Autor: ANDRZEJ FRYCZ MODRZEWSKI Tytul: O POPRAWIE RZECZYPOSPOLITEJ: O OBYCZAJACH. O PRAWACH. W PRZEK�ADZIE CYPRIANA BAZYLIKA (1577) FRAGMENTY PODSTAWA TEKSTU: ANDRZEJA FRYCZA MODRZEWSKIEGO: O NAPRAWIE RZECZYPOSPOLITEJ. WARSZAWA 1914; PRZYGOTOWANIE TEKSTU: PAWE� WAWRZYNIAK; OPRACOWANIE: MAREK ADAMIEC; WSPӣRACA H&M. +KSI�GI PIERWSZE. O OBYCZAJACH. +CO TO JEST RZECZPOSPOLITA Podoba mi przeto ono, co m�owie uczeni przy ka�dym rozbieraniu za rzecz potrzebn� s�dz�, abychmy onej rzeczy, o kt�rej m�wi� mamy, spos�b i przyrodzenie naprz�d wypisali, a oznajmienie od onych podane, kt�rzy o tej materji przed nami pisali, abychmy tu po�o�yli. Bo oni tak opisuj�, �e rzeczpospolita s� zbory a zgromadzenia ludzkie porz�dnie zebrane, z rozmaitych s�siad�w z��czone, a ku dobremu a szcz�liwemu �yciu postanowione. Bo imieniem rzeczypospolitej jedna familja albo dom jeden nie bywa nazwa�: gdy� jest rzecz osobna jednemu nale��ca, kt�r� w�asnym iminiem zowi� rzecz� domow� albo gospodarstwem, a do tego nale�y, aby ona czelad� i wszyscy domownicy wespo�ek �yli, a do ka�dej potrzeby albo roboty, ku po�ywieniu nale��cej, sp�lnie sobie pomagali, a ktokolwiek w domu przedniejszy jest, a nad czeladzi� w�adno�� albo panowanie ma, tego zowi� gospodarzem. Gdzie si� zasi� zbierze wiele tych gospodarz�w z czeladzi� swoj�, i dom�w wiele, tam bywaj� miasta albo mn�stwo dom�w, ulicami porz�dnie sadzone; z tych zasi� miast i wsi stawa si� ta obywatel�w spo�eczno��, kt�r� nazywamy rzecz�pospolit�. A i� si� cz�owiek lepiej, ni� kt�re insze stworzenie, do takowego zgromadzenia i sp�lnego obcowania zgodzi: ukazuje to jego przyrodzony dowcip i mowa: albowiem te dwie rzeczy mi�dzy lud�mi sprzyja�n� jednego przeciw drugiemu sk�onno�� najwi�cej mno��, kt�ra jest najprzedniejsz� tak wiela ludzi stowarzyszenia zwi�zk�; w kt�rym ci co �ywo wszytkie swoje prace, starania, roboty, pilno�� i dowcip do tego ci�gn�� maj�, aby si� onym wszytkim mieszczanom albo sp�lnie w towarzystwie �yw�cym obywatelom na wszem dobrze wodzi�o, i i�by wszyscy szcz�liwy na �wiecie �ywot wie�� mogli. ................................................................................................. Albowiem ani kr�l urz�du kr�lewskiego, ani �aden urz�d tak�e urz�du sobie powinnego u�ywa�, ani te� �aden priwant (to jest: urz�du �adnego na sobie nie nosz�cy) uciesznego a spokojnego �ywota mimo rzeczpospolit� d�ugo wie�� nie mo�e. Lecz je�li kto jest taki, coby okrom towarzystwa ludzkiego �y� m�g�, a nikomu nie potrzebuj�c samby z sob� przestawa�, ten nie za obywatela ludzkiego, ale albo za bestj� albo za jakiego Boga ma by� rozumian, jako Arystoteles powiada. Niechaj�e tedy ten skutek b�dzie mieszkania w sp�ku rzeczypospolitej, aby wszyscy obywatele szcz�liwie, to Jest (jako Cicero) wyk�ada) uczciwie a dobrze �y� mogli, aby si� w dostojno�ci i w po�ytkach pomna�ali, aby wszyscy cichy a spokojny �ywot wiedli, aby ka�dy swego broni� i u�ywa� m�g�, aby od krzywd i zabijania ka�dy by� bezpieczen; albowiem dla tych rzeczy w mie�cie i w ka�dej rzeczypospolitej obron� wynaleziono. ........................................................................................................... +CZYM W CA�O�CI ZACHOWANA BYWA RZECZPOSPOLITA? Czym w ca�o�ci zachowana bywa rzeczpospolita i na kt�re si� cz�ci te ksi�gi dziel�? Aby tedy rzeczpospolita w ca�o�ci a w zacno�ci sobie przystojnej zaw�dy zostawa�a, trzech rzeczy do tego trzeba, to jest: uczciwych obyczaj�w albo zwyczaj�w, srogo�ci s�du, a bieg�o�ci w rzeczach wojennych; kt�re trzy rzeczy tak si� w sobie maj�, aby rzeczpospolita bieg�o�ci� rzeczy wojennych od postronnego nieprzyjaciela na Ukrainie by�a obroniona, a uczciwemi obyczajami i sprawiedliwemi s�dy w swoim porz�dku zachowana i rz�dzona by�a. Ale nie jednako tych obyczaj�w i s�d�w u�ywa� trzeba, gdy� to s� r�ne rzeczy; albowiem w tym towarzystwie albo sp�lnym mieszkaniu ludzkim ka�dy cz�owiek obyczaje swoje ma, kt�remi wedle woli a upodobania swego sam siebie i sprawy tak swoje, jak i cudze sprawuje z pochwaleniem albo wszytkich, albo wiela ludzi, albo na ostatek tylko dobrych a m�drych ; bo ja tu m�wi� o obyczajach dobrych a uczciwych. Ale s�d�w albo praw przeciwko tym, kt�rzy z drogi dobrych obyczaj�w ust�pili, dla tego u�ywaj�, aby w�dy oni po niewoli to czynili, czego z dobrej woli swej a za powodem uczciwych obyczaj�w czyni� nie chcieli. A tak gdy te trzy rzeczy mi�dzy sob� zgodnie si� maj�, tedy te� i sama rzeczpospolita w dobrym porz�dku bywa; a zasi�, je�li kt�ra rzecz z onych trzech ma w sobie jakie ubli�enie, tedy te� rzeczypospolitej na jej zacno�ci i ca�o�ci wiele schodzi� musi. Acz wiem, i� o tych rzeczach mo�e si� inaczej m�wi�, bo miasto obyczaj�w mo�e u�ywa� albo tego s�owa: cnota lub m�stwo, albo uczynno��, albo kt�rego inszego temu podobnego; ale te rzeczy potrzebuj� wi�kszej pracy, ni�liby tu odemnie wypisane by� mia�y; a jednak te�, i� je drudzy dosy� pi�knie opisali, przeto nie potrzebuj� wyk�adu naszego. Ale� ja wiem, dla czego tych przezwisk, kt�rem wy�ej mianowa�, u�ywam, maj�c t� nanadziej�, i�e ludzie m�drzy, kt�rzy b�d� u siebie pilnie uwa�a� to, co dalej b�d� m�wi�, pochwal� to. ....................................................................................... +O TYM, �E DOBREMI OBYCZAJAMI RZECZPOSPOLITA BYWA BARDZO DOBRZE URZ�DZONA 1) Najprz�d o tym, i� dobremi obyczajmi rzeczpospolita bywa bardzo dobrze urz�dzona. 2) Dobre zwyczaje pochodz� z wiadomo�ci i zabawy ustawicznej rzeczy uczciwych, a spro�ne przychodz� z niewiadomo�ci a zabawy z�ych spraw. 3) Ustawiczna w rzeczach uczciwych zabawa zawis�a na miarkowaniu i hamowaniu ch�ci albo nami�tno�ci z�ych. 4) A do tego trzeba wzi�� na��g dobrze czyni� ka�demu, bo st�d wszelakie cn�t rodzaje rost�. 5) To wszystko ku doskona�o�ci przyj�� nie mo�e, jedno z cz�stego w tym �wiczenia. 6) Zatym si� to miejsce zamyka, i�e bardzo wiele nale�y na dobrych zwyczajach ku dobremu rz�dzeniu rzeczypospolitej. Temi przeto zwyczajmi rzeczpospolita bywa bardzo dobrze rz�dzona, a nie wiem, je�li nie daleko lepiej, ni�li prawy pisanemi. Albowiem zwyczaje, kt�re z pewnego powodu serdecznego pochodz�, wi�cej nas w powinno�ci zatrzymywaj�, ni�li albo najwi�ksze zap�aty albo najsro�sze ka�ni prawne. Wiele ich jest, kt�rych karanie nie odstrasza ani od z�odziejstwa ani od m�ob�jstwa ani od innych z�oczy�stw; wiele ich zbytnie, �akomstwo przyp�dza do bogactwa z�emi fortelami nabywania; wiele ich te� jest, kt�rzy zbytni� a �akom� ch�ci� zapalaj� si� ku dostawaniu wielkich i zacnych urz�d�w; a aczkolwiek na takowe ludzi prawa nasze �adnego karania nie ustawi�y, ale przedsi� na z�odzieje, na m�ob�jce i na insze z�oczy�c� srogie ka�ni� uchwalono; a ci wszyscy - tak oni, kt�rzy �akomie dostawaj� urz�d�w, jakote� i z�oczy�c� - kiedyby dobre zwyczaje w sobie mieli; kiedyby si� sprosno�ci niecn�t a pi�kno�ci cnoty oczyma serdecznemi przypatrzyli; kiedyby obaczyli, w czym nale�y prawdziwa uczciwo��, a w czym �ywota sprosno��; kiedyby odrzuciwszy spro�ne sprawy, wzi�li sobie w zwyczaj a w u�ywanie rzeczy uczciwe: nie byliby zaprawd� tak bystrzy w brojeniu niecnot, aniby si� te� tak swawolnie domagali tego, co im nie przystoi. Aleby kto rzek�, i� te moje s�owa inszych ludzi potrzebuj�, inszej rzeczypospolitej, a naszej nie s� po�yteczne, bo �adnego cz�owieka tak u nas w Polszcze, jakote� i u inszych narod�w nigdy nie widziano, kt�ryby takowe zwyczaje w sobie maj�c, nie mia� cz�sto wyst�pi�, domagaj�c si� tych rzeczy, kt�rych jemu nie trzeba, albo te� co nieprzystojnego broj�c. A ja zasi� to powiadam a zezna� to musz�, i�e ludzie nigdy nie mog� by� tak �wi�tobliwi ani doskonale prawi, aby si� zgo�a �adnego wyst�pku nigdy dopu�ci� nie mieli; i to jeszcze przyk�adam, �e wiele bywa�o ludzi cnoty i nauki (ile si� pokaza� mog�o) osobnej, kt�rych si� spro�ne wyst�pki dzier�a�y; ale te� zasi� to za pewn� rzecz twierdz�, i�e ludzie wielokro� za niewiadomo�ci� rzeczy dobrych dopuszczaj� si� z�ych, wielokro� przez ustawiczn� z�ych rzeczy zabaw� sprosno�ci broj�. Albowiem a co inszego nas do pracy i prawdziwej s�awy z m�stwa i z cnoty pochodz�cej pobudzi� mo�e, albo co nas w najszlachetniejszych post�pkach zadzierze� mo�e - jedno wiadomo�� a ustawiczna zabawa rzeczy uczciwych. A zasi� przeciwko temu - kt�rzy o cnotach wiadomo�ci nie maj�, bo przez wszytek czas �ywota swego �yw� jakoby w ciemno�ciach, nie wiedz�c, co czyni� maj� - cz�stokro� miasto rzeczy uczciwych trzymaj� si� spro�nych, miasto wiadomych trzymaj� si� niewiadomych, miasto po�ytecznych szkodliwych, miasto drogich albo zacnych trzymaj� si� pod�ych. .............................................................................................. Naprz�d tedy o to si� ka�dy ma najwi�cej stara�, aby o ka�dej rzeczy dobrze rozumia� a, ile mo�e, najsprawiedliwiej s�dzi�; potym, aby ch�� sw� rozumowi podda�. Albowiem nie bez przyczyny oni wielcy filozofowie o tym pisali, i�e cnoty zasiad�y w ch�ci do obyczaj�w sk�onnej, a gdy j� ku dobremu chyli� maj� hamuj�c jej pop�dliwo�ci, przywodz�c je ku skromno�ci, a podbijaj�c je pod w�adz� i pod moc rozumowi, aby sn�� mi�o�� albo nienawi��, nadzieja albo boja��, albo jakakolwiek insza nami�tno�� granic uczciwo�ci nie przest�pi�a. .............................................................................................................. Widamy to, �e ci, co si� boj�, bledniej�, a ci, co si� raduj�, rumiani bywaj�; oni si� frasuj�, a tym dobra my�l ro�cie; a oboi ci nie tej�e barwy i nie takiej my�li bywaj�, jakiej wtenczas, gdy od takowych nami�tno�ci bywaj� pr�ni. Bo o rozgniewanych a co trzeba m�wi�, kt�rzy cz�stokro� zapami�tywaj� si� i nie bacz�, co przed oczyma maj�? U tych te� �adnego miejsca rozumowi by� nie mo�e, kt�rzy ch�ci� pomsty pa�aj�. Zazdro�� ro�cie w nas z cudzych d�br, jakich albo my sami nie mamy, al...
rutkowska-j