Reason 2 Live (beta).pdf

(1585 KB) Pobierz
318830288 UNPDF
Reason 2 Live
by Razjelka
beta: jenny13
PROLOG
- DzieńdobryBello– wesołygłosJennifer,jakcoranoroznosiłsiępotym
znienawidzonym przeze mnie pokoju, oznajmiając koniec mojego snu A raczej
udawania, że śpię Poczułam na policzku nieśmiałe, styczniowe ciepło promieni
słonecznychichłodnypodmuchświeżegopowietrza,gdypielęgniarkaodsłoniłaciężkie,
szpitalnezasłonyiotworzyłaokno
Niechcęotwieraćoczu,niemamsiłyWystarczy,żeczujętensmródchoroby,
leków i śmierci słyszę aparaturę kliniczną i głosy, obwieszczające kolejnemu
pacjentowi,jegowyniki,czyprognozyNiemamochotyznowutegooglądaćNienawidzę
tegomiejsca,alebardziejprzerażamniemyśl,żejeopuszczamŻemuszęzacząćod
nowaiwkońcuzapomnieć,dlaczegosiętuznalazłam
– Wstawajśpiochu,dziśtwójwielkidzień
MójWielkiDzieńNocóżjabymgotaknieokreśliłaraczejNiechMnieKtoś
Dobije.
Radosny nastrój Jen, zawsze kontrastował z pogodą za oknem i moim
nastawieniemdożyciaChybawłaśniedlategobyłajedynąosobą,którąjeszczejakoś
tolerowałamJejniedałosięnielubićStarsza,siwiejącajuż,drobnakobieta,któramiała
wsobieoptymizmienergiędziecka,pomimowiekuiwykonywanegozajęcia,potrafiła
rozczulićkażdegoPoczterechmiesiącachopiekowaniasięmną,stałasiędlamnie
prawiejakmatka
Matkakolejnamyśl,którejniechcęwmojejgłowieJeszczenieteraz,anajlepiejnigdy
Jużsamaniewiemoczymmyśleć,bowszystkopowodujebólnaszczęścieniefizyczny,
amożenanieszczęścieChybawolałabymznowupoczućtozmasakrowaneciało,smak
krwiwustach,bólwpłucu,gdyprzebijałojezłamaneżebro,czygruchotanieczaszki
Mogłabymprzeżywaćtowszystkoodpoczątkudokońcażycia,bezprzerwy,bylejużnie
czućtegobóluwsercuiw duszyNiestety,toluksus,naktórymnieniestaćZabawne,że
najdłużejpamiętamyto,oczymchcielibyśmyzapomniećAlejaniechcezapomniećja
chcę,żebytonigdysięniestałoTonigdysięniestałoMożejakbędętopowtarzaćbez
przerwy, to w końcustaniesięprawdąAmożezaczynamwariowaćodtychleków,od
tegomiejsca,osamotnieniaitejemocjonalnejczarnejdziurywktórejsięznalazłam
Mamsiedemnaścielat,aczujęsięstarszaodJenniferCzujęsięstarszaodwszystkich
żyjącychludzi,bo martwaCzasamiżałuję,żewybudziłamsięztejśpiączki,żemnie
odratowali,poskładalidokupyizpowrotemwsadziliwtociało,któregopomimo
zagojonychran,ciąglesięwstydzę.
- Bello!Wstawajsłodziutka,noilemożnaspać?Spójrzjakipięknydzień, nie
zmuszaj mnie, żebym znowu wyciągała cię z łóżka śpiewając „Ayo technology” –
powiedziała tak roześmianym głosem, że w końcu zmusiłam się do oficjalnego
obudzeniaOtworzyłamoczyirozejrzałamsiępopokojuspodprzymrużonychpowiek
Malutkie, pomalowanenadelikatnybłękitpomieszczeniebyłomoimdomemtakdługo,
żeniemalbyłomismutno,żewidzęgoporazostatniTakjakiJen
- Będzie mi ciebie brakowało – powiedziałam, sama zdziwiona swoją
wylewnością
- Ochzłotkojasięnigdzieniewybieram,będętutajZawszebędzieszmogła
mnie odwiedzić A właśnie! Zapomniałabym z tego wszystkiego nawet będziesz
musiałasiętuzjawiać,borazwmiesiącumusiszsięstawiaćnakontrolę,noiudr
AndersonaChyba,żeprzeniesieszsiędoinnegoszpitala,gdzieśbliżejtegotwojego
Folks.
- Forks, ta wiocha to Forks – poprawiłamjąniechętnie,bowsumiemiałam
gdzieś,jakąnazwęnosimieścinadoktórejsięprzeprowadzam,żebyzamieszkaćz
ojcem... – Iniezamierzamsięprzenosićdoinnegoszpitala,tutajwszystkichjużznam,
wszyscyznająmnie,azForksdoPhoenixniejestznowuażtakstraszniedaleko
- Genialnie! Nawet nie wiesz, jak mnie to cieszy To bardzo ważne, żeby
prowadzilicięcisamilekarzedrAndersonbyłbyzałamanygdybyśodniegoodeszła,
bardzociępolubił- ZażartowałaJen,doskonalezdającsobiesprawęztegojakdoktora
denerwujemojemilczenieifakt,żeon,światowejsławypsycholog,jakośniepotrafido
mniedotrzeć
Niewiem,jaksobieporadzębeztejzwariowanejpigułyChociażnaszarelacja
ogranicza się do jej wesołego, nieustannego gderania i mojego wtrącania jakiegoś
ponurego zdania co jakiś czas, to nie miałam nikogo innego Ojciec rzadko mnie
odwiedzałPrzezpierwszedwatygodnie,gdybyłamwśpiączce,podobnocałyczascały
czasprzymoimłóżkuGdysięobudziłam,jegoradośćszybkozamieniłasięwsmutek,bo
zorientowałsię,żejegoBellsjeszczeniewróciłaichybaniewrócitakszybkoNie
potrafiliśmyzesobąrozmawiaćOnniemógłpatrzećnamojecierpienie,ajaniemogłam
znieśćjegowspółczuciaNocóżterazniebędziemymieliinnegowyboru
- Dobrzesłodziutka,totysiępakuj,japostaramsięotwójwypisnajszybciejjak
sięda,tak,żebyśzdążyłanasamolotMamnadzieję,żeCharlieodbierzecięzlotniska,
żebyśsamaniemusiałatłucsięprzezobcemiastoDobrze,żeterazsąferieZaległościz
poprzedniegosemestruzaliczyszwwakacjeimożeniebędzieszmusiałapowtarzać
całegorokuWiem,żepowrótdoszkołycieszycięniesamowicie– puściładomnieoko
taknieporadnie,żeprawiesięuśmiechnęłam - Dostanieszjeszczereceptęnaleki
przeciwbóloweitwojeulubioneantydepresyjnecukierki- Jenwyliczałaoczymmam
jeszczepamiętaćicozałatwić,alejamyślamibyłamjużgdzieindziej
ZoloftWkońcuprzestanębraćtoświństwoTerazniktmnieniezmusiMożew
końcubędęsobą,anietąotępiałą,ponurąlaską,którejnielubięChociażjedenplus
SzkołaMasakraNowaszkołaMegamasakraPoważnyminus
Rozdział 1
Jeszczetylkopięć minutbłagamModliłamsię,aletennagórzemachyba
ważniejszesprawynagłowie,niżmojeproblemyzporannymwstawaniemCzyz
czymkolwiek innym Naciągnęłam poduszkę na głowę zastanawiając się, ile czasu
zaoszczędzę,jakniezjemśniadaniaijadącdo szkołyprzekroczędozwolonąprędkość
SzkołaNotakBraksłów
Zawszelubiłamsięuczyć,teraznawetjeszczebardziejTojestjednazmoich
niezawodnych metod skupiania myśli na czymś innym, niż na rozpamiętywaniu
przeszłościJednakszkołatonietylkonaukaToteżinniuczniowie,niestety
- Bellspospieszsię!Spóźniszsiędoszkoły!– głosojcadobiegającyzdołuwyrwał
mniezzamyśleniaisprowadziłnaziemieNieważnejakgłębokomiałamwszystko,to
CharliegonielubiłammartwićiniechciałamsprawiaćmuproblemówTeraztylkoonmi
został,chociażniemogępowiedzieć,żebybyłmiszczególniebliskiWymienialiśmyze
sobąinformacje,byliśmydlasiebiemiliityleObojetrzymaliśmysięnadystans,byle
tylkoniewejśćsobiewdrogęiniezburzyćtejpozornejsielankiChociażzdawałam
sobiesprawę,dlaczegomiędzynamipanujetaatmosferanietykalnościOnniewiedział,
jaksiędomniezbliżyć,ajanocóżniechciałam,żebysięzbliżałByłomidobrzetak,
jakbyłoAprzynajmniejtakmisięwydawało
Wstałampospieszniezłóżka,uważając,żebynienadepnąćnanic,coleżałona
podłodze,atrochętegobyłoPorazkolejnyobiecałamsobie,żedzisiajtojużnaprawdę
posprzątamtewszystkieksiążki,płyty,ciuchyiogarnęwkońcutensyfitu,iwżyciu
RozejrzałamsiępopokojuiwestchnęłamzrezygnowanaWyglądałjakbyktośwrzuciłtu
granatispierdoliłJakimścudemudałomisiędojśćdołazienkiniepołamawszyprzy
tymnóg, więcodetchnęłamzulgąAleniestetyspojrzałamwlustro Co prawda
wyglądałamlepiejniżtrzymiesiącetemu,kiedywychodziłamzeszpitala,aledalejnie
wróciłamdodawnejwagiNiemamapetytu,zatoszarąceręimatowewłosy,któremam
strasznąochotęobciąćIobetnęZawszelubiłammojedługie,brązowepukle,aletobyło
kiedyśTerazjesteminna
Umyłamsiętakszybkonailetobyłomożliwe,nierobiącsobieprzytymkrzywdy,
wpadłamdopokoju,potykającsięokartonzksiążkami,któryleżałtakodczasumojej
przeprowadzkiiprzeklęłampodnosemChwyciłamwręcejakieśspodnieibluzę,
wszystkojednoktóre,bylebyłyczarneTenkolordawałmipoczuciebezpieczeństwai
niewidzialnościNiechciałam,żebyktokolwiekzwróciłnamnieuwagęNiechwszyscy
mnieignorują,takjakdotejpory,niechsięnieodzywająiniechnawetnamnienie
patrząNiechsięzachowujątak,jakjazachowujęsięwobecnichDalejudawajmy,żenie
istniejemy.
Wpakowałamdoplecakapodręcznikiinotatki,wprzelocieżyczyłamojcumiłego
dniaijużpochwilibyłamwmoimsamochodzieDoodtwarzaczawcisnęłamukochaną
płytę Lostprophets w nadziei, że odegna moje ponure myśli Niestety, kiedy
przekręciłamkluczykwstacyjce,przedoczamistanąłmiscenariuszkolejnegodnia,
takiegosamegojakwszystkiepoprzednieZnowuodechciałomi sięwszystkiegoCojaw
sumierobię?Pocotowszystko?Próbowałamżyćnormalnieodtrzechmiesięcyudaję,
żeżyjęijużzaczynałambyćzmęczonatym nieżyciem Całyczasmamwrażenie,żetonie
jestemja,żetojakiśżartPrzecieżniemożnabyćażtak pustym
PoczułamszczypaniepodpowiekamiObiecałamsobiejużtylerazy,żeniebędę
płakać,żebędęsilna,aterazjużnawetniepamiętamdlaczegoWkońcukogoobchodzą
mojełzy?
Charlie’go
PorzuciłampomysłskręceniawstronęurwiskanaplażywLa Pushipojechałam
doszkoły
***
- EeeeeeediojEdikiedytysięchłopieweźmieszwkońcuzatęlaskę?Co?Ilewy
jużchodziciezesobą?Dwatygodnie?NoNajwyższapora– Emmett roześmiałsięna
całegardło,posyłającEdwardowikuksańcawbrzuch– JesteśidiotąTanyakleisiędo
ciebiejakkociekłakidomokrychrąk,atysięwykręcaszWeźjejwkońcuściągnijte
gacie,toodrazuprzestaniesięczepiaćoinnelaskiJakpoczuje,żezależycinaniej,tojuż
niebędziezazdrosna
Edwardspojrzałna przyjacielazesporądawkąpowątpiewaniawto,coprzed
chwiląusłyszałPokręciłgłowąipociągnąłgowstronębudynkuszkoły
- Em, pozwól, że będę stosował się do rad w sprawach damsko-męskich
wyłącznie tych osób, które kiedykolwiek były w jakimś związku. OK.? – Edward
przyspieszyłkroku,zostawiajączasobąnieźlewkurzonegotowarzysza
- Tyfiucie!!Dobrzewiesz,żechodziłemzRosie,coprawdakrótko,alezawsze-
Minęli samochody zaparkowane na parkingu i zatrzymali się u podnóża schodów,
prowadzącychdogłównegowejściaszkoły
- Sorrystary,zapomniałem,żeprzedszkoleteżsięliczynieczekaj,zwracam
honor,tobyłapierwszaklasaTakdługozasypywałeśjącukierkami,ażwkońcu
przywaliłaciprostowzębyplastikowympojemnikiemnaśniadanie Dobrze,żeto
mleczakibyły,bopoświęcaćstałeuzębieniewimiętychkilku Och Emmett nic ci nie jest?
Zgłoś jeśli naruszono regulamin