Długa noc w Zamku Rakow
Kilka słów wstępu:
Na pomysł przygody wpadłem będąc na wczasach nad naszym pięknym morzem. Ponieważ nie jestem typem wylegującym się na plaży, więc spędziłem tygodniowy urlop na zwiedzaniu różnorakich zabytków, w które obfituje ziemia pomorska. Wędrując trafiłem do małej miejscowości o nazwie Krokowa, gdzie znajduje się barokowy pałacyk i park. Ponieważ korzenie tego miejsca sięgają XIII w, a ponadto znajdowało się ono o jakieś 5-8 km od morza i w podobnej odległości od międzywojennej granicy RP i Niemiec wydawało mi się ono idealnym miejscem na przygodę łącząca pradawne tajemnice z latami 30-tymi. Oczywiście nie chcąc obrazić czyichkolwiek uczuć zmieniałem wszelkie nazwy i nazwiska, niemniej gorąco zachęcam wszystkich do odwiedzenie tej niewielkiej i cichej miejscowości z malowniczym parkiem i pałacem, w którym znajduje się obecnie hotel.
Streszczenie:
Stary generał pruski artylerii, ziemianin, Graf Ferdynand von Rakov, pan na Rakowie, zaprasza na przyjęcie do swojego pałacu kilku sąsiadów, ziemian i oficerów wojska polskiego stacjonujących na Pomorzu. Około godziny 21, podczas oficjalnego odczytu zostaje zastrzelony. Po krótkim śledztwie mordercą okazuje się jeden z gości, porucznik piechoty, Włodzimierz Strzelecki. Został pochwycony z prawie dymiącym jeszcze karabinem. Co ciekawe wydaje się, że pan porucznik nie pamięta nic od przyjazdu 22 sierpnia do pałacu w Rakowie i rozmowy z Grafem Ferdynandem w jego gabinecie. Na Strzelczyka zostaje nałożony areszt w jego pokoju do czasu przybycie policji (która ma się pojawić rano). Około godziny 23:30 znaleziona zostaje w kuchni martwa panna Anna Turowiecka, pomoc kuchenna. Po krótkim dochodzeniu okazuje się, że mordercą mógł być każdy oprócz Strzelczyka i pilnującego go oficera/domownika (zależnie kto się tego podjął). Na pierwszy rzut oka nie ma żadnych motywów tej zbrodni, więc obecny pan zamku, Eryk von Rakov postanowiła zaczekać do rana na profesjonalistów i prosi wszystkich o udanie się na spoczynek. Niestety gościom nie dane jest długo pospać, bo koło 5 rano następuje atak niemieckich komandosów, których celem jest zgładzenie polskich oficerów i zdobycie pewnego artefaktu. Dalsza cześć przygody uzależniona jest ściśle od sukcesów i porażek graczy jednak prawdopodobnie pewien starożytny rytuał zostanie dokończony i niedawni zmarli powstaną, by zemścić się na żywych. O 7 rano przybywa policja.
Oczami Graczy:
W tej części opisuje po kolei wydarzenia w których biorą udział BG lub/i są ich świadkami, feralnej nocy z 24-25 sierpnia 1939r:
1. Sielanka, czyli świat wyższych sfer.
Koniec wakacji 1939 roku jest pogodny i upalny. Grupa oficerów, biznesmenów i ziemian zostaje zaproszona do posiadłości rodu von Rakov w miejscowości Rakowo na polowanie i przyjęcie połączone z balem. Z założenia BG są jednymi z zaproszonych gości, ale nie jest konieczne, by bohaterowie się znali. Większość archetypów z SiP spokojnie może się pojawić, a Badacze Tajemnic z ZC również znajdą coś dla siebie (to miejsce ma 700lat historii za sobą).
Mimo że główne wydarzenia przygody rozgrywać się będą w ciągu około 12h z 24 na 25 sierpnia 1939r. to goście, a w tym i BG przyjadą do Rakowa już 22, a może nawet dzień czy dwa wcześniej (zależnie od woli MG), dzięki czemu zapoznają się z mieszkańcami pałacu i z okolicą. Otaczające Rakow pola i lasy obfitują w zwierzynę, a okoliczne stawy w ryby. Malowniczy park zachęca do spacerów i romantycznych schadzek.
Na dobry początek 23 sierpnia o 10 rano gospodarz zaprasza wszystkich na polowanie. Goście obeznani z jazdą konną mogą wziąć udział w polowaniu na ptactwo i zwierzynę drobną po otaczającą posiadłość łąkach. Ci którzy nie przepadaj za końmi będą mogli sprawdzić swoją celność ze specjalnych ambon na skraju lasu gdzie grubsza zwierzyna zostanie im nagnana. Łowy kończą się o 18-tej, i goście poproszeni są na kolację. Następnego dnia organizowane są przejażdżki i inne zabawy, a na wieczór zaplanowane jest uroczyste przyjęcie.
2. Pierwszy trup
24 sierpnia koło godzinny 20 goście zostaną poproszeni do wielkiej sali na kolację. Oczywiście głównymi daniami będzie upolowania dzień wcześniej dziczyzna. Gdy goście zaspokoją pierwszy głód około godziny 21 gospodarz wstanie i poprosi o uwagę. Zacznie mówić dość koślawym polskim z silnym niemieckim akcentem, ale po kilku zdaniach przeprosi i tłumacząc, że nie chce ranić swoją polszczyzną uszu miłych gości przejdzie na niemiecki. Podziękuje wszystkim za przybycie itd. po czym zacznie mówić o brzemieniu lat i odpowiedzialności jakie spoczywają na jego brakach, i że czuje się nimi już przytłoczony, na co goście w tym BG powinni głośno zaprzeczyć i podziwiając dziarskość gospodarza. Graf dziękuje za komplementy, ale wyjaśnia, że czas już odpocząć po trudach i oddać pałeczkę młodszym. Po czym zacznie wychwalać swojego starszego syna Eryka. Nagle z galeryjki nad wejściem pada strzał, a gospodarz przerywa w pół słowa po czym pada martwy.
3. Szybkie śledztwo
Na chwile wszystko zamiera, po czym wybucha chaos: panie krzyczą lub/i mdleją, panowie pomagają paniom i próbują dostać się na galerie, by ująć strzelca. Na galerii nikogo jednak już nie ma, na marmurowej posadzce leży tylko dymiąca karabinowa łuska. Po przeszukaniu przylegającego do sali jadalnej skrzydła pałacu przeznaczonego dla gości, w jednym z pokoi znaleziony zostaje porucznik Włodzimierz Strzelecki. Siedzi na skraju łóżka i tępym wzrokiem patrzy na leżący na jego kolanach karabinek wz. 29. Próba dowiedzenia się dlaczego zabił gospodarza spełza na niczym ponieważ porucznik wydaje się nie wiedzieć o co chodzi. Wszelkie testy sprawdzające jego prawdomówność spełzną na niczym ponieważ Strzelecki twierdzi, iż nie pamięta nic od chwili przybycia do Rakowa. Ostatnie wspomnienie to rozmowa z Grafem w jego gabinecie, którą i tak nie pamięta dokładnie. (Jeśli ktoś ma moce sprawdzenia pamięć porucznika, to okaże się, że ta została wymazana). Zastępujący ojca Eryk zarządza areszt Strzeleckiego w jego pokoju i prosi kogoś obeznanego z bronią o pilnowanie drzwi. Jeśli wszyscy BG odmówią, drzwi będzie pilnował lokaj. Eryk każe także zawiadomić policję w Pucku i poleci zamknąć wszelkie wejścia i poprosi wszystkich o udanie się do swych pokoi.
4. kolejny trup
Około godziny 23:30 w skrzydle gospodarczym rozlega się kobiecy krzyk. Wszyscy którzy udają się w tym kierunku i trafią do kuchni zobaczą zapłakaną starszą kobietę klęczącą nad leżącą postacią, trzymając jej głowę o bujnych blond włosach zabarwionych krwią. Leżącą okazuje się pomoc kuchenna niejaka Anna Turowiecka. Jeśli ktoś ma jakąś wiedzę medyczną dojdzie do wniosku, że dziewczyna nie żyje od co najmniej godziny. Zgon nastąpił po silnym uderzeniu w tył głowy tępym narzędziem. Po krótkich oględzinach miejsca zbrodni odnaleźć można zakrwawiony tłuczek do mięsa. Kucharka pytana co tu robi wyjaśni, że jaśnie pani prosiła o coś mocniejszego z piwniczki. Gdy weszła do kuchni zobaczyła Annę na podłodze. Pytana o ofiarę odpowiada, że panna Anna była miłą i pracowitą dziewczyną, która pracowała w pałacu dopiero od kilku tygodni. Zapytana czy mogła mieć wrogów odpowie, że raczej nie. Co prawda uważa że Anna była zbyt ciekawska, ale zrzucała to na karb jej młodego wieku. Eryk (mocno już zirytowany) stanowczo poprosi, by wszyscy udali się do swoich pokoi i zamknęli się w nich dla własnego bezpieczeństwa, jednoczenie prosi o cierpliwość argumentując, że stróże prawa już są w drodze.
5. godzina 0 czyli 5 rano
Około godziny 5 rano, tuż przed świtem następuje atak 12 komandosów niemieckich dowodzonych przez dwóch oficerów: Hauptmanna Hansa Krossa i Leutnanta Hermana Grunera. Ich celem jest likwidacja oficerów polskich oraz odkrycie i zagarniecie tajemnic zamku. Oddział jest w posiadaniu dokładnych planów pałacu, więc rozdzielają się na dwie grupy. Kross z ósemką ludzi atakuje skrzydło gościnne, a Gruner z czwórką żołnierzy zmierza do kuchni i piwnicy. Komandosi mają rozkaz likwidować każdego oprócz herr Eryka, który jest im potrzebny. Naziści są doskonale wyszkoleni i wyposażeni, więc walka jest trudna. Każda para rąk i lufa może się przydać toteż BG mogą być zmuszeni np. uwolnić Strzeleckiego (na słowo honoru). Niestety element zaskoczenia na jaki liczyli komandosi nie wypalił ponieważ po morderstwie w kuchni lokaj wypuścił do parku 3 psy i zamknął wszystkie wejścia (i cześć drzwi wewnętrznych także, np. tych między skrzydłami zamku) na klucz. Komandosi nie powinni mieć z psami żadnych większych problemów jednak na pewno zaalarmują szczekaniem obecność obcych.
6. Pościg z czasem
Dalszy przebieg przygody zależy od poczynań graczy. Walka odbywa się w dwóch przeciwległych skrzydła pałacu,...
FajneRPG