DUCHY
*****
Andrzej Cierniewski
********
Po-wiedz, po-wiedz mi, ko-cha-na,
kie-dy wez-miesz ze mna slub
i od-slo-nisz bia-ly we-lon,
bym mogl dotk-nac two-ich ust.
Mogl-bym ci ku-po-wac kwia-ty,
rzu-cac slon-ce do twych stop...
kie-dy wez-miesz ze mna slub.
Jes-li nie za-tesk-nisz do mnie,
po-sle pa-re du-chow zlych
i na zaw-sze z ni-mi be-dziesz,
bo cie juz nie ze-chce nikt.
Je-sli mo-ja nie zos-ta-niesz,
po-sle pa-re du-chow zlych...
O-ne zro-bia co im ka-ze
i cie juz nie ze-chce nikt.
Nikt cie wte-dy nie o-bro-ni,
nie o-slo-ni cia-lem swym,
nikt nie po-da ci juz re-ki
i nie poj-dzie z to-ba w dym,
bo sie kaz-dy du-chow bo-i,
mo-ich to-wa-rzy-szy zlych,
kto-rzy tak dzia-la-ja ci-cho,
ze ich nie u-sly-szy nikt.
Na na na na na na na na na na
juz nie ze-chce nikt,
juz nie ze-chce nikt----...
gosiaczek1979