HIT LATA
/Ubranie też mówi coś o nas: kim jesteśmy, co jest dla nas ważne, co chcemy osiągnąć. Ślepa pogoń za modą jest bez sensu. Lepiej pozostać sobą i nie gonić za hitem sezonu. Lepiej mieć swój styl/
Dzisiejszy ranek wydawał się być jednym ze szczęśliwszych dni w moim życiu. Migocące za oknem słońce, koniec roku szkolnego, wakacje rozpoczynające się za kilka dni oraz perspektywa samodzielnych zakupów były wystarczającymi powodami, by czuć się szczęśliwą - przynajmniej tak myślałam. A wszystko zaczęło się wczorajszego wieczoru, kiedy to przy kolacji zagadnęłam mamę, że potrzebuję kilka rzeczy na lato i czy nie wybrałaby się ze mną na zakupy. Po naradzie rodzice zdecydowalił że jestem już na tyle dorosłą osobą, bym sama mogła wybrać ubrania, w jakich dobrze się czuję. Moje zaskoczenie i radość nie miały granic. Na koniec tata wręczając mi pieniądze powiedział, że wierzy w mój dobry gust i rozsądek a w związku z tym ma nadzieję, że pieniądze te nie zostaną zmarnowane. Czułam się naprawdę dorosła, gdyż rodzice pierwszy raz obdarzyli mnie takim zaufaniem, by powierzyć mi większą ilość kasy i możliwość wydania jej według własnego uznania. Po przyjściu do szkoły podzieliłam się nowiną z Ulą i Agą, które natychmiast zaoferowały mi pomoc w zakupach. Umówiłyśmy się o czternastej na rynku, gdzie jest najwięcej butików. Po trzech godzinach poszukiwań byłam zmęczona, ponieważ na nic nie mogłam się zdecydować. Kilka sukienek było nawet fajnych, lecz dziewczyny stwierdziły, że nadają się do muzeum. Zestaw bluzka i szorty wydawał mi się super, miał fajne kolory, ale Aga powiedziała, że wyglądam w nim jak dziecko z zerówkił a w ogóle nie jest na czasie. Już zaczynałam wątpić w pomyślne zakończenie zakupów, gdy Ula zaczęła głośno wyrażać swój zachwyt nad trzyczęściowym kompletem na wystawie jednego ze sklepów. Przymierzając to „cudo” czułam się trochę nieswojo. Bluzka wydawała mi się za krótka, leginsy zbyt obcisłe. Całości dopełniała zwiewna i przezroczysta sukienka. Dziewczyny okrzyknęły ten zestaw hitem lata, a moje wątpliwości rozwiały argumentami atrakcyjnej ceny i ekstra modnego wyglądu. Wracając do domu byłam zadowolona, ponieważ miałam modny ciuch i zachowałam część pieniędzy. Myślałam, że rodzice będą zadowolenił a szczególnie tata, wierzący w mój rozsądek, gdyż roztropnie wydałam jego pieniądze. Po powrocie zmęczona, lecz promienna wkroczyłam w mojej nowej kreacji do pokoju, w którym rodzice pili kawę. Reakcje były co najmniej dziwne. Mama przestała nagle mówić a tata zakrztusił się.
Po chwili ciszy zapytałam:
- No i co?
Adam, mój brat, który zawsze ma inne zdanie niż ja, zagwizdał tylko i wychodząc z pokoju szepnął do mnie: „la- la”. Już chciałam mu coś odpalić, kiedy tata wstał, obszedł mnie dookoła przyglądając się uważnie i zapytał:
- Gdzie będziesz w tym chodziła?
- No … wszędzie. Fajne i w dodatku jaka cena! Zostało mi jeszcze 50 złotych - dodałam.
- Masz zamiar chodzić w tym do szkoły? - pytał dalej tata.
- Chyba nie, w końcu to jest na wakacje.
- Acha, to może do kościoła - zaczyna pytać mama z dziwną miną.
- Mamo, to przecież nie nadaje się do kościoła! - odpowiedziałam.
- No tak, masz rację - stwierdził tata - ale powiedz mi, taki strój chyba nadaje się na jakąś wizytę?
- Tak, chociaż zależy na jaką. - Dobrze. W niedzielę jedziemy do cioci Kasi, to będziesz mogła zaprezentować swój nowy komplet - zawtórowała mama.
- Do cioci Kasi? Przecież tam będzie babcia - powiedziałam zaskoczona i nagle cała ta sytuacja zaczęła mi się nie podobać.
- No to co? - zapytała mama i dodała zaraz:
- Myślę, że zrobisz na babci dobre wrażenie. Zresztą zawsze mówisz mi, że najważniejsze jest, aby dobrze się czuć w ubraniu, a w tym przypadku chyba tak jest, bo sama sobie ten ciuch wybrałaś.
- A to, że jest modny, to chyba nic złego? - dodał tata.
Tego już było za wiele. - Co im się stało? - pomyślałam. Zaczęłam podejrzewać, że rodzice chcieli dać mi coś do zrozumienia. Ale co? Przecież nie powiedzieli mi, że im się nie podoba. Co do ceny też nie mogli mieć zastrzeżeń. Wyglądałam w tym całkiem, całkiem… No właśnie. Jak ja wyglądałam? Adam wychodząc z pokoju chciał chyba powiedzieć, że wyglądam jak "lala". Babci też bym się nie podobała. Może rodzice chcieli mi dać do zrozumienia, że źle wyglądam w takim stroju? Chyba jednak nie. Mama jest szczera w tej kwestii i zawsze mówi mi, że w czymś jest mi nie do twarzy. Dlaczego pytali ciągle, gdzie w tym będę chodziła. No właśnie. Gdzie? Dziewczyny mówiły, że taki zestaw jest ekstra modny, ale przecież nieswojo czułabym się w tym w szkole czy na spacerze. No, może jakaś impreza, prywatka. Myślę, że już wiem, co rodzice chcieli mi dać do zrozumienia. Ubranie też mówi coś o nas: kim jesteśmy, co jest dla nas ważne, co chcemy osiągnąć. Ślepa pogoń za modą jest bez sensu. Lepiej pozostać sobą i nie gonić za hitem sezonu. Lepiej mieć swój styl. Chyba jutro wymienię ten zestaw na coś modnego ale mniej ekstrawaganckiego, w czym będę mogła spokojnie pojechać do cioci Kasi, pójść do szkoły, czy do kościoła. Moda, fason, - wygląd - to wszystko jest ważne, kiedy wybieram nowy ciuch, ale przy okazji tych zakupów odkryłam, że ważne jest też, jak inni będą mnie w nim postrzegać i co chcę zakomunikować im swoim wyglądem.
Elżbieta Staszek
Promyk Jutrzenki 6/7/99 s. 31
Nikolas53