REJS 2.doc

(56 KB) Pobierz

 

                                                                      REJS 2

 

 

 

Dopłynęli w końcu na wyspę gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Jeszcze tylko muszą rozbić namiot i już będą mogli cieszyć się sobą. Nadal było bardzo ciepło ale i duszno, powietrze stało się ciężkie. Zacumowanie łodzi i rozbicie obozu zajęło im około godziny. Usiedli w końcu zmęczeni na rozgrzanym piasku, rozejrzeli się w około, nic się nie zmieniło od ostatniego pobytu. Cumowali zawsze w małej zatoczce osłoniętej skałami, jak zwykłe stare zwalone drzewo pochylało się witając ich. Mieli z tego miejsca blisko do źródła ze słodka woda a wokół pełno było drzew obwieszonych soczystymi owocami. Nigdy nie spotkali tu ludzi, czasem tylko jakiś biały żagiel zamajaczył na tle błękitnego nieba. Czuli się tu dobrze i bezpiecznie. Spojrzała w jego stronę, siedział odpoczywając, rozluźniony, bawił się piaskiem który przepływał przez jego długie palce. Przypomniała sobie co robili kilka godzin temu na łodzi. Na to wspomnienie przeszedł ja dreszcz. Wiedziała że najbliższe dni są tylko dla nich, myślała o rzeczach jakie będzie z nią robił, o sposobach w jaki będą się kochać ale i o karach które się uzbierały na jej koncie a tu zostaną wykonane. Na razie byli dla siebie romantycznymi kochankami, obejmowali się i całowali ale czuła że nie potrwa to długo. Z niepokojem czekała na początek gry. Stawała się wtedy jego niewolnicą i musiała spełniać jego seksualne zachcianki. Czekała na to z niepokojem ale i podnieceniem. Zastanawiała się co ją czeka zawsze było to coś innego, bardziej perwersyjnego. Ponownie spojrzała w jego stronę, patrzył na nią a na jego ustach widać było lekki uśmiech. Mrugnęła do niego przekornie  i odwzajemniła uśmiech. Wziął jej rękę w swoją podniósł do ust i pocałował. Po kolei składał pocałunki na każdym palcu, potem przyłożył jej dłoń do policzka i ponownie pocałował we wnętrze dłoni. Przysunął się do niej, lekko rozchyliła usta. Patrzyli sobie w oczy, zbliżył swoją twarz i zaczął ja namiętnie całować. W trakcie pocałunku położył jej na dłoni mały przedmiot. Po chwili odsunął się od niej i nie spuszczając jej twarzy z oczu położył się na piasku. Spojrzała na to coś, była to mała czarna kostka domina. Widziała ją nie po raz pierwszy ale tym razem ten widok ją zaniepokoił. Na jednej i drugiej połowie kostki widniały duże liczby oczek. Znała system domina i wiedziała że im większa liczba oczek tym ostrzejsza będzie zabawa. Suma wynosiła dziesięć, było to dużo, zawsze grali na poziomie pięciu czasem sześciu oczek. Przestraszyła się troszkę. Mogła się wycofać, obrócić kostkę i podąć mu ją. Oznaczało to wycofanie się i powrót do domu. Nie mogła oddać kości, to było silniejsze od niej. Jedynym wyjściem było podporządkować się mu całkowicie. Zacisnęła mocno dłoń. Od tego momentu nie byli już kochankami teraz ona należała do niego i każde nieposłuszeństwo mogło zakończyć się sroga karą. Ta zabawa zapowiadała się ciekawie, nie wiedziała co ja czeka.

Jego panowanie zaczęło się od rozkazu przyniesienia czarnej torby z łodzi. Pytała się co tam jest ale on tylko skarcił ja wzrokiem więc posłusznie poszła po nią.

-          rozbieraj się – rzekł nawet na nią nie patrząc.

Posłusznie zdjęła ubranie i stanęła przed nim nago. Z torby wyjął czarną obroże i podał jej, wiedziała co ma z nią zrobić. Zapięła ją na szyi jak robiła to wiele razy. Potem na nadgarstki i kostki zapięła zimne żelazne bransolety. Kazała jej uklęknąć, zrobiła to bez słowa, zakładając ręce za plecy. Wyjął wtedy z torby dwa małe kółeczka przymocowane do klamerek. Tego wcześniej nie widziała, nie wiedziała co chce z tym zrobić. Podszedł do niej i rozszerzył jedną z nich, jej oczom ukazały się ostre ząbki potem zapiał go na jej prawym sutku. Ból jaki poczuła był straszny, jakby ktoś ciął jej ciało, jakby tysiące małych igiełek wbijały się we wrażliwe miejsce. Myślała ze nie zniesie żaru jaki się rozlewał od piekącego, pulsującego sutka. Nie wytrzymała i krzyknęła, jej ciało szarpnęło się rozpaczliwie w tył. Nagłe uderzenie w twarz zaskoczyło ją. W oczach pojawiły się łzy.

-          nie waż się pisnąć i stój spokojnie rzekł przez zaciśnięte zęby. Popatrzył na nią i ujrzał łzy zbierające się w kącikach oczu. Przez chwilkę się zawahał ale wiedział że ona to lubi że tak naprawdę pragnie tego  choć jej ciało się odruchowo sprzeciwia. Podniósł drugi klips na wysokość jej oczu i przez chwilę bawił się nim aby podsycić w niej strach przed bólem. Skierował rękę w kierunku jej ciała, ponownie odruchowo się odsunęła. Chwycił więc za przypięty kolczyk i pociągnął lekko ku sobie. Pod wpływem bólu zacisnęła żeby ale nie szarpała się już. Bała się że on pociągnie mocniej a wtedy ona nie wytrzyma i krzyknie. Wyda z siebie głos co spowoduje ponowne uderzenie w twarz. Zacisnęła wiec zęby, zamknęła oczy i z godnością przyjęła kolejną falę bólu wydobywającego się z drugiej piersi. Spojrzał na nią. Wyglądała bardzo ponętnie z tymi małymi ozdobami. Wyciągnął rękę i pogładził ją po obolałych piersiach. Dotyk był czuły i delikatny. Była to jedyna oznaka współczucia jaka okazał. Ból powoli przeradzał się w miłe pulsowanie i podniecenie. Rozchodziło się ono po jej ciele, czuła teraz wzrastające pulsowanie miedzy nogami, chciała się tam dotknąć ale wiedziała ze nie może bez pozwolenia, splotła tylko palce za plecami i upajała się tym uczuciem. Nie był to koniec niespodzianek. Spojrzał na zegarek, było po dziesiątej miał jeszcze trochę czasu aby się nią pobawić. Za chwilkę miały zrealizować się plan który przygotowywał przez dwa tygodnie przed wyjazdem na wyspę. Wszystko było gotowe. Czas zapalić ognisko pomyślał, podszedł do przygotowanego chrustu i podpalił go. Złoty blask szybko rozświetlił okolicę. Spojrzał na swą ofiarę, klęczała ze łzami w oczach ale po jej ciele widać było podniecenie. Wyglądała pięknie w blasku ognia. Cały czas go obserwowała, skinął na nią ręką, wstała i podeszła do niego. Poszli pod ścianę skał. Podeszła do miejsca które dobrze znała. Podała mu ręce które przypiął do wcześniej umocowanych haków, jej nogi także zostały unieruchomione. Stała tak ukrzyżowana i uwięziona. On powrócił do ogniska i położył się na kocu, patrzył na blask podający na jej wyciągnięte ciało.

Stała rozciągnięta do granic przy zimnej skale, często ją tam przypinał ale zwykle, była odwrócona tyłem do ognia. Brał ją wtedy od tyłu. Pierwszy raz przypiął ją tak i zostawił na dłużej. Czuła jak ręce zaczynają omdlewać. Stała tak około pól godziny i była już zmęczona tą pozycją, chciała prosić aby ją uwolnił ale ciekawiło ją co będzie dalej. Była podniecona tym co z nią zrobił do tej pory ale czekała na ciąg dalszy. Już miała się odezwać gdy nagle zza drzew wyszła jakaś dziewczyna. Była to krótko ostrzyżona szatynka. Wysoka i bardzo zgrabna, podeszła do ogniska. Przy świetle widać było jej idealne kształty. Podeszła do jej mężczyzny i na powitanie pocałowała go w usta. On ochoczo oddała ten pocałunek. Zaskoczyło ją to, zastanawiała się kto to jest i dlaczego on pozwala się jej całować. Ta kobieta była nago i zaczęła się pieścić z jej facetem. Pierwszy raz posunął się do tego że w ich zabawach pojawiła się osoba trzecia. Już żałowała że się zgodziła na tą dziesiątkę tylko że teraz już nie mogła nic powiedzieć. Nie spuszczała ich z oczu.. Teraz on pieścił jej ciało, całował piersi, dotykał miedzy nogami. Ułożył ją wygodnie na kocu i rozchylił jej nogi. Nie mogła uwierzyć że to się dzieje, że na jej oczach całuję tą kobietę w tak intymnym miejscu. Wszystko robili tak aby widziała co się dzieje. Widziała jak podniecenie miesza się z rozkoszą na ich twarzach, usłyszała imię tej kobiety. Nazywała się Liza. Chciała krzyczeć i przepędzić ją od niego. To ona powinna tam leżeć a nie ta zdzira. Patrzenie na ta parę budziło w niej wściekłość ale i podniecała się. Teraz patrzyła na to co robią z zafascynowaniem. Widziała jak wprawnie doprowadza Lizę do ekstazy. Używał do tego tylko palców i języka. Bardzo chciała się przyłączyć do nich, pomyślała że mogła by się kochać razem z nimi. Próbowała się uwolnić ale na nic to się zdało. Czuła jak podniecenie rozgrzewa jej ciało z ust wyrwało się jej słowo proszę.

Spojrzał w jej stronę, wiedział ze ich obserwuje, czekał na jej reakcje. Zostawił swoją nową kochankę  i podszedł do niej. Bała się jego reakcji bo odezwała się bez pozwolenia.

-          chcesz się z nami zabawić zapytał

Skinęła głową. Nagle za jego plecami ujrzała Lizę. Miał na twarzy uśmiech. Podeszła do niej bliżej, uśmiech znikł z jej twarzy. Dotknęła jej brzucha, potem nóg. Dotykała ją delikatnie. Pierwszy raz kobieta dotykała jej ciała, nie wiedziała że ten dotyk może być taki delikatny, miękki. Teraz dotykała ja między rozwartymi udami, od razu odnalazła delikatne miejsce i tam skierowała swoje ruchy. Znalazła wejście do jej ciała i zanurzyła w nią palec. Cofnęła go i polizała. Ponownie włożyła w nią palec i tym razem dała jej spróbować własnych soków. W jej ciało wciskały się kolejne palce i jej ruchy były coraz bardziej nachalne, coraz głębiej wchodziła w jej ciało. Podniecenie było ogromne i bez problemu dłoń Lizy schowała się w jej wnętrzu. Czuła jak ona prostuje palce, jak naciska jej wewnętrzne ścianki. Szalała w niej wnętrzu a ona myślała że oszaleje z podniecenia. Była blisko szczytu.

Stał z boku i przyglądał się temu zachwycony. Znał Lizę od niedawna ale wiedział że jest dziewczyną bez zahamowań. Liza sięgnęła w kierunku jej piersi i dotknęła klipsa, delikatnie go poruszyła obserwując cień cierpienia na twarzy swojej ofiary. Ponownie ręką doprowadziła ją na skraj rozkoszy i ponownie dotknęła klipsa, tym razem pociągnęła  za niego. Widząc że jest blisko szczytu brutalnie szarpnęła za klips, ból studził żar ale tylko aby go zaraz podsycić.

Czuła jak Liza bawi się nią, jak doprowadza ją do szczytu ale nie pozwala kończyć sprawiając ogromny ból który hamuje podniecenie. Trwało to jakiś czas i już czuła że tego nie wytrzyma ze mimo tego bólu osiągnie orgazm i będzie prosić o większy ból w jego trakcie. Jej ciało trzęsło się z wysiłku i oczekiwania. Widział co się z nią dzieje i już sam nie mógł dłużej wytrzymać. Podszedł do swojej niewolnicy i odpiął ją od skały. Musiał podtrzymać aby nie upadła. Zaniósł ją na koc i kazał stanąć na czworaka. Liza dalej bawiła się jej cipką a on wyjął z torby łańcuszek i przeciągnął przez kółka na jej piersiach, drugi koniec podpiął do obroży. Łańcuszek był tak krótki ze każde poruszenie głową powodowało bolesne szarpnięcie za kolczyki. Klęknął przy jej twarzy i uniósł jej głowę, wiedział że sprawia jej tym okropny ból. Włożył w jej usta swojego członka i począł się w niej poruszać, nie zważał na łzy które kapały z oczu. Ból był okropny, przy każdym jego ruchu czuła jakby coś próbowało wyrwać jej kawałek ciała. Ale powoli ból został zagłuszony ogromna rozkoszą jaka dawała jej Liza bawiąc się jej dwoma dziurkami. Nagle poczuła jak cos zimnego wdziera się w jej ciało. Liza sprawnie się nim posługiwała, pieściła ją jednocześnie wkładając w nią ogromny gumowy członek. Nie czuła już bólu, rozkosz stawała się mocniejsza i coraz intensywniejsza. Czuła jak rozpada się na kawałki, unosi wysoko w górę. Ssała go mocno, on stawał się twardszy i grubszy. Wiedziała że nie potrwa to długo. Starała dać mu taką samą przyjemność jaką on dawał jej tym co przygotował. Nie myślała jej ruchy i umysł gnały w jednym kierunku, w kierunku wielkiego orgazmu. Gdy już była na szczycie w jej tyłeczek Liza włożyła drżący wibrator. Najpierw podrażniła lekko wejście do tego ciasnego tunelu a potem pchnęła go gwałtownie w głąb. W tym momencie jej ciało zostało wypełnione całkowicie. Tego potrzebowała aby poczuć spełnienie. Mimowolnie zacisnęła usta na jego członku i poczuła jak tryska w jej usta, jak wciska się w gardło aby tam skończyć. Orgazm był tak wielki, nie znała tego uczucia i powaliło ją to. Zemdlała z braku powietrza z bólu i rozkoszy. Gdy się obudziła jej ciało było wolne od wszystkich przedmiotów, po klipsach zostały tylko krwawe ślady. Leżał obok niej i gładził ją po włosach. Czuła się zmęczona a to był dopiero pierwszy dzień pobytu.

 

 

 

jashmin

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin