Dmuchnął w parujący na łyżce kawałek potrawy. Ryż z kurczakiem i curry – niewiele, ale nie udało mu się wykombinować. Lio powinno smakować, nałoży mu dużą porcję. Po walce mu się należy.
Spróbował. Mhm, pysznie.
Kiedy był tutaj, gotował, wieczór zapadał za oknem już dawno czuł się jakby mieszkali z Lio razem i bardzo lubił te chwile.
Wytarł dłonie w za duży podkoszulek, który Lio pozwolił mu nosić, a który po jego licznych napadach gotowania gdy u niego był miał już mnóstwo śladów po przyprawach.
Oparł się o szafkę i zapatrzył na wielkie okno, przez które poza ciemnością dostrzegał jedynie światełka odległych budynków. Lio mówił, że to paskudne miejsce, ale nocami, gdy nic nie było widać lub gdy wieczór zamazywał kształty czuł się jak na szczycie świata.
- Nałożyć ci? – uśmiechnął się do chłopaka, który wyszedł w końcu z łazienki, Jae już miał ochotę wołać czy nic mu nie jest.
- Przepraszam, ale na razie nie – przetarł ręcznikiem włosy i po chwili leżał na materacu z twarzą zatopioną w poduszce i wzdychał ciężko.
Wyłączył gaz pod garnkiem i podszedł do Lio, który zdołał przewrócić się na plecy i leżał z rozłożonymi na bok rękami. Ręcznik zsunął mu się wyżej ud i wyglądał wyjątkowo bezbronnie.
- Odpręż się – usiadł i przysunął się do chłopaka głaszcząc go po torsie.
Dłoń Lio przesunęła się pieszczotliwie po jego karku.
- Odpręż się – powtórzył – a ja zajmę się resztą – wyszeptał całując jego mostek i sunąc powoli ustami po torsie Lio co chwilę wysuwając język i zlizując zagubioną kroplę wody. Przyjemnie smakowała jego skórą. Zsunął usta na jego brzuch, który zadrżał niespokojnie.
- Spokojnie – poruszył ustami wprost w jego skórę łaskocząc go delikatnie. Uniósł głowę, a widząc lekki uśmiech na ustach Lio kontynuował swoją podróż niżej. Rozwinął ręcznik okrywający jego biodra i przesunął dłonie na uda chłopaka, który westchnął zadowolony i zaczął całować lekko jego członek, który pod wpływem jego ust zaczął napinać się momentalnie.
Wysunął język i zaczął pieścić go delikatnie, jednocześnie wsuwając dłonie na pośladki Lio. Uh, lubił ich dotykać, były takie jędrne, idealne w dotyku, mógłby się w nie wgryzać bez końca, gdyby tylko Lio chciał częściej leżeć w bezruchu... Przesunął językiem po naprężonym penisie chłopaka i rozchylił usta powoli wsuwając go w swoje usta, a Lio wygiął się lekko.
Pogładził mocno dłonią jego uda i zaczął poruszać szybciej głową, a z ust Lio zaczął wydostawać się coraz głośniejsze jęki i mruknięcia prowokujące JaeJoonga do szybszych mocniejszych ruchów. Jednak spowolnił ruch i zaczął ostrożnie wodzić językiem po napiętej skórze, a chłopak odchylał biodra coraz silniej jakby te jego ruchy sprawiały mu jeszcze więcej przyjemności.
Otworzył oczy i przyglądał się twarzy chłopaka, która też pokrywała się nie wodą spływająca z włosów, a drobinkami potu, który osiadał na zaczerwienionych wargach, a Lio zlizywał go językiem, aż Jae czuł się coraz cieplej.
Zacisnął oczy, miał ochotę sam się zacząć dotykać.
Przyśpieszył ruch głowy równocześnie naciskając językiem silniej na członek chłopaka i sam mruknął zadowolony, a Lio wsunął dłoń w jego włosy i zaczął miąć je w palcach.
- Mmmm – mruczał coraz głośniej chłopak podsuwając mu swoje biodra, a JaeJoong ścisnął dłońmi jego pośladki i zaciskał palce na nich mocniej i mocniej im szybciej poruszał głową i dopóki jego usta nie wypełniły się słodkawym płynem, który zlizywał z zapałem z ciała chłopaka.
Przesunął dłonie na jego uda i uwolnił ciało Lio z objęć swoich ust, przechodząc lepkim językiem na brzuch chłopaka, do którego przyłożył wilgotny policzek i przymknął oczy oddychając głęboko razem z Lio.
- Jae – usłyszał cichy głos.
- Hm? – mruknął.
- Jae – jeszcze raz aż uniósł głowę żeby spojrzeć na chłopaka i uśmiechnął się do niego zawadiacko. – Jae – dłonie Lio znalazły się nagle na jego głowie, ramionach, a w końcu uniósł się lekko i chwycił JaeJoonga mocno, przewracając go na plecy.
- Jae... muszę cię mieć... pragnę cię – szeptał całując go gorączkowo – muszę, chcę cię mieć dziś... całego – szeptał obejmując go mocno i przygniatając swoim ciałem do materaca.
Czuł dłonie JaeJoonga na swoich plecach, jego usta oddające chciwe pocałunki i nie mógł się kontrolować. Adrenalina po walce, prochy we krwi, które czuł, że nie wywietrzały i pożądanie, którego nie był w stanie opanować.
Wsunął dłonie pod koszulek JaeJoonga, który po kilku sprawnych ruchach znalazł się poza materacem i przycisnął chłopaka mocniej do materaca, który wydawał się nagle bardzo miękki i Jae zapadał się w nim pod każdym jego ruchem. Podparł się na dłoniach biodrami przyciskając się do bioder chłopaka.
- Jae... – całował jego policzki, a jego skóra parzyła go w usta – chcesz tego... prawda... – szeptał z przerażeniem stwierdzając, że jeśli Jae powie nie będzie miał ogromne problemy z powstrzymaniem się przed całowaniem go i rozbieraniem, bo jego ręce właśnie wędrowały w spodnie chłopaka.
- Lio jesteś zmęczony – szepnął Jae, ale Lio zdusił jego słowa swoimi ustami.
- Nie – zaprzeczył po kilku minutach.
- Jesteś, wolałbyś położyć się i spać – uśmiechnął się rozbrajająco.
- Wolę kochać się z tobą – wyszeptał gryząc go w ucho, a chłopak westchnął przeciągle, ale wciąż próbował wydostać się spod ciała Lio, który uparcie nie pozwalał mu tego zrobić.
- I padniesz w połowie? – zaśmiał się chcąc go tym zniechęcić.
- Nie dam ci spać całą noc - obiecał namiętnym szeptem.
- Jesteś na prochach? – Jae zmrużył oczy, a Lio spojrzał na niego niepewnie.
- Nie – odsunął się od niego. Nie czuł się dobrze z tym, że kiedyś go okłamał, że brał raz, owszem, ale z czystej ciekawości i potem nigdy więcej tego nie zrobił.
- Żartowałem – Jae objął go za szyję i pocałował mocno.
- Wiem - przyznał próbując opanować ochotę żeby znów położyć go na materac.
- To o co chodzi? – czuły szept połaskotał go w ucho, a zaraz potem usta Jae otuliły płatek jego ucha.
- O nic – chwycił jego usta i ostrożnie położył na materacu całując z coraz większym zapałem.
- Jae – wyszeptał znowu.
- Chcę – usłyszał wprost do ucha nim usta JaeJoonga znalazły się na jego szyi i przez chwilę poddawał się cudownemu uczuciu jakie rozchodziło się po jego ciele, po czym zaczął coraz zachłanniej chwytać usta Jae wręcz się w nie wgryzając mocniej i mocniej, aż chłopak pojękiwał i mruczał jak zadowolony kociak.
Oderwał się od niego nagle.
- Lio?
- Ja – przełknął ciężko, ale uświadomił sobie, że naćpany nie powinien się z nim kochać, bo czuje że nie do końca kontroluje swoje myślenie i co gorsza swoje ruchy i może zrobić JaeJoongowi krzywdę – masz rację... – z trudem skupił się na mówieniu patrząc na jego zaczerwienione wargi i nagi tors, który unosił się rytmicznie.
- Z czym? – chłopak przeczesał włosy.
- Jestem zmęczony – wydukał z trudem. – Zjemy i pójdziemy spać? – zaproponował szybko nim sam się rozmyśli.
Jae patrzył na niego chwilę zaskoczony i Lio już podejrzewał, że wymyśla mu w głowie od wszystkich dziwaków i impotentów, ale chłopak tylko uśmiechnął się i skinął głową ze zrozumieniem.
- Podgrzeję naszą kolację! – oświadczył podrywając się z materaca i nie trudząc ubieraniem podkoszulka, który zostawiał na prześcieradle żółte ślady curry. – Będzie ci smakować, ostre jest – zawołał z aneksu kuchennego.
- Jak bardzo? – wstał i z ociąganiem podszedł do szafki. Nie będzie paradował nago cały wieczór.
- Bardzo, bardzo, bardzo. A po co ty się ubierasz? – zaśmiał się JaeJoong ostrożnie siadając na materacu, żeby nic nie spadło na pościel, choć i tak była brudna.
- Bo mi zimno – mrugnął do niego.
- Przykryję cię – zapewnił Jae z rozbrajającym uśmiechem, który Lio tak lubił.
- Nie myśl, że będziesz tak bezkarnie na mnie patrzeć – założył bokserki i wrócił do łóżka.
- Zrobiłem jedzenie. Nie wkupiłem się tym w łaski? – oblizał łyżeczkę.
- Trochę – przyznał próbując potrawy. O tak, ostre!
- Ale ja lubię patrzeć na twój brzuch – wyznał JaeJoong nadal przygryzając koniec sztućca.
- Jae, jedz! – zaśmiał się i zapchał usta ryżem, a Jae poszedł za jego przykładem choć co chwilę posyłał mu powłóczyste spojrzenia.
alexkrycek