PIJANSTW.TXT

(9 KB) Pobierz
Autor: Ignacy Krasicki
Tytul: Pijatwo

      Opracowanie -  [  mailto:dg288ino@poczta.onet.pl ] Damian Grol                
                                                                                    
   トトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトト    
                                                                                    
                                                                                    
   "Skケd idziesz?" "Ledwo chodz・. "Sウaby・" "I jak jeszcze,                        
   wszak wiesz, ソe ja si・nigdy zbytecznie nie pieszcz・                            
   ale mi zbyt dokucza b gウowy okrutny".                                          
   "Pewnie・wczoraj byウ wes, dlatego・dzi・smutny.                                
   Przejdzie b, powiedzソe mi, prosz・ jak to byウo?                                
   Po smacznym, miケ, kケsku i wod・pi・miウo".                                      
   "Oj, niemiウo, m bracie! bogdaj z tym przysウowiem                               
   przepadウ, co go wymy徑iウ; jak byウo, opowiem.                                     
   Upiウem si・onegdaj dla imienin ソony;                                             
   nie ソal mi tego byウo. Dzie・ten obchodzony                                       
   musiaウ by・uroczy彡ie. Dobrego sケsiada                                           
   nie殕e czasem podpoi・ jejmo懈 byウa rada,                                        
   wina mieli徇y dosy・ a ソe dobre byウo,                                            
   cieszyli徇y si・pi麑nie i nie殕e si・piウo.                                       
   Trwaウa uczta do 忤itu. W poウudnie si・budz・                                     
   ci・y gウowa jak oウ, krztusz・si・i nudz・                                      
   Jejmo懈 radzi herbat・ lecz to trunek mdlケcy.                                    
   Jako・koウo apteczki przeszedウem niechcケcy,                                       
   hanyソek mnie zaleciaウ, troch・nie zawadzi.                                       
   Napiウem si・wi鹹 troch・ aczej to poradzi:                                       
   nudno przecie. Ja znowu, juソ mi ra殤iej byウo,                                    
   wtem dwh z uczty wczorajszej kompan przybyウo.                                
   Jakソe nie pocz黌towa・ gdy kto w dom przychodzi?                                 
   Jak cz黌towa・ a nie pi・ i to si・nie godzi;                                    
   wi鹹 ja znowu do wki, wypiウem niechcケcy:                                       
   Omne trinum perfectum, bo trunek gorケcy                                          
   dobry jest na ソoウケdek. Jakoソ w punkcie zdrowy,                                   
   ustaウy i nudno彡i, ustaウ i b gウowy.                                            
   Zdr i wes wychodz・z moimi kompany,                                          
   wtem obiad zastali徇y juソ przygotowany.                                          
   Siadamy. Chwali trze毆o懈 pan J鹽rzej, my za nim.                                
   Bogdaj to wstrzemi堯liwo懈, pijatyk・ganim,                                      
   a tymczasem butelka nietykana stoi.                                              
   Pan Wojciech, co si・bardzo niestrawno彡i boi,                                   
   po szynce, co徇y jedli, troch・wina radzi:                                       
   kieliszek jeden, drugi zdrowiu nie zawadzi,                                      
   a zwウaszcza kiedy wino wytrawione, czyste.                                       
   Przystajem na takowe prawdy oczywiste.                                           
   Idケ zatem dyskursa tonem statystycznym                                           
   o miウo彡i ojczyzny, o dobru publicznym,                                          
   o wspaniaウych projektach, m・nym animuszu;                                       
   kopiem gy dla srebra i zウota w Olkuszu,                                        
   odbieramy Inflanty i patwa multakie,                                         
   liczemy owe sumy neapolitakie,                                                 
   reformujemy patwo, wojny nowe zwodzim,                                         
   tych bijem wst麪nym bojem, z tamtymi si・godzim,                                 
   a butelka nieznacznie jako・si・wysusza.                                         
   Przyszウa druga; a gdy nas ソarliwo懈 porusza,                                     
   peウni pociech, ソe wszyscy przeciwnicy legli,                                     
   trzeciej, czwartej i piケtej ani徇y postrzegli.                                   
   Poszウa szta i sima, za nimi dzisiケta,                                        
   naczas, gdy nas miウo懈 ojczyzny zaprzケta,                                      
   pan J鹽rzej przypomniawszy ソawikie kl黌ki,                                   
   nuソ w pウacz nad krem Janem: ョKrJan byウ zwyci黌ki!ッ<                          
   Krzyczy Wojciech: ョNiea!ッ A pan J鹽rzej pウacze.                                  
   Ja gdy ich chc・pogodzi・i rzeczy tウumacz・                                      
   pan Wojciech mi przymiウ: ョSウy, wa懈ッ - mi rzecze.                              
   ョJak to wa懈! Naucz・ci・rozumu, czウowieczeッ.<                                   
   On do mnie, ja do niego, rwiemy si・zajadli,                                     
   trzyma J鹽rzej, na wrzaski sウuソケcy przypadli,                                    
   nie wiem, jak tam skozyli zwad・naszケ wielkケ,                                  
   ale to wiem i czuj・ ソem wziケウ w ウeb butelkケ.                                    
   Bogdaj w piekウo przepadウo obrzydウe pijatwo!                                    
   C w nim? Tylko niezdrowie, zwady, grubijatwo.                                
   Oto profit: nudno彡i i guzy, i plastry".                                         
   "Dobrze misz, podウej to zabawa haウastry,                                       
   brzydzi si・nim czウek prawy, jako rzeczケ sprosnケ:                                
   z niego zwady, obmowy nieprzystojne rosnケ,                                       
   pami・ si・przez nie traci, rozumu uソycie,                                       
   zdrowie si・nadwer・a i ukraca ソycie.                                            
   Patrz na czウeka, ktego uj・a moc trunku,                                       
   czウowiekiem jest z pozoru, lecz w zwierzケt gatunku                               
   godzien si・mie彡i・ kiedy rozsケdek zaleje                                       
   i w kontr naturze posta・bydl鹹ケ przywdzieje.                                    
   Je徑i niebios zdarzenie wino ludziom daウo                                        
   na to, aby uソyciem swoim orze毆iaウo,                                             
   uソycie dar boソych powinno by・w mierze.                                        
   Zawstydza pijanice nierozumne zwierz・                                           
   pot麪iajケ bydl黎a niewstrzymaウo懈 naszケ,                                         
   trunkiem wedウug potrzeby gdy pragnienie gaszケ,                                   
   nie biorケ nad potrzeb・ czウek, co nimi gardzi,                                   
   gorzej od nich gdy dziaウa, podlejszy tym bardziej.                               
   Mniejsza guzy i plastry, to zapウata zbrodni,                                     
   wi麑szej kary, obelgi takowi sケ godni,                                           
   co w dzikim za徑epieniu wyst麪ni i zdroソni,                                      
   rozum, kty czウowieka od bydl鹹ia rni,                                        
   徇iケ za lada przyczynケ przyt麪ia・lub traci・                                    
   Jakiソ zysk takケ szkod・potrafi zapウaci・                                         
   Jaka korzy懈 tak wielkケ utrat・nadgrodzi?                                        
   Zウa to rado懈, m bracie, po ktej ソal chodzi.                                 
   Ci, co si・na takowe nie udajケ zbytki,                                           
   patrz, jakie swej trze毆o彡i odnoszケ poソytki:                                    
   zdrowie czerstwe, my徑 u nich wesoウa i wolna,                                    
   moc i ra殤o懈 niezwykウa i do pracy zdolna,                                       
   maj黎no懈 w dobrym stanie, gospodarstwo rzケdne,                                  
   dostatek na wydatki potrzebnie rozsケdne:                                         
   te sケ wstrzemi堯liwo彡i zaszczyty, pobudki                                       
   te sケ". "Bケd・zdr!" "Gdzieソ idziesz ?" "Napij・si・wki".                     
                                                                                    
                                                                                    
                                                                                    

トトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトト

K O N I E C 

トトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトトト

Zgłoś jeśli naruszono regulamin