W dzisiejszym świecie , w którym nacjonalizm powoli robi się passe , nieczęsto można znaleźć porządną , konsekwentną agitkę – śpieszmy się więc je oglądać , tak szybko odchodzą… Z tego powodu „1612” oglądałem z łezką w oku. Agitka to konsekwentna i dopracowana do bólu. Na przykład już w okolicach początku w retrospekcjach pojawia się główny bohater podglądający carównę w kąpieli , co nie ma absolutnie żadnego znaczenia dla fabuły ; ale za to można sobie pooglądać kilka(naście) gołych panienek z przodu , z tyłu i w zbliżeniach. A jak nie ma nawet takiego fabularnego uzasadnienia , żeby były nagie , to w każdym razie noszą bardzo obcisłe szaty. Dodajmy do tego mordobicia , pojedynki , litry krwi , magię i duchy…W takim sztafażu każdy kit da się widzowi wcisnąć.
Przez pierwsze dwie godziny filmu zastanawiałem się , czy ma on jakąkolwiek wartość poza agitacyjną (plenery pomijam) i wychodziło mi , że nie. Wszystko tu podporządkowane jest określonej wizji świata : polski hetman to samo zło bez żadnej pozytywnej cechy. Główny bohater , chłop rosyjski , jest absolutnie bezinteresowny , skłonny do bronienia uciśnionych i ogromnych poświęceń , odporny na ból , wygimnastykowany jak James Bond , błyskawicznie opanowujący walkę bronią białą oraz umiejący zrobić armatę ze skórzanych wiader po kilku dniach od dowiedzenia
się , jak właściwie armata działa. Poza tym , jak go powiesić na krokwi , wygląda zupełnie jak Jezus. Święty starzec rosyjski wie wszystko i jest w stanie nawrócić złego wysłannika Rzymu na prawosławie. Rosyjscy sześćdziesięcioletni komandosi wytrzymują pięć minut pod wodą jednocześnie celując z kuszy i prawie nie ma bąbelków. Lud z rozkoszą składa swój los w ręce władzy , nawet jak się z nią nie zgadza. Itd.
Ale dwadzieścia minut przed końcem klimat się zmienił i nastąpiły sceny , które sprawiły , że wręcz skichałem się ze śmiechu.
Pierwsza przedstawia debatę bojarów nad tym , czyby nie wybrać carem głównego bohatera , udającego w tym momencie hiszpańskiego szlachcica. Bojarzy żądają rodowodu , a w tym samym czasie kronikarz nadzorowany przez sługę głównego bohatera sporządza mu drzewo genealogiczne z Rurykiem , Czyngis-chanem i Kapetyngami.
Jednak prawdziwym clou programu jest następna scena : otóż wojska polskie próbują przebić się do Moskwy obleganej przez siły Pożarskiego. Co może mówić do siebie okropny polski hetman jadąc w taki bój?
Zastanowiłeś się?
Masz jakiś pomysł?
Spróbuj sobie odpowiedzieć , zanim przewiniesz ekran!
Otóż mówi…
…”Biedroneczko , leć do nieba , przynieś mi kawałek chleba”.
Dla tych dwóch scen warto zobaczyć to dzieło. Doznania różnej natury gwarantowane.
Wirydarz