Holmes Meredith - Unseelie.pdf

(1971 KB) Pobierz
800498250.001.png
UNSEELIE
HOLMES MEREDITH
Tłumaczenie nieoficjalne
DirkPitt1
Ta historia zawiera liczne odniesienia do mitologii, legend i historii z całego świata, jak
również pogańskie zwyczaje, które są kultywowane do dzisiaj. Wszystkie błędy tutaj są moje
i przepraszam za jakiekolwiek nieporozumienia, które mogły powstać przez moje kreatywne
użycie starych opowieści.
UNSEELIE
800498250.002.png 800498250.003.png
ROZDZIAŁ 1
Mężczyzna usiadł i po dezorientującej chwili, gdy zdawał się błyszczeć w porannym
słońcu, zobaczyłam go wyraźnie. Wyglądał młodo, młodziej niż ja, jeśli miałam zgadywać
i miał najbardziej niezwykle ubarwione włosy — przypominały mi patrzenie na jesienne
liście tuż po tym, jak zmieniły się z zieleni na złotą czerwień. Nie mogłam nazwać koloru
jego oczu, choć niebieski wydawał się być najbliższym pasującym. A reszta jego…
Moja twarz przybrała siedem odcieni czerwieni i musiałam zmusić się do utrzymania
kontaktu wzrokowego. — Wynoś się. — Wynoś się. — Powtórzyłam, choć nie wierzyłam
nawet samej sobie. Mój głos był zbyt cichy, zbyt załamujący się. — Proszę.
Uniósł na mnie brew. — To byłoby dla ciebie znacznie mniej niezręczne, gdybym miał
na sobie spodnie, tak?
— Jak się to dostałeś? — Zażądałam odpowiedzi, nienawidząc drżenia w moim głosie.
— Dam ci pięć sekund, zanim zadzwonię po gliny!
— To ledwie wystarczający czas, żeby ci odpowiedzieć. — Odpalił, podnosząc się z
miejsca, w którym go znalazłam, pod moim kolczastym, opornym krzakiem róży, który
odmawiał czegokolwiek poza byciem zielonym i kłującym, nie ważne jak nawoziłam i
podlewałam czy zaniedbywałam go.
Uniósł brew na mój własny stan rozebrania i z jakichś przyczyn wydawał się być nim
rozbawiony. — Nie jest ci zimno? Twój rodzaj zawsze zdaje się marznąć, nawet przy
najłagodniejszej pogodzie.
— Mój rodzaj? Co to miało… Och, pieprzyć to. WYNOCHA! — Mój głos odbił się
echem od wysokich ścian ogrodu i posłał w niebo gromadę ptaków, które nie męczyły się
odlotem na południe. Ich zimowy dom został zakłócony przez mój przeraźliwy krzyk.
— Próbuję, — Odparł spokojnie, wychodząc z małej przestrzeni pomiędzy krzakiem
róży, a kamienną ścianą. — ale wygląda na to, że stoisz na drodze. Jeśli tylko opuścisz tę
pałkę i cofniesz się o krok, pójdę swoją drogą i nigdy więcej nie będziesz musiała być
świadoma mojej obecności. 1 — Punktował słowa małymi półukłonami, co prawie sprawiło,
że się uśmiechnęłam. Prawie.
Zrobiłam kilka kroków wstecz, w kierunku domu, boleśnie świadoma, że moje gołe nogi
były nieogolone, a moja koszula nocna miała potworną plamę z kawy na całym Kubusiu
Puchatku, ale nie opuściłam drąga, którego wzięłam z szafki w korytarzu, idąc by sprawdzić,
na co szczekał pies sąsiada.
1
Tocopowiediałwcalenienacyżeodejdieiniewróci
800498250.004.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin