Basho.doc

(54 KB) Pobierz
Basho

Basho

 

Gorycz jest we mnie,
zbliż, więc samotność serca
śpiewna kukułko.

 

Krople rosy –

Czym lepiej obmyj

Pył świata.

 

 Gwiazdy w stawie;
Znów zimowa mżawka
 Marszczy wodę.

 

Chodź, patrz

Na prawdziwe kwiaty
 Bolesnego świata.

 Oddaj wierzbie
 Całą nienawiść, całe pożądanie

 Twego serca.

Rozstanie.
 Chwytając się słomki
Żeby nie paść.
 

Rok za rokiem

Ja w masce małpy –

Prawdziwa małpa.

Błyskawica -
Krzyk czapli
Dźgnął ciemność.

Godny podziwu
Ten, kto nie pomyśli: "Życie mija"
 Widząc błyskawicę.

Letni księżyc –

Klaszczące dłonie,
 Oznajmiam świt.
                                                                 
 Jakże chciałbym zobaczyć
 Między kwiatami o świcie
 Twarz Boga.

 



KALIGRAFIA

 

       Sakazuki - ya
       yamaji - no kiku - to
        kore - o hosu

        Na górskiej ścieżce
        wysuszyłem ten kielich
         - z chryzantemą.
                                                

 

 



          Kono aki - wa
          nan - de toshiyoru
           kumo - ni tori

         Czemuż ta jesień
         jest jakby ptak sędziwy
         daleko w chmurach.

 

 

 



         

          Aki fukaki
          tonari - wa nani - o
          suru hito - zo

          Jesień głęboka
          i cóż w te dni porabia
          sąsiad mój bliski

 

 

 

Wróble pod okapem,
Myszy w suficie -
Niebiańska muzyka.

Płatki żółtej róży,
Grzmi -
Wodospad

Malowany światłem księżyca
Kwitnący krzak - sza, w sąsiednim pokoju
Chrapią prostytutki.

W mojej nowej sukni
Dziś rano -
Ktoś inny.

Na kolanach, obejmując
Korzenie, w smutku
Po kapłanie Tando.

Zimna biała azalia -
Samotna zakonnica
Pod słomianą strzechą.

Wróblu, oszczędź
Gza
Igrającego wśród kwiatów.

Jaka cisza -
Terkotanie konika polnego
świdruje skałę.

Podróżny śpi -
Chora dzika kaczka
Tłucze się zimną nocą.

Ciemnieją fale -
Krzyk dzikich kaczek
Białawy.

Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Fiołki -
Jakże cenne
Na górskiej ścieżce.

Odwiedzając groby
Siwowłosi chylą się
Nad swymi laskami.

Burza jesienna -
Dziki przysypane
Liśćmi.

Koniec podróży -
Ciągle żyję tu - tu,
Tego jesiennego wieczora.

Skowronek nad ugorem -
Słodki śpiew
Nie-uwiązania.

Wioska bez dzwonów -
W wiosenne wieczory
Czego słuchać

Błyskawica -
Krzyk czapli
Dźgnął ciemność

Letnie trawy,
Wszystko co zostaje
Z marzeń żołnierzy.

Tą drogą
Nikt nie idzie
Tego dzisiejszego wieczoru.

Wargi zbyt zziębnięte
Żeby paplać -
Wiatr jesienny.

'Już zmierzcha się'
Woła przepiórka
'Na co zdadzą się oczy jastrzębia'

Letni księżyc -
Klaszcząc w dłonie
Oznajmiam świt.

Krople rosy -
Czym lepiej obmyć
Pył świata.

Różę kwitnącą
Koło drogi
Zjadł mój koń.

Pchły, wszy,
Mój koń szczający
Obok mojej poduszki

Koniec roku -
Wszystkie kąty
Tego niestałego świata
Zamiecione.

Samotność -
świerszczyk w klatce
Na ścianie.

Jak smętnie -
Pod rozbitym hełmem
Głos świerszcza.

Koteczka, tak chuda
Na miłości
I kaszy jęczmiennej.

Stara sadzawka,
Żaba - skok -
Plusk.

Chorując w podróży -
Nad suchym wrzosowiskiem
Wędrują sny.

Kwitnące irysy
U moich stóp -
Sandały sznurowane na niebiesko.

Skowronek
śpiewa cały dzień,
I dnia za mało.

Ta jesień -
Stare są
Nawet ptaki i chmury.

Jesienny księżyc,
Przypływ pieni się
U samej bramy.

Sklep rybny -
Zimne wargi
Solonego leszcza.

Dźwięki milkną,
Kwiaty pachną,
Dzwon zadzwonił wieczorem.

Godny podziwu
Ten kto nie pomyśli: 'Życie mija'
Widząc błyskawice.

Jesień głęboka
i cóż w te dni porabia
sąsiad mój bliski

Melon
W rannej rosie
świeżo obłocony.

Stanę na chwilę
Wtulony za wodospadem
Początek lata

Hen, tam wysoko
już jestem z niebem jesiennym
góra Fuji.

 

 

4

 

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin