MARINA - słowa Jacek Cygan
Słuchajcie: - Była raz Marina.
Czerwone usta miała, jak malina.
Obiecywała wszystkich kochać równo;
No, mówię wam, dziewczyna istny miód!
Żądała tylko: „- Rzućcie chłopcy kasę,
Przez kasę jest kłopotów bowiem masę!
Bogaty z biednym kłóci się, tymczasem -
W miłości ja równości wielbię cud.”
Marina, Marina Marina! A powiedz, co ty w sobie masz?
Że kocha się w tobie cała gmina, choć nieraz popalić nam dasz!
A bo jeden raz, to, zrujnowałaś miasto? Zżarłaś całe ciasto?
O no, no , no, no, no!
Miłość twa jest trudną - bo znasz wszystkich równo.
Dajesz wszystkim serce - i nic więcej!
Marina, Marina, Marina - skończyły się raz twoje sny,
Gdy ci, co ich równo kochałaś nareszcie wskazali ci drzwi!
- Idę! Ale wrócę ...
Przez lata bez Mariny w naszym mieście
Już się nie wali, a buduje wreszcie.
A jednak chłopcy siedli kiedyś kołem -
Pod stołem ich dopadła jakaś chuć.
I echem: - Ach, nie było, jak Marina!
Z Mariną można było i w ruinach.
Obiecywała wszystkich kochać równo -
Marina, ty boginia nasza, wróć!
Marina, Marina, Marina -
A powiedz: co ty w sobie masz?
Że kocha się w tobie cała gmina, ty jesteś, jak opium i hasz!
A nasza ferajna mówi, żem jest fajna!
Obiecuje raj nam. - O, no, no, no, no, no!
Bój to jest ostatni - gra muzyka! - W szatni!
Krawat zostaw w szatni! - O no, no, no, no, no!
Marina, Marina, Marina! Wiek cały za nos wodzi nas!
To chyba inaczej - dziewczyna! Jej droga od mas - do kas!
- Od mas do kas! Od kas do mas! - (wokaliza) - I to cieszy nas!
i64