Dawkins Richard - Maść na szczury.pdf

(115 KB) Pobierz
Ma¶æ na szczury
Ma¶æ na szczury
Autor tekstu: Richard Dawkins
Przedmowa do po¶miertnie wydanej ksi±¿ki Johna Diamonda: Snake Oil and
other preoccupations (Cudowne mikstury i inne troski)
pl.wikipedia.org/wiki/John_Diamond_(dziennikarz) szybko rozprawiał siê z tymi
spo¶ród swoich wielbicieli, którzy chwalili go za odwagê. Istniej± jednak ró¿ne
rodzaje odwagi i nie powinni¶my ich myliæ. Istnieje fizyczny hart ducha w obliczu
naprawdê szokuj±cego losu, stoicka dzielno¶æ w znoszeniu bólu i poni¿enia podczas
heroicznej walki z wyj±tkowo zło¶liw± form± raka. Diamond zarzekał siê, ¿e nie
posiada tego typu odwagi (s±dzê, ¿e zbyt skromnie, a w ka¿dym razie nikt nie
mógłby zaprzeczyæ, ¿e miała j± jego cudowna ¿ona). U¿ył wrêcz podtytułu Because
Cowerds Get Cancer Too (Poniewa¿ tchórze tak¿e dostaj± raka) do swoich
wzruszaj±cych i jak nadal s±dzê odwa¿nych dzienników własnej choroby.
Ale istnieje inny rodzaj odwagi i tutaj John Diamont niew±tpliwie stoi w jednym
szeregu z najlepszymi. Jest to odwaga intelektualna: odwaga trzymania siê
własnych zasad intelektualnych, nawet kiedy jest siê in extremis i pokusa łatwej
pociechy, któr± mogłaby przynie¶æ ich zdrada, jest bardzo silna. Od Sokratesa,
poprzez Davida Hume'a do dzisiaj, ludziom rozumu, którzy wyrzekali siê
dzieciêcego poczucia bezpieczeñstwa, jakie daj± irracjonalne przes±dy, rzucano
wyzwanie: "Dobrze ci mówiæ teraz. Poczekaj tylko a¿ bêdziesz na ło¿u ¶mierci.
Szybko zmienisz zdanie". Pociecha, jakiej uprzejmie odmówił Hume (jak wiemy od
Boswella dziêki jego wiedzionej chorobliw± ciekawo¶ci± wizycie u umieraj±cego
Hume'a) była odpowiednia do jego czasów. W czasach Johna Diamonda i naszych
tak± pociech± s± "alternatywne" cudowne terapie, oferowane, kiedy
konwencjonalna medycyna wydaje siê nie dawaæ rezultatów czy te¿ wrêcz poddaje
siê.
Kiedy patolodzy odczytali swoje znaki runiczne; kiedy wyrocznie rentgena,
tomografii komputerowej i biopsji przemówiły i nadzieja siêgnêła bruku; kiedy
chirurg wchodzi do pokoju w towarzystwie "chudej kobiety (...) nieco za¿enowanej
(...) w kapuzie i płaszczu z kos± na ramieniu", to wtedy wła¶nie zaczynaj± kr±¿yæ
"alternatywne" czy "komplementarne" sêpy. To jest ich chwila. To wtedy dopadaj±
swoich ofiar, by na nadziei zrobiæ pieni±dze: im bardziej rozpaczliwa nadzieja, tym
lepiej mo¿na siê obłowiæ. Dla sprawiedliwo¶ci trzeba powiedzieæ, ¿e motywem
działania wielu handlarzy nieuczciwymi remediami jest uczciwe pragnienie
niesienia pomocy. Ich uporczywe nagabywanie ciê¿ko chorych, ich natrêtne oferty
pigułek i mikstur podbudowane jest szczero¶ci±, wznosz±c± siê ponad finansow±
chciwo¶æ szarlatanów, na rzecz których działaj±.
Próbowałe¶ chrz±stek kałamarnic? Konwencjonalni lekarze gardz± nimi, ale
moja ciotka nadal ¿yje na chrz±stkach kałamarnic dwa lata po tym, jak jej onkolog
dawał jej tylko sze¶æ miesiêcy ¿ycia (no có¿, skoro pytasz, dostaje tak¿e
radioterapiê). A jest jeszcze ten cudowny uzdrawiacz, który praktykuje leczenie
stopami ze zdumiewaj±cymi wynikami. Chodzi w tym o dostrojenie twoich
holistycznych (czy to mo¿e nazywało siê holograficzne?) energii do naturalnych
czêstotliwo¶ci organicznych (czy to siê nazywa orgazmiczne?) wibracji
kosmicznych. Nie masz nic do stracenia, wiêc równie dobrze mo¿esz spróbowaæ.
Jedna seria kosztuje 500 funtów, to mo¿e brzmi drogo, ale co znacz± pieni±dze,
kiedy chodzi o ¿ycie?
Jako człowiek znany, który w poruszaj±cy i osobisty sposób pisał o straszliwych
postêpach swojej choroby, John Diamond był jeszcze bardziej nara¿ony na takie
syrenie ¶piewy; zasypywano go dobrymi radami i ofertami cudów. Sprawdzał je,
szukał dowodów na ich korzy¶æ, nie znalazł ¿adnego, widział ponadto, ¿e fałszywa
nadzieja, jak± wzbudzały, mogła faktycznie szkodziæ - i zachował uczciwo¶æ i
jasno¶æ widzenia do samego koñca. Kiedy przyjdzie czas na mnie, nie spodziewam
siê wykazaæ jednej czwartej fizycznej dzielno¶ci Johna Diamonda, choæ tak siê
zarzekał, ¿e jej nie ma. Mam jednak wielk± nadziejê, ¿e potrafiê wzi±æ go za wzór
w kwestii odwagi intelektualnej.
Oczywistym i natychmiastowym kontroskar¿eniem jest zarzut arogancji. Czy
"intelektualna odwaga" Johna Dimonda, daleka od my¶lenia racjonalnego, nie jest
w rzeczywisto¶ci irracjonalnym, nadmiernym zaufaniem nauce, za¶lepion± i
dogmatyczn± odmow± rozwa¿enia alternatywnych pogl±dów na ¶wiat i na zdrowie
człowieka? Nie, nie i jeszcze raz nie. To oskar¿enie miałoby podstawy, gdyby
Diamond stawiał na konwencjonaln± medycynê tylko dlatego, ¿e jest
konwencjonalna, a odrzucał alternatywn± medycynê po prostu dlatego, ¿e jest
alternatywna. Ale oczywi¶cie niczego takiego nie robił. Jego (i moim) zdaniem
naukowa medycyna jest zdefiniowana jako zestaw praktyk, które poddaj± siê
testom. Alternatywna medycyna jest zdefiniowana jako zestaw praktyk, których
nie mo¿na testowaæ, nie godz± siê na testy lub systematycznie nie zdaj± testów.
Je¶li uzdrawiaj±ca technika dowiedzie swoich leczniczych wła¶ciwo¶ci we wła¶ciwie
kontrolowanych podwójnie ¶lepych próbach, przestaje byæ alternatywna. Jak to
wyja¶nia Diamond, po prostu staje siê medycyn±. I odwrotnie, je¶li technika
wymy¶lona przez przewodnicz±cego Królewskiego Towarzystwa Lekarskiego
systematycznie zawodzi w podwójnie ¶lepych próbach, przestaje byæ czê¶ci±
"konwencjonalnej" medycyny. To, czy wejdzie do repertuaru medycyny
alternatywnej, bêdzie zale¿ało od tego, czy zaadoptuje j± wystarczaj±co ambitny
szarlatan (zawsze znajd± siê wystarczaj±co łatwowierni pacjenci).
Ale czy nie jest arogancj± wymaganie, by metoda testowania była naukowa?
Bardzo proszê, u¿ywajcie sobie naukowych testów do sprawdzania naukowej
medycyny. Czy nie jest jednak słuszne, by alternatywna medycyna była
sprawdzana "alternatywnymi" testami? Nie. Nie ma niczego takiego jak
alternatywne testy. Tutaj Diamond zajmuje wyra¼ne stanowisko i ma racjê.
Albo prawd± jest, ¿e terapia działa, albo nie. Nie mo¿e byæ fałszem w zwykłym
sensie, ale prawd± w jakim¶ "alternatywnym" sensie. Je¶li terapia czy lek jest
czym¶ wiêcej ni¿ placebo, zdadz± egzamin na celuj±co w poprawnie
przeprowadzonych, statystycznie zanalizowanych podwójnie ¶lepych próbach.
Wielu kandydatów pragn±cych uznania jako "konwencjonalne" leki nie zdaje
egzaminu i pospiesznie siê z nich rezygnuje. Etykietka "alternatywny" nie powinna
(choæ niestety czyni to) dawaæ immunitetu przed tym samym losem.
Ksi±¿ê Karol wezwał niedawno do wydania dziesiêciu milionów funtów z bud¿etu
pañstwa na badania roszczeñ "alternatywnej" czy "komplementarnej" medycyny.
Godna podziwu propozycja, chocia¿ nie jest jasne, dlaczego rz±d, który musi
balansowaæ konkuruj±ce ze sob± priorytety, ma byæ wła¶ciwym ¼ródłem pieniêdzy,
bior±c pod uwagê, ¿e wiod±ce "alternatywne" techniki ju¿ zostały wielekroæ
przetestowane - i nie zdały egzaminu. John Diamond podaje, ¿e biznes
alternatywnych leków w Wielkiej Brytanii ma obroty licz±ce siê w miliardach
funtów. Byæ mo¿e jaki¶ mały ułamek zysków tworzonych przez te leki mo¿na
przeznaczyæ na sprawdzenie, czy rzeczywi¶cie działaj±. W koñcu tego wła¶nie
oczekuje siê od "konwencjonalnych" firm farmaceutycznych. Czy mo¿e byæ tak, ¿e
dostawcy alternatywnych leków wiedz± a¿ za dobrze, jaki bêdzie rezultat
poprawnie przeprowadzonych prób? Je¶li tak, to doskonale mo¿na zrozumieæ ich
niechêæ do finansowania własnej Nemezis. Niemniej mam nadziejê, ¿e znajd± siê
gdzie¶ pieni±dze, byæ mo¿e z własnych zasobów ksiêcia Karola na akcje
dobroczynne, i z przyjemno¶ci± bêdê słu¿ył w komitecie doradczym jak je
rozdzieliæ, je¶li mnie o to poprosz±. Choæ podejrzewam, ¿e badania warte dziesiêæ
milionów funtów to wiêcej ni¿ potrzeba, by rozstaæ siê z wiêkszo¶ci± bardziej
popularnych i lukratywnych "alternatywnych" praktyk.
Jak mo¿na by wydaæ te pieni±dze? We¼my jako przykład homeopatiê i załó¿my,
¿e dostali¶my wystarczaj±co du¿± subwencjê, by planowaæ eksperyment na
stosunkowo du¿± skalê. 1000 pacjentów, którzy wyra¿± na to zgodê, zostanie
podzielonych na grupê eksperymentaln± 500 osób (którzy dostan± homeopatyczn±
dawkê) i 500 osobow± grupê kontroln± (którzy jej nie dostan±). W celu
respektowania zasady "holistycznej", ¿e ka¿da jednostka musi byæ traktowana
indywidualnie, nie bêdziemy upieraæ siê, by wszyscy w grupie eksperymentalnej
dostawali tê sam± dawkê. Nic tak prymitywnego. Zamiast tego ka¿dy pacjent
zostanie zbadany przez dyplomowanego homeopatê, który przepisze mu
indywidualn± terapiê. Ró¿ni pacjenci nie musz± nawet otrzymywaæ tej samej
homeopatycznej substancji.
W tym miejscu jednak wchodzi najwa¿niejsza ze wszystkiego podwójnie ¶lepa
randomizacja. Po napisaniu recept dla wszystkich pacjentów, połowa pacjentów,
losowo, zostanie zaliczona do grupy kontrolnej. Grupa kontrolna w rzeczywisto¶ci
nie otrzyma przepisanej dawki. Zamiast tego dostan± substancjê pod wszelkimi
wzglêdami identyczn± do przepisanej, ale z jedn± zasadnicz± ró¿nic±. Domniemany
aktywny składnik zostanie pominiêty. Losowego doboru dokona komputer w taki
sposób, ¿e nikt nie bêdzie wiedział, którzy pacjenci nale¿± do grupy
eksperymentalnej, a którzy do kontrolnej. Sami pacjenci nie bêd± wiedzieæ;
homeopaci nie bêd± wiedzieæ; farmaceuci przygotowuj±cy dawki nie bêd±
wiedzieæ; i lekarze oceniaj±cy wyniki nie bêd± wiedzieæ. Butelki z lekarstwami bêd±
zidentyfikowane tylko nieprzeniknionymi kodami cyfrowymi. Ma to zasadnicze
znaczenie, poniewa¿ nikt nie zaprzecza wystêpowaniu efektu placebo: pacjenci,
którzy s±dz±, ¿e otrzymuj± skuteczn± kuracje, czuj± siê lepiej, ni¿ pacjenci
s±dz±cy co¶ odwrotnego.
Ka¿dy pacjent zostanie zbadany przez zespół lekarzy i homeopatów, tak przed,
jak i po leczeniu. Zespół zapisze swoj± ocenê dla ka¿dego pacjenta: czy stan
zdrowia danego pacjenta polepszył siê, pozostał taki sam czy pogorszył? Dopiero
kiedy te oceny zostan± zapisane i zalakowane, otworzy siê kody komputera. Tylko
wtedy bêdziemy wiedzieli, którzy z pacjentów otrzymali dawkê homeopatyczn±, a
którzy kontrolne placebo. Wyniki zostan± zanalizowane statystycznie, ¿eby
zobaczyæ, czy homeopatyczne dawki miały jaki¶ skutek. Wiem na co sam stawiam,
ale - i to jest piêkno prawdziwej nauki - nie mogê wpłyn±æ na wynik. Nie mog±
tego zrobiæ tak¿e homeopaci, który obstawiaj± odwrotno¶æ. Podwójnie ¶lepa próba
nie dopuszcza takiej mo¿liwo¶ci. Eksperyment mo¿e byæ przeprowadzony przez
zwolenników lub sceptyków, lub jednych i drugich razem, ale nie zmieni to
rezultatów.
Istnieje cały szereg szczegółów, dziêki którym mo¿na taki eksperyment uczyniæ
bardziej czułym. Pacjentów mo¿na podzieliæ na "pasuj±ce pary", dopasowane pod
wzglêdem wieku, wagi, płci, diagnozy, prognozy i preferowanego leku
homeopatycznego. Jedyn± stał± ró¿nic± jest to, ¿e jeden członek ka¿dej pary
losowo i tajnie zostaje przydzielony do grupy kontrolnej i dostaje placebo. Potem
statystycznie porównuje siê ka¿dego eksperymentalnego pacjenta z dopasowanym
do niego członkiem grupy kontrolnej.
Mo¿na te¿ udoskonaliæ eksperyment z dopasowanymi parami posługuj±c siê
ka¿dym pacjentem jako własn± grup± kontroln±: bêdzie on kolejno otrzymywał
dawkê eksperymentaln± i kontroln±, nigdy nie wiedz±c, kiedy nastêpuje zamiana.
Decyzje o kolejno¶ci podawania ró¿nych dawek danemu pacjentowi bêd±
podejmowane losowo, z ró¿nymi losowymi schematami dla ró¿nych pacjentów.
Testy z "dopasowanymi parami" i "własn± grup± kontroln±" maj± przewagê
zwiêkszonej czuło¶ci. Innymi słowy, wzmacniaj± szansê uzyskania statystycznie
znacz±cego sukcesu dla homeopatii. Proszê zauwa¿yæ, ¿e statystycznie znacz±cy
sukces nie jest zbyt wymagaj±cym kryterium. Nie jest konieczne, by ka¿dy pacjent
czuł siê lepiej przyjmuj±c dawkê homeopatyczn± ni¿ dawkê kontroln±. Chodzi tu
tylko o nieznaczn± przewagê homeopatii nad grup± kontroln±, przewagê, która jak
by była nieznaczna jest jednak zbyt du¿a, by mo¿na j± przypisaæ przypadkowi
według standardowych metod statystycznych. Tego wła¶nie rutynowo wymaga siê
od konwencjonalnych leków, zanim pozwoli siê na ich reklamê i sprzedawanie. Jest
to równocze¶nie mniej ni¿ wymaga rozwa¿na firma farmaceutyczna, zanim
zainwestuje w produkcjê masow±.
A teraz dochodzimy do niewygodnego faktu o homeopatii, którym zajmuje siê
John Diamond, ale który warto podkre¶liæ tutaj. Podstawowym zało¿eniem teorii
homeopatii jest, ¿e aktywny składnik - arnika, jad pszczeli czy cokolwiek innego -
musi byæ kolejno rozcieñczany wiele razy a¿ - wszystkie obliczenia s± zgodne - nie
pozostanie ani jedna cz±steczka tego składnika. Homeopaci ¶miało przedstawiaj±
paradoksalne twierdzenie, ¿e im bardziej rozcieñczony roztwór, tym silniejsze jego
działanie. Iluzjonista, który zajmuje siê ¶ledzeniem oszustw, James Randi,
wyliczył, ¿e po typowym ci±gu homeopatycznych "kolejnych" rozcieñczeñ jedna
cz±steczka bêdzie siê znajdowaæ w kadzi wielko¶ci układu słonecznego! (W
rzeczywisto¶ci bêdzie wiêcej zagubionych cz±steczek obijaj±cych siê w wodzie o
najwy¿szej osi±galnej czysto¶ci.)
A teraz pomy¶lmy, co to oznacza. Istot± tego eksperymentu jest porównanie
dawki eksperymentalnej (która zawiera "aktywny" składnik) z dawk± kontroln±
(która zawiera wszystkie inne takie same składniki poza tym jednym). Te dwie
dawki musz± wygl±daæ tak samo, smakowaæ tak samo, dawaæ te same odczucia w
ustach. Jedynym aspektem, pod którym siê ró¿ni±, musi byæ obecno¶æ lub
nieobecno¶æ domniemanego leczniczego składnika. Ale w przypadku leku
homeopatycznego rozcieñczenie jest takie, ¿e nie ma ¿adnej ró¿nicy miêdzy dawk±
homeopatyczn± i kontroln±! Obie zawieraj± tê sam± liczbê cz±steczek aktywnego
składnika - zero, czy te¿ minimum mo¿liwe do osi±gniêcia w praktyce. Wydaje siê
to sugerowaæ, ¿e z zało¿enia podwójnie ¶lepa próba homeopatii nie mo¿e siê
powie¶æ. Mo¿na nawet powiedzieæ, ¿e pozytywny wynik byłby stwierdzeniem braku
dostatecznego rozcieñczenia!
Istnieje wyobra¿alna luka, przez któr± niezmiernie czêsto prze¶lizguj± siê
homeopaci od czasu, kiedy u¶wiadomiono im tê ¿enuj±c± trudno¶æ. Sposób
działania ich leków, powiadaj±, nie jest chemiczny lecz fizyczny. Zgadzaj± siê, ¿e w
butelce, któr± kupujesz, nie pozostała ani jedna cz±steczka aktywnego składnika,
ale to ma znaczenie tylko, je¶li upierasz siê przy my¶leniu chemicznym. Wierz±
oni, ¿e dziêki jakiemu¶ fizycznemu mechanizmowi nieznanemu fizykom rodzaj
"¶ladu" czy "pamiêci" aktywnej cz±steczki odbija piêtno na cz±steczkach wody
u¿ywanej do jej rozcieñczenia. To te wodne szablony z odbitym piêtnem lecz±
pacjenta, a nie chemiczna natura oryginalnego składnika.
Jest to hipoteza naukowa w tym sensie, ¿e daje siê j± przetestowaæ. Jest łatwa
do przetestowania i chocia¿ sam nie zawracałbym tym sobie głowy, to tylko
dlatego, ¿e s±dzê, i¿ nasze ograniczone zasoby czasu i pieniêdzy mo¿na z
wiêkszym po¿ytkiem wydaæ na co¶ bardziej prawdopodobnego. Ale ka¿dy
homeopata, który naprawdê wierzy w swoj± teoriê, powinien pracowaæ jak mrówka
od ¶witu do nocy. W koñcu, gdyby podwójnie ¶lepe próby leczenia pacjentów
okazały siê pozytywne i dałoby siê je powtórzyæ, zdobyłby Nagrodê Nobla nie tylko
w medycynie, ale tak¿e w fizyce. Odkryłby zupełnie now± zasadê w fizyce, byæ
mo¿e jak±¶ now±, fundamentaln± siłê we wszech¶wiecie. Maj±c tak± perspektywê
homeopaci powinni pêdziæ na łeb na szyjê do laboratorium, ¶cigaæ siê jak
alternatywni Watson i Crick, ¿eby zdobyæ tê błyszcz±c± koronê naukow±. Hm, no
có¿, nie robi± tego. Czy¿by jednak nie wierzyli w swoj± teoriê?
W tym momencie docieramy do samego dna beczki z wymówkami. "Pewne
rzeczy s± prawd± na poziomie ludzkim, ale nie nadaj± siê do naukowego
testowania. Sceptyczna atmosfera laboratorium naukowego nie sprzyja wra¿liwym
mocom, które tu działaj±". Takie wymówki wyci±gaj± powszechnie praktycy
alternatywnych terapii, wł±cznie z tymi, którzy nie maj± osobliwych trudno¶ci z
zasad±, jak± ma homeopatia, ale które tak¿e konsekwentnie nie zdaj± egzaminu
podwójnie ¶lepej próby. John Diamond jest zjadliwie dowcipnym pisarzem i jeden z
naj¶mieszniejszych akapitów w jego ksi±¿ce to opis eksperymentalnego testu
"kinezjologii", przeprowadzonego przez Raya Hymana, mojego kolegê z CSICOP
(Komitet Na Rzecz Badañ Naukowych nad Twierdzeniami o Zjawiskach
Paranormalnych).
Tak siê zło¿yło, ¿e mam osobiste do¶wiadczenie z kinezjologi±. Posłu¿yła siê ni±
pewna szarlatanka, do której kiedy¶ - ku mojemu wstydowi - udałem siê po
poradê. Nadwerê¿yłem sobie kark. Zarekomendowano mi terapeutkê
specjalizuj±c± siê w manipulacji. Nie ulega w±tpliwo¶ci, ¿e manipulacja mo¿e byæ
bardzo skuteczna, a ta kobieta przyjmowała w weekend, kiedy nie chciałem
kłopotaæ mojego lekarza. Ból i otwarty umysł spowodowały, ¿e postanowiłem
spróbowaæ. Zanim zabrała siê do samej manipulacji, zastosowała swoj± technikê
diagnostyczn±, któr± była kinezjologia. Musiałem siê poło¿yæ i wyci±gn±æ ramiê, a
ona je pchała, sprawdzaj±c moj± siłê. Kluczem do diagnozy był wpływ witaminy C
na moje siłowanie siê. Nie miałem jednak połkn±æ witaminy. Zamiast tego (nie
przesadzam, tak było naprawdê) umie¶ciła zamkniêty flakonik zawieraj±cy
witaminê C na mojej piersi. To spowodowało rzekomo natychmiastowy i radykalny
wzrost siły w moim ramieniu, pchaj±cym jej ramiê. Kiedy wyraziłem naturalny
sceptycyzm, odparła rado¶nie: "Tak, C to cudowna witamina, nieprawda¿?" Zwykła
uprzejmo¶æ powstrzymała mnie przed natychmiastowym wymaszerowaniem z jej
gabinetu, a nawet (¿eby unikn±æ utarczki) zapłaciłem jej małe honorarium.
Potrzebna była (choæ w±tpiê, by ta kobieta zrozumiała, po co) seria podwójnie
¶lepych prób, w których ani ona, ani ja nie wiedzieliby¶my czy flakonik zawiera
domniemany czynny składnik, czy co¶ innego. Tego wła¶nie podj±ł siê profesor
Hyman w podobnym przypadku, co przezabawnie opisał John Diamond. Kiedy, jak
siê mo¿na było spodziewaæ, "alternatywna" praktyka sromotnie oblała podwójnie
¶lep± próbê, paraj±cy siê ni± człowiek wypowiedział nastêpuj±c±, nie¶mierteln±
kwestiê: "No, widzi pan! To dlatego nie wykonujemy ju¿ dłu¿ej podwójnie ¶lepych
prób. To nigdy nie działa!".
Du¿± czê¶ci± historii nauki, a szczególnie nauk medycznych, było odzwyczajanie
siê od powierzchownej ponêtno¶ci indywidualnych przypadków, które wydawały siê
- ale tylko wydawały siê - ukazywaæ wzorzec. Ludzki umysł to namiêtny
gawêdziarz i nienasycony poszukiwacz powtarzaj±cych siê wzorów. Widzimy
twarze w chmurach i tortillach, przyszło¶æ w fusach herbacianych i ruchach planet.
Trudno jest rozró¿niæ rzeczywisty wzór od powierzchownej iluzji. Umysł ludzki musi
nauczyæ siê podejrzliwo¶ci wobec własnej tendencji dostrzegania wzorów tam,
gdzie jest tylko losowo¶æ. Po to wła¶nie jest statystyka i dlatego ¿aden lek czy
technika terapeutyczna nie powinny byæ przyjmowane, dopóki nie potwierdziły ich
statystycznie zanalizowane eksperymenty, w których zwodnicze skłonno¶ci
szukania wzorów przez umysł zostały systematycznie wyeliminowane. Osobiste
historie nie s± dobrymi dowodami na istnienie ogólnego trendu.
Mimo to lekarze czêsto zaczynaj± wypowied¼ od: "Próby mówi± co¶ innego, ale
w moim do¶wiadczeniu klinicznym..." Mo¿e to stanowiæ lepsz± podstawê do zmiany
twojego lekarza ni¿ nadaj±cy siê do s±du bł±d w sztuce medycznej! To
przynajmniej wydaje siê wynikaæ z tego, co dot±d mówiłem. Ale to jest przesada.
Z pewno¶ci± zanim lekarstwo zostanie dopuszczone do szerokiego u¿ytku, musi
zostaæ poprawnie przetestowane i otrzymaæ imprimatur, ¿e wyniki jego działania
s± statystycznie znacz±ce. Ale lekarz z wieloletnim do¶wiadczeniem klinicznym jest
Zgłoś jeśli naruszono regulamin