bogowie.doc

(145 KB) Pobierz

Data: 7 luty 2004 r.

Dział: Cywilizacja

Temat: Bogowie

Rozwinięcie: Bogowie Słowian

 

 

 

            Słowianie mieli własnych Bogów, którzy zostali zastąpieni przez Bogów chrześcijańskich, czyli żydowskich. Po co nam obcy Bogowie, czcijmy swoich, wzorując się na pierwszym przykazaniu: "Nie będziesz miał obcych Bogów obok mnie." Ta stronka czerpie wiedzę z książki Tadeusza Linknera "Słowiańskie bogi i demony".

 

            Pierwszym Bogiem Słowian był Jessa, którego imię wywodzi się od słowa "jesień", a jego świętym drzewem był jesion (niech Celtowie i Germanie spadają ze swoim dębem). Zwierzęciem poświęconym Jessie była kukułka, której głos służył do wróżenia. Kto skrzywdził kukułkę karany był śmiercią. Wróżenie z kukania modne było jeszcze w czasach, kiedy byłem młody, a więc przez tysiąc lat chrześcijaństwo nie potrafiło wykorzenić tego zwyczaju. Świątynia Jessy znajdowała się w Gnieźnie, i niech Święty Wojciech wypierdziela z tego miasta.

 

            Drugim Bogiem Słowian był Tryglaw i tu możemy już powiedzieć, że świętymi liczbami Słowian były dwójka, trójka, siódemka, dziewiątka i dwunastka. Tryglaw był Bogiem, który miał naraz dwie płcie: męską i żeńską. Tryglaw miał trzy głowy, a inne trójce to Lech, Czech i Mech (który w czasach komuny zamienił się w Rusa), trzy rzeki Słowiańszczyzny: Krapina (nie wiem gdzie to jest), Wisła i Motława (przepływająca przez Gdańsk), trzy krainy Rusi: Biała, Czarna i Czerwona, trzech braci - dwóch mądrych i jeden głupi, który okazywał się najmądrzejszy i poślubiał królewnę (Patrz baśnie Puszkina). Posąg Tryglawa znajdował się w Szczecinie, na jednym z trzech wzgórz. Tryglaw odrywał po kolei swoje trzy głowy, a z nich zrodziły się trzy zastępy Bogów: z krwi białej, z krwi czarnej i z krwi czerwonej; Bogowie ci panowali nad trzema królestwami: niebieskim, wodnym i piekielnym. Szczeciński posąg Tryglawa został zniszczony przez biskupa Otto z Bambergu (zasrany Szwab). Posąg Tryglawa w Brandenburgu został zniszczony przez Przybysława, księcia Obodrytów (pieprzony zdrajca).

 

            Trzecim Bogiem Słowian, zamykającym pierwszą trójcę był Halu, czyli słowo przedwieczne, którym Jessa utworzył cały świat. Rycerze słowiańscy krzyczeli przed bitwą "Halu!", co z czasem przemieniło się w "hola!"

 

            Z pierwszej oderwanej głowy Tryglawa polała się krew biała, a pierwszym Bogiem, który się narodził i został władcą Bogów białych był Biełboh - Bóg światłości i dobra.

 

            Światowid, czyli "zwycięskie słońce", uważany był często za naczelnego Boga Słowian. Jego cztery twarze patrzyły jednocześnie w cztery strony świata i oznaczały cztery pory roku. Był Bogiem urodzaju, wojny, losu i przepowiedni. Na jego cześć śpiewano pieśni "Zawitaj gwiazdo złota, domie Bogu miły, którego siedem słupów dziwnie ozdobiły" oraz "O witajże, witaj, miły hospodynie!". Pierwsza z tych pieśni została przejęta przez Chrześcijan, a druga była śpiewana w jedenastym wieku wracającemu do Polski Kazimierzowi I Odnowicielowi po rozgromieniu przez jego zastępy Miecława (Masława), obrońcę wiary Słowian. Światowid był czczony na Rugii w Arkonie, dopóki Niemcy nie postawili na miejscu jego posągu ołtarza świętego Wita (Ci cholerni szkopscy najeźdźcy do wszystkiego się wpieprzali). Najwyższy kapłan w Arkonie miał zdolność wieszczenia przyszłości. W 1168 r. Duńczycy napadli na Arkonę, a posąg Światowida zniszczyli i spalili (To barbarzyńcy!).

 

            Jako trzecia powstała z białej krwi Tryglawa Nocena. Światowid rządził na niebie podczas dnia, a Nocena nocą, była więc księżycem. Boginii była przyjazna ludziom, a ich dzieciom dawała urodę.

 

            Dziećmi Światowida i Noceny były bliźniaki Jutroboh i Juternica. Jutroboh pełnił rolę Gwiazdy Porannej, a jego siostra Jutrenica była jutrzenką. Świętym miastem Jutroboha był Juterbóg znajdujący się gdzieś w pobliżu państwa Sasów.

 

            Innymi bliźniakami zrodzonymi ze Światowida i Noceny byli Zdar i Wieczernica. Zdar to złota gwiazda, która przyświeca do późna w nocy, a Wieczernica to Gwiazda Wieczorna.

 

            Para Nocena - Światowid zrodziła Swiezdy, których zadaniem było pilnowanie nieba. Zgodnie ze słowiańskimi zwyczajami, kiedy widziano spadającą gwiazdę, należało rzucić w górę płat białego płótna, aby wyzwolić zaklętego w nią ducha. Jeśli tego nie uczyniono, ze spadających gwiazd powstawały Strzygi i Strzygony. Służącą Światowida i Noceny była Tęcza, która ozdabiała szaty władczyni. Serbowie wierzyli, że kiedy pod Tęczą przechodziła kobieta, zamieniała się w mężczyznę, natomiast mężczyzna stawał się kobietą.

 

            Swicz był białym Bogiem, który oznaczał dzień. Swicz był czczony przede wszystkim w Nowogrodzie.

 

            Ostatnim Bogiem, który powstał z białej krwi, był Kolada, który zapowiedział czas i dlatego jego święto było obchodzone corocznie (na Rusi 24 grudnia). Od miana tego Boga wzięły swoją nazwę kolędy.

 

            Po stworzeniu Kolady, pierwsza głowa Tryglawa na powrót przyrosła do jego karku. Istniały już ogień, światłość, moralność, które były dobre, teraz był czas na stworzenie świata wodnego, czarnego, ciemnego, złego. Świetlaność to materia, bezwładza, a wodzianośc to duch i ruch. Tryglaw oderwał drugą głowę i zaczął stwarzać Bogów przeciwstawnych do białych, każdy biały Bóg miał swojego czarnego Boga, który z nim walczył, a w wyniku tej walki powstawała równowaga i porządek.

 

            Najważniejszym czarnym Bogiem został Czernoboh, Bóg nieszczęść. Jego kamienny posąg został odnaleziony koło katedry w Bambergu (Ach! Ci Chrześcijanie nie uszanują żadnej innej wiary!).

 

            Przeciwstawnym Bogiem Światowida był Chworz. Chworz miał postać skrzydlatego smoka (pewnie podobnego do tego, jakiego wykreowano w telewizyjnym "Wiedźminie"). Chworz był sprawcą pór roku, ponieważ nieustannie uganiał się po niebie za Światowidem. Powodował też zaćmienie słońca. Jako zdolny do wpływania na psychikę ludzi, powodował wszelkie ludzkie czyny, zarówno złe jak i dobre. Prawdopodobnie Chworzowi składano ofiary z ludzi. Przekaz o Chworzu był podstawą powstania legendy o smoku wawelskim żyjącym w grocie oraz o Kroku, który go zgładził. krok nie był zaliczany do panteonu Bogów.

 

            Żoną i siostrą Chworza była Semergla, Boginii przeciwstawna Nocenie. Semergla ganiała po niebie nocą przybierając postać smoczycy i walczyła z księżycem, czyli Noceną. Stąd fazy księżyca, podczas których to przybierał on to tracił swoją postać. Semergla była czczona przede wszystkim przez Obodrytów, dla których była Boginią zimy.

 

            Białe Jutroboh i Juternica miały swoich czarnych przeciwników Stryboha i Strybę, którzy byli bliźniętami a zarazem małżeństwem, dziećmi Chworza i Semergli. Stryboh i Stryba przybierali postaci smoków.

 

            Przeciwnikami Zdara i Wieczernicy były smoki Mrakonos i Mrakota, bliźniacy i małżonkowie. W wyniku przenikającej się walki tej i poprzedniej pary Bogów, dni i noce stawały się to dłuższe, to krótsze.

 

            Dzieci Chworza i Semergli to olbrzymy zwane Stwolimami. Stwolimy walczyły ze Swiezdami. W trakcie walki Stwolimy łączyły się w zespoły, aby powiększyć siły natarcia. Z połączenia dziewięciu Stwolimów powstawały Dziewięćsiły, z połączenia dziewięciu tysięcy Stwolimów Ćmy, większe zgrupowania tworzyły Krocia i Wciórnostki.

 

            Czarny Bóg Hładolej walczył ze Swiczem i był twórcą nieograniczonego czasu. Hładolej to ciemność i zimno; uważano go także za Boga księżyca.

 

            Ostatnim czarnym Bogiem, którego stworzył Tryglaw, był Merot - zły olbrzym. Jego nazwa powstała od słowa mór. Kolada zapowiadał urodziny, a Merot zgon. Merot był wyobrażany jako kościotrup z kosą.

 

            Po stworzeniu przez Tryglawa Merota, Jessa ujrzał, że oba światy Bogów zaczęły ze sobą walczyć i zrozpaczony krzyknął "Halu!" Tryglaw przykleił sobie drugą głowę, oderwał trzecią i nastąpił okres stwarzania Bogów czerwonych, które rządziły słowiańskim piekłem. Czerwonych Bogów (piekielnych) nie możemy utożsamiać z ogniem, ponieważ ogień należał do świata niebieskiego, nie możemy ich osądzać negatywnie, a wręcz przeciwnie, Bogowie czerwoni godzili między sobą świat niebieski i wodny, dbając o to, aby równowaga pomiędzy ich siłami była trwała. Kiedy więc świat niebezpiecznie zmierza w niewłaściwym kierunku, powinniśmy się modlić do Bogów czerwonych o przywrócenie równowagi.

 

            Najważniejszym Bogiem czerwonym, władcą piekieł, który utrzymywał równowagę pomiędzy Biełbohem, a Czernobohem był Ham. To właśnie Ham stworzył ziemię, na której zapanowały światło i ciemność; z jego pomocą zostali stworzeni ludzie. Jego głowę zdobiły dwa baranie rogi, poświęcona mu została leszczyna, a zwłaszcza orzechy, które mają łupiny w postaci łódek; łódź symbolizowała stwórcę i zbawcę świata. Od Hama pochodziło słowo "hamować". Największą czcią otaczali Hama Drewlanie, którzy jego imieniem nazwali miasto Hamboh. Po podbiciu Drewlan przez Niemców, zmienili oni nazwę miasta na Hamburg.

 

            Światowida i Chworza godził czerwony Ładon, który odpowiadał za porządek na niebie i ziemi, za niezmienne następstwo wschodów i zachodów słońca. Ładonowi podlegały znaki Zodiaku. Ładon ustalił czas trwania pór roku i podzielił dzień na godziny. Ładon ukształtował krajobraz ziemski, rozdzielając góry od równin, kruszce, minerały i kamienie szlachetne od gliny i piasku. To Ładon mógł być pierwowzorem Kroka, który zabił smoka (Chworza). Był on także uważany za Boga wojny.

 

            Siostra i żona Ładona, Łada, uspokajała Nocenę i Semerglę, które walczyły między sobą. Łada była władczynią "celowości powszechnej". Proszono ją o "ładność" i długotrwałe małżeństwo. Jej święto nazywało się "Stado" i odbywało się 25 maja.

 

            Synem Ładona i Łady był Lel, który opiekował się wschodem słońca podtrzymując na swych barkach otwierające się niebo, aby nie runęło na ziemię. Poranna jutrzenka to krew Lela rozlana podczas zmagań ze świtem.

 

            Bliźniaczym bratem Lela był Polel. Polel pełnił straż podczas walki Zdara i Wieczernicy z Mrakonosem i Mrakotą. Dzięki jego działaniu wieczorna zorza była tak piękna.

 

            Kuślak to trzeci syn Ładona i Łady czuwający nad walką Swiezd ze Stwolimami. Kuślak miał swoją bazę na Syriuszu, który w Polsce zwany był Kanikułą lub Psią Gwiazdą. Oprócz tego, że odpowiadał za ład i porządek na niebie, snuł nić dziejów i dodawał odwagi najmądrzejszym i najdzielniejszym mężom. Stwarzając Drogę Mleczną Kuślak połączył ziemię z niebem i ułatwił kontakt ludzi z Jessem. Po śmierci dusze ulatywały w niebo jako gołębice i krążyły po świecie, póki nie odnalazły drogi do Jessego.

 

            Czerwony Bóg - olbrzym Dyblik równoważył walkę Swicza z Hładolejem, światła z cieniem, ciepła z zimnem, przestrzeni z czasem, materii z duchem. To on tworzył nowe życie duchowe (moralne), spełniał rolę iskry bożej krzeszącej życie. Na jego cześć płonął stale ogień.

 

            Dziewa to ostatnia postać z kręgu Bogów czerwonych. To siostra i żona Hama zmagająca się z Koladą i Merotem, czyli początkiem bytu i jego końcem. Dziewa stworzyła wody, które są krynicą życia oraz lasy i zwierzęta. Na koniec Dziewa dała życie ludziom przy pomocy dyblikowej iskry żywota. Mężczyźni otrzymali postać Hama, a kobiety Dziewy. Świątynie Dziewy znajdowały się w Raciborzu i Magdeburgu, nazywanym Dziewinem.

 

            Po stworzeniu Bogów czerwonych stabilizujących porządek świata przyszła kolej na stworzenie Bogów przeznaczonych do bezpośrednich kontaktów z ludźmi. Bogowie biali opiekowali się Bogami królestwa niebieskiego, Bogowie czarni czuwali nad Bogami świata wodnego, a Bogowie czerwoni zajmowali się Bogami królestwa piekielnego. Zaczynamy od Bogów królestwa niebieskiego:

 

            Perun to Bóg niebios i piorunów, gromu i burzy. Jego świętym drzewem był dąb, palono na jego cześć ogień z dębowego drewna. Płonął on dzień i noc na leśnych uroczyskach, a jeżeli zgasł, opiekuna karano śmiercią. Perunowi składano ofiary z wołów i innych zwierząt. Przed jego oblicze mieli dostęp tylko jego kapłani. Perunowi poświęcony był poniedziałek. W poniedziałek zbierano się przed gontynami Peruna i rozsądzano sporne sprawy. Perunowi oddawali cześć przede wszystkim mieszkańcy Stargardu wagryjskiego (Altenburga) oraz Nowogrodu Wielkiego.

 

            Harwit był Bogiem wojny i zwycięstwa. Słowianie szli do boju niosąc posąg Harwita, a przed nim tarczę i miecz. Przed nim szedł Trzas - demon strachu, a nad nim leciały dwa kruki. Po wygranej bitwie kruki dodziobywały wroga, a w razie przegranej informowały rodziny pokonanych rycerzy o klęsce. Do Harwita modlono się o pokój, a podczas jego zawierania Słowianie rzucali kamień w wodę, co miało symbolizować przepadek nienawiści w zapomnienie. Stąd przysłowie "Przepadł jak kamień w wodę". Posąg Harwita miał pięć głów. Dniem tygodnia Harwita był wtorek, a jego świętem "Turzyce" (obecnie "Zielone Świątki"). Harwit miał trzech poddanych sobie Bogów: Budzisz był Bogiem wojennej pobudki, a jego godłem była gęś; Barewit, zwany burzycielem świata, patronował zniszczeniom wojennym; jego bóżnica (gontyna) znajdowała się w Subinie na Pomorzu; Porewit był panem zdobyczy wojennych, miał trzy lub pięć głów i był pozbawiony oręża; czczono go przede wszystkim w Julinie (Winecie).

 

            Radogost to po słowiańsku "pan gościnności" i "pan pokoju". Świątynia Radogosta znajdowała się w okolicach Mekleburga (może w Winecie lub Retrze). W 1066 r. ofiarowano mu głowę biskupa Jana. (Po co się chamstwo pcha do nawracania).

 

            Dadźbóg był towarzyszem Radogosta. Kto udzielił gościny Radogostowi, temu Dadźbóg odpłacał się swoją hojnością jako rozdawca szczęścia i pan dobrego losu. To oni prawdopodobnie odwiedzili Piasta podczas postrzyżyn Ziemowita. Dadźboga zastąpił w latach chrześcijańskich święty Mikołaj.

 

             Bogiem pieśni i natchnienia, iskry bożej twórczości, był Chason. Opiekował się huślarzami, czyli pieśniarzami (gęślarzami), a stąd już tylko krok do guślarzy (wieszczbiarzy). Ptakiem Chansona był słowik. Pieśni śpiewano podczas uczt i igrzysk. Chansonowi podlegały Piewalice, czyli śpiewaczki, Marliwki, czyli mrzonki, bajdy oraz Wiednostki, które patronowały wiedzy i wszelkim umiejętnościom.

 

            Baj był przyjacielem Chansona. Chanson opiekował się poetami, a Baj bajarzami. Bajarze i poeci to "święci", a "bajki" to święte dzieje Bogów. Polskie bajki mają więc pierwotny, sakralny charakter, który zagubił się przez tysiąclecie. Ptakami Baja były gawrony, wrony i kawki.

 

            Radamas to Bóg dobrej rady, który prawił o mądrości. Spotykano go na uroczyskach podczas odprawiania sądów i obrad książęcych. Pomagał Harwitowi w podejmowaniu dobrych rad i wyroków.

 

            "Piękny chłopak" i "ptaszek cudowny" to Lubicz. Lubicz kochał się w Duszy i pomagał mężczyznom w zdobywaniu kobiet. Był wrogiem zdrady małżeńskiej i dlatego pilnował młodych żon. Gdy któraś zdradziła męża, donosił mu o tym. Jego symbolem było malowane jajko, stąd obyczaj malowania jajek na Wielkanoc.

 

            Bogiem godów weselnych był Godun. Dziewczęta pragnące wyjść za mąż dawały mu dary. Jego symbolami były: rozmaryn, który do dzisiaj oznacza wieczność oraz kalina, która do dzisiaj służy do wróżenia. Święto Goduna odbywało się 30 listopada, kiedy to panny wróżyły sobie, kiedy wyjdą za mąż. Miejsce Goduna zajął święty Andrzej, a jego święto to popularne andrzejki (Ach! Ci chrześcijanie niczego nie uszanują i nie zostawią w spokoju).

 

            Godun, Lubicz i Poroniec byli przyjaciółmi. Poroniec opiekował się kobietami w ciąży, aby nie poroniły, oraz dziećmi z prawego łoża. Jego posąg miał pięć twarzy, w tym piąta na piersiach. Porońca czczono w Gardźcu na Rugii do 1168 r., kiedy to posąg Boga został zniszczony przez Biskupa Absalona.

 

            Pust był Bogiem uciechy pijackiej. Opiekował się pszczołami i miodem. Związany był z zapustami i kuligiem. Godłem tego Boga był drewniany kurek stosowany podczas obrzędów zapustnych.

 

            Dobrogost był Bogiem zwiastującym pomyślne wieści i patronem sztuk pięknych. Kojarzony był z kolorem zielonym, który symbolizował nadzieję. Występuje w bajce o podróży człowieka z aniołem (jako anioł) i w bajce o siedmiomilowych butach (chobutach).

 

             Dwunastu Bogom głównym odpowiadało dwanaście Bogiń, które przedstawię poniżej.

 

            Sławina była najstarszą córką Dziewy i żoną Peruna, królową niebios i ziemi oraz uosobieniem wszechmocnej miłości rządzącej światem. Od niej może pochodzić słowo "Sławianie".

 

            Tora, towarzyszka Harwita, była Boginią dającą kobietom odwagę. Thietmar pisał o tym, że Lutycy walczący u boku cesarza rozwinęli podczas bitwy chorągiew z podobizną Tory. Wtedy jeden z chrześcijańskich rycerzy rzucił w chorągiew kamieniem i w ten sposób rozerwał ją (u Chrześcijan prowokacja jest działaniem, które doskonale mieści się w ramach wyznawanych przez nich wartości). Na tą prowokację Lutycy zareagowali chęcią zerwania wszelkich układów.

 

            Żywiena (Bożena) to męski Radogost. Jej zawdzięczali Słowianie wszelkie pokarmy, była opiekunką bożąt zboża (pszenicą opiekowała się Woluta), wiśni, jabłek, gruszek, warzyw, owoców, łąk, miedz (Czur), gumien, siejby (Sejwina). Świętem Żywieny były dożynki, podczas których sporządzano wieniec zwany Okrężnem.

 

            Daszba (Dodola), odpowiedniczka Dadźboga, była Boginią szczęścia, przy czym szczęścia nie rozumiano jako ślepy los, tylko jako łaskę, na którą trzeba było zapracować.

 

            Mudrzena, odpowiedniczka Chasona, była Boginią mądrości; studziła gorące głowy poetów, którymi opiekował się Chason, rozwagą i prawdą. Jej zwierzęciem był lis.

 

            Imię Bogini Marzy pochodzi od słowa "marzyć", tak jak imię jej męskiego odpowiednika Baja wiąże się ze słowem "bajać". Marza była Boginią kobiecej pilności, stąd nic dziwnego, że jej godłem było wrzeciono.

 

            Przyśniena, towarzyszka Radamasa, nazywana była "ubóstwioną słusznością". Jej ptakiem była Jaskółka. Przed nią szły dwie Boginki: Prawda oznaczająca prawość i Prawica oznaczająca prawność. Prawda niosła miecz, którym karała winnych, a Prawica ogień zwiastujący prawdę. Towarzyszyła im woda, która wyobrażała czystość sumienia.

 

            Dziedzilla towarzyszyła Lubiczowi i była Boginią piękności i wdzięku. Dziedzilla błogosławiła macierzyństwu, ale nie sprzyjała rozkoszy i rozpuście, tylko wierności małżeńskiej. Dziedzilla posiadała własny kościół w Querfurcie. Jej posąg trzymał w ustach różę, a na przeciwko serca miał płonącą pochodnię. W lewej ręce trzymał czarodziejską kulę, która przedstawiała świat, słońce, niebo, morza i ziemię. W prawej ręce posągu umieszczono trzy złote jabłka. Na głowie Dziedzilla nosiła koronę z mirtu. Róże symbolizowały panieństwo, a trzy jabłka rodzinę: męża, żonę i dziecko. Dziedzilli towarzyszyły trzy nagie dziewice zwane Miłosteńkami.

 

            Cyca, związana z Godunem, była Boginią karmiących matek. Jej wielopiersisty posąg był czczony w mieście Ceic (po niemiecku Zeic).

 

            Złota Baba to żeński Poroniec. Zajmowała się akuszerstwem (babieniem). Wyprowadzała na świat ludzkie dusze w świetle księżyca. Opiekowała się dziećmi, wychowywała je i odprowadzała do nieba, kiedy przedwcześnie umierały. Przepowiadała przyszłość i ostrzegała ludzi przed złem. Znała drogę do świata zmarłych. Posąg Złotej Baby miał kształt staruszki trzymającej jedno dziecko na łonie i prowadzącej drugie za rękę. Święto Złotej Baby obchodzono w okresie babiego lata.

 

            Kupała (Sobótka), odpowiedniczka Pusta, była Boginią leczniczych ziół, a także ziół odpędzających czary. Święto Kupały przypadało w nocy z 23 na 24 czerwca. Podczas uroczystości palono czarodziejskie zioła: łopian, jaskier, piołun, rutę, rozchodnik, rosiczkę, płomyk, psinek, boże drzewko, dziewannę, macierzankę i szkłak. Nazwa "Sobótka" pochodzi od słowa "sobić się", co znaczy "obierać sobie siedzibę". Wianki były rzucane w ogień lub na wodę, aby wiosna uciekała z dymem na falach czasu. Chrześcijanie wtrynili tu świętego Jana. W czasie święta aktywny udział brał Ogniwaczek, który rodzi się z własnych popiołów jako wonny dym oddalający choroby i mory.

 

            Ciota była żeńskim Dobrogostem. Niosła ludziom szczęście i czyniła cuda. Jej znakiem była wrona, dlatego flisacy nazywali wronę "ciotuchną". Ciota była kobietą w podeszłym wieku o miłym uosobieniu. Dlatego to życzliwe dzieciom kobiety nazywano ciotkami. Bogini była sprawiedliwa i surowo karała złych ludzi. Pomagała chorym lecząc ich cudami. Leczyła uroki, goiła skutki złego oka, znosiła czary korzystając z proszku z węży, żab, jaszczurek, ptasiego mleka i kamienia piorunnego.

 

            Na tym kończy się zastęp głównych Bogów niebieskich i przechodzimy do Bogów podrzędnych:

 

            Ohnien był związany z ogniem. Wyobrażano go sobie jako silnego, chociaż kulawego mężczyznę. Okulał ponieważ przypalił sobie nogę o rozpaloną kłodę lub o ludzkie serce. Władał Ogniami, którzy byli krewcy i namiętni, przypominali salamandry, które potrafiły gasić ogień..

 

            Żeńską odpowiedniczką Ohniena była Pogoda - pani pięknego, złotego dnia i Bogini wolności. Posąg Pogody znajdował się w Płońsku, na terenie Wagrii.

 

            Imię następnego Boga, Wołosa, pochodzi od włosów, które porastały całe jego ciało. Był Bogiem pasterzy i miłośnikiem muzyki. Jego kochanką była Oźwiena. W strzeżeniu pasącego się bydła pomagał Wołosowi Honiło. Kiedy odbywało się święto Honiła, bydło pasło się na łąkach nie pilnowane, ponieważ wierzono, że opiekuje się nim Bóg. Uroczystości na cześć Boga odbywały się wczesnym rankiem. Od imienia Boga wziął nazwę hejnał jako pieśń poranna.

 

            Odpowiedniczką Wołosa była Oźwiena - Bogini echa. Oźwiena przekręcała słowa wypowiedziane przez osoby, których nie lubiła. Nie umiała zachować tajemnicy i potrafiła zdradzić nawet najcichszy szept. Szeroko roznosiła nawoływania zakochanych oraz bohaterów, była więc Boginią rozgłosu i sławy.

 

            Bogiem siły był Jodut. Wolał konie zamiast kobiet, więc uważany był za Boga wolności. Był także Bogiem tych, których oświadczyny nie zostały przyjęte i otrzymali "grochowe wieńce".

 

            Dziewanna była Boginią ognia, którego chroniły w świątyniach dziewice. W opiekę Bogini oddawały się dziewice, które chciały pozostać w stanie bezżennym, oraz stare panny opuszczone przez Dziedzillę. Pod opiekę Dziewanny oddała się legendarna Wanda. Znany jest przypadek nazwania imieniem Dziewanny w XX wieku pewnej dziewczyny, ale niezbyt dobrze się to skończyło ponieważ dzieci w szkole wołali za nią Dziewka albo Wanna.

 

            Jesiznik był Bogiem przemocy, opiekunem jaźni i przyjacielem ludzi. Przestrzegał ludzi przed niebezpieczeństwem grożącym im w lasach i górach.

 

            Boginią przyjaźni była Pryja. Jej atuty to życzliwość i dobroduszność.

 

            Rad i Tolistowoj są zwykle wymieniani razem. Rad nazywany był "rozdawcą radości", a Tolistowoj "bożkiem utulającym boleść", pocieszycielem we wszelkich zmartwieniach i nieszczęściach. Do Rada lgnęli smutni, a do Tolistowoja nieszczęśliwi.

 

            Bogini wiosny Wesna była także Boginią młodości, kwiatów rozkwitających na łąkach i wszelkiej radości płynącej z rozwijającego się życia. Jej święto przypadało 1 Maja, po niej ostała się majówka. Na Boginię wiosny Słowianie wybierali piękną dziewczynę, której wkładano na głowę zielony wieniec, a ciało okrywano gałązkami bzu. Ptakiem Wesny był skowronek.

 

            Morena to Bogini jesieni i starości. Morena była przeciwieństwem Wesny, ponieważ utożsamiała schyłek życia, tak jak Wesna jego początek. Jej imię powstało od słowa "morzyć".

 

            W ten sposób doszliśmy do duchów opiekujących się domami i pomagających ludziom we wszystkim co uważały za słuszne, czyli do krasnoludków. Nie bano się ich lecz uważano za pomocników. Były przyjemne dla oka, ubrane przyzwoicie w stroje narodowe, a na głowach miały czerwone czapeczki. Pozwalały się oglądać w księżycowe noce, a czasami nawet zamieniały się w olbrzymy.

 

            Królem wszystkich bóstw był Hospodarzyczek. Jego miejscem zamieszkania był kąt chaty znajdujący się naprzeciwko drzwi. Kąt ten nazywano Pokuciem i uważano za miejsce święte. Wśród zastępów Hospodarzyczka znajdowały się: Sietyk i Skrzat zamieszkujący dziury przy kominie i przybierający postać świerszczy; Obranitel (w postaci węża) strzegący domostwa; Ank opiekujący się czeladnymi dziewkami; Pidymużyk broniący chłopów przed nieszczęściami; Fermensewl; Zedut; Zelman; Ipaboh - "zwierzobożek z różkami na głowie"; Isetki gnieżdżące się w książkach i garnkach i pilnujące pieniędzy, czasami chowały się u ludzi pod pachami, aby strzec ich szczęścia; Dzieduszek czuwający nad rodziną i dziadami; Domownik strzegący domostwa i wyręczający gospodarza w pracach; Chochlik (pod postacią kota), który pilnował spiżarni; Popiel żyjący w popiele ogniska i przedstawiany w postaci popielatego kota; Przyboh uosabiający cienie przodków mieszkających w domu i troszczący się o żyjących.

 

            Na tym kończą się Bogowie świata niebieskiego. Przechodzimy do królestwa wodnego. Po narodzinach Bogów wodnych, woda przestała być czarna i stała się przejrzysta, świetlana, biała. Bogi niebieskie opiekowały się ludźmi, a wodne sprawowały władzę nad "przyrodzeniem" czyli naturą.

 

            Wodan to król wszelkich wód. Jego podopieczni opiekowali się cząstkami jego królestwa: Widlon rzekami, a Muran morzami. Wodana czcili żeglarze, flisacy i rybacy. Wodan opiekował się tylko dobrymi ludźmi, złych pozostawiał własnemu losowi lub skazywał na niechybną śmierć. Czcili go także rolnicy ponieważ chmury, kolebka wody, rosiły ziemię pożytecznym deszczem. Do Wodana modliły się dziewczęta ponieważ każdego wieczora i ranka ożywiał rosą kwiaty.

 

            Sługą Wodana był Mokosz, który roznosił deszcze. Mokosz robił to dla dobrych ludzi, aby żyli uczciwie i poprawnie i w ten sposób zasłużyli na urodzaj.

 

            Inny sługa Wodana Pogwizd rządził wiatrami. Osuszał pola i drogi oraz rozpędzał chmury. Kiedy było trzeba pożyczał swoje skrzydła Bogom karzącym złych ludzi. Pomagał szczególnie Trzybkowi i Marzannie.

 

            Pochwist także służył Wodanowi. Pojawiał się w postaci trąby powietrznej wyrywającej drzewa z korzeniami, niszczącej domy i porywającej ludzi. Szalał jedynie tam, gdzie ludzie byli źli i zasłużyli na karę.

 

            Jeziernin to król jezior, najbliższy przyjaciel Wodana.

 

            Światybór to Bóg rządzący światem roślinnym. W nim woda nieorganiczna stawała się organiczną i rodziła wielki, cichy, tajemniczy żywot. Jako Bóg lasów i borów chodził z siekierą w ręce. Jego drzewem był jawor, a jego święto było obchodzone w jednym z ostatnich dni czerwca. Czczono go w Mersenburgu. Słuchały go Lesie, które mogły karleć lub rosnąć w olbrzymy w miarę potrzeb. Były one niedobre i złośliwe, wabiły do siebie ludzi i zabijały ich. Innym pomocnikiem Światybora był Turosik, który miał kozie nogi i złote kopyta. Stuacz nosił buty zszywane ludzkimi żyłami. Kiedy buty się zdarły, Stuacze goniły ludzi, aby wyrwać im nowe żyły. Innym leśnym demonem był Polkan. Do tego towarzystwa trzeba dodać karły: Leśny Dziadek był wysoki na trzy stopy, miał długą, siwą brodę, chodził z laską, a od jego krzyku można było ogłuchnąć; Leśny Król był olbrzymem, a jego oczy świeciły jak diamenty; Lasownik mieszkał na cmentarzu zwierząt; inne karły to Leszy, Borowy i Duch Leśny.

 

            Nehoda była małżonką Wodana panującą nad wodami, upałem i mrozem. Z jej woli wysychały i zamarzały rzeki, stawy i bagna.

 

            Żoną Mokosza była Mokośla. Roznosiła mgły, dżdże i wszelką nieprzyjemną wilgoć.

 

            Marna, żona Pogwizda, była Boginią deszczu. Roznosiła ciepłe lub zimne deszcze za pomocą ciepłego lub zimnego wiatru.

 

            Fertuna, żona Pochwista, była Boginią ciepłego lub mroźnego wichru roznoszącego ludziom wilgotne powietrze "wodorodem" przepełnione.

 

            Leluja, żeński Jeziernin, królowała górskim potokom, które zamarzają rzadko lub wcale. Od niej flisacy nauczyli się swojego języka korzystając z pośrednictwa mruczącej wody. Jej rośliną była lilia.

 

            Dziewonia była żeńskim odpowiednikiem Światybora, ale nie mogła być jego żoną ponieważ Słowianie uważali ją za "pannę niepokalaną". Dziewonia jeździła na czarnym koniu i polowała w kniejach. Opiekowała się leśnymi zwierzętami, ptakami oraz innymi stworzeniami żyjącymi w lesie. Drzewami opiekowała się pośrednio poprzez podległe jej Drzewice żyjące pod korami drzew. Na ich cześć mogło zostać zbudowane miasto o nazwie Drzewice leżące w Opoczyńskiem. Jedna z Drzewic, Smiloksa, zakochała się w krakusie, a po odrzuceniu przez niego tej miłości, zmieniła siebie i jego w krzew o małych, pachnących kwiatach. Dziewonia była także Boginią łowów i chroniła przed nieczystym powietrzem. Od jej imienia powstało słowo "ziewać" czyli oddychać zdrowym, czystym powietrzem. Postać Dziewonii była mylona z historyczną postacią zwaną Czarną Gretą, Czarną Gertrudą albo Dziką Małgorzatą, która żyła w XIII wieku.

 

            To była ostatnia przedstawicielka większych Bogów ze świata wodnego. Teraz czas na kilka słów o drobnych Bogach.

 

            Bogunki i Rusałki to rzeczne nimfy towarzyszące Lelui. Bogunki narodziły się w Bugu, a potem przeniosły się do Narwi, Wisły, Sanu, Pilicy i innych rzek. Rzeką Rusałek był Rus, czyli Dniepr. Rusałki były niewielkie, tańczyły w promieniach księżyca i wabiły do siebie śmiechem nieostrożne dziewczyny i młodzieńców. Najbardziej niebezpieczna była Ochechula.

 

             Zapadliski mieszkały w jeziorach i od nich brały swoje nazwy: Goplanka, Lubikówka, Żarnowiczanka, Świtezianka. Ukazywały się mężczyznom, aby ich w sobie rozkochać. Gdy im się to udało, wymagały aby przysięgli, że na wesele poczekają tyle lat, ile one zechcą. Zapadliski musiały najpierw odpokutować swoje grzechy, a dopiero potem zamieniały się w kobiety. Jeżeli chłopak złamał przysięgę, zawiedziona Zapadliska zwabiała go w otchłań wód, gdzie ginął.

 

            Dusze nieprawych dziatek przebywały na spadających gwiazdach , a po ich zagaśnięciu zamieniały się w Strzygony i Strzygi. Pojawiały się one wszędzie tam, gdzie była woda, a więc na jeziorach, stawach, bagnach, mokradłach i łąkach. Czekały, aż ktoś wyzwoli je z cierpień. Przypominały amorki otoczone jasną poświatą, zwaną promiennicą, i często zmieniały swoje postaci. Strzygony i Strzygi rodziły senne mary powodujące polucje. Najlepszym sposobem, aby się od nich uwolnić było okadzanie świńskim gnojem. O Strzygach pisał w jednej ze swoich piosenek Jacek Kaczmarski.

 

            Haiłki używały swoich przeraźliwych i szkaradnych głosów przed burzą. Można je było spotkać na morzu, w rzekach i lasach.

 

            Majki wyczyniały kocie serenady w okresie Zielonych Świątek. Były leśnymi nimfami na służbie u Dziewonii. Na święto Majek (niestety nie wiadomo, kiedy się odbywało) Słowianie odwiedzali groby i śpiewali pieśni zwane "mogiłkami".

 

            Dziwożony zwane były córami wilgoci. Zamieszkiwały ciemne bory, pieczary i niedostępne rozdoły. Były karłowate, miały przerażające twarze i długie, potargane, zaniedbane włosy. Ich piersi były tak wielkie, że służyły do prania i maglowania sukni. Dziwożony prześladowały niewierne panny i żony. Gdy taka kobieta urodziła ładne dziecko, zabierały je i podkładały własne garbate, pokręcone i szkaradne.

 

            Duchy wilgoci, przybierające postać wężów, zwane Blaworami strzegły pieczar i wszelkich rozpadlin w ziemi. Blawory miały króla, którego nazywały Rohata Waka.

 

            Dubowy Strom był słowiańskim królem dębów. W prze...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin