Bliźniaki niezwykle lubiły wyprawy do Krakowa, do cioci Krysi. Dlaczego? Po pierwsze, ulubionym zajęciem cioci było rozpieszczanie dzieci. Po drugie, Kraków to miasto wyjątkowe, a ciocia była historykiem sztuki i znała w nim każdy kąt. Tym razem – z okazji zbliżającej się Pierwszej Komunii Świętej Gosi i Mateusza – zaprosiła całą rodzinę na niezwykły spacer po królewskim grodzie, spacer szlakiem najpiękniejszych krakowskich świątyń. Mateuszowi trochę zrzedła mina. „Włóczyć się po kościołach cały dzień, też mi atrakcja” – myślał. Okazało się, że nie docenił cioci. W jej opowieściach każda świątynia odsłaniała swe tajemnice i ukazywała niezwykłe skarby.
– Jak myślicie, co jest najcenniejszego w tych kościołach? - zapytała ciocia.– Może ołtarz Wita Stwosza? – spytała Małgosia.
– Albo witraże u ojców franciszkanów – dodał Mateusz.
Ciocia tylko kręciła głową.
– Wiem! – zawołała Gosia. – Cioci pewnie chodzi o katedrę wawelską i miejsce na jej środku z relikwiami św. Stanisława... Też nie?Teraz nawet rodzice spojrzeli na ciocię zaintrygowani.– Jest takie miejsce w każdym kościele, przed którym płonie czerwona lampka, na znak...
– Tabernakulum! – krzyknęły jednocześnie bliźniaki, aż ludzie na ulicy obejrzeli się za nimi. – Najważniejszy jest Pan Jezus!– Bez Jego ofiary nie byłoby Eucharystii, ani kapłanów, ani kościołów – uśmiechnęła się ciocia. – Świątynia tylko wtedy jest świątynią, gdy mieszka w niej Jezus Chrystus, który zstępuje z nieba i zmienia się w małą, białą hostię. Ta przemiana to najważniejszy moment Mszy św.
Ewa Stadtmüller
jolas_79