1
Tytuł: "Oldies..."
Autor: Vampire Princess Nahga vampire.nahga@gmail.com
Dawno, dawno temu...Ale nie AŻ tak dawno, żyła sobie Lina Inverse i reszta jej teamu. Pokonali Schabranigdo, Copy Rezo, Phibby'ego, Dark Stara i resztę zbzikowanych mazoku, którym zamarzyło się podbić świat, a nawet kilka. Przez lata czyny te stały się legendami. Każde dziecko słyszało o potężnej rudowłosej czarodziejce.
A właśnie... Jak się miewa panna Inverse?
-Linaaaa... -zaskamlał Gourry, podpierając się drewnianej laski. -Pamiętasz chociaż, gdzie mieszka Amelia?
Zaraz, zaraz...LASKI?!?!?!?!
Tak, tak, Gourry przez te wszystkie lata zestarzał się straszliwie, osiwiał, grzybiał i w ogóle nie był już tak przystojny jak kiedyś. (To on był przystojny..? = = -dop.Autorka)
Czas był okrutny nawet dla pani Inverse, która właściwie miała na nazwisko Gabriev. Pobrali się jakieś dziesięć lat temu, Linuśka urodziła jedenaście rudo-blondwłosych pociech, osiedlili się niedaleko Saillune w domku, który Gourry wybudował "za młodu".
Lina poprawiła grube okulary na nosie, ale nawet stojąc dwa milimetry od tabliczki z numerem nie mogła nic odczytać. No cóż. Starość nie radość.A młodość nie wieczność. Śmierć nie wesele. Jakie życie taka śmierć. Oki oki, już kończę...
W każdym razie państwo Gabriev zmierzali do pałacu Amelii, której nagle przypomniało się o starych przyjaciołach i zaprosiła ich na przyjęcie. Tylko LoN raczy wiedzieć, kogo dawna księżniczka na nie zaprosiła, a Lina nie zdziwiłaby się, gdyby przybyli także Martina, Zangulus, czy Xellos.
W wyniku pomocy opatrzności Li & Gourry dotarli do wrót pałacu. Nie był to pałac, jaki zapamiętali. Nowy władca Saillune, książę ZdzichuCoJestGłupiJakBut, kazał go przebudować, dorobić siedem pięter i pomalować na różowo. Rezultat był... porażający.
Przywitało ich kilku gwardzistów ubranych w troje króliczków (pomysł księcia).Wprowadzono ich do sali tronowej, gdzie czekała na nich Amelia.
Ale to nie była ta "dawna" Amelia. Przytyła. I to sporo. Nie mieściła się już na tronie. Miała zupełnie białe włosy. A na twarzy z milion zmarszczek. Wyszła za księcia DebilDoKwadratu, urodziła trzech synów.
Tylko jedno się nie zmieniło...
-PANNA LINA! PAN GOURRY!!!
Ame próbowała zrobić coś, co w pierwotnym zamierzeniu miało być saltem, ale nie za bardzo wyszło...Gdy już się pozbierała z podłogi, uścisnęła ich po kolei.
-A Zelg już jest? -Spytał Gourry.
-Jest! -Zapiszczała Amelcia.
Zaprowadziła ich do jadalni, gdzie siedział Zelgadis.
I na nim czas odcisnął swoje piętno (Celcia mnie zabije... -dop. Autorka). Choć dalej był chimerą, to miał zmarszczki, niedowidział, niedosłyszał i chodził zgarbiony. Podpierał się na swoim zardzewiałym mieczu. Co do ewentualnej żony i potomstwa, to jak ktoś jest ciekawy, to niech zapyta Celcię, bo ona na pewno coś na ten temat wie.
-Panie Zelgadisie, niech pan zgadnie, kto przyszedł!
-COOOO?!?!?! -Zel przystawił do ucha trąbkę. -CO MÓWIŁAŚ?????
-PANI LINA I PAN GOURRY PRZYSZLI!!!!!!!! -Wydarła się Amelia.
-COOOOOOOOOO?!?!??!?!
-PANI...-Szermierz zatkała jej usta. Ame westchnęła. -Jest TROCHĘ przygłuchawy...
-Trochę..? -Zdumiał się Gourry.
Tymczasem Lina wesoło gawędziła z lampą, myśląc, że to Amelia.
I nagle....Drzwi otworzyły się z hukiem, zawiał wiatr, błysnęło �światło, posypały się czerwone róże...Weszły dwie postacie, depcząc po kwiatach.
-Panna Filia..? Pan Xellos..?
W porównaniu do reszty, smoczyca i demonek byli w świetnej formie. Nie zestarzeli się nawet o odrobinkę. Byli młodzi, piękni i sławni.
"Staruszków" ukuła silna zazdrość.
-Witaj Zelgadisie... -Xellos podszedł do chimery.-Od zawsze wiedziałem, że skończysz właśnie TAK...
-ŻE, CO?????
Mazoku zaczął się śmiać. Zirytowało to Linę.
-FIREBALL!!! -Ale zamiast trafić w Xellcia, trafiła w firankę.
Chwilę potem cala sala zaczęła się fajczyć.
-Ale demolka^^ -Zauważył Xellos. -Zupełnie, jak za starych, dobrych czasów...
-Taaa.. -westchnęła Filia marzycielsko.
-Panie Zelgadisie!! Niech pan się ruszy!!!! Musimy uciekać!!!
-COOOO???????
-Chodź, Lina! -Gourry wziął żonkę na ręce.
-Spadamy, Fi...-smoczyca i mazoku teleportowali się LoN wie gdzie.
Amelia wyciągnęła Zela siłą z pałacu, który stanął w płomieniach.
-I widzisz, coś narobiła...-Mruknął Gourry.
-JA narobiłam?!?!? -Oburzyła się Lina -To przez tego cholernego mazoku!!!!!!!!!
-Co znowu ja? -W powietrzu pojawili się "cholerny mazoku" i Filia.
-Agrrrrrrrrr!!!!! -Zawyła Lina. -Dragu Slave!!!!!!!!!
<BOOOOOOOOOOMMM!!!!!!!!!>
Z gruzów Miasta Białej Magii wygrzebało się sześć postaci.
-M-moje miastoooooooooooooo!!!! T_T
-COOOOOOOOO?!?!?!?!
###KONIEC####
Lina: Tym razem, to przesadziłaś…
Filia: A mi się podobało!^^
Xellos: Mi też!^^
Zelgadis: Cooo?!?!?!
Gourry: Nie zaczynaj od nowa.... =_='''
Lina: Awrrrrrrrr!!!!!!!!!!!! FIREBALLLLLLLLL!!!!!!!!!
Autorka: @_@
Celcia: Posadzę na twym grobie orchidee, skarbie... Albo i nie! ^___^
Riley