By-las na-praw-de faj-na dziew-czy-na
I by-lo nam ra-zem na-praw-de mi-lo
Lecz tam-ten to chlo-pak byl bom-bo-wy,
Bo tra-fial w dzie-siat-ke w strzel-ni-cy spor-to-wej.
Gdy re-ke trzy-ma-lem na two-im ko-la-nie
To mia-lem o to-bie wy-so-kie mnie-ma-nie,
Lecz kie-dy z nim w bra-mie pi-las wi-no,
Cos we mnie drgne-lo, cos sie zmie-ni-lo.
Och, E-la, stra-ci-las przy-ja-cie-la
Mo-ze sie wresz-cie na-u-czysz,
Ze mi-los-ci nie wol-no od-rzu-cic,
Ze mi-los-ci nie wol-no od-rzu-cic!
Py-ta-lem, bla-ga-lem, ty nic nie mo-wi-las,
Nie by-las dla mnie juz ta-ka mi-la.
Pa-trzy-las tyl-ko z nie-win-na mi-na
I zro-zu-mia-lem, ze cos sie skon-czy-lo.
Lecz wkrot-ce po-sze-dlem po ro-zum do glo-wy
Ku-pi-lem na tar-gu noz spre-zy-no-wy
Po tam-tym zo-sta-lo led-wie wspom-nie-nie,
Czar-ne la-kier-ki, co jesz-cze nie wiem!
Mu-sisz sie wresz-cie na-u-czyc,
Mu-sisz się wresz-cie na-u-czyc,
Ze mi-los-ci nie wol-no od-rzu-cic...
gosiaczek1979