Prolog.doc

(28 KB) Pobierz

PROLOG

 

http://w768.wrzuta.pl/audio/4KkWrh7KalC/e_s_posthumus_-_nara

 


Szedłem przez bladoszary korytarz, pokryty nieskazitelnie czystymi, granitowymi kafelkami, prosto do biura szefa. Mijałem po kolei swoich kumpli z pracy, którzy wpatrując się w teczki papierów swoich podopiecznych, machali szybko ręką na powitanie. Każdego tygodnia, odbywałem z szefem prywatną rozmowę. Zawsze interesował się naszymi sprawami, jak nam się wiedzie, czy są jakieś postępy. W przypadku pogorszenia stanu, bywałem u niego częściej, by skonsultować z nim sytuację. Zdziwiło mnie więc bardzo, że zostałem do niego wezwany, mimo, że od naszej ostatniej rozmowy, minęły dopiero dwa dni.
Podszedłem pod wielkie, wysokie prawie na trzy metry, dębowe drzwi, które w porównaniu z szarym korytarzem, wręcz raziły swym kolorem. Zapukałem w nie kilka razy, a gdy usłyszałem ciche „proszę”, pchnąłem je do przodu. Przekroczyłem próg najważniejszego miejsca w całej naszej instytucji. To tu, zapadały decyzje odnośnie losu całego świata. To tu, spotykały się dwa przeciwne krańce, by negocjować kolejne istnienia. To tu, wszystko się zaczęło.
Wszedłem dalej. Zawsze, dziwiła skromność wystroju tego pomieszczenia. Zarówno ściany, jak i podłogi, były w barwach ciepłego beżu, a na środku znajdowała się biała sofa. Obecnie, siedziała na niej pewna młoda dama. Był tam również fotel, w tym samym kolorze co kanapa. Żadnych biurek, regałów z historycznymi księgami. Nic. Nie było to potrzebne. Szef miał na tyle znakomitą pamięć, że nie potrzebował niczego zapisywać, niczego co musiałoby mu cokolwiek przypominać. Spojrzałem prosto w oczy dyrektora i zrozumiałem, że coś jest nie tak.
Ponownie zwróciłem uwagę, na siedzącą na sofie dziewczynę. Widziałem ją pierwszy raz, ale od razu wiedziałem, że nie jest tu za długo. Nie przypominała żadnego z nas. Jej długie, rude włosy opadały na wręcz śnieżnobiałe ramiona. Miała wielkie, szmaragdowe oczy, które wpatrywały się we mnie z mieszaniną strachu i wstydu. Tak, jakby chciała za coś przeprosić.
- Usiądź Edwardzie – usłyszałem głos szefa. Podszedłem w stronę białej sofy i usiadłem obok nowej. – Jak zapewne się domyślasz, Tanya jest tu od niedawna – kontynuował. – Niestety, jak na początek swojej kariery, dostała bardzo ciężki przypadek.
Pokiwałem głową na znak, że rozumiem, jednak wciąż nie wiedziałem, co ja mam z tym wspólnego.
- Dlatego dostanie Emmetta Cullena – dodał na koniec.
- Ale przecież Emmett jest mój! Pracuję nad nim od dwóch lat! – krzyknąłem. Od razu zorientowałem się co zrobiłem, więc pośpiesznie przeprosiłem.
- Wiem, że to Twój podopieczny, ale jesteś tu na tyle długo, że mógłbyś wziąć coś ambitniejszego. Coś, co pozwoli rozwinąć twoje możliwości i uodporni Cię na przyszłość. – Uśmiechnął się po ojcowsku, po czym zwrócił się w stronę dziewczyny. - A teraz Tanya, bądź tak miła i wtajemnicz Edwarda.
Zwróciłem twarz w stronę partnerki. Ponieważ, czuła się trochę niezręcznie, spuściła wzrok. Wziąłem do ręki brązową teczkę, którą trzymała na kolanach. Po chwili dodałem:
- No więc. Co my tu mamy?
- Pisarka, 26 lat. Pomimo odwyku, wciąż pije. Podejrzewam również początki depresji, a najgorsze, że Twoim przeciwnikiem….
- Jak jej na imię? – przerwałem koleżance w połowie zdania, gdy wyjąłem zdjęcie bladej brunetki.
- Isabella Swan.

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin