Coma - Leszek Żukowski (1)
CZASAMI WOLĘ BYĆ ZUPEŁNIE SAM
NIEZDARNIE TAŃCZYĆ NA GRANICY ZŁA
I NAWET STOCZYĆ SIĘ NA SAMO DNO
CZASAMI WOLĘ TO NIŻ CZUŁOŚĆ WASZYCH OBCYCH RĄK
POSIADAM WIARĘ W NIEMOŻLIWĄ MOC
POTRAFIĘ JEŚLI CHCĘ ROZŚWIETLIĆ MROK
MOGĘ PORUSZYĆ WAS NA KILKA CHWIL
TYLKO ZROZUMCIE KIEDY ZECHCĘ ZNOWU Z SOBĄ BYĆ
NA PEWNO CZUŁEŚ KIEDYŚ WIELKI STRACH
ŻE OTO MIJA TWÓJ NAJLEPSZY CZAS
BEZRADNOŚĆ ZNIOSŁA CIĘ NA DRUGI PLAN
CZEKANIE SPRAWIA ŻE GORZKNIEJE CAŁA SŁODYCZ W NAS
OGROMNY ZGRZYT ZNIECZULA NAS NA SZEPT
TAK TRUDNO ZNALEŹĆ DROGĘ W CIEPŁY SEN
SŁOWA ZLEWAJĄ SIĘ W FAŁSZYWY TON
GDY NADWRAŻLIWOŚĆ JEST JAK BILET W JEDNĄ STRONĘ STĄD
OKŁAMALI MNIE Z NADZIEJĄ ŻE
UWIERZYŁEM I PRZESTANĘ CHCIEĆ
MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK, KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK?
ZNOWU Z SOBĄ BYĆ...
NICZEGO NIE BĘDZIE ŻAL...
GDZIE JEST CZŁOWIEK, KTÓRY...
...NICZEGO NIE BĘDZIE ŻAL
Coma – Ocalenie (5)
Z DOKŁADNOŚCIĄ ATOMOWEJ SEKUNDY GLOBALNEJ
WYRUSZYLISZMY RATOWAĆ ŚWIAT
PODEJMUJĄC SIĘ NIEWYKONALNEJ SPRAWY
PORZUCILIŚMY RODZINNY KRAJ
PONAD MIASTEM, PONAD LINIĄ MIAST
ODURZENI OKRUCIEŃSTWEM ŚWIATEŁ
PRZEZ KOSMICZNĄ KATASTROFĘ GWIAZD
WYSTRZELENI W TAJEMNICE ZNACZEŃ
PRZEZ GRANICE NIESPOKOJNYCH KRAIN
PŁYNĄ NOWOTWORY SZALONEGO GNIEWU
GINĄ SŁOŃCA NAPĘCZNIAŁE KRZYWDĄ
OCEANY WYSTĘPUJĄ Z BRZEGÓW
MINĄ WIEKI ZANIM WRÓCI ŚWIATŁO
MINĄ ŚWIATY ZANIM WRÓCI SPOKÓJ
KTO MA USZY NIECHAJ SŁUCHA BACZNIE
ŻE JUŻ NIC NIE ZDOŁA POMÓC
DOPÓKI CO
TYLKO MY
POSIADAMY MOC
NA PEWNO TAK
POKONAMY STRACH
PORZUCILIŚMY RODZIN*NY KRAJ
ZWYCIĘŻYMY ZŁO
OCALIMY ŚWIAT
Coma – Chaos kontrolowany (3)
NIE NA PEWNO LECZ WIEM, TU GDZIE KOŃCZY SIĘ NOC I NIE ZACZYNA SIĘ NOWY DZIEŃ, MAŁE SPRAWY ZYSKUJĄ MOC WYMYŚLIŁEM TEN STAN, ZAWIESZONY WŚRÓD MIEJSC MOŻESZ BYĆ TU ZUPEŁNIE SAM MOŻESZ UFAĆ W DOWOLNY SENS OTO ZMYŚLONY ŚWIAT, KTÓRY SIĘ ZRODZIŁ BY W CISZY TRWAĆ JEŚLI GO ZEŻRE FAŁSZ, UNICESTWI SIĘ SAM MYŚLI SĄ NA KSZTAŁT RYB, CO MIESZKAJĄ WŚRÓD FAL WYCHYLAJĄ STROSKANE ŁBY, KIEDY ZNIKNĄ ZOSTAJE ŻAL PONAD WSZYSTKO JEST SZEPT I NIE ZDARZA SIĘ WSTYD BRAMA W KTÓREJ PRZECZEKASZ DESZCZ BŁYSKOTLIWA LUB ZŁOTA MYŚL OTO ZMYŚLONY ŚWIAT, KTÓRY SIĘ ZRODZIŁ BY W CISZY TRWAĆ JEŚLI GO ZEŻRE FAŁSZ, UNICESTWI SIĘ SAM NIEZLICZONA ILOŚĆ NAJJAŚNIEJSZYCH BARW OGROMNA SIŁA I WSZECHŚWIAT GÓWNO WART ZAPRASZAMY NA CHAOS TWOICH SPRAW ZAPRASZAMY NA DROGI KTÓRE ZNASZ NIEZLICZONA ILOŚĆ NAJJAŚNIEJSZYCH BARW OGROMNA SIŁA I WSZECHŚWIAT GÓWNO WART ZAPRASZAMY NA CHAOS TWOICH SPRAW ZAPRASZAMY SŁOWA SŁOWA Z CIEPŁEJ RZEKI, Z CIEPŁEJ RZEKI, MĘTNEJ WODY SŁOWA SŁOWA JEŚLI UWIERZYSZ TO SIĘ UTOPISZ OTO ZMYŚLONY ŚWIAT, KTÓRY SIĘ ZRODZIŁ BY W CISZY TRWAĆ JEŚLI GO ZEŻRE FAŁSZ, UNICESTWI SIĘ SAM
Coma - Śierpień (2)
LATO WYBUCHŁO Z CAŁYCH SIŁ W KNAJPACH DZIEWCZĘTA PIJĄ SOK CHŁOPCOM NIE BYŁO NIGDY WSTYD POPRZEZ DYM CHWYTAĆ ICH MŁODY WZROK DROGA WYMYKA SIĘ SPOD STÓP MIASTO PRZECHYLA SIĘ PRZEZ MROK METEORYTY SUNĄ W DÓŁ ROZMYŁA SIĘ W KOLEJNĄ NOC GRANICA SNU W NIEDORZECZNOŚCI NASZYCH CIAŁ W ZAPRZEPASZCZONEJ CISZY SERC DOCZEKALIŚMY WRZASKU DNIA TAKI WSTYD ZDARZA SIĘ TYLKO RAZ ZA KRYSZTAŁOWĄ ŚCIANĄ SŁÓW ZA NIEPRZEBYTYM LASEM KŁAMSTW CHOWA SIĘ ZE MNĄ DOBRY DUCH POD NIEBEM WIATR POGANIA LOS ZATACZA ŁUK DOSKONALE ZNIKA CZAS DOSKONALE I NIE MA NIC JESZCZE DALEJ IDĘ SAM JESZCZE DALEJ TRZEBA IŚĆ! DOSKONALE ZNIKA CZAS DOSKONALE I NIE MA NIC, NIE NIE MA JESZCZE DALEJ IDĘ SAM JESZCZE DALEJ TRZEBA IŚĆ, TAK TRZEBA, TAK TRZEBA...
Coma - Pierwsze Wyjście Z Mroku (4)
przed świtem obudziłem się by żyć wplątany w cudza pościel w cudze sny pomiędzy pożądaniem a rozkoszą tkwi dolina nocy skazany na ponury miejski zgrzyt osnuty prześcieradłem brudnej mgły chcąc ukryć się przed sobą samym chlałem wódę w dusznym barze lecz przecież Bóg dobrze wie dlaczego dławi mnie wstręt dlaczego strach nabiera mocy i zniewala rozum na pewno każdy choć raz utracił wiarę jak ja obym nie bliżej stał sennego dnia w królestwie mroku prorocy pożygali się i śpią poeci umierają w grobach strof anioły śmierdzą potem żrą kiełbasę mają w dupie żywych zginęła w niepokoju wielkich miast osnuta huraganem durnych spraw maleńka tajemnica bycia w ciszy lub po prostu bycia ginie nadzieja i moc rośnie apetyt na zło zwyciężą Ci co nienawiścią silni szydzą z innych nad miastem wyrósł jak krzyk i zamknął drogę do gwiazd ogromny wstyd i strach przed cisza eteryczną mimo że zgubiłem się mimo że zabrnąłem w mrok wymieszałem z błotem krew ocaleje mimo to trzeba uprzytomnić sobie że nawet kiedy wszystko straci sens znajdziesz przestrzeń gdzie wielka wiara tłumi lęk i jeżeli tak ma być że pomimo wszystko ja wydostane się to chyba warto wierzyć jeżeli tak ma być że pomimo wszystko ja wydostane się to chyba warto ... mimo że zgubiłem się ....
Coma – Spadam (8)
Spadam. Powoli spadam. W korytarze świateł. W pomruki znaczeń. Spadam. Jak by nie było całego świata. Jak by nie było nawet mnie (x4) Spadam pomiędzy zdania w niedorzeczności bez wahania. Spadam chroni mnie wiara. Niech będzie chwała Bogu, a w mojej duszy spokój(x4). Spadam co się wyprawia cały w spadaniu cały ze światła. Spadam jaka zabawa jaki tu spokój, równowaga. Spadam nie czuje ciała. I tylko błagam o łaskę trwania. Jeszcze. Spadam zostaniesz sama. A może to mój chory sen? A może śmierć? A może nie ma nie ma mnie?
Coma - 100 tysięcy jednakowych miast (6)przedostała się w parszywy czasprzez ulice zakażone bezradnością dniprzez korytarz betonowych sprawpewność że mymimo wszystkich nieprzespanych nocymimo prawdy porzuconej na rozstajach drógpotrafimy w rzeczywisty sposóbznaleźć się jużw domu będzie ogieńa do domu proste drogiwiodą słusznie moje stopynie zabraknie mi siłczas poplątał krokijest łagodny i beztroskima zielone kocie oczytak samo jak tynauczyłem się umierać w sobienauczyłem się ukrywać cały strachnie do wiary że tak bardzo płonęnie do wiary że rozumiem każdy znak zapomniałem że od kilku latwszyscy giną jakby nigdy ich nie miało byćw stu tysiącach jednakowych miastginą jak psydobre niebo kiedy wszyscy śpiąpochlipuje modlitwami niestrudzonych usttylko błagam nie załamuj rąkchroni nas Bógja mógłbym tyle słów utoczyćkrągłych i beztroskichze słonego ciasta zmierzchówjeśli zechcesz je znaćwzrok przekroczył linię horyzontu aby zginąća ty przy mnie śpisz i żyjesznieodległa w snachnauczyłem się... to ja, ten sam od tylu lat, sambo ciebie mi brakciebie mi brakbo ciebie mi brakciebie mi brakto ja, ten sam od tylu lat, samczekam
Coma – Tolerancja (7)
dzieli nas rzeka niewypowiedzianych marzeń i dzieli nas rzeka zwyczajnych spraw i nikt z nas nie wie, co się jutro może zdarzyć i nikt z nas nie wie, co się jutro może stać... może przyjdzie noc może przyjdzie dzień może przyjdzie czas, kiedy spotkamy się, może o boże, może gdy wyciągnę rękę, przyjacielski gest na przystanku w autobusie, nie zabijesz mnie nie poleje się krew, o nie dzieli nas rzeka niewypowiedzianych marzeń i dzieli nas rzeka zwyczajnych spraw i nikt z nas nie wie, co się jutro może zdarzyć i nikt z nas nie wie, co się jutro może stać przemija czas, przemija nie zbliża nas...
wykrzyczę do gwiazd że nikogo z nas nie minie... ...strach
Coma – Pasażer (9)
A jeśli w imię boga zechcesz iść zostaw po drodze niepotrzebny krzyż miłości, nadziei naładuj w kieszenie i chleb potem idź gdzie chcesz aż najmniejsza z dróg dotknie twoich stóp wtedy stań na najwyższej z gór i połknij wiatr byś wykrzyczeć mógł ja tańczę, a niebo, niebo gra ja śpiewam, prze-niebieski czas a kiedy rozdasz najcieplejszy szept gdy przewędrujesz każdy mały sens pomyślisz że tak, że wypełnił się czas to ostatnia z dróg szuka twoich stóp teraz stań na najwyższej z gór i połknij wiatr byś wykrzyczeć mógł ja tańczę, a niebo, niebo gra ja śpiewam, prze-niebieski czas ja tańczę, a niebo, niebo gra ja śpiewam...
Coma – Wrony (10)
Zamknąłem drzwi i okna straciłem wzrok i mowę zgasiłem ogień w moim domu w posłaniach wrzeszczą wrony zmrożone szronem drogi nikogo nigdy już nie spotkam... Pomiędzy mną a bogiem pomiędzy mną a światem pomiędzy wszystkim rośnie noc zasiałem wiatr za oknem wychodzę zawstydzony sam w mrok wychodzę zbierać plon nim zamienię się w kamień rozrzucę na wiatr moje listy z wierszami moją wiarę i czas nim zamienię się w kamień wykrzyczę do gwiazd że nikogo z nas nie minie... Nie próbuj do mnie dzwonić nie próbuj szukać drogi spaliłem wszystkie fotografie horyzont tonie w mroku nadchodzi piękny koniec... Zabrakło słów zabrakło znaczeń na pewno będzie wojna na pewno coś się stanie niepokój rośnie w moich snach zwycięży paranoja zabierze całą wiarę jak mam ocalić się od zła nim zamienię się w kamień rozrzucę na wiatr moje listy z wierszami moją wiarę i czas nim zamienię się w kamień
Akurat - Lubię mówić z Tobą (15)
Kiedy z serca płyną słowa Uderzają z wielką mocą Krążą blisko wśród nas ot tak Dając chętnym szczere złoto I dlatego lubię mówić z Tobą I dlatego lubię mówić z Tobą Każdy myśli to co myśli Myśli sobie moja głowa Może w końcu mi się uda Wypowiedzieć proste słowa I dlatego lubię mówić z Tobą I dlatego lubię mówić z Tobą
Strachy na Lachy - Czarny chleb i czarna kawa (11)
Gdy swe oczy otworzyłem Wielki żal ogarnął mnie Łzy po plecach mi spłynęły Zrozumiałem wtedy, że Czarny chleb i czarna kawa Opętani samotnością Myslą swą szukają szczęscia Które zwie się wolnością Jedzie pociąg, mkną wagony Do więzienia wiozą mnie Świat ma tylko cztery strony A w twym świecie nie ma mnie Czarny chleb i czarna kawa Opętani samotnością Myślą swą szukają szczęścia Które zwie się wolnością Młodsza siostra zapytała: -"Mamo, gdzie braciszek mój?" -"Brat twój w ciemnej celi siedzi Odsiaduje wyrok swój" Czarny chleb i czarna kawa Opętani samotnością Myslą swą szukają szczęścia Które zwie się wolnością Wtem do celi klawisz wpada I zaczyna więźnia bić Młody więzień na twarz pada Serce mu przestaje bić Czarny chleb i czarna kawa Opętani samotnością Myslą swą szukają szczęścia Które zwie się wolnością
...
misiekbk15