Dwaj chłopcy, których dzisiaj poznamy, dostali od swego wujka zabawki - nakręcane samochody. Obydwaj mieli jednakowe. Nie przypuszczali, że będzie to powodem... Ale o tym dowiecie się sami.
Otóż, po kawie, wszyscy odprowadzają wuja Franciszka na stację. On musi już wyjeżdżać. Potem znowu wracają do domu. Piotr sam biegnie szybko do sypialni i wyjmuje swoje auto z szafy. Głaszcze gładkie, blaszane obicie, potem bierze klucz i zaczyna nakręcać. Jak to trzeszczy! Coraz trudniej idzie mu kręcenie. Jeszcze raz... jeszcze raz... i jeszcze... Nagle: Krrrach! Co się stało? Zepsuło się? Piotr ma zakłopotaną minę. Klucz chodzi teraz lekko. Czy auto będzie jeździło? Stawia je na podłodze. Nic, nie jedzie! Nie rusza się w ogóle. Przekręcił je! Co powie na to mama? Tam na walizie stoi auto Heńka. On jest teraz w pokoju. Mama przygotowuje kolację w kuchni, a Urszula pokazuje przed domem koleżance swoją nową torebkę. Nikt nie zobaczy, jeśli on... jeśli zamieni szybko oba auta. Nikt nie zobaczy. Po cichutku podchodzi Piotr do walizki Heńka, bierze dobre auto i wkłada do swojej szafki, a zepsute stawia na walizce. Potem idzie szybko do pokoju.
Przy kolacji jest dziwnie cicho.
- Piotrze - pyta ojciec - czyś przypadkiem dziś przy kawie nie zjadł za dużo placka?
- On chyba jest zmęczony i dlatego tak milczy - mówi mama i patrzy uważnie na syna. - Wszyscy zaraz pójdziecie do łóżka.
- Ale możemy, ciociu, jeszcze raz puścić auta? - pyta Heniek. - Wujek ich jeszcze nie widział!
Biegnie do sypialni i wraca z dwoma żółtymi autami.
- Przyniosłem i twoje, Piotrze. Teraz uważaj, wujku! Najpierw dobrze nakręcić... ach, jak śmiesznie skrzeczy... - Heniek jest zawiedziony.
- Przedtem nakręcało się dobrze... - mówi - a potem nie byłem już w sypialni!
- Daj mi twoje auto - mówi ojciec do Piotra. Potem kręci kluczem i mówi:
- Jest w porządku.
- Ale gdy wychodziliśmy po południu, moje też było dobre - płacze Heniek
Dlaczego Piotr tak poczerwieniał na twarzy? Dlaczego tak kurczowo trzyma swoje auto? Dlaczego nic nie mówi? Mama patrzy na niego przenikliwie.
- Piotrze, czy to ty? Ty byłeś niedawno w sypialni. Powiedz, czy nie zepsułeś auta?
Piotr zaczyna płakać i mówi krztusząc się:
- To jest moje auto, na pewno moje!
- Mama posmutniała, a ojciec nie odzywa się. Czy Piotr kłamie?
- Wieczorem mama klęka z chłopcami do modlitwy. Dzieci robią krótki rachunek sumienia i przepraszają Pana Boga za grzechy, a potem kładą się spać.
Gdy mama podchodzi do łóżka Piotra, aby go nakryć, słyszy szept syna:
- Mamusiu, czy Pan Bóg się jeszcze na mnie gniewa.
- Dlaczego ma się gniewać, synku?
- Bo ja... zepsułem auto... - odpowiada cicho Piotr.
- A czyje zepsułeś, twoje czy Heńka?
- Moje... - odpowiada Piotr z płaczem.
- O, Piotrusiu! Zamieniłeś auta i kłamałeś. Nie postąpiłeś dobrze...
- Mamusiu! Ja już więcej nie zrobię czegoś podobnego, na pewno nie...
A jeśli oddam teraz dobre auto Heńkowi, to pójdę do nieba.
- Oczywiście! Powinieneś go też przeprosić.
- Dobrze, zaraz to zrobię. / Na podstawie: E. Gosker, Piotr i Urszula; Wydawnictwo Eden USA/
Ks. Kaszowski M., Z Maryją... Katowice 1991, s. 38–39
Nikolas53