David Silverman, brytyjski socjolog, emerytowany profesor socjologii związany z Goldsmiths College, znany jest polskim czytelnikom głównie z publikacji z zakresu metodologii badań jakościowych. Jego najnowsza książka wydana w Polsce, „Interpretacja danych jakościowych” (Wydawnictwo Naukowe PWN), kontynuuje ten temat. Jednym z zagadnień poruszonych w niej przez autora jest analiza jakościowa tekstów.
Słowo „tekst” oznacza wszelkie dane zawierające słowa i/lub obrazy, które zostały zapisane bez interwencji badacza (np. wywiady przeprowadzone osobiście przez badacza nie są w tym przypadku tekstem, ale już gotowe wywiady przeprowadzone przez inne osoby — już tak). Teksty pisane i wywiady mają jedną wspólną cechę — obydwa wskazują na lingwistyczny charakter wielu danych jakościowych. Jeśli naszym celem jest poszukiwanie jakiejś zakładanej „zewnętrznej” rzeczywistości w naszych danych (np. klasy, płci, władzy), to surowym materiałem są tu niewątpliwie słowa zapisane w dokumentach lub wypowiadane w wywiadach przez respondentów.
Jak dotąd brytyjscy i amerykańscy badacze społeczni nie byli całkowicie przekonani do analizy tekstów pisanych. Być może w obrębie kultury anglosaskiej słowa wydają się być zbyt efemeryczne i mało solidne, by stać się przedmiotem analiz naukowych. W trakcie analizowania dokumentów można wpaść w oczywistą pułapkę. Tak jak możemy skłaniać się w stronę traktowania odpowiedzi w wywiadzie jako prawdziwych lub fałszywych opisów zewnętrznego „doświadczenia”, tak też możemy przeglądać teksty w celu odkrycia ich relacji z „rzeczywistością”. Jednak rola badacza tekstów nie sprowadza się do krytykowania lub oceniania poszczególnych tekstów w kategoriach oczywistych, obiektywnych standardów. Chodzi raczej o analizowanie tego, jak teksty te oddziaływają, by osiągnąć określone efekty — o zidentyfikowanie elementów, które zostały użyte i funkcji, jakie one pełnią.
Niewątpliwe zalety danych tekstowych to:
- bogactwo — dokładna analiza tekstów pisanych odsłania prezentowane w nich subtelności i umiejętności,
- odpowiedniość i efekt — teksty mają wpływ na to jak widzimy świat i ludzi oraz to, jak postępujemy (pomyśl o reklamach lub cv),
- naturalne pochodzenie — teksty dokumentują to, co uczestnicy życia społecznego rzeczywiście robią w świecie — i są niezależne od pytań zadawanych przez badaczy,
- dostępność — teksty są zazwyczaj łatwo dostępne i przeważnie ich badanie nie jest związane z ograniczeniami dostępu lub ograniczeniami etycznymi; ponieważ można je szybko zebrać, ułatwiają nam prowadzenie wczesnej analizy danych.
Istnieją cztery stosowane przez badaczy sposoby analizowania tego jak tekst może reprezentować rzeczywistość: analiza treści, analiza struktur narracyjnych, etnografia, etnometodologia. Ten tekst dotyczy analizy struktur narracyjnych.
Organizacja systemu narracji, zarówno w literaturze, jak i poza nią, cieszy się stałym zainteresowaniem pisarzy pozostających pod wpływem de Saussure’a i jego nauki o znakach (semiotyki). Omówię teraz krótko studium Vladimira Proppa „Morfologia bajki” (1976), napisane w Rosji w 1928r. oraz jego rozwinięcie dokonane przez francuskiego socjologa Algirdasa Greimasa (1966).
Propp twierdzi, że bajki konstytuują taką formę narracyjną, która jest centralna w opowiadaniu historii. Bajka jest ustrukturyzowana nie przez naturę postaci, które się w niej pojawiają, ale przez funkcje, jakie pełnią one w fabule. Mimo pojawiania się dużej liczby szczegółów i wielu postaci, Propp uważa, że „liczba funkcji jest niezmiernie mała” (1976, s.58). To z kolei doprowadziło go do tak cenionego przez strukturalistów rozróżnienia między przedstawieniem (duża liczba detali i złożoność) a rzeczywistością (prosta struktura leżąca u podstaw opowieści, powtarzana na wiele różnych sposobów).
Propp uważa, że bajki w wielu kulturach mają podobne tematy, np. „smok porywa córkę króla”. Tematy te można rozłożyć na cztery elementy, z których każdy może zostać zastąpiony bez odwracania podstawowej struktury opowieści. Dzieje się tak, dlatego że każdy element pełni pewną funkcję jak poniżej:
element SMOK — funkcja SIŁY ZŁA — zastąpienie WIEDŹMA
element KRÓL — funkcja WŁADCA — zastąpienie WÓDZ
element CÓRKA — funkcja UKOCHANA OSOBA — zastąpienie ŻONA
element PORWANIE — funkcja NIEOBECNOŚĆ — zastąpienie ZNIKNIĘCIE
Rozważając ten przykład, możemy zamienić „smoka porywającego córkę króla” na „wiedźmę powodującą zniknięcie żony wodza”, nawiązując do tej samej funkcji każdego elementu. A zatem daną funkcję może pełnić wiele osób o różnych rolach, ponieważ funkcja danej roli wyrasta z jej znaczenia dla struktury opowieści jako całości.
Badając grupę 100 opowieści, Propp wyróżnił 31 funkcji (działań takich jak „zakazywanie”, „pogwałcenie” czy jak widzieliśmy „zniknięcie”). Funkcje te pełnione są w ramach siedmiu kręgów akcji: antagonista, donator (dostarczyciel), pomocnik, królewna (poszukiwana postać) i jej ojciec, osoba wyprawiająca bohatera, bohater, uzurpator.
Funkcje i kręgi akcji konstytuują uporządkowany zbiór. Ich obecność lub brak w danej opowieści pozwala zaklasyfikować jej fabułę. Fabuły te przyjmują cztery formy: rozwój przez zmaganie i zwycięstwo, rozwój przez wykonanie trudnego zadania, rozwój przez oba powyższe warunki jednocześnie, rozwój przez warunek żaden z powyższych.
A zatem chociaż każda postać może się angażować w każdy krąg akcji, a kilka postaci może działać w tym samym kręgu, mamy do czynienia z pewną skończoną sekwencją.
„Najważniejsze jest to, że liczba kręgów fabularnych występujących w bajce jest skończona: mamy do czynienia z wykrywalnymi i powtarzalnymi strukturami” (Hawkes, 1988, s.87)
Pisząc w 1966r. Greimas zgodził się z Proppem, że konieczne jest ulokowanie form narracyjnych w obrębie skończonej liczby elementów występujących w skończonej liczbie sposobów. Jednakże zmodyfikował listę elementów, którą sporządził Propp. Po pierwsze, lista siedmiu kręgów akcji przedstawiona przez Proppa może być zredukowana do zbioru trzech strukturalnych relacji: podmiot kontra obiekt (na co składa się bohater i królewna lub poszukiwana postać), nadawca kontra odbiorca (czyli ojciec i osoba wyprawiająca bohatera) oraz pomocnik kontra przeciwnik (donator, pomocnik i antagonista). Jak pokazuje Hawkes, odsłania to prostą strukturę wielu opowieści o miłości, w których zawierają się relacje między podmiotem a obiektem oraz między nadawcą a odbiorcą.
Po drugie, 31 funkcji wyróżnionych przez Proppa można rozsądnie zredukować, gdy zbadamy sposób w jaki są one ze sobą powiązane. Na przykład, chociaż Propp oddziela „zakaz” i „pogwałcenie”, Greimas zwraca uwagę na to, że „pogwałcenie zasad” oznacza istnienie jakiegoś „zakazu”. Hawkes pokazuje z kolei, że pozwala to Greimasowi wyodrębnić kilka znaczących struktur ludowych narracji. Są to: struktury kontraktowe (odnoszące się do zawierania i zrywania umów), struktury wykonawcze (obejmujące poddawanie próbom, zmagania) oraz struktury rozłączenia (odnoszące się do ruchu, wyjazdów, przyjazdów).
Ta krótka prezentacja prac Proppa i Greimasa pozwala zwrócić uwagę na dwie użyteczne rzeczy. Po pierwsze, metoda strukturalistyczna przypomina nam, że „znaczenie nigdy nie znajduje się w pojedynczym pojęciu” (Culler, 1976) i w konsekwencji, że dążenie do zrozumienia sposobów artykulacji poszczególnych elementów jest kwestią podstawową. Po drugie, bardzo szczegółowo pokazuje kilka aspektów działania struktury narracyjnej.
Kiedy uzmysłowimy sobie, jak wiele danych jakościowych (wywiady, dokumenty, konwersacje) przyjmuje formę narracyjną, jak zresztą i same raporty z badań, wtedy analizy legend wydają się być dziwnym poszukiwaniem dosłowności. Jednakże, chociaż analizy tekstualne takie jak te prowadzone przez Proppa i Greimasa, wydają się być bardziej atrakcyjne, musimy podchodzić do nich ostrożnie. Jeśli analizujemy to jak działa tekst, nie powinniśmy zapominać, że nasze własne teksty mają swoją strukturę narracyjną zaprojektowaną tak, by przekonać czytelnika, że w stosunku do każdego fragmentu tekstu możemy zauważyć, że to co piszemy, stosuje się do niego.
Kwestia ta pojawiła się, kiedy zbadałem zbiór referatów (Silverman, 1982) z dyskusji na temat brytyjskiej Partii Pracy (Jacques, Mulhern, 1981). Wiele z nich stanowi dobre narzędzie pozwalające przewidywać wynik wyborów w związku z kurczeniem się zaplecza społecznego laburzystów. Wybrałem dwa krótkie wystąpienia mało znanych liderów związkowych, w których proponowali oni alternatywne wizje politycznej przeszłości i przyszłości laburzystów. W tym omówieniu rozważę jednak tylko czterostronicowy tekst Kena Gilla.
Gill twierdzi, że okres po 1950r. jest postrzegany jako „obraz zaawansowanego rozwoju” Partii Pracy. Wskaźnikiem tego procesu ma być przesunięcie się w stronę bardziej lewicowej polityki i w kierunku bardziej lewicowych liderów, zarówno w związkach zawodowych, jak i w samej Partii Pracy. Pojawia się natychmiast krytyczny komentarz, że te organizacyjne i ideologiczne ulepszenia mogą być oceniane jedynie w relacji do poparcia społecznego, które, z jednym czy dwoma wyjątkami, systematycznie malało w każdych wyborach powszechnych po 1950r.
Jednakże takie rozumienie oznacza pozostawanie w pewnym sensie poza tekstem Gilla. Tego rodzaju analizy mają tendencję do używania wyodrębnionych fragmentów oraz streszczeń, aby dogłębnie skrytykować tekst. Inspirując się metodą pochodzącą od Proppa, postanowiłem unikać interpretowania tekstu Gilla w kategoriach alternatywnej wizji rzeczywistości, lecz w zamian, wejść w tę rzeczywistość. Takie wewnętrzne analizy muszą dążyć do pokazania rzeczywistości powołanej do życia w tekście. To nie analiza programu stanowiła trudność. Problemem było znalezienie metody, która pozwoliłaby mi opisywać tę rzeczywistość.
Aby wydobyć znaczenie z referatu Gilla jako całości, przejrzałem tekst i wypisałem wymienione w nim podmioty i czynniki. Omawiane czynniki można było ująć w trzy duże kategorie. Odwołanie do związków zawodowych i grup definiowanych przez przynależność klasową były klasyfikowane jako stwierdzenia odnoszące się do czynników ekonomicznych. Odróżniałem od odwołań do teoretyków lub partii politycznych czy politycznych tendencji. Wyniki były następujące:
liczba odwołań do czynników ekonomicznych: 16
liczba odwołań do czynników teoretycznych: 5
liczba odwołań do czynników politycznych: 9
liczba odwołań do innych czynników: 1
łączna liczba odwołań: 31
Wyniki pokazują, że analizy Gilla koncentrują się na podmiotach zdefiniowanych ekonomicznie lub definiowanych w odniesieniu do innych instytucji formalnych. Ta jawna preferencja dla struktur formalnych pokazała się wyraźnie, kiedy policzyłem rangi przypisywane „umiejscowieniu” czynników, do których odwołuje się Gill. Chociaż nie wszystkie czynniki można było sklasyfikować w ten sposób, odkryłem wyraźną preferencję dla czynników zajmujących oficjalną lub wysoką pozycję:
ranga miejsca występowania danego czynnika „lider lub teoretyk”: 14
ranga miejsca występowania danego czynnika „bez rangi lub niższa ranga”: 3
ranga niejasna: 14
razem: 31
Wyniki rozkładu odwołań do czynników oraz rang miejsca ich występowania potwierdzają wrażenie, że Gill skonstruował narrację, w której opowiada swą historię, zaczynając od szczytu i przechodząc na coraz niższe poziomy. Jest to głównie opowieść o podmiotach ekonomicznych, którym kształt nadają istniejące instytucje i ich liderzy. Co więcej, dalsze analizy pokazały, że tekst Gilla koncentruje się na działaniach odnoszących się do sfery polityki lub które same w sobie wynikają z określonej pozycji politycznej jak przegłosowywanie rezolucji opozycyjnych wobec rządu. Tylko w pięciu przypadkach odwołał się on do działania poszczególnych czynników, a wszystkie te przypadki odnosiły się do zmagań ekonomicznych.
Te proste dane potwierdzają moje twierdzenie, że działania Gilla stoją w opozycji do wyznawanej przez niego teorii. Podczas gdy Gill teoretyzuje na temat przesunięcia w stronę socjalizmu i demokracji, struktura jego tekstu jest w całej swej ciągłości elitarystyczna. Mówiąc inaczej, elitarystyczna forma jego opowieści stoi w jaskrawej sprzeczności z jej demokratycznym przesłaniem.
Można by to było oczywiście pokazać przy użyciu krótkich wycinków z tekstu Gilla, które poprzedzone byłyby krytycznym wprowadzeniem. Jednakże ta standardowa procedura tradycyjnej (politycznej, literackiej) krytyki nie pozwoliłaby stworzyć w efekcie analizy tak przekonującej. Krytyczna egzegeza obarczona jest dwoma groźnymi ograniczeniami: może odwoływać się do pozatekstualnych rzeczywistości i jednocześnie osłabić nacisk na rzeczywistości konstruowane w badanym tekście i/lub może opierać swoje rozważania na wyizolowanych fragmentach tekstu wspieranych przez perswazyjną argumentację.
W tym miejscu uważny czytelnik może zapytać: czy przedstawiona tu metoda nie jest uderzająco podobna do analizy treści? A jeśli tak, to czy nie można jej postawić zarzutu trywialności i narzucania (pozatekstualnych) rzeczywistości na dane za pomocą wybranej metody klasyfikacji? Czy w tym przypadku moja argumentacja przeciwko tradycyjnej krytyce tekstów nie obraca się przeciwko mnie? Oczywiście liczby które przedstawiłem mają z metodą analizy treści jedną cechę wspólną: obydwie opierają się na liczeniu tego, ile razy pojawiają się poszczególne pojęcia stosowane w danym tekście. Jednakże, w przeciwieństwie do naiwnych form analizy treści, zliczane pojęcia nie są określone przez arbitralne lub zdroworozsądkowe wizje tego, co może być interesujące i stąd warte policzenia. Co więcej, zamierzałem przez to pokazać, jak podmioty w tekście Gilla są umiejscowione w relacjach do poszczególnych czynności i kręgów akcji. Podejście takie ma swoje źródło w analizach bajek prowadzonych przez Proppa oraz w kluczowym stwierdzeniu de Saussure’a, że znaki nie są autonomiczne.
Artykuł pochodzi z książki Davida Silvermana „Interpretacja danych jakościowych” (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2007). Jest to cieszący się popularnością na zachodnich uniwersytetach podręcznik do metodologii badań jakościowych. Wszelkie skróty i uzupełnienia za zgodą Wydawcy.
karona