Śmierć Josipa Broz-Tity można uznać za cezurę nasilających się tendencji nacjonalistycznych narodów jugosłowiańskich. Od 1987 roku coraz częściej wybuchały zamieszki nacjonalistyczne, zarówno w Chorwacji, Serbii, jak i w Bośni i Hercegowinie, surowo karane przez komunistyczne władze.[1]
Tłumione latami antagonizmy doprowadziły do powstania w 1989 roku nowych, narodowych partii, między innymi: Chorwackiej Partii Demokratycznej na czele z Franjo Tudjmanem oraz Wspólnota Liberalno - Socjaldemokratyczna z Milanem Kučanem w Słowenii. Serbscy przywódcy zwalczali te ruchy zbrojnie. Doszło do walk na terenach Słowenii i Chorwacji. W pierwszym wypadku szybko wygasły, natomiast w drugim zakończyły się dopiero w 1991 roku i przyniosły ponoć około 10 tysięcy ofiar.[2]
W 1989 roku Milošević zlikwidował autonomię Wojwodiny i Kosowa. W imię ratowania niepodzielnej ojczyzny obalono władze wykonawcze w Nowym Sadzie, Prištinie i Podgoricy. Dodatkowo Kosowianie zostali oskarżeni o dyskryminację mniejszości serbskiej, w związku z czym wprowadzono tam stan wyjątkowy, rozwiązano parlament, zakazano nauki na uniwersytecie w języku albańskim. W starciach zginęło ponad 2o osób.[3]
28 czerwca 1989 roku podczas mityngu na Gazimenstanie przy trzystutysięcznym tłumie przywódca serbski nie wykluczył użycia siły w razie jakichkolwiek prób odseparowania się od Belgradu.[4] Tak też się stało, co pokazała niedaleka przyszłość.
Wojna
27 czerwca władze w sile 20 tysięcy żołnierzy rozpoczęli ofensywę na zbuntowaną republikę, która liczyła ok. 70 tysięcy żołnierzy. Część armii (zwłaszcza Macedończycy, Albańczycy, Muzułmanie poddało się natychmiast. Reszta została przez Słoweńców oblężona. Rząd jugosłowiański nie mógł przesłać posiłków, ponieważ musiałyby przejść przez terytorium Chorwacji lub dokonać desantu z morza. 1 lipca praktycznie armia federalna została pokonana, i choć w dwa dni później rząd jeszcze próbował skontrować, to się nie udało, gdyż posiłki idące z pomocą armii jugosłowiańskiej wpadła w pułapkę. Dnia 8 lipca nastąpiło podpisanie porozumienia pokojowego na wyspie Broni.[5]
Na terytorium Chorwacji stacjonowało więcej garnizonów federalnych niż Chorwacji. Dodatkowo dwa regiony – Kraina i Sławonia – były w części pod kontrolą lokalnych formacji serbskich, wspomaganych przez oddziały armii federalnej, zaś na wschodniej granicy kraju mogły interweniować wojska jugosłowiańskie z Serbii oraz Bośni.[6]
W chwili wybuchu wojny, to jest 28 czerwca, w Krainie i Sławonii Serbowie liczyli ok. 28 tysięcy ludzi, z kolei Chorwacka Gwardia Narodowa około 30 tysięcy ludzi, wkrótce wzrastając do około 75 tysięcy.[7]
,,Serbscy bojówkarze atakowali wyznaczone cele (np. posterunki policji lub pozycje grup samoobrony), podpalali domy Chorwatów i wypędzali mieszkańców, po czym, gdy nadchodziły chorwackie posiłki, interweniowała armia federalna rozdzielając walczących umożliwiając Serbom odwrót.”[8]
Chorwacja prowadziła wojnę nie tylko z Serbami zamieszkałymi na terytorium ich kraju, ale także z Jugosławią.
Jak słusznie zauważa Calvocoressi: Zniszczenie przez Serbów Vukovaru we wschodniej Sławonii przysporzyło Chorwatom przysporzyło Chorwatom międzynarodowej sympatii, której im uprzednio skąpiono (wyjątkiem były Niemcy), i przyczyniło się do uznania niepodległości Chorwacji.[9]
[1] A. Gruszczak, Jugosławia – tragiczny rozpad federacji, w: Historia polityczna świata XX wieku. 1945-2000, pod red. M. Bankowicza, Kraków 2004, s. 641
[2]A. Czubiński, Historia powszechna XX wieku, Poznań 2003, s. 718
[3] W. Walkiewicz, Jugosławia: byt wspólny i rozpad, Warszawa 2000, s. 240-241
[4] W. Walkiewicz, Jugosławia: byt wspólny i rozpad, Warszawa 2000, s. 284
[5] Kuczyński, s. 171-172
[6] kuczynski, s. 172
[7] kucz, s. 172-173
[8] kucz, s. 173
[9] calvocc, s. 321
baranella