Samozwaniec Magdalena - Na ustach grzechu.pdf

(289 KB) Pobierz
8900680 UNPDF
8900680.001.png
M AGDALENA S AMOZWANIEC
N AUSTACHGRZECHU
Datawydania:1979
8900680.002.png
SPISTRE ´ SCI
SPISTRE ´ SCI ......................... 2
Rozdziałpierwszy ....................... 4
Rozdziałdrugi ........................ 7
Rozdziałtrzeci ........................ 9
Rozdziałczwarty ....................... 12
Rozdziałpi˛aty ........................ 15
Rozdziałszósty ........................ 18
Rozdziałsiódmy ........................ 21
Rozdziałósmy ........................ 25
Rozdziałdziewi˛aty ....................... 28
Rozdziałdziesi˛aty ....................... 31
Rozdziałjedenasty ....................... 35
Rozdziałdwunasty ....................... 37
Rozdziałtrzynasty ....................... 40
Rozdziałczternasty ...................... 43
Rozdziałpi˛etnasty ....................... 46
Kr˛egowata—Jakbynapisałapowie´s´cwspółczesn˛aHelenaMniszek ... 51
Posłowie ........................... 53
2
Moimniedo´scignionymideałom:
autorceTr˛edowatej,
autorowiSzalonejSielanki,
autorcePani˛atkaiautorceHoryniec
Rozdziałpierwszy
Sło´ncezachodziłoniespokojnietegowieczora,´sl˛acostatniespojrzenieswych
promieninastarybórlitewski,któryton˛ałcaływodblaskachmgłyzłocistej,sil-
nej,wci˛agaj˛acwsiebiejejbezmiart˛esknotywprostdziewiczej.
Ciszabyła,tylkogdzieniegdzie,jakechodnia,którygdzie´suleciał(wpowie-
trzeniebytu),odzywałysi˛ejeszczeszmerypokrzykuj˛acychpastuchówip˛edzone-
gonamajdanybydła.Ptakijednakmilczały,chc˛acwidocznieuszanowa´ct˛ecisz˛e,
wktórejFebusnazłotymrydwaniepo´spieszawza´swiaty.
Wtemzapłakałnago´sci´ncut˛etentbułana,któryprzemieniłsi˛ewkrótcewwał
kurzu.Spozaniegowykwitłaniebawemmłodakobieta,uganiaj˛acaencarrièewraz
zwierzchowcembł˛ekitnejkrwiarabskiej.Kłusowaładzielnie,odskakuj˛acjakpił-
kaodsiodłaizdzieraj˛acrazporazzwyci˛eskogłow˛ebułanka.Słomianycylinderek
zestrusimpióremosun˛ałjejsi˛ewp˛edziea˙znakark.Faluj˛acaaksamitnaamazon-
kaokr˛a˙załazaddobrotliwegozwierz˛ecia,ukazuj˛acdyskretnier˛abekkoronkowej
halki.Rusałczanywoalobłoczyłsi˛enadgłowamiobojga.Włosyjejwje´zdzie
szumiały.Siedziaławygodniejakwkrze´sle,gi˛etkie,młodepiersiusun˛awszyku
tyłowi.Wjednejr˛eceigrałacuglami,wdrugiejtrzymałaledworozkwitł˛aró˙z˛e,
któr˛aop˛edzałasi˛eodzapachuko´nskiego.—Dzi˛ekiCi,Stwórco,˙zejestemmłod˛a
ipi˛ekn˛akobiet˛a—szepn˛eła,poczymwytoczyłaokr˛agłe,bujnebiodronaprzód
iprzygarn˛ełajejakim´sdziewiczym,wstydliwymruchembiał˛ar˛ek˛akusiodłu.Pa-
trzyładu˙zymidzieci˛ecymioczami,wktórychbujałbł˛ekitczerwieniej˛acegonieba,
gdzie´swdalnieznan˛a.
—Witampani˛awDobrojewie!—odezwałsi˛etu˙zkołoniejjaki´scichy,wrz˛a-
cy,m˛eskigłos.
Obróciłatwarzpółobrotemwstron˛e,zktórejgłosdochodził,ioczyjejnieufne
natkn˛ełysi˛eniespodziewanienapi˛ekn˛apiesz˛aposta´cmłodegorasowegoczłowie-
kawstrzeleckimprzebraniusportowym,któregotwarzostrzyłasi˛eszata´nskim
u´smiechem,aoczy,czarnejaknocpo´slubna,patrzyłynani˛azjak˛a´swyzywaj˛ac˛a
słodycz˛am˛e˙zczyzny,któryjestpewienswejzdobyczy,za´sspodmałejsportowej
czapeczkiwygl˛adałjegomłodocianyw˛askolorulnu.
—Przestraszyłe´smniepan!—rzekłaodwa˙znie,osadziwszyzdumionegobu-
łananazadzieipotrz˛asaj˛aczłot˛agrzyw˛a.
4
Zgłoś jeśli naruszono regulamin