Kurylczyk Ryszard - Papiez.rtf

(306 KB) Pobierz

Ryszard Kurylczyk

PAPIEŻ


CZĘŚĆ PIERWSZA VENI...

3

ROZDZIAŁ I

8 STYCZNIA A. D. 1198

Do wielebnego Mateusza Paris w klasztorze benedyktynów Saint Albens! Stało się, przy­jacielu! Mamy nowego papieża! Został nim kardynał-diakon Lotario, hrabia z Segni. Wiedz, że rad jestem z tego bardzo! Wspólnie studiowaliśmy w Paryżu teologię i nauki wyzwolone. To doskonały zarządca i niezły dyplomata. Czy wiesz, z jakich opresji wyciągnął nas we Francji? Mam nadzieję, że jak tylko za przyczyną Innocentego III – bo takie imię przyjął Lo-tario – znajdę się w Anglii, natychmiast pojawię się u ciebie. Wiem o tym, że piszesz kronikę Kościoła i cieszę się niezmiernie z tej, jeszcze mi nie znanej, pracy, ale sądzę, że to, co ci opowiem o Lotario – wzbogaci twoje dzieło. Spotkałem się bowiem jeszcze i później z dzi­siejszym papieżem, wtedy, kiedy studiował on prawo w Weronie i Bolonii. Wiedz, że rządy dusz sprawował będzie człowiek światły, a przy tym z dobrego domu. Jeśli chcesz przed moim przyjazdem poznać jego przemyślenia, bądź łaskaw nakazać, aby któryś z benedykty­nów będących w Rzymie skopiował traktat, jaki napisał on przed laty jeszcze jako diakon Lotario. Dzieło to nosi tytuł: De miseria humanae conditionis. Możesz więc sobie wyobrazić, co to za człowiek, skoro w młodzieńczym wieku nie siedział nad dzbanem wina, a zastana­wiał się nad nędzą doli człowieczej... Życzę ci zdrowia, pozostaję w przekonaniu, iż spotka­my się rychło, bo Jego Świątobliwość Innocenty III zaprasza mnie właśnie do Rzymu, więc najpewniej z jakąś misją wyśle do Anglii.

Twój Stefan Langton

23 STYCZNIA A.D. 1198

Zaprosiłem was, dostojni moi goście, po to, aby na początku swojej drogi zapoznać się ze stanem rzeczy w Kościele rzymskim, za który z łaski Bożej przyszło mi odpowiadać. Chcę wiedzieć, co dzieje się w świecie całym. Jako wikariusz Chrystusowy na ziemi mam obowią­zek pamiętać, że Pan dał władzę Piotrowi nie tylko nad Kościołem, ale i nad wszystkimi na ziemi. To, co mi dziś powiecie, ważne będzie nie tylko dla mnie... Ja poznawać będę sprawy, z którymi najczęściej, do czasu wyniesienia, nie miałem możliwości zapoznać się bliżej, a wy okażecie się albo rozeznanymi w rzeczach, za jakie odpowiadaliście, albo też... nie. To drugie zależy od was. Chcę, byście wiedzieli, iż zamierzam zorganizować w Kurii grupę najbliż­szych mi ludzi, którzy doradcami moimi i powiernikami spraw Kościoła rzymskiego zostaną. Jedni na stałe przy mnie będą, inni jako legaci w różne strony świata wysłani zostaną. Wszy­scy wspólnie służyć będziemy Kościołowi rzymskiemu: i wy, moi najbliżsi, i ja, wikariusz Chrystusowy... A teraz do rzeczy! Kto z was odpowiadał przed poprzednikiem moim za sprawy Państwa Kościelnego i Świętego Cesarstwa Rzymskiego?

4

Ja nim byłem, Wasza Świątobliwość. Jestem Gwido, biskup Palestyny.

Znam cię, przyjacielu! Przedstaw mi, proszę, obraz spraw niemieckich.

Po śmierci cesarza Henryka VI wyraźny chaos zapanował w Niemczech i całym cesarstwie. Zwolennicy Sztaufów i Welfów walczą między sobą i prawdę powiedziawszy, zgodnie zresztą z wolą Jego Świątobliwości Celestyna III, nie wtrącałem się w ten konflikt...

Słusznie, jako że Kościół powinien być rozjemcą, a nie stronnikiem w sprawach świeckich władców. Władza duchowa jest nadrzędna wobec władzy świeckiej. Wybacz, że przerwałem ci, Gwido. Czynił tak będę dość często i wobec innych, albowiem chcę, byście poznawali i moje poglądy w sprawach omawianych. Bądź łaskaw, dostojny biskupie, przybliżyć mi ów konflikt między Sztaufami i Welfami w Niemczech. Słucham cię, biskupie Gwido.

Jeśli Wasza Świątobliwość pozwoli, cofnąć się muszę aż do czasów twego imiennika Inno­centego II. Wówczas to bowiem zaczęli ze sobą rywalizować książęta szwabscy z domu Szta-ufów i książęta bawarscy z domu Welfów. W Roku Pańskim 1133 cesarzem został Lotar III saski. Wydał on za mąż swoją córkę za Henryka Pysznego, księcia bawarskiego, a więc z domu Welfów. Kiedy cztery lata później Lotar pomarł bez męskiego potomka – Welfowie stali się nie tylko właścicielami Bawarii, ale i Saksonii. Tak więc w sporze o wpływy Welfo-wie byli górą. Z tego najpewniej powodu książęta Rzeszy na nowego króla wybrali Konrada Sztaufa, który przyjął jako cesarz imię Konrada III. Cesarzowi ze Sztaufów zależało na umniejszeniu znaczenia Welfów. Kiedy więc w dwa lata po koronacji zmarł Henryk Pyszny zostawiając małoletniego syna Henryka Lwa, wówczas Konrad III nakazał zabrać Welfom ich rodową Bawarię, a zostawić jeno Saksonię. Górą byli tym razem Sztaufowie. Po śmierci Kon­rada III na jego miejsce wybrano Fryderyka I Barbarossę. Ten dla zaniechania sporów pogo­dził się z Welfami i zwrócił im Bawarię. Złudne były jednakiego nadzieje na złagodzenie konfliktu między Sztaufami i Welfami, bo dorosły już Henryk Lew ruszył ze zwolennikami Welfów przeciw cesarzowi. Z tych walk cesarz wyszedł obronną ręką, pozbawiając Henryka Lwa wszystkich dóbr i lenn. Cóż pozostało Henrykowi? Ukorzył się przed cesarzem i dostał w lenno znaczną część ziem saskich: księstwo brunszwickie. Dla pełnego obrazu tego sporu dodać jeszcze powinienem, że syn Fryderyka I Barbarossy, Henryk, ożenił się przed trzema laty z Konstancją – następczynią tronu sycylijskiego, tak więc władza Sztaufów powiększyła się o sycylijskie włości. Jeśli więc teraz książęta Rzeszy wybiorą na króla, a Wasza Świąto­bliwość utwierdzi na cesarza, przedstawiciela Sztaufów – Państwo Kościelne otoczone będzie ze wszystkich stron ziemiami Sztaufów, a więc i kontrolowane będzie przez nich. Moim zda­niem powinniśmy, mimo zaleceń twego świątobliwego poprzednika – poprzeć stanowczo kandydata na króla i cesarza ze stronnictwa Welfów! Mam podstawę mniemać, że ze stron­nictwa Welfów będzie brany pod rozwagę syn margrabiego brunszwickiego Henryka Lwa – Otton.

Jego więc, twoim zdaniem, powinniśmy poprzeć, wówczas, jak rozumiem, zmaleje zagro­żenie od północy. A jak sprawa południa Włoch i Sycylii?

Środkowe Włochy trzyma w swoim ręku książę Markward von Ahnweiler, jeden z najbliż­szych współpracowników i doradców zmarłego cesarza Henryka VI, od którego otrzymał tytuły księcia Romanii i margrabiego Ankony. Nie sądzę, by zamierzał on stanąć przeciw Waszej Świątobliwości, jeśli zechcesz uznać, że po śmierci cesarza ta część Włoch powinna zostać włączona do Państwa Kościelnego. Gdy mu się pozostawi dotychczasowe tytuły – bę­dzie z wdzięczności zabezpieczał nasze interesy w tej części Włoch. Jeśli zaś chodzi o króle-

5

stwo sycylijskie, to z mego rozeznania wynika, że cesarzowa wdowa Konstancja nader kiep­skiego jest zdrowia i lada miesiąc może osierocić swego czteroletniego syna Fryderyka. Trze­ba nakłonić Konstancję, by na opiekuna swego dziecięcia z domu Sztau-fów wyznaczyła nie cesarza, a Waszą Świątobliwość, wówczas zagrożenie Państwa Kościelnego od południa zniknęłoby zupełnie.

To dobry pomysł! Czy znasz, biskupie, dostatecznie dobrze cesarzową wdowę Konstancję, byś mógł uzyskać jej zgodę na regencję papieską w Królestwie Sycylii?

Sądzę, że tak.

Biskupie Gwido, mianuję cię kardynałem. Jedź teraz na Sycylię zawrzeć umowę z cesa­rzową Konstancją. Kiedy stamtąd wrócisz, pomyślimy o uroczystej konsekracji i mianowaniu ciebie na legata papieskiego w Świętym Cesarstwie Rzymskim. Żebyś nie miał za wiele obo­wiązków, zwalniam cię z dotychczasowej odpowiedzialności za sprawy Francji i Anglii. Chcę teraz przedstawić wam dwu nowych kardynałów, którzy wejdą w skład Kurii papieskiej. Obydwaj są moimi przyjaciółmi jeszcze z czasów studiów paryskich. Oto Robert Curcon, od dziś kardynał, który w pieczy swojej miał będzie Francję i kraje Półwyspu Iberyjskiego. Dru­gim jest kardynał Stefan Langton, którego uwadze w Kurii papieskiej powierzam Anglię. Pro­szę o krótkie wypowiedzi o podlegających wam krajach. Najpierw proszę kardynała Roberta Curcona.

Ojcze Święty! Francja zawsze była wierną córą Kościoła rzymskiego i mając właściwego biskupa Paryża oraz oddanego sprawom Rzymu króla -może być ostoją Stolicy Apostolskiej.

Powiedziałeś wszakże: „ może być” , a więc obecnie nie jest?

Uważam, iż trzeba zmienić biskupa Paryża.

Kogo proponujesz?

Czy pomnisz, Wasza Świątobliwość, naszego wspólnego kolegę ze studiów paryskich, Odo z Sully, który zawsze miał najlepsze rozeznanie w sprawach Paryża, a szczególnie królew­skiego dworu?

Pamiętam. Masz rację – to jest właściwa kandydatura. A co powiesz o królu?

Filip II August zawsze był przyjacielem Rzymu, Kościoła i papieży. Zna swoje miejsce. Przed siedmioma laty ożenił się z Izabelą z Hainaut, siostrzenicą hrabiego Flandrii, otrzymu­jąc w posagu zachodnią część tej krainy, zapoczątkował terytorialny przyrost Francji, za co od swego dworu otrzymał przydomek „ Powiększyciel” . Sprawą istotną dla Francji, jak zresztą i dla Anglii, jest konflikt między Filipem II a Ryszardem Lwie Serce o Normandię i inne fran­cuskie ziemie lenne. Im bardziej zażarty będzie zatarg między królem francuskim i angiel­skim, tym bardziej potrzebny im będzie rozjemca, a wiadomo, że za rozjemcę przyjmą na pewno nie cesarza, lecz papieża.

Do wypowiedzi kardynała Roberta dodałbym, Ojcze Święty, jedynie uzupełniającą uwagę, że związany z Normandią i Akwitanią spór między Anglią i Francją zbliża się do stanu woj­ny.

6

Masz więc, kardynale Stefanie, wespół z kardynałem Robertem czuwać, by francusko-angielskie swary nie przerodziły się w wojnę.

Powiedz mi jeszcze w skrócie, kardynale Robercie, o sytuacji kościelnej w krajach Półwy­spu Iberyjskiego.

Zacznę od Portugalii. Jest ona lennem Stolicy Apostolskiej od czasów papieża Aleksandra II, któremu oddał w lenno swoje królestwo, zobowiązując się płacić trybut w wysokości pię­ciuset złotych monet – Sancho Ramirez. Tak więc i obecny, panujący od trzynastu lat, król Sancho I musi ów trybut płacić. Powinniśmy mu o tych zaległościach przypomnieć.

Możesz mu nawet darować część zaległości, kardynale.

Tak też uczynię, Ojcze Święty, choć łaskawość twoja dla opieszałych lenników może oka­zać się zaraźliwą.

Powiedz mi, kardynale Gwido, skąd te zaległości?

Spraw roboczych w Portugalii pilnować miał biskup Paryża i sądzę, że kardynał Robert uczyni roztropnie przeprowadzając szybką zmianę na tym urzędzie, bo opieszałość...

Stop, stop, kardynale Gwido! Pewnyś, że można tu mówić o opieszałości biskupa? A jeśli okaże się, że Sancho I wcale nie zalega aż od trzynastu lat z trybutem lennym, który po prostu z Paryża do Rzymu nie docierał?

Jestem pewny, że to tylko opieszałość...

A pozostałe kraje iberyjskie, kardynale Robercie?

Jeśli chodzi o królestwo Aragonu, to za swój honor uważam rychłe doprowadzenie do tego, by król Piotr II uznał się za twego, Ojcze Święty, lennika. Podobny zamiar mam wobec Al­fonsa VIII, króla Kastylii. Kłopot jest z królem Leonu, Alfonsem IX, który w grzechu żyje, za żonę mając córkę swego najbliższego kuzyna, króla Kastylii. Musi on najpierw poniechać kazirodczego związku, by móc zyskać opiekę Stolicy Apostolskiej. Najważniejszą sprawą dla chrześcijańskich królestw iberyjskich jest uwolnienie się od stałego zagrożenia ze strony Maurów. Powiem nawet, Ojcze Święty, że muzułmańskie zagrożenie nie tylko tych królestw dotyczy, ale też Francji, a może i całego naszego Kościoła. Dlatego do jedności kraje iberyj­skie wzywał będę w twoim, Ojcze Święty, imieniu! One bowiem stanowią tarczę przed mu­zułmańskim naporem. Francję zaś uczynię chrześcijańskim mieczem przeciw niewiernym.

24 STYCZNIA A.D. 1198

Zaprosiłem dzisiaj dostojnego biskupa Konrada z Moguncji, który prosto z Akki do Rzymu przybył, aby zdał nam sprawę ze swojej misji w Królestwie Jerozolimskim.

Przybyłem tam dokładnie w dziesięć dni po tym, jak król Henryk wypadł ze swym karłem z okna pałacu. Wprawdzie nie zdążyłem na ich pogrzeb, ale okazję miałem złożyć słowa współczucia owdowiałej Izabeli.

7

Kto powinien być następcą Henryka? Co o tym sądzi dostojny patriarcha Aymar? Żywię dla niego wiele szacunku.

Szacunek to uzasadniony, Wasza Świątobliwość. Godny to naśladowania chrześcijanin! Nie darmo wszyscy mieszkańcy Akki mnichem go zowią. Widzi on królem któregoś z wiel­możów przybyłych z armią niemiecką w trzeciej wyprawie krzyżowej. Tak się składa, iż znam ich wszystkich osobiście i nie uważałbym takiego kroku za słuszny. Jeśli dobrze poj­muję swoich rodaków – a w to chyba nie wątpisz, Ojcze Święty? – to im chodzi o coś innego niż zdobycie przez któregoś z nich tronu Królestwa Jerozolimskiego.

O cóż więc chodzi?

Wiem, że wielmoże z trzeciej wyprawy krzyżowej chcą założyć w Jerozolimie zakon rycer­ski. Dlatego też śmiem twierdzić, iż myli się patriarcha Aymar w swoich osądach o sukcesji na tym tronie.

Uważam, że władcą w Akce zostać powinien – znany wszystkim król Cypru – Amalryk. Ma w swojej dyspozycji flotę niemałą, która transport nowych oddziałów z Europy zapewnić może, ma doświadczenie w sprawowaniu władzy. A co najważniejsze, jest wdowcem. Ideal­nie nadaje się na męża dla królowej Izabeli. Para ta mogłaby z korzyścią dla Stolicy Apostol­skiej kierować sprawami chrześcijaństwa w Królestwie Jerozolimskim.

Propozycja, Konradzie, warta rozważenia. A sprawa zdobycia Jerozolimy? To królestwo ze stolicą w Akce, a nie w Świętym Mieście – krzyczy, iż czegoś jeszcze nie zrobiliśmy.

Właśnie, Ojcze Święty. To jest chyba celem organizowanej przez ciebie czwartej wyprawy krzyżowej. Wręcz jestem pewien, że właśnie ta błogosławiona przez ciebie armia rycerzy zdobędzie Jerozolimę!

Uważasz więc, że walczące pod Jerozolimą wojska niemieckie nie dokonają tego?

Moi rodacy pod murami Jerozolimy są żałośnie sami. Wiem zaś, iż w tym kierunku ciągną wojska sułtana damasceńskiego Al-Adila. Jeśli zaś on idzie z odsieczą Jerozolimie – nasze wojska będą musiały albo ratować się ucieczką, albo zostaną rozbite! Al-Adil szykował swe wojska do rozprawy z sułtanem egipskim Al-Azizem. Ten ostatni zachorował i, jak mi wia­domo, nie pożyje długo, po co więc Al-Adil miał marnować wojsko w bratobójczych wal­kach. Część armii Al-Aziza przyłączyła się do niego i zapewne pociągną na Jerozolimę.

Będziesz miał okazję sprawdzić, czy wydarzenia potoczyły się zgodnie z twoimi przewi­dywaniami. Mianuję cię oto, Konradzie, papieskim legatem w Królestwie Jerozolimskim. Udaj się najpierw na Cypr, później wspólnie z Amalrykiem do Akki. Ufam, iż wszystko, o czym mówiłeś, przeprowadzisz sprawnie. Chcę też, by Amalryk po koronacji przekazał króle­stwo w lenno Stolicy Apostolskiej.

Nie zawiedziesz się na mnie, Ojcze Święty!

Moi drodzy, mam przyjemność przed stawić wam mojego dawnego nauczyciela prawa z Bolonii, Huguccia z Pizy, którego mianowałem biskupem Ferrary, a także moim legatem na

8

Bułgarię i Cesarstwo Bizantyjskie. Bądź łaskaw, dostojny biskupie, zdać nam sprawę z zadań ci powierzonych.

Niezmierne się cieszę, że Ojcem Świętym został najlepszy mój student prawa. Jeślim choć trochę przyczynił się swoim gderaniem do tego wyniesienia, jestem uszczęśliwiony, Wasza Świątobliwość.

Wybacz za szczerość nadmierną, ale czy nie sądzisz, dostojny biskupie, że gdybyś się nie przyczynił, to znalazłbyś się w naszym gronie?!

Odbieram twoje słowa, Ojcze Święty, jako pochwałę najpochlebniejszą z pochlebnych. Zaś do sprawozdania przystępując powiedzieć winienem, iż zaiste niewiele dałeś mi czasu na gruntowne zbadanie spraw, za jakie przyszło mi odpowiadać. Ponieważ jednak obowiązek ten przyjmuję jako wyróżnienie ogromne, starałem się ów krótki czas najpożyteczniej wykorzy­stać. Oto w Cesarstwie Bizantyjskim, po śmierci przed trzema laty Izaaka II Angelosa, ob­wołano cesarzem jego brata Aleksego II. Osobiście sądzę, Ojcze Święty, iż gdybyś tylko wy­raził chęć zawarcia przymierza z Bizancjum – Aleksy chętnie przystałby na to, bowiem boi się cesarzy niemieckich. Najpewniej wiesz o tym, że Filip Szwabski z rodu Sztaufów ożenił się z córką Izaaka II Angelosa, i nie ukrywa swoich chęci połączenia w jedność Świętego Cesarstwa Rzymskiego z Cesarstwem Bizantyjskim. Taka unia mogłaby stać się groźna dla Stolicy Apostolskiej i Kościoła rzymskiego. Jeśliby bowiem chrześcijaństwo greckie przenik­nęło do Niemiec i zadomowiło się tam, to nie chcę nawet myśleć o takiej możliwości...

Kardynale Gwido – słyszysz te słowa! Brawo! Rad jestem wielce, żem cię mianował lega­tem papieskim w Świętym Cesarstwie Rzymskim. Miałeś rację, trzeba koniecznie poprzeć Welfów i uczynić cesarzem Ottona!

Tak, Wasza Świątobliwość. Też ucieszyłem się z potwierdzenia słuszności moich opinii. A co do Ottona, spełnię rzecz najdokładniej, zaraz po powrocie z Sycylii.

A może powinieneś najpierw udać się do Niemiec?

Ojcze Święty, książęta Rzeszy nie działają gwałtownie. Jak ich znam, zaczekają do wiosny i wraz z ciepłem zaczną się spotykać i dokonywać wyboru. Wtedy nie należy wadzić, zechcą uznać taki gest za wrogi dla siebie. Niech wybierają. Ważne, by wśród kandydatur był rów­nież Otton. Sądzę, że jeśli pojawię się w Niemczech z początkiem lata, to zupełnie wystarczy.

Co o tym sądzisz, biskupie Konradzie, wszak lepiej od innych znasz swoich współplemień-ców?

Myślę, że kardynał Gwido ma rację całkowitą.

Wybacz, dostojny biskupie Huguccio, że przerwałem twój wywód. Słuchamy cię teraz uważnie.

Jak powiedziałem, cesarz Aleksy byłby skłonny do zawarcia paktu z Państwem Kościel­nym i tę okoliczność należałoby wykorzystać. Co się zaś tyczy Bułgarii, tam sytuacja jawi się bardziej zawikłanie. Wyprawy cesarza Izaaka II Angelosa przeciw Bułgarii załamały się przed dwunastoma już laty i wtedy właśnie na arcybiskupa Bułgarii – niezależnej od Kon­stantynopola – wybrano mnicha Wasyla. Tenże Wasyl na cara koronował bojara Piotra.

9

Wówczas z wiosną następnego roku cesarz Izaak II Angelos wszedł z wojskami i spustoszył północ Bułgarii. Długo tam jednak nie utrzymał się. Car Piotr i brat jego Asen już jesienią odbili zdobyte przez Bizantyjczyków ziemie. Przed czterema i trzema laty wojska cesarza Izaaka II Angelosa atakowały Bułgarię bez większego powodzenia. Po śmierci Izaaka i cara Piotra sytuacja się odmieniła. Tron cara Bułgarii objął młodszy brat Piotra – Kałojan, zwany „ Joannicą” , który był przez wiele lat zakładnikiem w Konstantynopolu. Znał doskonale takty­kę walki armii bizantyjskiej, ba, znał większość jej dowódców. Myślę jednak, że najlepiej znał bułgarskich bojarów, bo zaraz po objęciu tronu w Tyrnowie mianował dwu dotychcza­sowych pretendentów do tronu na namiestników prowincji sąsiadujących z Cesarstwem Bi­zantyjskim. Bojara Iwanko uczynił namiestnikiem prowincji płowdiwskiej, a Dobromira Chryza – Macedonii. Jestem pewien, że Kałojan przewidział, co się stanie... Przed rokiem ci bojarzy obwołali się władcami swoich prowincji i uwikłali się w walkę z wojskami bizantyj­skimi, prowadzą ją do dzisiaj ze zmiennym szczęściem. A Kałojan czeka! On zaatakuje Bi­zancjum, kiedy tylko jego przeciwnicy osłabną, a na to długo czekać nie trzeba będzie, bo­wiem i Iwan, i Dobromir, jak wiem, wysłali poselstwa do Konstantynopola, a Bułgarzy takie misje uważają za zdradę! Myślę, Ojcze Święty, że powinniśmy poprzeć Kałojana. Kto wie, może należałoby go nawet koronować, mielibyśmy wówczas przeciwwagę wobec Cesarstwa Bizantyjskiego!

Drogi biskupie Huguccio, rzecz wymaga wielkiej rozwagi, bo też i sam mówiłeś, że w równym stopniu powinno nam zależeć na sojuszu z Aleksym III. Inaczej dojść może do jego związania się z niemieckimi Sztaufami. Warto więc głębiej sprawę przemyśleć, tym bardziej, że pośpiechu nie ma. Wszak Kałojan czeka na sposobną chwilę. My też możemy poczekać. Kiedy już, biskupie, usadowisz się w Ferrarze i dokładniej sprawę rozeznasz, wrócimy do niej.

10

2 LUTEGO A.D. 1198

Przedstawiam wam gościa z dalekiej północy, arcybiskupa Absalona z Lundu. Proszę, ar­cybiskupie, o zdanie sprawy z sytuacji w krajach skandynawskich.

Uczynię to, Ojcze Święty, z największą przyjemnością. Kiedy otrzymałem twoje zaprosze­nie, radowała się moja dusza, bom wyczuł, bom wiedział, że wraz z tobą ład i porządek na­stanie w chrześcijańskim świecie. Białe będzie znaczyć białe, a czarne – czarne. Tak jak dotąd być nie może! Czyż twój poprzednik nie ekskomunikował przed czterema laty króla Szwecji? Uczynił to! I nic, zupełnie nic się nie zmieniło – Sverri kpi z Kościoła i Stolicy Apostolskiej...

Przepraszam cię, dostojny arcybiskupie, ale nie zdążyłem poznać jeszcze wszystkich spraw, o których jako papież winienem wiedzieć. Po to was właśnie zapraszam, by rozeznanie mieć pełniejsze i w zawiłościach tego świata móc poruszać się ze swobodą. Mów więc po porządku o wszystkich sprawach.

Nie, Ojcze Święty, nie wymagaj za wiele. Tyle nieprawości i zła do wyplenienia, że trudno zachować spokój i rozwagę. Gdzie była dotychczas Kuria papieska, że mogła pozwalać Sver-riemu na bezeceństwa i lekceważenie Kościoła?

A czy to nie ty właśnie, arcykapłanie, powinieneś króla do porządku przywołać, skoro zszedł z drogi cnoty?

Wasza Świątobliwość! Miałbym skończyć jak Eysteinn? A czy po jego krzywdzie przy­wołano Sverriego do porządku?

Jeszcze raz proszę cię, dostojny arcybiskupie, o powagę w przytomności całego prezydium Kurii papieskiej. Możesz mi uwierzyć, że zajmę się sprawą, o której mówisz, surowo i sta­nowczo, ale na litość boską – powiedzże, o co chodzi?!

Płaczcie aniołowie, już nawet Ojciec Święty wzywa imię Boże nadaremnie!

Jeśli nie zechcesz składnie opowiedzieć o stanie spraw Kościoła w kraj ach skandynaw­skich, to w rzeczy samej imię Boże wypowiedziałem nadaremnie...

Czy w Rzymie zawszeście tacy ponurzy? Taki już jestem, że muszę raban wszczynać, by później -ochłonąwszy – łatwiej o rzeczy mówić...

To mów już spokojnie i rzeczowo.

Jak już wspomniałem, król Norwegii Sverri niecnych czynów jest sprawcą. To nieślubny syn króla Sigurdha. Z tych względów w młodości oddany był na nauki do Kościoła, a nawet dostąpił zaszczytu święceń kapłańskich. Wnet jednak rzucił stan duchowny, przypasał miecz, stanął przeciw prawowitemu synowi Sigurdha – królowi Magnusowi V, pokonał go i na za­tracenie z kraju wypędził. Nieco później gorszą jeszcze zbrodnię popełnił wyganiając z Nor­wegii arcybiskupa z Nidharos. Jest prawdą, że twój świątobliwy poprzednik ujął się za krzywdzonymi i przed czterema laty ekskomunikował bezecnika. Ale ten lekceważy sobie karę i za sojusznika mając biskupa z Bergem – drwi z prawych synów Kościoła...

Co więc, twoim zdaniem, winienem uczynić z tym gwałtownikiem?

11

Jak to co?! Trzeba po prostu nakazać królowi Danii, Waldemarowi II, by uwolnił Norwegię od tego tyrana i potwora. Rzecz jasna, jeśli to uczyni, to wespół z przebywającym tam pra­wowitym władcą Norwegii, Magnusem V – synem Kościoła i oddanym sługą Stolicy Apo­stolskiej. Zaś biskup z Bergem za popieranie zdrajcy powinien być ekskomunikowany.

Rzetelnie rozważę twoją propozycję, arcybiskupie, i w niedługim czasie wydam stosowne rozporządzenie.

Jak to – rozważysz, Ojcze Święty, a kiedy uczynisz, co nakazałem?

Dostojny arcybiskupie, najpewniej pomyliłeś się! Polecenia to ja przyjmuję jeno od Naj­wyższego. A z Nim rozmawiać mogę w czas modlitwy i medytacji. Kiedy więc taki czas na­sta...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin