inny pasterz.

- Możesz i ty zanieść Mu jakiś dar.

- Ach! - westchnęła babunia - nie wiem, czy przyjąłby mnie chętnie. A jeżeli chodzi o dar... - Zamilkła a jej oczy napełniły się smutkiem. - Mam koszyk pełen zabawek smutnie. - Mój synek, mój mały król, umarło dziecko.

A więc pójdziesz z nami - zapytał znów pasterz. Jutro - stwierdziła krótko babunia. - Jutro. Pasterze odeszli. Babunia znów zabrała się do robienia porządku. Następnej nocy nadciągnęli inni pasterze.

Jesteś gotowa, babciu?

Pójdę... pójdę jutro - Zawołała babunia. – Dogonię. Muszę posprzątać, znaleźć podarek, przygotować.

Dalej porządkowała, trzepała poduszki i dywany. I tal minął następny dzień. Wreszcie zdecydowała się i wyciągnęła zabawki swego dziecka. Ale, o nieba! Jakże były zakurzone nie nadawały się dla Dzieciątka, Króla Nieba i Ziemi. Zaczęła więc czyścić je i myć. Pracowała długo. Powoli zabawki stały się błyszczące i czyste.

Następnego dnia wyruszyła wreszcie. Wędrowała od wsi do wsi. Pytała o pasterzy.

Tak, tak, widzieliśmy ich, spieszyli w tamtym kierunku. Mijały dni. Babunia nie zatrzymywała się ani w dzień ani w nocy. Wreszcie dotarła do Betlejem. Zapytywała wszystkich o Królewskie Dziecię. Jedynie jakiś właściciel gospody wiedział.

Jeżeli chcesz zobaczyć, gdzie jest Dziecko – powiedział szybko - musisz poszukać stajenki, która znajduje się na wzgórzu. Nie miałem dla nich miejsca tutaj. Gospoda była pełna.

Babunia pobiegła szybko ścieżką. Ale gdy przyszła, zobaczyła pustą stajenkę.

Myślicie, że się zniechęciła? Skądże! Podobno ciągle czcze szuka Dzieciątka Jezus, gdyż czas nie ma znaczenia, gdy poszukuje się Prawdy. Rok po roku wędruje od domu do domu pytając:

- Czy On jest tutaj? Czy tutaj jest Dzieciątko Jezus?

Szczególnie w Boże Narodzenie, gdy widzi jakieś śpiące dziecko i gdy słyszy o jego dobrych uczynkach, wyciąga zabawkę ze swego koszyka i zostawia ją. Wie dobrze, że każde dziecko jest zawsze wielką nadzieją dla całej ludzkości i wspaniałym darem nieba.

 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin