ForgedOrigins.pdf

(371 KB) Pobierz
<!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD HTML 4.01//EN" "http://www.w3.org/TR/html4/strict.dtd">
Od tłumacza
Przedstawiany niżej artykuł otrzymałem pierwotnie w marcu 2010 r. mailem od
nieznanego nadawcy. Mimo, że wcześniej wiedziałem co nieco o wątpliwej reputacji
tekstów biblijnych, przeczytanie artykułu Bushby’go było sporym dla mnie wstrząsem
ze względu na głębię i zakres manipulacji dokonanych od czasów wczesnego
chrześcijaństwa przez nasz kochany Kościół.
Tekst ten jest bardzo przekonujący, gdyż podaje liczne niepodważalne, jak się
wydaje, dowody, powołując się na źródła zarówno z kręgów kościelnych jak i
krytycznych opracowań naukowych. Długo zastanawiałem się, czy można tak
drastyczną rzecz udostępniać naszemu oddanemu Kościołowi społeczeństwu,
zwłaszcza, że polski wydawca Nexusa , czasopisma, w którym ten artykuł się pojawił
w 2007 r., nie odważył się go wydrukować. W końcu jednak, mimo sympatii dla
Kościoła i jego owczarni, uznałem, że prawda jest ważniejsza niż tego rodzaju
sentymenty.
W Wigilię Bożego Narodzenia w 1972 r. Bhagawan Sathya Sai Baba mówił o
pewnym stwierdzeniu Jezusa i jak ono później zostało zmanipulowane. Powiedział
tak: „ W chwili, kiedy Jezus zanurzał się w Najwyższym Źródle Boskości, przesłał pewną
wiadomość dla swoich naśladowców, która była interpretowana na rozmaite sposoby przez
komentatorów i tych, co rozkoszują się składaniem w stos pism na pisma i znaczeń na
znaczenia, dopóki nie zbierze się ogromna góra bałaganu. Owym stwierdzeniem
manipulowano i ostatecznie przekręcono do postaci zagadki. Stwierdzenie Chrystusa jest
proste. 'Ten, który posłał mnie pośród was, przyjdzie ponownie' — i wskazał na baranka.
Baranek jest tylko symbolem, znakiem. Oznacza głos: ba-ba; było to ogłoszenie nadejścia
Baby. 'Jego Imieniem będzie Prawda' — oświadczył Chrystus. Sathya znaczy Prawda.”
Zacytowałem tu Babę nie tylko dla wsparcia prawdziwości owych manipulacji
na pismach świętych, ale także by mieć dodatkowy argument przeciwko tezie autora
jakoby Jezus nie był postacią historyczna (Baba twierdzi m.in., że Jezus urodził się
28 XII 2 r.p.n.e.). Wywody Tony’ego w tej materii nie są dla mnie przekonujące.
Główny jego argument to brak odniesień o Jezusie w dokumentach historycznych.
Po pierwsze, to, że ich nie znaleziono nie jest dowodem, że takowych w ogóle nie
ma lub nie było. Po drugie, chociaż nie jestem badaczem tej materii, spotkałem się z
przynajmniej dwoma takimi źródłami, chociaż Kościół nimi jakoś nie chce się
posługiwać. Najważniejszy to dokumenty znalezione w pewnym tybetańskim
klasztorze, mówiące o pobycie Isy (tak nazywano tam Jezusa) w Kaszmirze (są w
tamtym stanie także publicznie dostępne materialne ślady pobytu Jezusa i Jego
matki). Drugi historyczny dokument, ten pochodzi z Watykanu, przytoczyła śp. Peggy
Mason, bodajże w książce Sathya Sai Baba. The Embodiment of Love wydanej też
po polsku przez Limbus (jest to relacja rzymskiego dygnitarza do przełożonych z
napotkania Jezusa przemawiającego do grupy ludzi). To, że termin ‘Jezus Chrystus’
pochodzi od Konstantynowego ‘Hesus Kriszna,’ może nawet być prawdą, ale autor
tego artykułu nie przedstawił tutaj solidnych na to argumentów. Historyczny Jezus z
pewnością nie nosił tego podwójnego miana.
Krótko mówiąc, w moim odczuciu tezy autora o kompletnie sfałszowanych
pismach Nowego Testamentu są w całości prawdziwe, natomiast sugestie o
niehistoryczności Jezusa są nieuzasadnione.
KMB (24 VII 2010 r.)
1
860866095.004.png
Sfałszowane pochodzenie
Nowego Testamentu
Tony Bushby
W IV w. cesarz rzymski Konstantyn zjednoczył wszystkie religijne odłamy
pod jednym łącznym bóstwem i nakazał skompilowanie nowych i starych
pism w postać jednolitego zbioru, który stał się Nowym Testamentem.
Zaczerpnięte z Nexus Magazine ( www.nexusmagazine.com ) , tom 14 , Nr 4 (June – July 2007)
PO Box 30, Mapleton Qld 4560, Australia. editor @ nexusmagazine.com
Tel.: +61 (0)7 5442 9280; Fax: +61 (0)7 5442 9381
Czego Kościół nie chce abyś wiedział?
Często podkreśla się, że chrześcijaństwo wyróżnia się spośród wszystkich
innych religii, gdyż opiera się na pewnych zdarzeniach, które rzekomo miały
miejsce w krótkim okresie czasu około 20 wieków temu. Opowieści te
przedstawiono w Nowym Testamencie. Zgodnie z nowymi świadectwami jasne
staje się, że nie reprezentują one historycznej rzeczywistości. Kościół zgadza się
z tym, stwierdzając:
„Nasze pisane źródła wiedzy o początkach chrześcijaństwa i jego wczesnym
rozwoju to głównie pisma Nowego Testamentu, których autentyczność musimy,
w znacznym stopniu, przyjąć za pewnik” ( Catholic Encyclopedia , red. Farley,
tom iii, s. 712).
Kościół czyni niezwykłe wyznania o Nowym Testamencie. Na przykład,
omawiając pochodzenie tych pism „najwybitniejsze ciało akademickiej opinii,
jakie kiedykolwiek się zebrało” ( Catholic Encyclopedias , Preface) przyznaje, że
Ewangelie „nie sięgają wstecz do pierwszego wieku ery chrześcijańskiej”
( Catholic Encyclopedia , red. Farley, tom vi, s. 137, ss. 655-6). To stwierdzenie
jest sprzeczne z twierdzeniami duchowieństwa, że najwcześniejsze Ewangelie
były stopniowo pisane w dekadach następujących po śmierci ewangelicznego
Jezusa Chrystusa. W znaczącej uwadze na marginesie Kościół dalej przyznaje,
że „ocalałe manuskrypty [Nowego Testamentu], faktycznie nie datują się
wcześniej niż środek czwartego wieku naszej ery” ( Catholic Encyclopedia ,
tamże, ss. 656-7). Jest to jakieś 350 lat po czasie, w którym według Kościoła
Jezus Chrystus chodził po palestyńskich piaskach, no i tu prawdziwa historia
początków chrześcijaństwa wpada w jedną z największych czarnych dziur
2
860866095.005.png 860866095.006.png 860866095.007.png
 
historii. Jednakże istnieje powód, dla którego do czwartego wieku nie było
Nowych Testamentów: nie były do tego czasu napisane i w tym kontekście
znajdujemy dowody na największy przekręt wszechczasów.
Kompilację pism obecnie nazywanych Nowym Testamentem autoryzował
brytyjski z urodzenia Konstantyn I Wielki (Flavius Constantinus, Constantine,
pierwotnie Custennyn lub Custennin) (272-337). Po śmierci jego ojca w 306 r.
Konstantyn został królem Brytanii, Galii i Hiszpanii, a potem, po serii
zwycięskich bitew, cesarzem Rzymskiego Imperium. Chrześcijańscy historycy
nie odnotowują wyraźnie zamieszania tamtych czasów i pozostawiają
Konstantyna zawieszonego w pewnej pustce, wolnego od wszelkich ludzkich
wydarzeń wokół niego. W rzeczywistości, jednym z głównych problemów
Konstantyna był nieopanowany bałagan wśród kapłaństwa i ich wiara w
licznych bogów. Większość współczesnych pisarzy chrześcijańskich zataja
prawdę o rozwoju ich religii i ukrywa wysiłki Konstantyna w kierunku
okiełznania nagannego charakteru kapłaństwa, których teraz nazywa się
„Ojcami Kościoła” ( Catholic Encyclopedia , red. Farley, tom xiv, ss. 370-1).
Powiedział on, że oni są ‘oszalali’ ( Life of Constantine [Życie Konstantyna],
przypisywane Eusebiusowi Pamphiliusowi z Cezarei, ok. 335, tom iii, s. 171;
The Nicene and Post-Nicene Fathers [Nicejscy i post-nicejscy ojcowie],
cytowane dalej jako N&PNF, przypisywane Św. Ambrożemu; wydawcy: Rev.
Prof. D.D. Roberts i Principal L.L.D. James Donaldson, 1891, tom iv, s. 467).
„Szczególny rodzaj głoszenia” praktykowanego przez nich był wyzwaniem dla
ustalonego porządku religijnego ( The Dictionary of Classical Mythology,
Religion, Literature and Art [Słownik klasycznej mitologii, religii, literatury i
sztuki], Oskar Seyffert, Gramercy, Nowy Jork, 1995, ss. 544-5). Starożytne
zapisy ujawniają prawdziwą naturę kapłaństwa, zaś niski szacunek, jakim ich
darzono, został subtelnie zatuszowany przez współczesnych chrześcijańskich
historyków. W rzeczywistości, były to: „...najbardziej prostackie typy,
nauczające dziwnych paradoksów. Otwarcie oświadczali, że nikt inny tylko
ignorant jest godny wysłuchiwać ich dyskursów ... nigdy nie pojawiali się w
kręgach ludzi światlejszych i lepszego gatunku, lecz zawsze starali się mieszać z
ignorantami i ludźmi niekulturalnymi, włócząc się po targach i robiąc żarty ...
szpikowali swoje cienkie książki starymi bajkami ... a jeszcze mniej
rozumieją ... i piszą na papierze nonsensy ... i ciągle robią, nigdy nie kończąc”
( Contra Celsum [Przeciw Celsusowi], Orygenes z Aleksandrii, ok. 251, Bk I, s.
lxvii, Bk III, s. xliv, passim).
Grupy kapłaństwa stworzyły „wielu bogów i panów” (1 Kor. 8:5) i
istniały liczne sekty religijne, każda z odmiennymi doktrynami (Gal. 1:6).
Kapłańskie grupy ścierały się z powodu atrybutów swoich rozmaitych bogów a
„ołtarz stawał przeciw ołtarzowi” w rywalizacji o słuchaczy (Optatus z Milevis,
1:15, 19, wczesny IV w.). Z punktu widzenia Konstantyna istniało kilka
odłamów, z którymi trzeba było się liczyć. W tym godnym pożałowania okresie
zamętu podjął się on zorganizowania religii, która obejmowała wszystko. W
3
860866095.001.png
wieku rażącej ignorancji. Kiedy dziewięć dziesiątych ludzi Europy było
analfabetami, ustabilizowanie rozbitych grup religijnych było tylko jednym z
problemów Konstantyna. Ugrzecznione uogólnienie, które wielu historyków
chętnie powtarza, że Konstantyn „skonsolidował religię chrześcijańską” i
później przyznał jej „oficjalną tolerancję,” jest „sprzeczne z faktami
historycznymi” i powinno zostać wymazane z naszej literatury na zawsze
( Catholic Encyclopedia , red. Pecci, tom iii, s. 299, passim). Mówiąc wprost, w
czasach Konstantyna nie było religii chrześcijańskiej a Kościół przyznaje, że
opowieść o jego „nawróceniu” i „chrzcie” są „w pełni legendą” ( Catholic
Encyclopedia , red. Farley, tom xiv, ss. 370-1).
Konstantyn „nigdy nie zdobył solidnej wiedzy teologicznej” i „w wielkiej
mierze polegał na swoich doradcach w sprawach religii” ( Catholic
Encyclopedia , New Edition, tom xii, s. 576, passim). Według Euzebiusza (260-
339) Konstantyn zauważył, że w odłamach kapłaństwa „spór narósł do tak
poważnego stanu, że potrzebne jest energiczne działanie, aby ustanowić bardziej
religijne państwo,” jednak nie potrafił doprowadzić rywalizujące odłamy
religijne do ugody ( Life of Constantine , tamże, ss. 26-8). Jego doradcy ostrzegali
go, że religie kapłanów były „pozbawione podstaw” i wymagały oficjalnego
ustabilizowania (tamże).
Konstantyn dostrzegł w tym pogmatwanym systemie fragmentarycznych
dogmatów okazję do stworzenia nowej ujednoliconej religii państwowej,
neutralnej w idei, i prawnego chronienia jej. Kiedy w 324 r. podbił Wschód,
wysłał swojego hiszpańskiego doradcę, Osiusa z Córdoby, do Aleksandrii z
listami do kilku biskupów nawołując ich do zawarcia ze sobą pokoju. Misja nie
powiodła się i wtedy Konstantyn, prawdopodobnie za radą Osiusa, wydał dekret
nakazujący wszystkim kapłanom i ich podwładnym „wsiąść na osły, muły i
konie należące do wspólnoty i udanie się do miasta Nicea” w rzymskiej
prowincji Bitynia w Azji Mniejszej [współczesny Iznik w Turcji]. Polecono im,
aby zabrali ze sobą zeznania z nauk głoszonych motłochowi, „oprawione w
skórę,” aby nie uległy uszkodzeniu w czasie długiej podróży, i po przybyciu do
Nicei przekazali je Konstantynowi ( The Catholic Dictionary [Słownik
katolicki], Addis and Arnold, 1917, hasło „ Council of Nicaea " [sobór nicejski]).
Ich teksty liczyły „w sumie dwa tysiące dwieście trzydzieści jeden zwojów z
mitami o bogach i zbawicielach oraz doktrynami głoszonymi przez tych
kapłanów” ( Life of Constantine , tamże, tom ii, s. 73; N&PNF, tamże, tom i, s.
518).
Pierwszy sobór nicejski i „zagubione zapisy”
W ten sposób zostało zwołane pierwsze w historii kościelne
zgromadzenie, które dzisiaj znane jest jako sobór nicejski. Było to dziwaczne
wydarzenie, które dostarcza wielu szczegółów o myśleniu wczesnego kleru i
4
860866095.002.png
przedstawia wyraźny obraz intelektualnego klimatu panującego w tamtym
czasie. To właśnie na tym zgromadzeniu narodziło się chrześcijaństwo, a
konsekwencje decyzji tam podjętych są trudne do wymierzenia. Około cztery
lata przed przewodniczeniem soborowi Konstantyn został inicjowany w
religijnym zakonie Sol Invictus, jednym z dwóch prosperujących kultów, który
uznawał Słońce jako jedynego Najwyższego Boga (ten drugi kult to perskiego
pochodzenia mitraizm). W związku z czczeniem Słońca, polecił Euzebiuszowi
zwołać pierwsze z trzech posiedzeń w dniu przesilenia letniego, 21 czerwca 325
r. ( Catholic Encyclopedia , New Edition, tom i, s. 792), a „odbyło się ono w holu
pałacu Osiusa” ( Ecclesiastical History [Historia kościelna], Bishop Louis
Dupin, Paris, 1686, tom i, s. 598). W materiałach z przebiegu konklawe
kapłanów zebranych w Nicei, Sabinius, biskup Hereclei, który uczestniczył w
synodzie, powiedział: „Z wyjątkiem samego Konstantyna i Eusebiusza
Pamphilisa, była to zgraja analfabetów, prostych stworzeń, które nic nie
rozumiały” ( Secrets of the Christian Fathers [Tajemnice chrześcijańskich
Ojców], Bishop J. W. Sergerus, 1685, 1897 reprint).
Jest to kolejne jasne przyznanie ignorancji i bezkrytycznej łatwowierności
wczesnych duchownych. Dr Richard Watson (1737-1816), pozbawiony złudzeń
chrześcijański historyk i kiedyś biskup Llandaff w Walii (1782), pisał o nich
jako o „towarzystwie gadających od rzeczy idiotów” ( An Apology for
Christianity [Przeprosiny dla chrześcijaństwa], 1776, 1796 reprint; także:
Theological Tracts [Traktaty teologiczne], dr Richard Watson, hasło „On
Councils” [O soborach], tom 2, London, 1786, poprawiony reprint 1791). W
oparciu o swoje dogłębne badania soborów Kościoła dr Watson wyciągnął
wniosek, że „cały kler na soborze nicejskim był pod władaniem diabła, a zjazd
składał się z najniższego motłochu i patronował najobrzydliwszej ohydzie” ( An
Apology for Christianity , tamże). Właśnie to infantylne ciało odpowiadało za
powstanie nowej religii i teologiczne stworzenie postaci Jezusa Chrystusa.
Kościół przyznaje, że żywotne składniki materiałów konferencji nicejskiej
są „dziwnie nieobecne w kanonach” ( Catholic Encyclopedia , red. Farley, tom
iii, s. 160). Niebawem zobaczymy, co się z nimi stało. Jednakże, zgodnie z
zachowanymi zapisami, Euzebiusz „zajmował pierwsze miejsce z prawej strony
imperatora i wygłosił przemówienie inauguracyjne w imieniu imperatora”
( Catholic Encyclopedia , red. Farley, tom v, ss. 619-620). Na soborze nie było
brytyjskich kapłanów, ale zjawiło się wielu delegatów z Grecji.
„Siedemdziesięciu biskupów ze Wschodu” reprezentowało odłamy azjatyckie a
niewielka liczba przybyła z innych rejonów ( Ecclesiastical History , tamże).
Caecilian z Kartaginy przybył z Afryki, Paphnutius z Teb – z Egiptu, Nicasius z
Die (Dijon) – z Galii a Donnus z Stridon – z Panonii.
Właśnie na tym infantylnym zgromadzeniu, przy reprezentacji licznych
kultów, 318 „biskupów, księży, diakonów, pod-diakonów, ministrantów i
egzorcystów” zebrało się, by debatować i decydować o ujednoliconym systemie
wiary, w którym był tylko jeden bóg ( An Apology for Christianity , tamże).
5
860866095.003.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin