OSIEMNASTKA
Osoby:
Kamil Kik
Tomek Kądziołka
Cyprian Abrachamowicz
Darek Bezrąk
Tomek Kościelny
Andrzej Kwiedorowicz,
Michał Mendyk
Jakub Kura
Szymon Strużyna
Grzegorz Warzecha
Agata Ciesielska
Monika Konciak
Agnieszka Flinta
Joanna Manowita
Justyna Napora
Magda Pawlak
Aneta Ruda
Karolina Wawrocka
Scena 1
Scena pusta. W centrum odtwarzacz płyt CD. Komputer lub wieża. Duże głośniki). Muzyka bardzo głośna: Słychać piosenkę pt. Mój rap, moja rzeczywistość Pei. Z boku duży stół nakryty obrusem, niezastawiony. W kącie ciężarki i wiadro odżywek z naklejkami muskularnego mężczyzny.
Matka.
Kamil, wyłącz te wrzaski. Ciągle ci przypominam, że moje koty nie lubią rapu, chociaż to kocia muzyka. W czasie ich godów znacznie ciekawsza. Pomóż mi przygotować stół. Gdzie jesteś? O której zaczynacie? Przycisz albo wyłącz tę muzykę. Na stare lata będziesz głuchy jak pień.
Ojciec
Żadnego alkoholu. Nie mówię o narkotykach
Kamil
Wnosi talerzyki, karafki, podstawki na cisto, dzbanki, artystyczne szkło. Przycisza muzykę.
Dobrze, dobrze. Spadajcie. Dobrze wiesz, że koksiarze nie piją, nie palą, nie używają narkotyków. Więc po co w kółko to samo. Nie rób tego, nie rób tamtego. Obiecaliście na dzisiaj chatę? Więc spadajcie. Spóźnicie się na ten wasz mecz. Orzeł na was czeka.
Spokojnie mały, spokojnie. Trochę szacunku dla betonów.
No, przecież mówię spokojnie. Spadajcie.
Matka
Spokojnie, moje dziecko. Wychodzimy na mecz. W kuchni macie przygotowane, co trzeba. Resztę zrobisz sam. Tylko, proszę nie hałasować. W bloku przeszkadza się innym.
Spadajcie, moi drodzy.
Co za pokolenie. Bez żadnych autorytetów.
Rodzice wychodzą.
Scena 2
Kamil przygłasza muzykę. Tańczy w jej rytm.
Scena 3
Przerażający dzwonek u drzwi. Wchodzą wszyscy chłopcy, wnoszą skrzynkę piwa udekorowaną sztucznymi kwiatami, maskotkami.
Padają słowa powitania.
Cześć.
Hej.
Tomek
Naprzód życzenia: stówę.
Cyprian
Zdrowia
Darek
Dziewczyny, ładnej i przystojnej jak ty.
Bez złośliwości.
Andrzej
Samochodu: Afa Romeo
Michał
Szmalu
Jakub
Żebyś był zawsze heppy
Siadajcie
Wszyscy
Poczekajmy na dziewczyny
Scena 4
Każdy chłopiec przynosi krzesło, siadają w różnych punktach sceny twarzą do publiczności. Kamil włącza muzykę. Chwilę wszyscy słuchają w milczeniu, po czym w rytm muzyki zaczynają mocno wystukiwać rytm butami o podłogę. Muzyka zostaje przerwana, a chłopcy nadal tupią nogami., coraz mocniej i głośniej. Z boku Nauczycielka wnosi „biurko”. (Może to być lekka szkolna ławka).
Nauczycielka
No więc zapamiętajcie sobie tumany. Słowacki wielkim poetą był. Jasne? „Zapamiętajcie to sobie. Wielkim poetą był! Dlaczego kochamy? Bo był wielkim poetą. Wielkim poetą był. Nieroby, nieuki, mówię wam przecież spokojnie, wbijcie to sobie dobrze do głowy!” Dlatego wszystkich nas zachwyca.
Bartek
Mnie nie zachwycał, nie zachwyca i nie będzie zachwycał. Interesuje mnie alfa Romeo, sportowa wersja, bo ma nowy standard wyposażenia, cztery powietrzne poduszki, klimatyzację, silnik 16-zaworowy, więc jest mocny. To moje marzenie, mój Słowacki, moja miłość. Problem tylko jeden: starzy nie mają kasy.
Wy, jak zwykle, żyjecie w nierzeczywistym świecie. Zamiast zachwycać się Słowacki, to wy sobie jakieś tam ble, ble.
Wojtek
Niech pani przyjdzie na cukrowniczą.
A po jaką ch….
Szymon
Jest tam duży plac, wybetonowany, gdzie za komuny składano buraki. Jak wiadomo, cukrownia padła dawno temu, ale został superplac. Przekona się pani, że nasz świat jest całkiem rzeczywisty. Zmotoryzowany. Urządzamy sobie tam rajdy samochodowe na dużej przerwie.
A to wreszcie sobie uświadamiam, skąd te wasze nieobecności po dużej przerwie.
Chłopcy (po cichu)
No, nie. Zakumała. (Śmieja się). No nie, bez opóźnień i zawieszania.
Przynajmniej teraz nie marnujmy czasu. Wyciągnijcie notatki i piszcie: Słowacki wielkim poetą był i zachwyca. Przepraszam, dlaczego nie piszecie? Nie macie notatek. A to już poważna sprawa. Zakrawa na kpiny. Matura tuż, tuż. Nie będę się z wami certolić. Proszę mi tu na stole złożyć notatki. Na ocenę.
Chłopcy
Ociągają się, robią głupie miny, ostatecznie wyciągają zza pazuchy i różnych części garderoby wymiętolone kartki papieru, podchodzą do stolika nauczycielki i składają je.
Dziennikowy, proszę po panią dyrektor. Co to wszystko znaczy? To mają być notatki. Toż to jakaś makulatura!
Grzegorz – Dziennikowy wychodzi po dyrektora.
Nauczycielka.
Doprowadzicie mnie swoim lekceważeniem do psychiatryka.
Kamil (po cichu)
Dawno tam pani powinna być.
Wkrótce matura, a tu takie niedbalstwo, lekceważenie.
Nikt pani nie lekceważy. Ani pani, ani dyrekcji, ani szkoły. Nas polski nic a nic nie obchodzi. Mamy o wiele ciekawsze, życiowe sprawy.
Polska literatura to najbardziej życiowa sprawa. To narodowa Biblia. Wszystkie nurtujące naród i człowieka problemy. Dlaczego tego nie chcecie zrozumieć? A poza tym poco tutaj przychodzicie, jeśli nauka as nie interesuje i zawracacie nam głowy, a państwo za was płaci.
Bo litujemy się nad wami. Co byście bez nas robili? Gdzie znaleźlibyście pracę?
Starzy chcą, to chodzimy do szkoły.
Grzegorz i Dyrektor wchodzą.
Dyrektor
Co znowu się tutaj wyrabia? Nie ma lekcji, by nauczyciele nie wzywali mnie do tej klasy.
Proszę poparzyć, to są ich notatki z j. polskiego. Odpady na rozpałkę w piecu.
Kto te zeszyty tak poszarpał? Pytam, kto?
Ktoś z kąta.
Reksiu.
Chau, chau. Cau, chau chau, chau. Szczekają na dyrektora. Ten ucieka, a Nauczycielka stoi nieruchomo, jakby niczego nie zauważała.
Zajmują swoje miejsca. Chwila ciszy i milczenia.
No, patrzcie. Pani się znowu zawiesiła.
Jasne. To taki model z wadami. Trzeba stuknąć, żeby działał.
Kogo interesuje Słowacki. Siłownia i koksy. Chodzę na kurs techniki walki. Stary mnie namówił. Kocha sport i siłę. Bo liczy się siła. Dobrze to pamiętacie. Na cmentarzu narkoman zadźgał nożem niewinnego chłopaka, bo myślał, że gonią go słonie. Jakby chłopak miał siłę, narkoman prosiłby go o życie. Setki takich przypadków. Zabijają za komórkę albo nawet dlatego, że nie spodobasz się jakiemuś kolesiowi. Biblia narodowa, humanizm, Słowacki. Jest tak, jak mówi mój ojciec. Sport, siła i mordobicie, to skuteczne metody. Pani jest po prostu z epoki Słowackiego. Marzyciele zawieszeni w błękitach. Nikt dzisiaj nie uwierzy w te bajery. Pudzianowski, największy siłacz na świecie do mnie przemawia. Na miesiąc wydaje 6 tys. na koksy.
Mateusz
Daj spokój stary. Liczy się tylko jedno: kasa. Dużo kasy. Jest tylko strach i kasa. Szacunek, autorytety. Wciskanie kitu. Kiedy masz kasę, możesz sobie nawet wynająć mafię. A więc kasa. Dużo kasy.
Zabiera swój stolik i wychodzi.
Chwila muzyki, chłopcy butami wystukują jej rytm.
Scena 5
My tu gadu gadu o szkole, a naszych dziewczyn nie ma. Co z nimi. Wysyłamy SMS-y.
Wyciągają komórki i piszą.
Idą już.
Są koło fontanny.
Siedzą na ławce
Czekają na spóźnialskią Patrycję.
Będą za moment
Zatańczmy. Po co dziewczyny
Głośna muzyka: Peja: Mój rap, moja rzeczywistość. Tańczą chwilę.
Co za zabawa bez dziewczyn. Siadamy i czekamy.
Wszyscy siadają na krzesłach okrakiem, przyglądają się publiczności, wystukują rytm melodii. Wbiegają dziewczyny z różnych stron. Ubrane ekstrawagancko,
z gołymi brzuchami, długimi włosami, w spodniach bądź krótkich spódnicach. Każda przynosi dużą maskotkę.
Agnieszka
Dajcie solenizanta na środek. No, chodź tu Kamil. Przyjmij życzenia:
Wszystkie:
Wszystkiego naj…
Kasy
Matury
Studiów
Szczęścia.
Mądrości.
Chęci do życia.
Rozumu.
To zaśpiewajmy : Sto lat
Wszyscy śpiewają: Sto lat, niech żyje nam
Siadajcie, częstujcie się.
Chłopcy siadają na swoich krzesłach, dziewczyny na ich kolanach, inne siadają na podłodze, u nóg kolegów. Całują się, obejmują. Tylko Kamil samotny.
Co wy wyprawiacie?
Jak to co? Kochamy się.
Nic z tego nie rozumiem.
Bo nie masz dziewczyny. Bo nie chcesz dziewczyny. Ty zawsze z kumplami. Pedał jesteś czy co?
Nie jestem pedał, choć to modne i strzeżone, ale dziewczyny są głupie. To widać gołym okiem. Głupie kujony z ogólniaka. Na nic nie mają czasu. Nawet na osiemnastkę spóźniają się. Siedzą w domach i kują, blade wymoczki.
Aneta
To ty Kamil jesteś głupi. Dla ciebie tylko siła, siłownia, koksy. I tatuś, który ci te wszystkie bzdury wpoił. Z buta komuś, w ryja. Znamy to wszyscy dobrze, znamy.
No jasne jak słońce. Siłownia, siła. Sport. Pucianowski potrafi przesunąć dwa tiry. O tak Jeden tu, drugi tu a on potrafi je do siebie przesunąć. Tir waży kilkanaście ton, a on potrafi je przesunąć. To siłą. Fascynująca. Kto go kiedy może zaczepić? Ten na pewno niczego się nie boi. Jakie on ma mięśnie. Jednemu takiemu podobnemu w czasie zadymy na dyskotece wbili w brzuch sc...
KikU